Dodaj do ulubionych

Kolejna z życiowym problemem

30.09.04, 13:06
Drogie dziewczyny,proszę doradżcie mi co mam zrobić,bo zwariuję...Pewnie niektóre z Was wiedzą że chodzi o tę moją medycynę.Otóż jestem w połowie studiów,studiuję w Bydgoszczy a mój mąż ma w Radomiu nieżle stojącą drukarnię,więc póki co-małżeństwo na odległość.W tym roku miałam dziekankę bo nie byłam pewna czy chcę być lekarzem i chciałam się zastanowić nad ewentualną zmianą.To był rok życia w zawieszeniu,niepewnośći-rodzina czy przysłowiowa kariera?W końcu zdecydowaliśmy że nie ma co krzywdzić dzieci(mamy dwie córeczki)i zostaję w Radomiu.Złożyłam dokumenty do prywatnej szkoły(fuj,płakałam przez tę szkołę po nocach)na wydział informatyki.Dlatego informatyki że po pierwsze ją lubię,trochę projektowałam w firmie,miałam to dalej robić i uwielbiam bawić się w grafice komp.Ale wczoraj mąż oznajmił że wolałby żebym poszła do szkoły od przyszłego semestru bo ma jednak inne plany finansowe...Szlag mnie trafił normalnie!Dość że i tak poszłam na kompromis,skłóciłam się z rodziną(matka się mnie wyrzekła-jak nie skończysz med to sp....)to mam siedzieć bez szkoły Bóg wie dokąd.A może i wcale nie pójdę bo pojawią się nowe plany...Dodam jeszcze że interesuje mnie medycyna ale nie szła mi zbyt dobrze.Natomiast moja prawdziwa pasja to biologia.I teraz nie wiem:-brać nogi za pas i jechać do Bydgoszczy(jedno dziecko muszę zostawić,z jednym spoko,ale z dwoma nie dam rady)
-czekać rok,dalej robić wizytówki,pójść na biologię i uczyć się z przyjemnością.
-czekać do lutego i iść do tej pryw.szkoły(o pryw.szkołach słyszałam straszne opinie).Proszę,napiszcie coś,bo ja naprawdę już muszę zdecydować.
Obserwuj wątek
    • anek.anek Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:18
      A co Twój mąż na to? Bo to, że nastepuje jakaś zmiana ze wzglęu na finanse, to
      normalne, tym nie możesz się przejmowac, bo to takie właśnie jest "dorosłe"
      życiesmileJa na Twoim miejscu wybrałabym opcję pozostania w Radomiu - ze względu
      na rodzinę. z drugiej strony jeśli szkoła, którą sobie wybrałaś nie ma dobrej
      opinii, to jest bez sensu. Jesli chodzi o informatyke, to możesz również
      studiować przez Internet (polecam Polsko-Japońską Wyższą Szkołę Technik
      Komputerowych, niestety droga, ale za to naprawdę uczy) . A jeśli zdecydujesz
      się na biologię, to może wybierz opcję studiów zaocznych - bo moim zdaniem
      decydując się na założenie rodziny trzeba si troszczyć o jej trwałość. Niestety
      to Ty musisz się dostosować, bo Twojemu mężowi trudniej byłoby kierować firmą
      na odległość niż Tobie wybrać opcję studiów. Co do wyboru kierunku, to nikt Ci
      nie pomoże, sama musisz dokonać wyboru. A poza tym nic niestoi na przeszkodzie,
      żebyś teraz zaczęła studiować informatykę, a za jakiś czas dodatkowo , choćby
      zaocznie biologię. Albo na odwrót.
      • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:30
        Tak myślisz?Dodam jeszcze że medycyna jest chyba dla mnie za ciężka(powtarzam rok),wymaga strasznych nakładów finansowych(ok 3 tys miesięcznie z dzieckiem) no i przeraża mnie widmo LEP-u który zdaje się po stażu i dopiero on daje prawo wykonywania zawodu.A gdzie jeszcze specjalizacja?Nie mam znajomości,pleców,kasy na łapówki.W dodatku jeszcze trzy lata studiów przede mną,a nie mam serca zostawić starszej córeczki.Jak ją zapytałam to zaczęła płakać,prosić mnie,a w nocy nasikała w łóżko!!!Oczywiście myslałam o zaocznej biologii,jak mówiłam to moja pasja.A z tą medycyną to było tak że mnie do niej właściwie zmuszono(tak,tak matka),ja chciałam biologię,farmację,stomę tylko nie to.Póżniej jakoś polubiłam(nie miałam wyjścia),a teraz jestem na lodzie...
      • edzio_grubas Do Olivki 30.09.04, 13:30
        Widzisz... w dzisiejszych czasach czlowiek nie moze sobie pozwolic na
        studiowanie tego, co lubi. Ja jestem po medycynie i nie mam pracy. Dlatego po
        skonczeniu stazu wyjezdzam za granice razem z rodzinka. Pomysl, czy po biologii
        dostaniesz gdzies prace? Na pewno odradzam zycie w rozlace z mezem - nikomu to
        nie sluzy. A po informatyce predzej znajdziesz zajecie. Na pewno razem musicie
        postanowic co dalej, a maz nie moze dyktowac co masz robic.
        • olivka27 nie masz pracy??? 30.09.04, 13:36
          Widzisz,dodatkowo ludzie mnie dołują"chcesz rzucić medycynę???",bo myślą że to nie wiadomo co.
      • maja312 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:30
        Trochę skomplikowane to Twoje życie. Dwoje dzieci na studiach i to medycznych-
        podziwiam Twoją odwagę. Myślę , że ze wzgledu na to , iz jak napisałas firma
        meza dobrze prosperuje to powinniscie sie tego trzymaci pozostać w Radomiu.
        Takze ze wzgledu na dzieciaki. Jak dlamnie opcja pozostawienia jednego w
        Radomiu niedopuszczalna, bo niby dlaczego jedno ma wychowywacsię praktyczne bez
        mamy?
        Nie idż do prywatnej szkoły , jeśli słyszałaś o niej same złe rzeczy.Szkoda
        czasu , pieniędzy i nerwów. Jesli chcesz studiować informatykę to poszukaj
        gdzieśindziej-moze jest taki kierunek na Politechnice w radomiu.
