sayyida
16.08.16, 10:39
Miałam niedawno nostalgiczny wyjazd w okolice, z których pochodzi mój ojciec. Kiedyś spędzałam tam prawie każde wakacje przez kilka lat z rzędu, potem studia, dorosłość, ostatni raz byłam 15 lat temu, kiedy prosiłam ciotki na swoje wesele.
Mam bardzo luźny kontakt z kuzynami, tyle że wiemy o swoim istnieniu, wiemy gdzie kto wyemigrował, ile ma dzieci, i widzimy się przy okazji pogrzebów (bo śluby w naszym pokoleniu wszystkie już się odbyły). Mój ojciec nie ma tam ziemi i nigdy nie miał, wyprowadził się sam do dalekiego miasta do szkoły z internatem jako 14-latek, dziadkowie umarli zanim się urodziłam.
Stoję przy nieistniejącej od 20 lat studni przed porośniętym trawą gruzem z pieca, który wybudował mój dziadek - domu też już od dawna nie ma - i ściska mnie serce, i mam łzy wzruszenia w oczach, choć to nie moje i moje nigdy nie było i nie będzie, choć tak niewiele mnie z tym miejscem łączy. Moja córka odmawia "wieczne odpoczywanie" na grobie mojej prababki, i nie do końca wie, po co, ale obiecuję sobie, że będę ją co roku przywozić, żeby wiedziała, gdzie ten grób jest.
Macie tak?