rycerzowa
23.10.16, 21:43
W nawiązaniu do wątku z wywiadem z panią Przybysz:
hermenegilda_zenia napisała:
> patrzę na tę wypowiedź z perspektywy argumentów dla pr
> olajfowców i sorry, ale ten wywiad utwierdza ich tylko w myśleniu, że trzeba za
> kazać aborcji, bo kobiety to takie bezduszne istoty, które z byle powodu usuną
> dzieciątko przy pierwszej lepszej okazji
No więc zakazali.
Zakazali takich aborcji, i co?
Nie robi się ich?
Gdyby zakaz coś dał, to po wprowadzeniu ustawy z 1993 r. nastąpiłby wzrost urodzeń, a nie nagły i znaczny ich spadek, zgadza się?
Nie ma chyba osoby, która pochwalałyby aborcję jako taką.
Rozsądni ludzie więc popierają działania i ustawodawstwo, które liczbę aborcji minimalizują.
Przecież można porównać dane statystyczne z różnych krajów, można dowiedzieć się, gdzie aborcji jest najmniej, kto i dlaczego ciążę najczęściej usuwa (np. w niektórych krajach zachodnich Polki i muzułmanki), można oszacować rozmiar podziemia aborcyjnego, a z takich wywiadów, jak powyższy, dowiedzieć się, jak łatwo i szybko to się odbywa w naszym kraju.
Zatem czy zakaz ma moralny sens? Skoro wpływa na wzrost liczby aborcji, a nie na ich spadek?
No proszę, kto się przyzna, że nie dokonał aborcji dlatego i tylko dlatego, że to jest zabronione?
No to może dyskusja, jak tę ciemną liczbę zminimalizować?