        Opcja studiów zaocznych też jest sensowna( tak biologii , jak informatyki)
        W każdym wypadku dobrze zastanów się czego Ty naprawdę chcesz( nie mama, nie
        mąż ) a własnie Ty. Myślę , że proponując Ci żebyś rozpoczęła studia pozniej
        ma zpostępuje troch eegoistycznie i powinnaś mu o tym powiedzieć .
        Trzymaj się i nie rób niczego pod presjąinnych.
        • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:39
          Głupio mi o tym mówić,ale jedno dziecko chciałam,a drugim poprostu wpadłam.Widywaliśmy się raz na miesiąc więc nie brałam pigułek tylko stosowałam metody naturalne.No i zawiodły...
    • nika50 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:22
      Wiesz co? Wydaje mi się,że sama wiesz dobrze czego chcesz! Czekać rok,dalej
      robić wizytówki, pójść na biologię i uczyć się z przyjemnością, a przede
      wszystkim - masz dwie córeczki koło siebie! Ja chyba nigdy bym się nie
      zdecydowała na takie rozwiązanie,żeby jedno dziecko zabrać a drugie zostawić -
      a które weźmiesz ze sobą? młodsze czy starsze?któreś bardziej kochasz?-one tak
      to mogą odczuć!A sama piszesz,że na tej medycynie średnio Ci szło, więc jak
      masz możliwość robić to co lubisz, studiować to co lubisz i jeszcze mieć ze
      sobą dwie córeczki i męża - to ja bym się nie zastanawiała. A mama w końcu Ci
      wybaczysmile
      Trzymaj się mocno!
      Pozdrawim, Magda
      • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:34
        Jezu,zostawienie dziecka jest potworne!!!Miałam okazję przekonać się o tym rok temu jak leżałam w szpitalu,byłam w ciąży a Martynkę(starsza) musiałam oddać mamie na miesiąc.To był okropny okres,zawaliłam egzaminy,o mało nie wpadłam w depresję.Musiałam wyprowadzić się z tego mieszkania bo bym zwariowała...
        • neospasmina Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:51
          Olivka,
          ja myślę, że sparwa nie jest az tak skomplikowana, tylko Ty ją tak widzisz.
          Nikt Ci nie może kazać studiować medycyny ani informatyki, jeśli wolisz
          biologię. Z pracą - wiadomo jak jest, ale ostatecznie nie musisz pracowac
          ścisle w swoim zawodzie (tak po biologii, jak i medycynie czy informatyce).
          Kochasz dzieci - więc się nie rozdzielajcie, w imie czego ostatecznie.
          Myslę, że rok przy wizytówkach (ale z córciami) to nic strasznego. Jeśli
          odczuwasz potrzebę nauki, obejrzyj sobie listę lektur z pierwszego roku
          biologii i już teraz zacznij, a potem bierz się za drugi rok smile)
          Warto też uczyć się języków - te akurat w każdej pracy sie przydają. Jak nie
          masz kaski na kursy, spróbuj kaset, podręczników, czasem studenci bardzo tanio
          biorą. Można też finansować swój kurs z dawanych przez siebie korepetycji (np.
          chemii czy co tam umiesz)
          Myślę, że czujesz po prostu potrzebę działania, ruchu, zmiany, ale nie trzeba
          przy tym okaleczać siebie i innych, ale tak kierowac życiem, żeby być
          zadowolonym. Wiem jedno - kiedy się robi to, co się naprawde lubi - życie staje
          się łatwiejsze i przyjemniejsze. A opinia ludzi dot. medycyny w ogóle sie nie
          przejmuj, to nie oni będą chodzić na wykłady...
          pzdr!
          • olivka27 Tak,nie chcę być TYLKO mamą... 30.09.04, 13:58
            To dla mnie dużo,ale naprawdę nie wszystko...Ja chcę się uczyć!!!
          • olivka27 I nie oni będą zostawiać dziecko 30.09.04, 14:03
            • olivka27 I wywalać 3 tys miesięcznie 30.09.04, 14:07
              bo tyle kosztuje utrzymanie się z dzieckiem.Nie mam własnego mieszkania,muszę wynajmować+opiekunka+życie.No i musiałabym korzystać z pomocy finansowej mamy(jeśli chodzi o medycynę to pierwsza chętna).
    • iwles Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:41
      Jeżeli medycyna nie była tym - co chciałabyś robic w przyszłości - to bardzo
      dobrze, że zrezygnowałaś.
      No i dobrze, że jesteś razem z rodziną.
      Co dalej ? - może faktycznie rozejrzyj się za jakimiś studiami zaocznymi w
      Radomiu, z możliwością przejścia np. po roku na studia dzienne lub wieczorowe -
      też są płatne, ale może mniej niż ta prywatna szkoła ?
      A twojej mamie to się trochę dziwię.... wiem, że to ładnie brzmi mieć córkę -
      lekarkę, ale... kosztem rodziny? z daleka od małych dzieci ? Wtedy, kiedy jest
      sie im bardzo potrzebną? Tym bardziej, że ty sama jakoś nie bardzo się czułaś
      na tej medycynie ....
      Albo poczekaj jeszcze - tylko wymuś na mężu obietnicę, że na pewno od
      przyszłego semestru pójdziesz na studia. Tylko wybierz to, co naprawdę cię
      interesuje, w czym się widzisz w przyszłości.
      • olivka27 W biologii wyłącznie... 30.09.04, 13:46
        Uwielbiam to!A projektowanie jako hobby.I tak chyba zrobię...Ta medycyna była nawet fajna,ale ja chyba się nie nadaję-jestem za mało pewna siebie,a w sytuacjach stresowych tracę głowę.No i to ma byc lekarz?
      • olivka27 Przyszedł Mariusz(mąż) a ja siedzę i ryczę 30.09.04, 13:49
        • iwles Czemu ryczysz ? Ejże czy to jesienna depresja? 30.09.04, 13:51

          • olivka27 Bo już mam dosyć:((( 30.09.04, 13:56
            tego szarpania,niepewności,zawieszenia...Jeszcze dziewczyna tu napisała że Radom to dziura(to troche prawda) i że mogę nie mieć kasy(tego też się boję).Ale po informatyce nawet na tej prywatnej mozna zrobić magistra na AE w Krakowie.No i mam troche doświadczenia,coś tam umiem,znajomości w tej branży więc może nie będzie tak żle?
            • iwles Re: Bo już mam dosyć:((( 30.09.04, 16:18
              Olivka - usiądź wygodnie w fotelu, odetchnij głęboko, zajrzyj wgłąb siebie...
              i zacznij działać w tym kierunku, który zobaczysz... który podpowie ci TWOJA
              dusza i serce...
              A potem - zacznij coś robić - kiedy zaczniesz działac - cała chandra minie.
              Zaplanuj sobie po malutku, potem ustalcie szczegóły razem z mężem...

              I olej co ci mówią ludzie, że ezkoda 3 lat medycyny itd. A gdyby to były 3 lata
              psychologii to nie byłoby szkoda? albo innego kierunku ???
              To durnota myśleć w ten sposób !!!
              Lepiej jeśli teraz zrezygnujesz - bo sama w tym się nie czujesz niż całe życie
              żalować, że właściwie to chciałabyś robić cos innego....

              Najgorsze są rozdroża - kiedy podejmiesz decyzję - zobaczysz - poleci już z
              górki. Czego ci baaaardzo życzę !
              Pozdrówka i trzymaj się !

              ps. a co do tego czy Radom to dziura - to miliony ludzi żyje w takich miastach,
              dają sobie radę i są szczęsliwi....sama mieszkam w mieście dawnym wojewódzkim -
              mniejszym od Radomia, studia kończyłam zaocznie wyjeżdżając na weekendy 150 km.
              A gdybyś miała studia na miejscu - to byłoby super !
    • tynia3 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:44



      Wersja A.
      Rzucasz medycynę - tu dobrym pretekstem jest: "na złość mamie" (której i tak
      nic do tego), idziesz do jakiejś szkółki, kończysz ją bez trudu i z wielkim
      trudem udajesz radość i satysfakcję. Zostajesz w Radomiu (znam to miasto...) i
      marzysz by się stamtąd wyrwać. Ugrzęzłąś. Masz pieniądze? LUBISZ TO CO ROBISZ.
      Wersja B.
      Bierzesz się w garść i nie myślisz o egzaminach na trzy lata do przodu wink.
      Zostajesz lekarzem, masz pieniadze, ROBISZ TO CO LUBISZ.

      W obydwu wersjach zakładamy, że Rodzina jest na pierwszym miejscu.

      pzdr i... wiem coś o tym, bo też miałam "dołek" na półmetku ciężkich studiów
      • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:48
        Tak,ale po medycynie pierwsze sensowne pieniądze będę miała w wieku 40 lat czyli po specjalizacji.
        • tynia3 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 13:54
          A widzisz możliwość sensownych pieniędzy po jakiejś tam szkole i w Radomiu?
          • olivka27 Dlatego właśnie zastanawiam się nad tym wszystkimT 30.09.04, 14:01
            Tynia,ja to wszystko wiem.Dlatego biorę pod uwagę medycynę,jeszcze mogę wyjechać,zaliczyłam trochę przedmiotów w zeszłym roku.
            • tynia3 Re: Dlatego właśnie zastanawiam się nad tym wszys 30.09.04, 14:07
              Ja przypuszczam, że te Twoje rozterki biorą się bardziej ze strachu przed
              ciężkimi studiami, niż z czegokolwiek innego. Jeśli zdecydujesz się jednak
              skończyć medycynę, sądzę że w przyszłości nie będziesz żałowała.
              Dasz radę!
              Nie takie bryły przed nami były wink)).
              • olivka27 Re: Dlatego właśnie zastanawiam się nad tym wszys 30.09.04, 14:13
                To swoją drogą.Oblałam juz patomorfę,egzamin okropny,loteria,profesor psychiczny.Pozwolili mi nie płacic bo leżałam w szpitalu z zagrożoną ciążą a normalnie kosztuje to 8 tys.A co będzie jeśli znowu czegoś nie zdam?Przy rocznym dziecku wiadomo że różnie bywa z nauką...
                • tynia3 Re: Dlatego właśnie zastanawiam się nad tym wszys 30.09.04, 14:19
                  Jak będziesz zakładać, że nie zdasz, to oblejesz z pewnością. Proponuję zamiast
                  koncentrować się na snuciu czarnych wizji powiedzieć sobie: Dam radę i już!
                • twinmama76 Re: Dlatego właśnie zastanawiam się nad tym wszys 30.09.04, 14:28
                  Wiadomo,że medycyna to harówka i tobie pewnie po 3 latach juz sie nie chce. To
                  jedna sprawa. Druga sprawa to rozłąka z dzieckiem - dla mnie nie dopuszczalna.
                  Sama piszesz, że córeczka strasznie przeżyła sama propozycje twojego wyjazdu -
                  nie potrzeba nic więcej dodawać. Rozumiem, że chcesz się uczyć - dlatego moim
                  zdaniem powinnas iśc na studia teraz, ew. od lutego, ale na taki kierunek,
                  który nie oznaczałby rozłąki z dzieckiem. Nie wiem, czy zostająć na medycynie w
                  Bydgoszczy nie będziesz po latach żałować, jak sugeruje tynia. Może będziesz
                  mieć dobry zawód, może będziesz mieć pieniądze, ale czy będziesz mieć córkę?????
                  P.S. a nie możesz się na tą nieszczęsna medycynę gdzies bliżej przenieść?
    • edzio_grubas Do Olivki 30.09.04, 14:39
      Olivka, wiesz sama, ze 3 pierwsze lata na medycynie sa najgorsze, potem jest
      juz sama ciekawa klinika. A nikt nie rodzi sie z pewnoscia siebie, jezeli ma w
      swoich rekach zdrowie lub zycie kogos innego. Tego sie trzeba tez nauczyc.
      Zastanow sie tylko, czy stac Cie na utrzymanie sie w Bydgoszczy no i pomysl o
      dzieciach... Jedno bedzie bardzo tesknic za drugim. Sadze, ze skoro 'cos' sie
      znasz na grafice komputerowej to moze warto w tym kierunku sie uczyc? Na pewno
      bedziesz miala po tym lepsza kase jak po medycynie.
      • olivka27 Re: Do Olivki 30.09.04, 14:48
        Edziu,małe bardzo się kochają,bawią się razem,całują.Młodsza jest strasznie zakochana w tacie.Nie mam serca ich rozdzielać.Boję się tylko że to co ludzie mówią że lekarz to porządny zawód,że ma kasę i że potem będę klepac biedę to może byc prawda.Jednak z drugiej strony sama wiesz jak jest z kasą i pracą no i przecież nie wiemy co nas czeka za pare lat.Skąd wiadomo że ten zawód gwarantuje mi satysfakcję i dostatnie życie a po czym innym będę nikim?
    • donatta Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 14:42
      Moje zdanie jest takie: przede wszystkim rzucaj w diabły medycynę. Zaczęłaś te
      studia nie dla siebie, nie jesteś do nich przekonana, nie idzie Ci najlepiej,
      brak Ci serca do nauki, to nie ma sensu. I dla Ciebie i dla Twoich przyszłych
      (hipotetycznych) pacjentów będzie lepiej, jeśli lekarzem nie zostaniesz.
      Nie wiesz, co zrobić dalej. Czyli te pół roku przerwy będzie jak znalazł.
      Przeanalizuj wszystkie za i przeciw. Rozejrzyj się za najbliższymi wydzialami
      informatycznymi i biologicznymi na porządnych uczelniach, cieszących się dobrą
      opinią. Zorientuj się jak wygląda to finansowo, czasowo, jaki jest program
      zajęć. Przejrzyj ogłoszenia o pracę w twoim regionie, zobacz czy łatwiej
      bedziesz miała z papierkiem biologa czy informatyka. Zastanów się co w ogóle
      chciałabyś robić i na ile rokuje to na przyszłość. Może uda Ci się skończyć
      studia biologiczne i jakiś kurs informatyczny? Skoro informatykę lubisz i znasz
      się na tym, może studia w tym kierunku wcale Ci nie będą potrzebne? Tylko Ty
      znasz odpowiedzi na te pytania. I na jeszcze wiele innych. Daj sobie czas i
      przemysl to dokładnie. A medycyną nie zawracaj sobie głowy.
      Pozdrawiam
    • aha44 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 14:50
      Olivka
      Zrób tak jak Ci serce dyktuje , i serce i głowa.ja jestem lekarzem,mam
      robote,ale uważam , że w dzisiejszych czasach ,żeby być lekarzem w Polsce
      trzeba bardzo,bardzo tego chcieć.sama często mam ochotę rzucić to wszystko w
      diabły , tylko im póżniej tym gorzej.znam dziewczynę ,która zrezygnowała po
      stażu podyplowym,skończyła inne studia , z tego co wiem jest
      szczęśliwa.Pozdrawiam.
      • olivka27 Naprawdę?! 30.09.04, 14:55
        No to mnie pocieszyłaś.W Polsce raczej kariery nie zrobię,a jakoś brak mi odwagi na wyjazd.A dziewczyna miała odwagę...Bo wielu ludzi tkwi w bagnie i nie ma odwagi się z niego wydostać a potem sa nieszczęśliwi.
        • aha44 Re: Naprawdę?! 30.09.04, 15:14
          Od poczatku jej się nie podobało, ale mówili jej ,że na klinikach będzie
          lepiej,potem na stażu,no i nie było.też ją podziwiam.Prawda jest taka ,że to
          cięzki kawałek chleba.jeżeli jesteś porządna , nie nastawiona na kasę,to
          przygotuj się na ciężką robotę , praktycznie bez przerwy , bo większość
          społeczeństwa uważa ,że to "służba ", głodowe pensje , to oczywiste.ciągłe
          douczanie i myslenie o pacjentach , o chorobach.oczywiście dużo satysfakcji,ale
          też często obwinianie Ciebie o nie Twoje problemy.
          jeżeli już ktoś jest winny to na pewno lekarz.
          pwtarzam trzeba BARDZO chcieć.
          • olivka27 Re: Naprawdę?! 30.09.04, 15:26
            Ja od początku często myslałam"co ja tu robię?",ale tez liczyłam że będzie lepiej.Za bardzo się przejmuję tym co ludzie pieprzą o perspektywach,kasie,porządnym zawodzie,przyszłości dlatego(nie tylko oczywiście) zastanawiam się czy tego nie ciągnąć.Chociaz dziewczyna o której mówisz słuchała ludzi i jak na tym wyszła?.
    • mysz78 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 15:08
      Olivka, jeżeli myślisz jeszcze o medycynie (choć nie namawiam), to zastanawiałaś się nad przeniesieniem na inną akademię medyczną, bliżej męża i dzieci ? a patomorfą się nie przejmuj, myśmy to dopiero mieli profesora, wykłady na pamięć i jak zabrakło jednego słowa w twojej odpowiedzi, to czapa. Edzio ma rację, 3 pierwsze lata są najgorsze, potem trafiasz na kliniki i jest szansa, że znajdziesz coś, co Cię zafascynuje. z drugiej strony znam ludzi, którzy zrezygnowali i nie żałują. jeżeli masz coś poza medycyną, co Cię interesuje, a do tego kochane dzieci, którym kiedyś będziesz chciała zapewnic godziwy start w życie....bycie lekarzem to duża satysfakcja, ale tego do garnka nie włożysz. trzymam kciuki za decyzję !!!!
      • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 15:18
        Mysz,ja od 3 lat się przenoszę.Cóż,kieszeń nie wytrzymała przetargu...
        • wieczna-gosia Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 15:54
          Oliwka,
          Odpowiedz sobie z reka na sercu co TY chcesz robic. A potem zacznij to robic wink)
          Nie mnoz problemow bo tu dziewczyny cie pocieszaja a ty obalasz kolejne
          argumenty i wyjdzie ci zaraz zes glupia cipa i do nieczego sie nie nadajesz i
          depresja gotowa.
          Przemysl sobie sprawe nie pod katem kasy czy perspektyw, bo zareczam ci ze po
          mojej spechalizacji kasy nie bylo od dziesiecioleci. Weszlismy do unii i nagle
          z 20 studentow (wszystkich lat specjalizacji) 12 wyjechalo na pola naftowe na
          morzu polnocnym wink)
          Przemysl to sobie pod katem obecnych zainteresowan. Doloz plany zawodowe,
          sytuacje rodzinna. I cos ci wyjdzie. Ale kofana- masz dwoje dzieci. To JUZ jest
          kurna cos i niech gadaja co chca. Zawod jak to sie mowi masz w reku wink) To
          teraz zrob cos pod siebie. Z matka ciezka sprawa ja to bm po takim dictum
          natychmiast medycyne rzucila bo na mnie takie teksty, albo zrobisz jak ja chce
          albo wynocha, budza osli upor i robie wynocha, nawet jak mi pozniej jest ciezko
          w zyciu.
          No, glowa do gory. Sama to przemysl.
          • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 15:56
            Gosiu,chciałabym zostać ale się boję-tyle...
          • olivka27 Kochane dziewczyny! 30.09.04, 23:13
            Bardzo,bardzo Wam dziękuje za wszystkie posty.Już dawno chciałam o tym napisać na e-mamie,ale bałam się że znowu usłyszę słowa krytyki,pouczanie,reprymendy-jesteście cudowne!Wasze głosy bardzo mi pomogły,przynajmniej wiem że zrezygnowanie z medycyny to nie grzech śmiertelny i że nie jestem jedyna jakby co.Dobrze się stało z tym że nie zapłaciłam za informatykę,powiem Wam w sekrecie że brzydziłam się tej prywatnej szkoły jak cholera(miała złe opinie).Myślę że zostawić Martynkę jest ponad moje siły.Widywałabym ją i męża raz w miesiącu,bo częściej nie ma czasu,nie wyobrażam sobie tego.Miałam okazję zakosztować już zwiazku na odległość-nikomu nie życzę.Ciągłe liczenie dni,ostatni dzień zawsze był najgorszy,miałam doła że hej,nie mam juz sił na coś takiego.I to w imię głodowych pensji o których piszą dziewczyny.Lubiłam tę medycynę,ale to chyba za mało bo jakoś wyobrażam sobie bez niej życie.Marzę o studiowaniu biologii,uwielbiam życie w każdej postaci,ciekawi mnie botanika,wszystkie te zarodniki,cykle rozrodcze,genetyka,biochemia,nawet prymitywne organizmy.Jestem dobra z chemii,mogłabym godzinami siedzieć w laboratorium.Tylko w tym roku jest już za póżno,najwyżej dalej będę projektować wizytówki,uzbieram kasę.Przygotuję się do egzaminu na jakiś lepszy uniwerek-UMCS jest blisko i nie jest chyba taki najgorszy.A co po studiach?Zobaczymy,w najgorszym razie dalej będę projektowaćsmile,ale to jeszcze odległe czasy...
            • przeciwcialo Re: Kochane dziewczyny! 01.10.04, 09:54
              Albo przenieś sie na analityke skoro lubisz laboratoria.
    • horneta Re: kontrowersyjnie 30.09.04, 17:11
      A ja powiem inaczej - moim zdaniem głupota jest rzucanie medycyny w połwoie
      studiów.
      I nie jest prawdą (jak napisała któraś z was) że to jest to samo co rzucenie
      psychologii czy innego kierunku. Nie ma sie co oszukiwać medycyna (tak jak
      prawo) to jeden z najlepszych zawodów - potrzebnych zawsze i wzędzie. Dają
      wiedzę, prestiż społeczny itp itd. Tak samo wejście na Mont Everes to co innego
      niz wejście na gubałówkę. I konsekwentnie - zawrocić z połowy drogi na Mont
      Everest chyba bardziej szkoda niż z połowy drogi na Gubałówkę. A jak juz
      wejdziesz na szczyt ............
      Przebolejesz jakos te 3 lata.
      A potem - zawsze możesz:
      a) pracowac w zawodzie,
      b) nie pracowac w zawodzie
      c) zacząć nowe studia
      Ale będziesz juz cos miała - te lata nie będą starcone
      Moim zdaniem za kilka lat możesz tego załować.
      Zastanów się dobrze i przemyśl to kilka razy - tym bardziej, że jak piszesz
      rodzice mogą ci pomóc finasowo.
      Trzymam ksiucki.

      ps. na medyzyne jest sie bardzoi cięzko dostac. Trzeba być niezłym mózgiem żeby
      się dostac i dotrwac do 3 roku wink))) Nie zmarnuij tego.

      pozdrawiam
      Horneta
      • wieczna-gosia Re: kontrowersyjnie 30.09.04, 18:02
        ale nawet najlepsi alpinisci spod everestu czasami zawracaja.
        Bo nie wszystko za wszelka cene.
        Tym bardziej ze ja tu widze ze cena za dalsze studia medyczne jest dosc
        wysoka wink
        Ja z kolei uwazam, ze lepiej na trzecim rzucac niz na 6 na ten przyklad a i
        takich znam wink
        Ale kluczowe pytanie brzmi- na ile oliwka chce studiowac medycyna tak sama z
        siebie?
    • agawka2 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 20:18
      hmmm... zawsze chciałam na psychologię, ale za pierwszym razem nie wyszło,
      studiowałam polonistykę, ale na psychologię zdawałam do skutku, udało się, teraz
      jestem 2 lata po studiach, zajmuję się synkiem, z pracą w zawodzie ciężko tutaj
      w Lublinie, ale jestem szczęśliwa, że poszłam za tym czego naprawdę chciałąm,
      pozdrawiam i życze trafnych wyborów
      • zuzulek Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 20:56
        Ja myślę, że jeśli studiować, to TYLKO coś, co się naprawdę lubi i z czego ma
        się satysfakcję. ŻADEN kierunek studiów nie daje gwarancji pracy w zawodzie
        (jeszcze w dodatku w swoim mieście). Zanim skończysz studia, sytuacja na rynku
        pracy może się zmienić jak w kalejdoskopie.
        Natomiast jeśli idzie o medycynę, to nie tylko studia, ale i sam zawód lekarza
        (aż do uzyskania specjalizacji i jako-takiej pozycji na rynku) jest baardzo
        wymagający. Wiem coś o tym, bo mam męża lekarza i różne znajome młode lekarki.
        Te z nich, które nie mają szczęścia mieszkać w dużych miastach, muszą
        miesiącami stażować w ośrodkach akredytowanych, dla Ciebie pewnie byłaby to
        Warszawa. Często widują rodzinę w weekendy (o ile mają rodziny), albo odkładają
        specjalizację o parę lat.
        Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę udanego wyboru. Myślę, że , ulży Ci po
        podjęciu decyzji niezależnie od tego, jaka ona będzie.
        Zuza
    • barbin Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 20:53
      Olivko, ja może o medycynie jako lekarz.
      Jeżeli nie marzysz o tym, aby pracować jako lekarz, jeżeli nie "siedzi" to w
      Tobie jak miłość do rodziny (no może trochę przesadziłam)to nie miej żadnych
      skrupułów odnośnie zrezygnowania z AM. Pracuję już 9 lat w zawodzie, udało mi
      się (bez "pleców")zatrudnić w doskonałym ośrodku, miałam absolutnie zielone
      światło na zrobienie doktoratu,na zrobienie specjalizacji i obecne jej
      kontynuowanie. Mimo to powiem, ze nie o takim życiu marzyłam: mój czas, czas
      który chciałabym dać swojej rodzinie przepada, muszę go za darmo oddać swojemu
      zakłdowi pracy, w którym przez oszczędność zatrudnia się o 50 % pracowników
      mniej niż potrzeba- jast dla wszystkich oczywiste, że siedzimy po godzinach
      ("bo inaczej się to wszystko rozsypie"), 70 % naszej pracy to administracja
      (stosy papierów piętrzące się na moim biurku, które muszę często uzupełniać w
      wolne soboty). Wynagrodzenie: moja pensja wystarcza na opiekunkę i benzynę,
      kredyt mieszkaniowy uzyskaliśmy z wielkim trudem (mąż tez jest lekarzem), a
      spłacając tenże kredyt oszczędzamy nawet na jedzeniu.
      Nie odejdę jednak z zawodu, bo medycyna jest dla mnie narkotykiem. Jeżeli tego
      nie czujesz, znajdz sobiew rozsądniejszy kierunek studiów, albo przynajmniej
      spełniaj swoje marzenia.
    • neospasmina jeszcze dodam 30.09.04, 21:03
      dla przykładu, że ja pracuję na dwóch etatach - w pracy "nie w zawodzie"
      zarabiam na luksus i przyjemność pracy "w zawodzie", gdzie zarobić sensownie
      niestety nie da się. Jest więc i taka opcja.
      Pozdrawiam i życzę trafnych wyborów!
    • iwonaw2 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 22:56
      Powiem tylko tyle: NIE CZEKAJ! Nie wiadomo co się wydarzy - nie mam na myśli
      niczego złego, ale różnie to bywa. Póki masz zapał i finanse wykorzystaj to. Ja
      mam co prawda studia za sobą, ale mam ambicje, żeby skończyć jeszcze coś.
      Niestety brak czasu i kasy mi to uniemożliwia. A miałam szansę.....

      Powodzenia

      Iwona
      • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 30.09.04, 23:17
        Hehe,właśnie nie mam na dzień dzisiejszy finansów,jakbym miała to już byłaby opłacona prywatna szkółka...Ale dobrze sie stało,chyba jednak wybiorę biologię,mam zamiar sama zarobić na studia.
        • iwles Olivka - nareszcie sensownie gadasz !:):):):) 01.10.04, 08:06
          olivka27 napisała:
          >chyba jednak wybiorę biologię,mam zamiar sama zarobić na studia.

          i tak trzymaj !!!!!!!!
          Biologia górą !!!!!!!!!!!!!
          Pozdrówka
          smilesmilesmilesmilesmile
    • berek_76 Re: Kolejna z życiowym problemem 01.10.04, 08:40
      Olivko - jako biolog radziłabym Ci z całego serca: zajmij się biologią smile))) .
      Ale patrząc na to realistycznie - jedna sprawa to kwestia Twoich relacji z
      mężem, druga - to kwestia Twojego wykształcenia.

      Z mężem, tak mi się wydaje, pogadać powinnaś. O tym, że liczą się także Twoje
      plany życiowe. I że plany życiowe do finansowych się nie ograniczają. Nie mam
      pojęcia, czy to da jakiś efekt, ale spróbować warto choćby po to, żeby potem
      chłop nie mógł powiedzieć, że nic mu nie mówiłaś wink .

      Na sprawę druga też spróbuję spojrzeć realistycznie. Ja osobiście mam głębokie
      przekonanie, że nie warto studiować byle czego. Ja miałam prosto - miała być
      biologia, jest biologia i dopiero teraz, tuż przed 30-ką, dorosłam do
      ewentualnej zmiany drogi, gdyby życie tego wymagało. Ale to byłby mój, niczym
      nie wymuszony wybór. Zważ, że nie chodzi tylko o studia, które miałabyś
      skończyć, ale też o przyszłą pracę. Czy to, ze lubisz zabawę grafiką
      komputerową, wystarczyłoby, żeby potem non stop zajmowac się informatyką?

      Moim zdaniem dobrze, że porzuciłaś medycynę. Jeśli nie jest to Twoja życiowa
      pasja, potem byłoby trudno i Tobie - bo to bardzo stresujący zawód - i, wybacz,
      Twoim pacjentom. To jest jeden z zawodów, które wymagają prawdziwego powołania.
      Natomiast co do biologii... Chciałabym cię ostrzec. Skończenie studiów nie
      oznacza, ze będziesz miała co robić. Musisz zawczasu, skoro nie jesteś już
      dzeiwczynką po maturze, zadecydować, co chciałabyś robić potem. Uczyć w szkole?
      Pracować naukowo? "Zaczepić" się w jakiejś komercji? Biologia nie daje tzw.
      fachu, tylko ogólną wiedzę. Warto się nad tym zastanowić. Ja pracuję naukowo,
      ale już widzę, że to nie jest rozrywka dla mnie na dłuższą metę. Będę się
      przebranżawiać smile

      I jeszcze jedno - nie ma zaocznej biologii. Jesli jakiś Uniwersytet twierdzi,
      że prowadzi takie studia, to są to studia mało warte. Biologia to bardzo
      praktyczna nauka, w której nie wystarczy oczytanie - potrzebne tu są godziny
      pracowni, zajęć terenowych lub w laboratorium, własne doświadczenie i wprawa w
      rękach. Z moich pięciu lat studiów na czysto pewnie z etrzy i pół to były
      zajęcia praktyczne. Bez tego nie będziesz dobrym biologiem, obawiam się.

      Wiem, że Ci przesadnie nie pomogłam, ale może coś z tych moich przemyśleń Ci
      się przyda. Gdybyś miała jakieś pytania odnośnie bycia biologiem i studiowania
      biologii, pisz na priv. Pozdrawiam

      Berek mama Żaby (2,3) i Grosia in spe
      • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 01.10.04, 10:49
        Dziękuję że sie odezwałaś,widzisz ja wiem że po biologii różnie może być.Ale na szczęście mam męża z żyłką do interesów,nieżle mu idzie ta drukarnia i myśli po nowym roku otworzyć jeszcze coś.Dlatego ja biologię chcę studiować głównie jako hobby,wiem że mogę potem nie mieć pracy w zawodzie.A co do komputerów-lubię zabawę z grafiką,ale pozatym nic co ma z nimi związek,więc chyba powinnam dalej traktować to właśnie jako zabawę,najwyżej zrobić jakiś kurs komputerowy.Dlatego chyba tak mi nie leżała ta pryw.szkoła,gdyby mnie informatyka naprawdę pociągała to pewnie szkoła by mi tak nie przeszkadzała...A biologiem już mogłam być,w jednym roku dostałam się na AM i na UW na dzienną biologię,ale niestety zadecydowano za mnie.A Ty na jakie studia teraz idziesz?
        • berek_76 Re: Kolejna z życiowym problemem 01.10.04, 11:50
          Na studia? O nie, nigdy więcej studiów smile))) najwyżej sobie zrobię studium
          translatorskie, głównie dla rozrywki. Na razie muszę skończyć doktorat i
          urodzić drugie dziecko, nie wiem, w jakiej kolejności mi wyjdzie smile. A co będę
          robić? Może zacznę pracować jako tłumacz albo w badaniach rynku? Może otworze
          knajpę? Może zajm ę się czymś, o czym jeszcze nie mam pojęcia, że czeka za
          rogiem? Kurczę, życie jest pełne możliwości - byle bym miała co robić, na
          pewno nudzić się nie będę. A biologię zawsze mam za oknem i w doniczkach. Nie,
          nie żartuję - ja lubię życie w każdym przejawie. Nie musi być sekwencją DNA.
          Może być plantacją czegokolwiek albo hodowlą, albo moge uczyć biologii w
          szkole. Wsio rawno.

          Berek
    • sabina74 Re: Kolejna z życiowym problemem 01.10.04, 09:21
      Olivko, nie czytałam wszystkich postów, bo nie za bardzo mam na to czas, ale
      pokrótce Ci odpowiem. To prawda, ze nadal w społeczeństwie krążą mity, że
      lekarze to Bóg wie co i opływają w pieniądzach. Powiem Ci z mojego
      doświadczenia. Mój mąż skończył medycynę w Bydgoszczy w 2000 roku, czyli jest 4
      lata po studiach. Część jego kolegów nie pracuje jako lekarze, natomiast
      pracują głównie w firmach farmaceutycznych, bo ich po prostu nie stać na
      robienie specjalizacji, bo mają na utrzymaniu rodzinę, kredyty itp. Mój maż
      jest lekarzem z powołania, nie liczy się kasa, chce nim być bo kocha ten zawód.
      Zaczął rok temu robić specjalizację, ale jak pewnie wiesz dostanie się na
      specjalizacje jest rónież nie lada wyczynem. Mąż zaczął robić ją na
      wolontariacie (toteż z medycyny do domu przynosi 0 zł). Aby utrzymać dom
      pracuje od 4 lat jako przedstawiciel farmaceutyczny na pół etatu w firmie i
      jest to nasze główne utrzymanie i nie powiem, że mało zarabia. Jednak wciąż
      pasjonuje go medycyna i w przyszłości nic innego nie chce robić jak włąśnie być
      lekarzem. Wierzy że coś sie zmieni, ale powoli traci tę wiare i coraz częściej
      myślimy o tym żeby wyjechać do WB. Najpierw chce skończyć specjalizację, a
      potem stąd uciekamy. W Polsce lekarze są wyzyskiwni, zarabiaja na etatach 800zł
      w przychodni, zresztą w pszpitalach podobnie i gdyby nie liczne dyzury to chyba
      by przymierali głodem. Wspomnę że w szpitalach płacą z opóźnieniem 3
      miesiecznym, bo nie ma pieniedzy. Po prostu dno. Ja pracuję jako biolog w
      szkole. Studia były ciężkie i nie ukrywam że chyba bym sobie nie poradziła na
      Twoim miejscu z dwójką dzieci. Pracę w liceum dostałam 40 km od miejsca
      zamieszkania (mieszkamy w Gdańsku, a dojeżdżam do Gdyni)i pilnuję tej pracy, bo
      w szkole o etat teraz też jest trudno. Nie wiem, co Ci poradzic, ale zobacz
      jakie są realia bycia lekarzem.
    • przeciwcialo Re: Kolejna z życiowym problemem 01.10.04, 09:48
      Przenieś sie na medycyne w Krakowie- mniejsza rozłąka. Tam łatwo dostać
      akademik z dzieckiem. Ja studia skonczyłam z dzieckiem- dało sie a znam takich
      co mieli dwójkę i tez dali rade. Sama przeszłam przez akademię i żyje. Nie
      poddawaj sie. A że z praca krucho- nikt nie ma lekko. Pozdrawiam- Ela.
      • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 01.10.04, 10:52
        Elu,obawiam się że z Bydgoszczy do Krakowa to chyba niemożliwe...Z przenoszeniem próbowałam już chyba wszystkiego,nie udało się jak widać.
    • olivka27 Re: Kolejna z życiowym problemem 01.10.04, 10:32
      Sabo i dziewczyny lekarki-to potworne co piszecie o realiach tego zawodu,nie wiedziałam że to aż tak wygląda...Jak pisałam nie mam żadnego lekarza w rodzinie,nikogo kto mógłby w czymkolwiek pomóc.Nie wiem czy mogę sobie pozwolić na to żeby przez najbliższe trzy lata ładowac w to kasę,a pózniej jeszcze i jeszcze,Bóg wie dokąd i przynosic głodową pensję,albo i nic.Przez to że pompowaliśmy pieniądze w Bydgoszcz(sam poprzedni rok kiedy byłam z dzieckiem kosztował mnie tam ok 30 tys zł)nie mamy jeszcze własnego mieszkania,mieszkamy u teściów,nikt nam nie dokucza,ale "każdy krok śledzony"-wiadomo jak to jest..Dlatego dla mojego męża właśnie mieszkanie jest teraz priorytetem i trochę mu sie nie dziwię że chce odłożyć na jakis czas moje studia.
    • blanqua Re: Kolejna z życiowym problemem 01.10.04, 21:22
      A ja bym sugerowała jednak zastanowienie się nad powrotem na medycynę...
      Czym dłużej będziesz czekała, zastanawiała się tym trudniej będzie podjąć
      decyzję i naukę.
      Poza tym czym później skończysz studia tym trudniej zdobyć pracę (pracodawca
      zazwyczaj skwapliwie pyta o przerwy itd...)
      Trzy lata medycyny to bardzo wiele już i może szkoda rezygnować.
      A po biologii o pracę ciężko.
      Medycyna daje większe mozliwości
      Blanka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka