olivka27
30.09.04, 13:06
Drogie dziewczyny,proszę doradżcie mi co mam zrobić,bo zwariuję...Pewnie niektóre z Was wiedzą że chodzi o tę moją medycynę.Otóż jestem w połowie studiów,studiuję w Bydgoszczy a mój mąż ma w Radomiu nieżle stojącą drukarnię,więc póki co-małżeństwo na odległość.W tym roku miałam dziekankę bo nie byłam pewna czy chcę być lekarzem i chciałam się zastanowić nad ewentualną zmianą.To był rok życia w zawieszeniu,niepewnośći-rodzina czy przysłowiowa kariera?W końcu zdecydowaliśmy że nie ma co krzywdzić dzieci(mamy dwie córeczki)i zostaję w Radomiu.Złożyłam dokumenty do prywatnej szkoły(fuj,płakałam przez tę szkołę po nocach)na wydział informatyki.Dlatego informatyki że po pierwsze ją lubię,trochę projektowałam w firmie,miałam to dalej robić i uwielbiam bawić się w grafice komp.Ale wczoraj mąż oznajmił że wolałby żebym poszła do szkoły od przyszłego semestru bo ma jednak inne plany finansowe...Szlag mnie trafił normalnie!Dość że i tak poszłam na kompromis,skłóciłam się z rodziną(matka się mnie wyrzekła-jak nie skończysz med to sp....)to mam siedzieć bez szkoły Bóg wie dokąd.A może i wcale nie pójdę bo pojawią się nowe plany...Dodam jeszcze że interesuje mnie medycyna ale nie szła mi zbyt dobrze.Natomiast moja prawdziwa pasja to biologia.I teraz nie wiem:-brać nogi za pas i jechać do Bydgoszczy(jedno dziecko muszę zostawić,z jednym spoko,ale z dwoma nie dam rady)
-czekać rok,dalej robić wizytówki,pójść na biologię i uczyć się z przyjemnością.
-czekać do lutego i iść do tej pryw.szkoły(o pryw.szkołach słyszałam straszne opinie).Proszę,napiszcie coś,bo ja naprawdę już muszę zdecydować.