lauren6
15.10.16, 18:51
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20841173,oj-oj-pomalu-klienci-lidla-rzucili-sie-po-torebki-wittchen.html
W połowie września była wyprzedaż w Wittchenie: ceny do -70%. W sklepach stacjonarnych, w sklepie internetowym, na Allegro. Spodobała mi się jedna torebka i ją kupiłam. W sumie nie była mi potrzebna, ale ładna i przeceniona z 800 zł na 299 zł.
Patrzę sobie na te torebki Wittchena w Lidlu i to są dosłownie te same torebki w tej samej cenie z wrześniowej wyprzedaży. Tyle, że przebrane, bo ładniejsze modele, takie jak ten mój, wtedy się sprzedały.
Ktoś mi potrafi wytłumaczyć o co chodzi z tym wyścigiem po torebkę w Lidlu? Na prawdę nie dało się kupić miesiąc wcześniej kupić w ludzkich warunkach, w sklepie firmowym lub necie? A może niektórzy lubią ten sport i torebka jest tyle warta ile się o nią walczyło przy koszu w markecie?