Dodaj do ulubionych

Spóźnianie się - spory problem

19.08.16, 15:18
Zaczęłam pisać odpowiedź w sąsiednim wątku nt najbardziej wkurzających zachowań gości, ale jednak postanowiłam przenieść moją odpowiedź do nowego wątku z prośbą o Waszą wypowiedź.

Mam w towarzystwie jednych takich spóźnialskich, którzy nawet na urodziny swojego dziecka organizowane w lokalu dla sporej gromadki osób potrafili spóźnić się o godzinę. Wchodzili jakby nigdy nic, "no bo dziecko"... Zresztą jest to stały argument od dłuższego czasu. Dziecko (jedynaczka) w pełni zdrowe, z okresu niemowlęcego wyrosło już dawno, ale powodem spóźniania nadal jest drzemka, jedzenie małej itp. itd.
Drugi spektakularny przypadek to spóźnienie się o prawie godzinę do sali zabaw na kolejne urodziny ich dziecka.

Co Wy na to? I jak zareagowałybyście w takiej sytuacji? Ja przyznam się żałuję, że zachowałam w jednym i drugim przypadku spokój i na ile byłam w stanie pogodę ducha, dla dobra dziecka, bo to jej impreza. Zastanawiam się, czy normalny człowiek nie powinien się obrócić na pięcie po kwadransie studenckim i po prostu wyjść z lokalu/bawialni?
Jestem ciekawa Waszych opinii smile

W ostatnim czasie znajomi znaleźli sposób na załagadzanie swojego spóźnialstwa i wysyłają smsy informujące, gdzie się aktualnei znajdują, kiedy już powinni być oczywiście na miejscu spotkania. Mało mnie to urządza, bo nie całkiem fajnie oczekuje się na kogoś w towarzystwie własnych dzieci.

Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 15:23
      Mnie osobiście dużo bardziej denerwuje przychodzenie gości przed czasem niż spóźnienie się. Zakładam, że kwadrans, pół godziny to normalny czas na zebranie się wszystkich gości. Ktoś mógł utknąć w korku, komuś uciekł autobus itd.
    • eulalia_bardzo_przecietna Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 15:26
      Nie pisałaś juz o nich kiedys czasem? Pamietam podobny wątek. Ja nienawidze spoznialskich, ale takich notorycznie, nieuleczalnie majacych w doopie to, ze ktos czeka, takich, gdzie wszyscy czekaja tylko na jasniepaństwa, ktorzy potrafia bez zazenowania tłumaczyć godzinne spoznienie tym, ze "sie szykowali". Mam w rodzinie takich i ich po prostu nie znosze. Ostatnio nie zdazyli na slub (w mieście w ktorym mieszkaja), udalo im sie dotrzec z opóźnieniem dopiero na wesele. Powod? Byli na giełdzie spozywczej...
      • mag1_k Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 17:12
        chyba pisałam zaraz po kolejnej takiej impreziesmile
        piszesz o weselu - z tego powodu nie brałam tej znajomej pod uwagę, gdy wybierałam świadkową, tak samo na chrzestną nie planowałam i nie planuję.
        Obawiam się, że skończy się kiedyś w wielkim hukiem ta znajomość.
        • eulalia_bardzo_przecietna Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 17:56
          Haha, szanowna malzonka z tej spoznialskiej pary byla wlasnie chrzestna pana mlodegosmile.
          • eulalia_bardzo_przecietna Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 18:05
            Zwroccie też uwagę na, hmm.. delikatnie mówiąc załamujace tlumaczenie. Gielda spozywcza w mieście odbywa sie w soboty, w godzinach 6- 12 rano, slub był o 18:00, no ale oni sie tyle czasu szykowalibig_grin
    • jehanette Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 15:33
      Dziecko wyrosło z wieku niemowlęcego - a ile ma? Bo skoro drzemki, to rozumiem że jeszcze nie uczennica. Moja córka spała do 3,5 rż i drzemka była "świętością" w tym sensie, że owszem - mogłam obudzić dziecko wcześniej, ale potem cały dzień aż do wieczora byłby przechlapany, dziecko byłoby marudne, jęczące, uwieszone, no żadna wizyta, ani impreza by się nie udały, zwłaszcza gdyby to ona miała być "gwiazdą". No taki śpioszek wink Tak więc normą było umawianie się "z grubsza" i informowanie, gdzie jesteśmy i ile się spóźnimy. Wolałam dotrzeć spóźniona i mieć wizytę w miłej atmosferze, niż wrzaski i marudztwo. No taki typ, a niby już "duże" dziecko.
      • eulalia_bardzo_przecietna Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 15:41
        Jest ogromna roznica miedzy luznym zaproszeniem, gdy potwierdzasz, ze wpadniecie np. po poludniu (w domysle, miedzy 14 a 17, jak dziecko zje/wstanie z drzemki), a wtedy gdy potwierdzasz swoj udzial lub sama wreczasz zaproszenie na konkretna godzine.
      • budyniowatowe Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 18:36
        jehanette napisała:

        > Dziecko wyrosło z wieku niemowlęcego - a ile ma? Bo skoro drzemki, to rozumiem
        > że jeszcze nie uczennica. Moja córka spała do 3,5 rż i drzemka była "świętością
        > " w tym sensie, że owszem - mogłam obudzić dziecko wcześniej, ale potem cały dz
        > ień aż do wieczora byłby przechlapany, dziecko byłoby marudne, jęczące, uwieszo
        > ne, no żadna wizyta, ani impreza by się nie udały, zwłaszcza gdyby to ona miała
        > być "gwiazdą". No taki śpioszek wink Tak więc normą było umawianie się "z grubsz
        > a" i informowanie, gdzie jesteśmy i ile się spóźnimy. Wolałam dotrzeć spóźniona
        > i mieć wizytę w miłej atmosferze, niż wrzaski i marudztwo. No taki typ, a niby
        > już "duże" dziecko.
        >

        Ale ja zrozumialam, ze to zapraszajacy sie spoznili a nie zaproszeni. Rodzice chyba znaja pory drzemki wlasnego dziecka i powinni dostowac sie do tego jak planuja przyjecie urodzinowe.
    • monika.natasza Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 15:38
      my też mieliśmy takich znajomych-małżeństwo zawsze i wszędzie się spóźniające.
      szczytem chamstwa było, gdy zaprosili nas i 3 in. małżeństwa na swoje 40 do lokalu.przyszli po godzinie. w czasie tej godziny 1 para po prostu wyszła.my i inni wyszliśmy dosłownie po złożeniu życzeń. od tej pory ani my, ani wspólni znajomy nie zapraszamy tych spóźnialskich ani do nich nie chodzimy (potrafili zaprosić np. na kolację na 19:00, goście przychodzili punktualnie, a tu gospodarze w proszku:zero przygotowań i początek dzikiej bieganiny: ustawianie stołu, przynoszenie potraw. Porażka. straciliśmy do nich cierpliwość po 3 latacj. podobno teraz narzekają,że nie mają z kim się spotykać. ciekawe czemu...?Hehehe
      • mag1_k Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 17:16
        widzisz to taka sama sytuacja jak z tymi moimi znajomymi, którzy organizowali dwie wielkie imprezy.
        Czytam z zazdrością jak to rozegraliście, bo żałuję, że tak się nie zachowałam.
    • princy-mincy Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 15:46
      Mamy jednych takich znajomych (obecnie to juz dalsi znajomi, troche sie rozluznily kontakty), ktorzy nawet w czasach bezdzietnych (dla nich) potrafili sie spoznic godzine (a mieszkaja od nas 5 min piechota).
      Szczytem bylo, jak sie kiedys umowilismy, ze wpadna do nas na 17.30 (wczesniej nie mogli) bo koniecznie chcieli zobaczyc nasze dziecko (wtedy ok 1,5 roczne), bo dawno jej nie widzieli.
      Przyjechali po 19, gdy dziecko bylo juz w wannie i szykowalo sie do spania. Myslalam, ze mnie wtedy trafi, ale nie zmienilam rytmu dnia dziecka, ktore bylo juz zmeczone.
      O tym, ze 'chwile sie spoznia' poinformowali nas grubo po 18.
      • pade Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 18:13
        W takich przypadkach odpisuję: przykro mi, musimy przełożyć wizytę na inny termin bo mała właśnie zasypia.
    • ruscello Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 16:20
      Mam kilkoro takich znajomych, widujemy się tylko w dużym gronie, gdzie ich (nie)obecność w żaden sposób nie wpływa na resztę.

      Z jedną koleżanką kontakt rozszedł się całkowicie, bo miałam dosyć jej zachowania. Spóźnienia o godzinę-dwie, jak zapraszała do siebie, to jeszcze dłużej i potrafiła się z kimś innym umówić, że "wpadnie na chwilkę" do niej zanim zaczniemy swoje plotki/imprezę, bo wcześniej nie zdążyła się z tą osobą spotkać przez swoje spóźnienie. Standardem było też załatwianie opóźnionych spraw w czasie, gdy była już spóźniona na spotkanie z nami. I sms w stylu "już się zbieram, tylko jeszcze po drodze załatwię x", gdy czekaliśmy na nią od godziny. Dziwnym trafem ze starych znajomych nikt nie ma z nią kontaktu na żywo wink
      • eulalia_bardzo_przecietna Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 17:16
        Tez mam taką koleżankę. Umawiamy sie, ze wpadam do niej o 18:00 i idziemy razem gdzies na 18:30. Ja zawsze bylam o czasie, ubrana, umalowana, najedzona, wysikana i co tam jeszcze. Nieraz sie zdazalo, ze o godzinie, kiedy sie umawialysmy, ze wychodzimy, ona szla dopiero myc wlosy, potem godzin je ukladala, jadla, smatowala sie balsamem... W końcu sama zaczelam sie spozniac pol godziny na spotkania z nia i teraz w zasadzie nie zdarza mi sie przyjść do niej na umowiona godzine, bo nie widze w tym sensu.
    • 3-mamuska Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 16:30
      Jeśli ktoś by sie spoźnił do sali zabaw, i nie dał znaku życia czy informacji to po maks 20 minutach wychodzę i wracam do domu. Zabieram dziecko na lody płac zabaw jeśli ma ochote i jest rozczarowane, a w domu otwiera prezent dla siebie.
      • mag1_k Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 18:10
        troszkę jeszcze podkręcę atmosferę, bo sala zabaw była oddalona ok 5 minut drogi od owych gospodarzy, my tam musieliśmy dojechać ponad godzinę wink
        • eulalia_bardzo_przecietna Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 18:14
          Weź przestan, bo mi cisnienie skaczebig_grin. Nic mnie tak nie wpienia jak brak szacunku dla mojego czasu, ktorego i tak mam malo.
          • mag1_k Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 21:39
            I widzisz przy takich wątkach ponownie o tym myślę, bo we mnie ten problem siedzi big_grin
            jestem strasznie na siebie zła za brak asertywności w takich sytuacjach, bo dopiero po czasie uświadamiam sobie, jaka reakcja byłaby słusznasmile
            Znajoma miała wtedy przepraszający uśmiech i jakoś idiotycznie zaczęła się tłumaczyć z dzieckiem na ręku (to też mnie hamowało przed awanturąbig_grin, a jej mąż po powitalnym luźnym cześć nawet nie czuł się w obowiązku tłumaczyć
    • ichi51e Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 16:41
      Drzemka dziecka rzecz swieta. To jest jeszcze lajtowo ja znam takich co zaproszeni na 17 zjawiali sie o 23 (!!!) i byli zaszokowani ze gospodarze w pizamach
    • volta2 Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 17:52
      mamy jedną taka parę - ale że ich bardzo bardzo lubimy, to po pierwsze wybaczamy, po drugie - dojrzewamy by ich zapraszać o te pół godziny wczesniej niż innych, no i nikt nie czeka na ich z nabożeństwem, po prostu jak dojada to dołączają do bawiącego się grona.

      drudzy znajomi generalnie się raczej pilnują, ale mieli 3 rekordowe spoóznienia - taie po półtorej godziny mniej więcej. ponieważ ich tak bardzo nie lubimy jak tych w/w to kolejne spóźnienia nie będą już tolerowane lajtowo. albo odwdzięczymy się podobnie albo głośno będziemy komentowac.
      i odwolywać zamiast zapewniać, że nic się nei stało, poczekamy.
      • arwena_11 Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 20:50
        Mój mąż nie ma poczucia czasu zupełnie. Jak gdzieś idziemy - on się zaczyna szykować "za 5 dwunasta".
        Dlatego jak mnie zależy na byciu punktualnie ( nie znoszę się spóźniać ), czyli u naszych znajomych i u mojej rodziny - informuję go, że jesteśmy umówieni np na 14 ( kiedy w rzeczywistości jesteśmy umówieni na 14.30 czy 15 ). Wtedy się nigdy nie spóźniamy.

        Jak idziemy do jego rodziny - mam wywalone. Nauczyłam się nie przejmować. Jego rodzina, on będzie się tłumaczył ze spóźnienia tongue_out.
        • klamkas Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 22:16
          Zupełnym przypadkiem takie egzemplarze są idealnie punktualne w pracy. To nie jest kwestia "mąż nie ma poczucia czasu", tylko "mąż w d... ma czas innych, o ile nie trzeba im płacić", co może wynikać z przeróżnych kwestii.
          • arwena_11 Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 22:34
            Chyba nie zupełnie. On po prostu nie umie sobie tego czasu wyliczyć. Wydaje mu się, że w łazience jest 15 minut, a siedzi tam ze 45. I tak ze wszystkim. I do pracy też potrafi się spóźnić.

            Przestałam się przejmować i spóźniamy się tylko do jego rodziny. Co ja mam dokładnie gdzieś, bo mnie się tam nie spieszy zupełnie tongue_out


            • klamkas Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 22:46
              To jak sobie radzi w pracy (sądząc po twoich wpisach - dochodowej)? To, że potrafi się spóźnić - zdarza się. Ale jak zawodowo funkcjonuje na co dzień przy takiej beztrosce?
              • lola211 Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 22:58
                Moze ma taka prace,ze o ktorej dojedzie o tej będzie.
                • klamkas Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 23:23
                  ?! Nie dojedzie na czas, to ktoś na niego czeka?
                  • lola211 Re: Spóźnianie się - spory problem 20.08.16, 10:16
                    Nie, np. taką, ze w pracy powinien byc o 10.00, pierwsze spotkanie ma o 12.00.I przyjedzie o 10,30.Czyli spoznil sie pol godziny do pracy,ale na spotkanie juz był punktualnie.
              • arwena_11 Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 23:01
                Nie no zawodowo ( klienci, sądy, terminy ) radzi sobie dobrze.

                Tylko "towarzysko" mu się czas rozjeżdża. Kiedyś się stresowałam spóźnieniami do jego rodziny - od ponad 10 lat - olewam to. Jego rodzina, jego sprawa. On się nie spieszy i ja też.
                • klamkas Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 23:21
                  Czyli ma poczucie czasu (i szacunek do niego), o ile on tym nie traci.
                  • arwena_11 Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 23:28
                    Czy ja wiem? Raczej po prostu spinać się musi w pracy i w jakiś sposób pętać swoją naturę - to w życiu prywatnym sobie odpuszcza.
            • lola211 Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 23:06
              Znam to doskonale- mój ma identycznie.Ja to postrzegam jako pewnego rodzaju ułomnosc.Nie potrafi oszacowac ile mniej wiecej dana czynnosc zajmie.
              Robie jak ty- informuje ze jestesmy umówieni na wczesniejsza godzine niz naprawde,bywa ze po prostu zawijam sie bez niego- niech dojezdza sam, spozniony.Przestalam sie przejmowac i nie odpowiadam za jego niemoznosc przybycia punktualnie.Oraz daje mu maks kwadrans, gdy umawia sie ze mna.Nie ma,zabieram tyłek w troki i nie odbieram tel.Dwie takie akcje i przez jakis czas przywraca sie do porzadku.
    • budyniowatowe Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 18:32
      Ja mialam raz taki przypadek. Corka byla zaproszona do kolezanki na urodziny w jakies sali zabaw. Wszyscy goscie przybyli na czas gospodazy nie bylo. Po 20 minutach pojechalismy do domu. Prezent dostala corka.
    • me-lissa Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 21:51
      Mam taką koleżankę, bardzo fajną poza tym, która notorycznie się spóźnia tak do dwóch godzin. Przegięła kiedy miałyśmy się spotkać na obiad na mieście mroźną zimą tuż przed moim porodem. Godzina czekania a znając ją sama byłam na miejscu spotkania długo po czasie. Od tej pory spotykam się z nią albo u niej albo jeśli u mnie piszę jej SMS że jestem np.na zakupach albo z małą na placu zabaw i ma dać znać kiedy będzie wysiadać z metra. To naprawdę fajna dziewczyna, na pewno nie robi tego złośliwie...
    • cichadziewuszka Re: Spóźnianie się - spory problem 19.08.16, 22:54
      Znajomi spóźnili się na chrzest własnego dzieckauncertain
      Dostaliśmy zaproszenie na ślub na godz. 15. Przyjechalismy nieco wczesniej, goście zebrali się pod kościołem, bo trwała jeszcze msza ślubna innej pary. Nasi Państwo Młodzi przyjechali około 15.30, czyli wiedzieli że będzie poślizg, do kościoła weszliśmy przed 16, zmarznięci i zniecierpliwieni.
    • 1papryczka.chili Re: Spóźnianie się - spory problem 20.08.16, 08:14
      Na szczęście nie mam znajomych notorycznie spóźniających się. W ogóle nie znoszę spóźnialstwa. Sama też się nigdzie nie spóźniam. Ale jeszcze bardziej nie lubię jak ktoś przychodzi za wcześnie.
    • dziennik-niecodziennik Re: Spóźnianie się - spory problem 20.08.16, 09:04
      Jesli na czas oczekiwania dzieci moga z sali zabaw korzystac - to luz, zostaje i czekam.
      Jeslo dzieci mialyby czekac pod drzwiami - znikam po 15 minutach oczekiwania.
    • lidek0 Re: Spóźnianie się - spory problem 20.08.16, 10:07
      Jeżeli byłabym zaproszona na urodziny dziecka w miejscu publicznym a organizatorzy by się spóźniali, po kwadransie bym wyszła. Gdyby faktycznie coś ważnego się działo powinni zadzwonić.
    • evee1 Re: Spóźnianie się - spory problem 20.08.16, 10:41
      > Zastanawiam się, czy normalny cz
      > łowiek nie powinien się obrócić na pięcie po kwadransie studenckim i po prostu
      > wyjść z lokalu/bawialni?
      > Jestem ciekawa Waszych opinii smile
      Ja uwazam, ze spoznialstwo innych zwalnia mnie z obowiazku czekania w nieskonczonosc.
      Jak ktos sie spoznia na umowione spotkanie, to na ogol tak do 15-20 minut jest ok. Jak pozniej to wszyscy moim znajomi daja znac, co sie dzieje. Jakbym sie nie mogla skontaktowac, to raczej poslalabym SMSa, ze nie bede juz dluzej czekac i trudno, spotkamy sie innym razem.
      W przypadku przyjecia w domu nikt z moich znajomych nie urzadza takich na konkretna godzine, tylko "wpadnijcie miedzy piata a szosta", a kiedy przyjda, to juz ich sprawa. Nikt z grillem nie czeka smile. Mam takich znajomych, ktorzy notorycznie przychodza i 2 godziny po pierwszych gosciach, ale nikt sie tym nie przejmuje. Ale moze dlatego, ze jak jest jakas impreza na konkretna godzine (chrzest, komunia, slub czy obiad w restauracji), to sa punktualni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka