Dodaj do ulubionych

To która ematka rzuca pracę i własne dzieci

29.10.16, 23:56
by zaspokoić potrzeby swojego rodzica?

Moja matka jest chora. Ma alzheimera (choć fakt, na razie w łagodnej formie - bez jakichś odpałów). Wymaga coraz większej pomocy. Obecnie muszę codziennie wieczorem podać leki. Staram się też zapewnić ciepły posiłek w ciągu dnia.
Matka twierdzi, że radzi sobie świetnie a chorobę jej wmawiam. Robiliśmy już dwa podejścia do domu opieki i za każdym razem na jakimś etapie, nagle wycofywała się z wcześniejszej zgody. Z trudem namówiłam ją na opiekunkę (podanie leków rano).
Mam pracę, 2 małych dzieci, maż wiecznie w pracy. Jestem zmęczona. Potwornie boję się też sytuacji, gdzie musiałabym matkę wziąć do siebie. Ostatni raz jak z nią mieszkałam to miałam szczerą ochotę się zabić.
Nie jestem gotowa na poświęcenia. Nie chcę aby moje dzieci musiały żyć w cieniu alzheimera mojej matki. Nie wyrażam na to zgody.
Każdy powinien mieć prawo do własnego życia. Ja żyję "samodzielnie" dopiero 10 lat. Tak, żyłam wcześniej z matką. Zastępowałam jej zmarłego ojca (ciągle mnie do niego porównywała). Uprzedzając jednak złośliwości - nie żyłam na jej garnuszku. Wcześnie zaczęłam pracować i dzieliłam się z nią wszelkimi kosztami.
Dla ematki wszystko jest proste. Ale jak po 8 godzinach pracy, zapitatalam z 2 dzieci, plecakiem szkolnym, w październikowy, deszczowy i wietrzny dzień by podać leki to nie czuję nic oprócz złości.
I lolę (z wątku obok) rozumiem doskonale.
Obserwuj wątek
    • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:09
      Właśnie mam taką sytuację, że mama po operacji kolana. Przez 2 tygodnie do niej jeździłam albo z nią do przychodni, mniej więcej 2-3 x w tygodniu, zrobiłam zakupy, obiadek.
      No i pech chciał, że córka mi poważnie dość zachorowała - jednocześnie zajęte zatoki, oboje uszu, oskrzela, antybiotyk, bo nie było innego wyjścia. Antybiotyk na 10 dni, siedzenia w domu zaraz beknie 14, bo nie nadawała się do wyjścia, nawet na antybiotyku.
      Głupio się czułam, bo mama musiała o kulach powędrować po coś tam jednak do sklepów, a kolano tak sobie się regeneruje i jeździ też na rehabilitację (ciotka ją podwozi na szczęście). Ale nie byłam w stanie zostawić chorej w domu i wykonać kurs typu ok. godziny komunikacją miejską w 1 stronę, tyleż w drugą, no i te zakupy to pewnie z pół godziny. Mam też zlecone prace i cały czas pracuję, nie siedzę w domu na zwolnieniu. A i tak już trochę się poopóźniałam przez to, że nie mogę spokojnie sama w domu posiedzieć parę godzin dziennie.
      Na szczęście moja mama nie jest jak matka loli i nie robi mi wymówek o to.
      Ale obiektywnie nie ma na kogo liczyć, chociaż ma siostry - też niemłode, chorujące i generalnie niezbyt życzliwie do siebie nawzajem nastawione, raczej nie pomocne. Jak ja nie mogę oderwać się od pracy albo córka chora i zaraz ja po niej, to mama nie ma nikogo. Chętnie bym się przeprowadziła w pobliże, ale moje mieszkanie mało sprzedawalne (próbowałam, robiłam ze 3 podejścia).
      Smutna jest starość samotnych rodziców, bez wsparcia męża/żony. I smutna jest starość rodziców jedynaków - czasem dzieci nie ogarną, choćby chciały.
      • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:16
        Moje dzieci na szczęście mało chorują ale gdyby np. wyskoczył jakiś szpital czy coś to w ogóle byłoby beznadziejnie...Ja już 4 latka z 8-latką zaczęłam zostawiać samego aby ich nie ciągać w deszczu wieczorami. Sama oczywiście nie mam prawa chorować czy czuć się źle.
        • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:21
          A nie, pewnie, że lepiej, że siedzą w domu.
          Ja po prostu nie mam siły na takie jeżdżenie, jak jest jeszcze choroba w domu. Nie mam auta. Do mamy długo się jedzie i jeszcze trzeba dojść.
          2 dni temu była nocka taka, że zatoki wreszcie odblokowały się i córka w nocy po prostu rzygała tym spływającym katarem ropnym. Na drugi dzień obydwie byłyśmy zmarnowane na tyle z niewyspania, że kupiłam obiad w pobliskim barze z polską kuchnią (bardzo dobry, tylko ta cena wink) i poszłyśmy spać o 19.
          Jak poogarniam życie domowe, zawożenie do szkoły, pracę itp., to już nie mam siły nigdzie się wlec.
          A, i jeszcze niestety choruję, czy tego chcę, czy nie, od czasu, kiedy wykryłam sama sobie guz tarczycy, mam co rusz infekcję gardła, byle kto na mnie kichnie.
          Doszłam do takiego etapu życia, że choroba, dyskomfort, niewyspanie dosłownie rujnują mi dzień. A może to wiek (mam 41 lat).
          • berdebul Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:28
            Za to matce o kulach na pewno jest bardzo wygodnie samej z zakupami.
            Tak, czasami wychodzę z pracy o 20 i jadę do mamy (sprawnej, zdrowej) jeżeli potrzebuje pomocy, pózniej jadę do domu. Chłop sprawny intelektualnie, potrafi ugotować/posprzątać/zająć się tak jak ja. Jak jego mama potrzebuje pomocy jest tak samo. Aż tak beznadziejnymi rodzicami byli, że nawet przysłowiowej szklanki wody nie dostaną?
            • morekac Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 16:12
              Lokitty nie ma pana męża, by mógł z dzieckiem - nie takim znów dużym - zostać w razie poważniejszej choroby. No i sama ma kłopoty ze zdrowiem.
              • niennte Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 16:31
                No to ja bym się jednak postarała o jakiś samochód. Zdecydowanie ułatwia życie.
                • alienka20 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 00:48
                  wiem, że w Twoim świecie to dosyć niebywałe ale nie wszystkich stać na samochód lub chociażby kurs prawa jazdy.
                  • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 05:43
                    Mam prawo jazdy ale boję się jeździć. Chyba po prostu źle kiedyś zaczęłam i nie mogę się przełamać. Samochód też mamy ale uzytkuje mąż, który pracuje poza miastem do późnego wieczora. Drugi samochód raczej w grę nie wchódzi.
      • oklamoradora1 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 09:23
        Ot, szara smutna rzeczywistość. Jesteś wielka w moich oczach, bo z Twojego postu bije poświęcenie i miłość do mamy. A nie myślałaś o zakupach internetowych? Zamówisz z dostawą do domu i przynajmniej nie musisz tracić czasu na dojazd z pieczywem czy owocami....
    • paloma_blauwinder Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:13
      Mnie zadziwiają osoby, które przedkładają rodzinę pochodzenia nad własne (małe) dzieci. Autentycznie, nie rozumiem tego, to dla mnie chore, sprzeczne z naturą.
      • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:26
        Pocieszyłaś mnie. Serio.
        • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:30
          Powiem tak, człowiek powinien robić tyle, ile może, bez uszczerbku dla własnych sił potrzebnych na odchowanie i zaopiekowanie własnych dzieci. Ciąganie dzieci wieczorami w paskudną pogodę po szkole to nie jest zaopiekowanie wink.
          Zastanów się, kto by mógł pomóc Ci organizacyjnie. Codziennie chodzisz do mamy?
      • 71tosia Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:33
        nie chodzi o przedkladanie jednej z rol nad druga tylko o godzenie obu rol. W momencie gdy zostajesz matka nie przestajesz byc corka. I taka naturalna kolej rzeczy, starszym rodzicom w pewnym momencie potrzebna jest pomoc, ja w tym ze pomagam mamie i tacie (oboje juz w dosc podeszlym wieku) nic nienaturalnego nie widze, wrecz przeciwnie. Robie to nie tylko z obowiazku, lubie swoich rodzicow chce by byli w moim zyciu jak najdluzej. Nie mysle o nich jak o przykrym obowiazku. Wspolczuje rodzinom takim jak twoja, i pamietaj ze to jak odnosisz sie do swoich rodzicow przekazesz tez jako model fukcjonowania rodziny swoim dzieciom.
        • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:50
          Nie moglas tego lepiej ujac Tosiu.
          Ja pamietam jak moja babcia przez dlugie lata chorowala (cukrzyca i jej oplakane skutki), na jedno oko zaniewidziala 15 lat przed smiercia, na drugie kilka lat pozniej. Ja z bratem bylismy mali, tata byl czesto na dlugich kontraktach, mama pracowala na caly etat. Nie miala samochodu, nie bylo telefonow (ani komorkowych, a stacjonarne miala co 50 rodzina), komunikacja miejska oplakana. Pomimo tego przez te wszysktie lata jezdzila do swojej mamy CODZIENNIE, dawal zastrzyki, leki, zmieniala opatrunki... Ostatnie lata musialy byc koszmarem, bo babcia miala taka miazdzyce, ze wywijala niezle numery, moja mame jeszcze do tego wyzywala i oczerniala przed innymi sad
          Babcia nie zyje juz ponad 20 lat, a ja nigdy w zyciu nie uslyszalam od mamy slowa zalu czy wypominania itp. NIGDY. To bylo dla niej naturalne. Ja tez jakos nie pamietam, zebysmy z bratem cierpieli z tego powodu.

          Dla mnie to tez jest naturalne i jak rodzice beda potrzebowali pomocy to na pewna ja od nas (mnie i brata) otrzymaja (chociaz obecnie mieszkam poza Pl). Z mezem takie sprawy tez mamy omowione i rozwiazanie na pewno sie znajdzie.

          Pomijajac juz sama relacje matka-corka ubolewam nad tym jak slabe (fizycznie i psychicznie) jest pokolenie obecnych 30-40 latek... W dobie super rozwinietej techniki, samochodow, telefonow, gdzie w najgorszej sytuacji to nawet przez internet mozna prawie wszystko kupic, czterdziestoletnia kobieta nie jest w stanie ogarnac codziennego zycia i dzieci uncertain Az boje sie myslec co bedzie za 10, 20 lat i pozniej...
          • pulower8 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:00
            jematkajakichmalo napisała:
            > Pomijajac juz sama relacje matka-corka ubolewam nad tym jak slabe (fizycznie i
            > psychicznie) jest pokolenie obecnych 30-40 latek... W dobie super rozwinietej t
            > echniki, samochodow, telefonow, gdzie w najgorszej sytuacji to nawet przez inte
            > rnet mozna prawie wszystko kupic, czterdziestoletnia kobieta nie jest w stanie
            > ogarnac codziennego zycia i dzieci uncertain Az boje sie myslec co bedzie za 10, 20 la
            > t i pozniej...
            >
            Swoimi rodzicami też planujesz się zajmować przez internet i telefon? I to z innego kraju?

            • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:11
              Nie, nie zamierzam. Jak zajdzie taka potrzeba to sa omowione 2 opcje: albo ja przyjezdzam co jakis czas do Polski na kilka tygodni (na zmiane z bratem) a maz zostaje z corka tutaj, albo przyjezdzamy do Pl cala rodzina nat ak dlugo jak bedzie potrzeba.

              Co do telefonu i internetu - jak na poczatku roku bardzo chorowal moj tata a mama nie dawala rady wszystkiego sama ogarniac to nie bylo problemem nawet stad doinformowanie sie zorganizowanie odpowiednich badan, wizyt lekarskich itp. Nawet zdarzylo sie, ze siedzac na tylku tutaj robilam i placilam jej zakupy spozywcze przez net, a oni jej tylko dostarczyli.
              • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:19
                >Co do telefonu i internetu - jak na poczatku roku bardzo chorowal moj tata a mama nie dawala >rady wszystkiego sama ogarniac to nie bylo problemem nawet stad doinformowanie sie >zorganizowanie odpowiednich badan, wizyt lekarskich itp. Nawet zdarzylo sie, ze siedzac na >tylku tutaj robilam i placilam jej zakupy spozywcze przez net, a oni jej tylko dostarczyli.

                nie no sorry, to to każde dziecko potrafi, więc chwalenie się tym jako zaangażowaniem w opiekę nad tatą jest dosyć śmieszne
                widać, że się nigdy nie opiekowałaś osobiście przewlekle obłożnie chorym człowiekiem.
                • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:25
                  Nie, nie opiekowalam sie, ale bylam lata przy tym jak moja mama opiekowala sie babcia. Napisalam tez, ze jak zajdzie taka potrzeba to to zrobie - wroce do Pl przynajmniej czasowo i koniec. To nie podlega zadnej dyskusji.

                  Telefonem i internet jest przykladem na ulatwienie zycia sobie i komus. Gdy slysze jak biedna czterdziestolenia przyjdzie po pracy i nie wie jak ogarnac dzieci i do tego podrzucic lekarstwa czy zakupy mamie w okrutnie zimny i deszczowy pazdziernikowy wieczor to mi sie slabo robi...
                  • pulower8 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:38
                    Wcześniej pisałaś że przez te wszystkie lata twoja mama jeździła do twojej babci, więc tak cały czas to przy tym nie byłaś.
                    Poza tym to jeszcze nie ma metody na to żeby komuś przez internet podać lekarstwa.
                    • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:43
                      Na poczatku nie bylam moze swiadoma, bo bylam mala, ale mama czesto nas z bratem do niej zabierala. Jak wspomnialam caly proces tral pare ladnych lat i zdarzylismy dorosnac i juz dobrze widzielismy co i jak.

                      Sa jeszcze inne metody, zeby podac te lekarstwa.
                      • pulower8 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 02:00
                        Ja jako dziecko i nastolatka też byłam przy tym jak dorośli z rodziny opiekowali się obłożnie chorymi. Potem jako dorosła sama musiałam osobiście zająć się opieką nad obłożnie chorymi dziadkami ( w tym i z demencją) i to tylko część etatu. I uwierz mi że to są dwie różne sprawy. Także szanuję to że jesteś gotowa na opiekę nad chorymi rodzicami ale wierz mi, sama tego nie przeżyłaś i nie ma powodu żebyś umniejszała osoby które przeżywają to tu i teraz.
                      • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:11
                        Jakie metody? Oświeć mnie...
                        • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:34
                          Mozna np. zalatwic pielegniarke. W najgorszym wypadku (w koncu to nie zdarza sie codziennie, ze nie mozna przyjechac) mozna wczesniej zagadac sasiadow i do nich zadzwonic, a znam przypadek gdzie zalatwiono studentke, ktora do chorej osoby zaglada i leki podaje, a jeszcze sie cieszy, bo jakis grosz zarobi (dodam jeszcze, ze opcja ze studentami byla tu na forum w takich przypadkach wiele razy proponowana) Tu chodzi o podanie lekow, a nie jakies ciezkie prace, zmiane pieluch czy zalozenie kroplowki (bo to oczywiscie zupelnie inne przypadki).
                          • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:35
                            P.S. Jesli jest opiekunka, ktora podaje leki rano, to nie moze w wyjatkowych sytuacjach podac ich wieczorem i dogladnac czy wszystko jest OK? Tak naprawde jak juz sie inaczej nie da? Zadzwonic, poprosic i juz?
                          • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:42
                            Moja babcia chorowała na cukrzycę, codziennie musiała dostawać dwa rodzaje insuliny , domięśniowo. Była bardzo schorowana ale samoobsługowa. Codziennie rano przychodziła sąsiadka z góry przyszykować zastrzyk -pogadały, poplotkowały, pośmiały się. Gdy sąsiadka była w potrzebie babcia zawsze jej pomogła finansowo . Gdy ja byłam u babci na wakacjach i pomagałam jej w codzienności ( w tym podawałam leki o szykowałam zastrzyk) ta sąsiadka i tak przychodziła. Bo lubiła wink
                            • majenkir Re: 31.10.16, 15:04
                              wapaha napisała:
                              > Moja babcia chorowała na cukrzycę, codziennie musiała dostawać dwa rodzaje insu
                              > liny , domięśniowo.


                              *podskornie wink
                              • wapaha Re: 31.10.16, 15:21
                                wink w sumie sama nie wiem
                                w brzuch, o ! wink
                      • morekac Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:42
                        >Sa jeszcze inne metody, zeby podac te lekarstwa.

                        Tak, przez telefon i internet.
                        • ladyjane Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:06
                          Kurcze, ja właśnie mam do czynienia z czterema osobami, które opiekują się swoją mama i babcią przez telefon czy internet. Do tego moja siostra w ciąży, odmawiająca wszelkiej pomocy i ja z rodziną...

                          Powiem ci, że mam ochotę ich wszystkich w dooopę kopsnąć...
                  • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:10
                    A możesz sobie wyobrazić, że nie mam samochodu i szczerze to nie widziałam aby sklepy tu dostarczały "na telefon". Ostatnio jak sprawdzałam to nawet Tesco dostaw nie miało.
                    Poza tym ja to ogarniam. Codziennie w dodatku.
                    A i jeszcze sobie wyobraź, że w przypadku wyłączenia się telefonu moja mama go sama nie włączy. Taki drobiazg niby ale wiesz...
                    • paloma_blauwinder Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:54
                      Nie wiem, czy zauważyłaś, że tobie, będącej u mamy codziennie, obrywa ci się od teoretyczek mających rodziców bez Alzheimera i mieszkających w innym kraju niż onibig_grin To bardzo zabawna cecha forum.
                      • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:03
                        Bo przecież to normalne, że autorka powinna umieć siedzieć przed kompem i zamówić całodobową opiekę do matki, zatrudnić kilka pielęgniarek i opiekunek, lekarza na stałe płatne wizyty co tydzień, gotowe obiady dowożone matce codziennie, wstawić jej lodówkę która sama kontroluje co się kończy na półkach i wysyła zamówienie do sklepu...
                        Co za problem tak to zorganizować? wink
                        och, te kilka tysięcy zł wolnych środków co miesiąc do wydania to przecież wcale nie jest problem wink
                        • ladyjane Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:08
                          Przez internet też otwiera drzwi tym wszystkim specjalistom i za nimi zamyka.

                          Podnosi mamusię, bo się wywróciła i myje bo nie zdążyła...
                  • lady-z-gaga Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:09
                    >Nie, nie opiekowalam sie, ale bylam lata przy tym jak moja mama opiekowala sie babcia.

                    I to jest naprawdę bezczelność, żeby krytykować i pouczac innych, kiedy samemu jeszcze ne kiwnęło się palcem, za to wywiozło się tyłek za granicę. Wydaje Ci się, że masz do tego prawo, bo Twoja mama się poświęcała? na razie nie poszłaś jej drogą, nie ma Cię tu, a w opowieści, że w razie czego rzucisz wszystko i przyjedziesz , chyba tylko dziecko by uwierzyło.
                    .
                    • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:38
                      Tak zrobie, bo to dla mnie oczywiste.
                      A w tej calej dyskusji to niestety nie hcodzi o to czy mozna czy nie, czy sie da rade i jak to zorganizowac... Tutaj chodzi o to, ze niestety wiekszosc gleboko w doopie ma swoich rodzicow, ktorzy ich zdaniem nie maja prawa do tej przyslowiowej szklanki wody na starosc. No i smutne, ze za bezczelnosc uwazasz najzwyklejszy ludzki odruch jakim jest niesienie pomocy wlasnym rodzicom.
                      • kk345 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 14:17
                        A tak z ciekawości- z czego masz zamiar żyć sama i opłacać tych wszystkich specjalistów i pielęgniarki, skoro, jak rozumiem, masz zamiar rzucić pracę i przenosić się systematycznie do mamy, na zmianę z bratem? Jeśli nie pracujesz, to pytanie tym bardziej aktualne.
                  • slonko1335 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:22
                    >Nie, nie opiekowalam sie, ale bylam lata przy tym jak moja mama opiekowala sie babcia.
                    ale to kompletnie coś innego niz bycie głownym opiekunem takiej osoby od którego zależy jej życie.

                    Nigdy nie wiadomo w jakich okolicznościach zachoruje bliska nam osoba i jakiej opieki będzie potrzebowała. Także się zarzekałam zawsze, że zajmę się moją mamą jak bedzie taka potrzeba-przeciez wiedzialam doskonale jak to jest bo obie przez 7 lat zajmowałyśmy się z umeirającym ojcem a okazało się, że jednak nie byłam w stanie sama tego zrobić, bo zwykła wizyta w szpitalu czy przychodni urastała do rangi ogromnego problemu gdy trzeba było zrobić to z dwulatkiem i czterolatką których zwyczajnie nie mozna zostawić samych w domu.
              • monstroteratum.furiosum Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 02:35
                Ty z mezem rzucicie prace a dzieci szkole zeby na blizej nieokreslony czas przyjechac do Polski? To jest chyba dla przecietnej rodziny nierealne.
                • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:42
                  Ok, faktycznie przyznam, ze mam ten komfort, ze oboje nie pracujemy (i nie mamy takiego zamiaru), sytuacja finansowa jest bardzo dobra (i od razu uprzedzam ujadaczki, ze nie zyje z niemieckiego socjalu tylko mamy inne zrodla utrzymania) i wyjazda gdziekolwiek i na tak dlugo jak trzeba nie jest problemem. Dziecko jest jedno, zna 3 jezyki i 4 sie uczy i nei widze problemu, zeby na rok, dwa czy ile trzeba zminilo otoczenie i szkole.
                  • ummamir Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 15:33
                    "Ok, faktycznie przyznam, ze mam ten komfort, ze oboje nie pracujemy (i nie mamy takiego zamiaru), sytuacja finansowa jest bardzo dobra"

                    Paradne,wez już zamilcz lepiej w tym wątku
                    • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 17:37
                      Co cie boli?
                      • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 17:44
                        Mnie na przykład boli, że kpisz z ludzi, którzy przeżywają realne dramaty.
                        • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 18:01
                          Kpie? W ktorym miejscu? Nie zauwazylam.
                          Jesli kpina wg Ciebie jet to co napisalam o obecnym "slabym" pokoleniu, to coz, trudno,ale tak uwazam i juz.
                          Prawdziwa kpina jest natomiast to, ze wiele osob nie ma odwagi napisac wprosz, ze nie ma ochoty zajmowac sie rodzicami...wymowka sa male dzieci i pazdziernikowa wietrzna pogoda... uncertain
                          To tokie troche szukanie "rozgrzeszenia".
                          Niech autorka napisze wprost, ze nie chce tego robic, bo z matka miala taki czy inny (nienajlepszy kontakt), po co sie zmusza i jeszcze taki tytul zamieszcza: "to ktora ematka RZUCA prace i wlasne DZIECI"... Khe?
                          • morekac Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 18:07
                            Widzę, że ty nie tylko matka, ale i córka jakich mało. Na razie rozważasz opiekę teoretyczną - ale chciałbym ci uświadomić, że choroby demencyjne to często nie jest rok czy dwa - ale kilka albo kilkanaście lat.
                            • klamkas Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 18:29
                              Ta, u mnie w rodzinie trwało to ponad dwadzieścia lat.
                          • klamkas Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 18:33
                            Niewiele wiesz o codzienności z osobą z demencją/Alzheimerem, prawda?

                            Z mamą mam kiepską relację, z tatą fantastyczną. Niezależnie od tego, które z nich dotknęłoby powyższe, wybrałabym dom opieki, zresztą oni po tym co przeżyli, też deklarują, że w razie czego wolą opiekę w tej formie. Bo w przeciwieństwie do ciebie wiemy czym jest taka opieka i jak się odbija na całej rodzinie.
                          • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 19:32
                            Klawiatura wszystko zniesie "jematkojakichmało" - cóż za problem na forum pisać o własnej gotowości do poświęcenia siebie i dzieci. Nic nie kosztuje, nie boli. Ale jesteś tej dyskusji ostatnią osobą, której bym uwierzyła , że jest gotowa do poświęceń. Pewnie poprawiłaś sobie samoocenę, ale nic więcej.
                            • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 20:37
                              Nie musze sobie niczego poprawiac... a juz na pewno nie samoocene - jest wstarczajaco wysoka.

                              Skoro kazda z powyzszych bohaterek bez wyjatku pisze jakie to jest pieklo (apropos, mnie by bylo wstyd uzyc takiego slowa) to czemu sie tak jednak meczyly te nascie lat? Dlaczeo nie przerwaly opieky po roku, dwoch...? I dlaczego od razu twierdza, ze nikt o tym pojecia nie ma i NA PEWNO nie da sobie rady i rzuca puste slowa na wiart i teoretyzuje?
                              • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 20:58
                                Kontynuowałam opiekę z tego samego powodu, dla którego się jej podjęłam, proste.
                              • morekac Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 21:39
                                >jakie to jest pieklo (apropos, mnie by bylo wstyd uzyc takiego slowa)

                                Internet jest cierpliwy- a skoro znosi twoje przechwałki , to i zniesie słowo piekło.
              • annajustyna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:28
                A jakbys brata nie miala?
                • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:44
                  To nie wiem, na pewno trzebaby inaczej kombinowac, ale chyba poki co nie ma potrzeby sie nad tym zastanawiac.
        • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 00:50
          Odczułam ulgę gdy zmarł mój ojciec. Miałam 19 a on miał problem z alkoholem. W końcu skończyło się nasłuchiwanie po nocach, zastanawianie się czy wróci dziś po pracy i takie tam inne...I nastał spokój...Z matką raczej kiepsko się dogadywałam (różnice charakterów?) i na ten moment odczułabym ogromną ulgę gdyby znalazła się w domu opieki bo wizyty u niej często odchorowuję psychicznie. Jeśli zaś chodzi o model to tak, chciałabym przekazać córce, że jej życie i szczęście jest dla mnie ważniejsze niż moje własne .
          • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:05
            manala napisała:

            Jeśli za
            > ś chodzi o model to tak, chciałabym przekazać córce, że jej życie i szczęście j
            > est dla mnie ważniejsze niż moje własne .

            To jest mozliwe pod warunkiem, ze do konca swoich dni bedziesz calkowicie zdrowa... Mysle, ze jak Ci sie alzheimer czy miazdzyca przytrafi to i cale postrzeganie swiata sie zmieni. W takim wypadku moze sie okazac, ze zrobisz pieklo z zycia swoich dzieci... A co najlepsze, na pewno nie zrobisz tego specjalnie, bo po prostu nie bedziesz tego swiadoma.
            • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:07
              Zabiję się jeśli stwierdzę jakiekolwiek oznaki więc się nie martw.
              • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:16
                Gratuluje... mysle, ze to bedzie jakis niesamowity przelom w medycynie... big_grin

                Poza tym poczatek postu:
                "To która ematka rzuca pracę i własne dzieci
                by zaspokoić potrzeby swojego rodzica?" brzmi troche smiesznie, bo brzmi tak jakby ci rodzice to na zlosc swoim dzieciom i calemu swiatu chorowali i te potrzeby byly jakimis glupimi wymyslonymi zachciankami...
                • pulower8 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:28
                  Poczekaj może z wyrokami aż przyjdzie ci osobiście zająć się człowiekiem z demencją albo alzheimerem bo widać że małe masz o tym pojęcie.
                  • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:35
                    Na pewno to zrobie jesli przytrafi sie to moim rodzicom.
                    Nie bardzo wiem dlaczego mialabym im nie pomoc... jakby mojemu dziecku sie cos stalo i wymagaloby ono opieki to tez bym go raczej nigdzie nie oddala...
                    • kk345 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 14:24
                      Tylko chorych dziecii raczej nie ma się czworga naraz, a taka sytuacja jest możliwa w przypadku rodziców i teściów...
                • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:12
                  Nie sądzę. Człowiek nie od razu traci zdolność do samokrytki.
        • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:00
          Bo sztuka w tym, żeby realnie ocenić siły - to jestem w stanie zrobić, ale tamto już jest tak dużym uszczerbkiem dla mnie/moich dzieci/małżeństwa , że musi być inaczej zorganizowane a nie wyłącznie moją osobą.
          A na forum co rusz jest historia, że matce by wystarczyła dzisiaj pomoc syna/sąsiadki/opiekunki lecz gdy matka żąda "córko ty rób" to córka jak pokorna owca robi a później jak wściekły wilk się rzuca z frustracji.

          Niestety jest też tak, że czasem się nie ma kasy na zatrudnienie opiekunki do chorej staruszki w pełniejszym etacie. Ani warunków by zamieszkała w bloku obok w samodzielnym mieszkaniu. I wtedy jest to prawdziwy problem, bo nie zawsze tulko staruszków trzeba opiekować. Jak niedawna historia www.polsatnews.pl/wideo-program/interwencja-zamiast-domu-opieki-schronisko-dla-bezdomnych_6385084/
        • fionka884 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:00
          Tosiu,moja mama zmarła,gdy byłam na 3roku studiów. Tata został sam. Ja po studiach zostałam w tzw duzymiescie, tata w domu 80 km ode mnie. 3 lata temu zaczął często chorować na zapalenie pluc.Jezdzilam do niego co tydzień,robilam duże zakupy,mrozilam,gotowalam,itp. Gdy było zle- po południu przychodzila do taty pielęgniarka na 6-8 godzin.W tym czasie miałam dziecko w kl 1 SP,meza pracujacego.Do 17-tej,czasem dluzej.Ciezko bylo,ale nie czułam i nie czuję tego jako cierpietnica. wkrótce okazało sie,ze tata ma raka pluc.Chcialam zabrać go do nas,ale tata nie chciał ( miał 65 lat i od ur żył w rodzinnym mieście) . Ze szpitala tata poszedł do hospicjum.Mial tam doskonała opiekę przez całą dobe,ale i tak jeździłam do niego codziennie po pracy ( 80 km w jedną stronę) przez dwa tyg,czasem co 2 dni. Było ciężko,ale nie wyobrażałam sobie i nie wyobrażam,bym mogła postąpić inaczej.
          Brat mieszkający na in. kontynencie przyleciał tylko na pogrzeb taty,wiec wszystko było na mojej głowie.
          Dziś mamy podobna sytuację z tesciowa- ma 78 lat i wlasnie umiera nam na nowotwór.
          Mąż i jego siostra są u mamy codziennie ( siostra meza ma dzieci: 4 i 7 lat), przychodzą 3 pielegniarki,kazda po 8 godz. Nikt nie czuję się wykorzystywany czy zmuszany.T o kwestia wartości,jakie w sobie mamy.
          • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:16
            A może też kwestia kasy? Bo pielęgniarki 24 na dobę kosztują. Chyba, że się mylę i za darmo przychodzą?

            • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:48
              Oczywiscie, ale trzymajac sie Twojego przypadku (w koncu Ty sama watek zakladalas) chodzi poki co o lekki przypadek, gdzie wystarczy podjechac i podac leki... nawet raz dziennie robi to piekunka, wiec nie porownuj.
              • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 15:27
                Nie. Bo oprócz codziennego podawania leków to praktycznie musisz ogarnąć wszystko inne. Musisz być pamięcią tej osoby, jej zdrowym rozsądkiem. Musisz iść do lekarza (w godzinach kiedy jesteś normalnie w pracy, a urlopu nie możesz wziąć). Musisz pilnować rachunków, odkręcać zawarte przez telefon umowy. Na tym etapie zajmuje mi to już naprawdę dużo czasu. Najbardziej przytłaczająca jest jednak przyszłość.
          • zuleyka.z.talgaru Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:24
            To nie jest kwestia wartości tylko zasobnosci portfela. Niestety.
            • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:38
              Dokładnie,
              ostatnio szukałam możliwości opieki dla starszej znajomej - nie byłoby problemu gdyby miała 3, a lepiej 4 razy większą emeryturę niż ma,
              za jej obecną emeryturę to może dożyć tak jak żyje- z darmową pomocą organizacyjno żywieniową dalszej rodziny i to dobrze, że nie jest jeszcze całkiem leżąca więc wystarczy 1-2 razy dziennie do niej zajrzeć.
              Ale oddanie do domu opieki albo zatrudnienie dochodzącej opiekunki przekracza możliwości jej dochodów i także dochodów "zobowiązanej do alimentacji" rodziny. Więc ta rodzina (też już zaawansowana wiekiem) jedyne co, to ma nadzieję, że pani umrze jakoś nagle a nie będzie przez 10 lat obłożnie chora. Pomoc od państwa?- dzwoniłam, może w przyszłym roku przegłosują by gmina zatrudniła osobę świadczącą dochodzące usługi opiekuńcze dla mniej zamożnych- gmina wygospodarowała środki na 1 stanowisko (słownie jedno!) , na całą gminę. Więc jeśli staruszka załapie się na jedną godzinną wizytę opiekunki tygodniowo to i tak będzie sukces opiekuńczy... A całą resztę higieny, żywienia, leczenia dzień w dzień musi własnymi rękami robić ktoś inny, nieważne czy sam chory, albo czy nie wolałby wyjechać do pracy zarobić środki na swoją starość.
          • sayyida Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:46
            3 pielęgniarki i dwoje dorosłych bliskich to nie to samo, co samodzielna opieka 24/7. To są sytuacje nieporównywalne. I tak, często dom opieki to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. I nie ma to nic wspólnego z wartościami.
            • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:59
              3 pielęgniarki każda po 8 godzin to za darmo przychodzą?big_grin
              Nie dziwię się, że "nikt nie czuje się wykorzystywany" jeśli kasy jest tyle, że można 3 osoby do obsługi ZATRUDNIĆ.
              • larrisa Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:43
                A ta "kasa" to im z nieba spada?
          • paloma_blauwinder Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:25
            Czyli oddaliście ojca do hospicjum, a do obsługi teściowej wynajęliście obce kobiety, tak?
            Brawo! Jesteście bardzo zaradni.
            Autorka wątku nie oddała matki do instytucji (choć powinna) i pracuje przy niej codziennie własnymi rękami.
            Nóż mi się w kieszeni otwiera, bo w tym wątku świetnie widać mechanizmy gnojenia kobiet.
            • thank_you Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:55
              Bo do hospicjum przyjmują ludzi z katarem...
              • paloma_blauwinder Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:35
                Bo Alzheimer to katar...
                • thank_you Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:44
                  Wiesz co to jest opieka paliatywna? Wiesz kogo "oddaje się" do hospicjum? Zauważyłaś, że ojciec leżał w hospicjum całe dwa tygodnie? Jak myślisz - z powodu cudownego uzdrowienia czy jednak był w takim stanie, że zmarł po dwóch tygodniach? A ty mi tu z chorobą Alzheimera wyskakujesz.
                  • paloma_blauwinder Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:10
                    Doskonale wiem, co to opieka paliatywna sprawowana przez hospicjum. Bliska mi osoba zmarła na raka. W domu, trzymana za rękę przez kochających bliskich, z hospicjum tylko wypożyczali sprzęt. Można? Można.
                    W przypadku Alzheimera NIE MOŻNA, to jest niewykonalne jeśli się ma pracę i małe dzieci, i dla dobra tych dzieci trzeba zapewnić takiej osobie opiekę instytucjonalną. Będzie to jednak instytucja inna niż hospicjum, bo to przysługuje u nas niestety tylko terminalnie chorym na raka.
                    Celowo użyłam wyrazu "oddać" i celowo użyłam wyrażenia "obce kobiety". Ze złośliwości wobec osoby, która ocenia innych.
          • kawka74 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:35
            W kontekście sposobu, w jaki sprawowałaś opiekę nad ojcem i teściową, wspominanie o wartościach i poczuciu wykorzystywania czy zmuszania jest co najmniej niewłaściwe.
      • attiya Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:00
        tak, tak, ematka nic rodzicom nie zawdzięcza, od urodzenia same sobą się zajmowały, same na siebie zarabiały, na ekskluzywnych studiach same za siebie płaciły, nigdy złamanego grosza od rodziców nie wzięły, teraz jak co do czego przychodzi, to najlepiej, żeby ci rodzice nie istnieli, szybko umarli, żeby można przejąć pozostały spadek - o ile wcześniej rodzice mieszkań, kont i domów nie poprzepisywali na dzieci.
        Tendencja jest spadkowa. Rodzice są potrzebni, jak trzeba dziećmi się zająć i na kredyt dać, jak nie dają, to niech zdychają. Ostatecznie jak autorka w domu ojca zastępowała - matka nic przy niej nie robiła.
        Potworne czasy....rodzice kiedyś wypruwali sobie żyły, teraz jak rodzicem trzeba się zająć, to nie, nigdy, nic ematki nie muszą.
        Co do ciebie autorko - idź do sądu, sąd wyda nakaz umieszczenia matki w domu opieki, będziesz miała święty spokój. A za 40 lat twoje dzieci też z nakazem sądowym przyjdą do ciebie i to samo zrobią - czy to ci się będzie podobać czy nie.
        • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:29
          Pójdę. Osoba z alzheimerem może żyć i 10 lat. W tym czasie moje dzieci będą rosły i uzyskają pełnoletność. I odejdą z poczuciem, uwolnienia. Uwolnienia od piekła, które im zgotowałam decydując się na opiekę nad chorym na alzheimera.
          Nie. Ja chcę się przez te 10+ lat cieszyć moimi dziećmi i moim życiem.
          A to czy one mnie potem oddadzą lata mi koło kwiata. A wręcz mam nadzieję, że tak zrobią jeśli się sama nie wymiksuję dostatecznie wcześnie.

        • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:48
          Poczytaj wpisy e-kasi o babci chorej na Alzheimera...
          Dziewczyna opisuje, czego ona i jej rodzina, w tym małe dzieci, codziennie doświadczają.
          Jeżeli nie jesteś w stanie siedzieć całą dobę non stop przy takim chorym, to i tak niestety on nie jest zaopiekowany, może zrobić rzeczy nieprzewidywalne, zagrażające jemu i otoczeniu.
          A mało kto może sobie pozwolić na luksus porzucenia pracy.
          • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:28
            Właśnie mam tą świadomość. Co z tego, że podaję leki na cukrzycę jak mama pójdzie do biedronki i kupi cały worek słodyczy. A, że po minucie nie pamięta, że jadła już to tych cukierków może zjeść wiele.
            Oczywiście wiem, że cukierkowy problem to problem typu "light". Czytałam relacje opiekunów chorych na alzheimera i może właśnie dlatego boję się tego co przyniesie jutro.
          • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:32
            Właśnie. Bo tu nie chodzi o pomoc z "doskoku". W pewnym momencie po prostu przestaje wystarczać. Chodzi o całkowite podporządkowanie i poświęcenie swojego życia.
            To, że na ten moment moja mama nie jest "zaopiekowana" tak jak bym chciała aby była - spędza mi sen z oczu. Jednocześnie nie chcę i nie mogę dać z siebie więcej.
            • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:43
              Nie bądź wobec siebie nazbyt surowa. Znajdź forum gdzie są osoby zajmujące się chorymi na al. i tam szukaj wsparcia i rady. Członkowie rodziny nie zawsze się nadają do opieki nad trudnymi przypadkami, tu trzeba mieć fachową wiedzę i wyrobioną odporność psychiczną. Więc szukaj wsparcia dla siebie i próbuj z domem opieki dla matki.
        • black_halo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:28
          Przeciez dzieci sie same na swiat nie pchaly, psim obowiazkiem rodzicow jest sie dziecmi zajmowac jak sa male. To nie jest dobra wola tylko obowiazek.

          W druga strone - mnostwo rodzicow sobie ciezko przez wiele lat zapracowalo na takie a nie inne traktowanie na starosc.
        • larrisa Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:45
          attiya napisała:

          > Potworne czasy....rodzice kiedyś wypruwali sobie żyły, teraz jak rodzicem trzeb
          > a się zająć, to nie, nigdy, nic ematki nie muszą.

          Takie czasy, pokłosie przekonania, że wszyscy do wszystkiego mamy prawo, a nadrzędne nad wszystkim jest prawo do przyjemnego i łatwego życia.
      • attiya Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:00
        tak, tak, ematka nic rodzicom nie zawdzięcza, od urodzenia same sobą się zajmowały, same na siebie zarabiały, na ekskluzywnych studiach same za siebie płaciły, nigdy złamanego grosza od rodziców nie wzięły, teraz jak co do czego przychodzi, to najlepiej, żeby ci rodzice nie istnieli, szybko umarli, żeby można przejąć pozostały spadek - o ile wcześniej rodzice mieszkań, kont i domów nie poprzepisywali na dzieci.
        Tendencja jest spadkowa. Rodzice są potrzebni, jak trzeba dziećmi się zająć i na kredyt dać, jak nie dają, to niech zdychają. Ostatecznie jak autorka w domu ojca zastępowała - matka nic przy niej nie robiła.
        Potworne czasy....rodzice kiedyś wypruwali sobie żyły, teraz jak rodzicem trzeba się zająć, to nie, nigdy, nic ematki nie muszą.
        Co do ciebie autorko - idź do sądu, sąd wyda nakaz umieszczenia matki w domu opieki, będziesz miała święty spokój. A za 40 lat twoje dzieci też z nakazem sądowym przyjdą do ciebie i to samo zrobią - czy to ci się będzie podobać czy nie.
        • zuleyka.z.talgaru Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:23
          I w jakim celu ziejesz jadem?
          Dlaczego nie rozumiesz, że opieka nad chorym na alzheimera to nie jest bułka z maslem tylko horror Noo zawsze można tyle lekow wpakować żzeby leżał jak warzywo - tylko czy stac na materac przeciwodlezynowy? Czy jedt tyle siły zeby rodzica codziennie targac do mycia, przebierac itp? Nie kazdy jest enerdowska plywaczka z sila pudziana...

          Przestan pluc.
        • lauren6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:27
          > A za 40 lat twoje dzieci też z nakazem sądowym przyjdą do ciebie i to samo zrobią - czy to ci się będzie podobać czy nie.

          Za 40 lat dzieci wypomną matce, że zmarnowała im dzieciństwo, bo zamiast uczyć się, bawić, codziennie w deszczu były targane by oglądać babcię z zaawansowaną demencją. Powiedzą: byłem, przeżyłem to i ja swojemu dziecku takiego świństwa nie zrobię.

          Niszczenie rodziny w imię obowiązku to jest żadne rozwiązanie problemu.
          • zuleyka.z.talgaru Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:30
            Dokladnie.
            • niennte Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:00
              Albo niedokładnie.
              Moja mama miała mocno zaawansowaną demencję, co razem z parkinsonem i niesprawnością po wylewie powodowało, że przez ostatnie kilkanaście lat życia nie wychodziła z domu.
              Jeździłyśmy do niej na zmiany prawie codziennie z córkami autobusem do innego miasta, robiłyśmy zakupy, gotowałyśmy lub przywoziły jedzenie. Ja sprzątałam, prałam, kąpałam mamę.
              Pracowałam, córki uczyły się, potem studiowały. Nikt z nas nie ma traumy ani poczucia, że niszczył rodzinę. Jak ja choruję (poważniej), zawsze któraś córka czy zięć przyjeżdżają z lekami czy zakupami, wiozą do lekarza.
              Koleżanka opiekowała się rodzicami z demencją przez lata, mieszkali razem z jej rodziną i córką, nikt nie ma traumy z tego powodu, choć babcię trzeba było mocno kontrolować, żeby czegoś nie nawywijała.

              W obu przypadkach rodzice byli na tyle ogarnięci, że potrafili korzystać dość samodzielnie z ubikacji i nie byli agresywni.

              W skrajnych przypadkach uważam, że trzeba zapewnić rodzicowi jakąś profesjonalną opiekę.

              Natomiast stanowisko, że odpowiadamy tylko za swoje dzieci, a nie za swoich schorowanych rodziców, jest dla mnie nie do przyjęcia. Pominąwszy drastyczne przykłady dzieci z rodzin patologicznych.
              • lauren6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:23
                Jako matka nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci musiały poświęcić swoje szczęście, szczęście swojej rodziny, po to by spełnić swoje obowiązki wobec mnie. Nie po to rodziłam dzieci by mieć darmowych opiekunów na starość. Chcę żeby za 40 lat miały własne prace, rodziny, życie, a nie rzucały to wszystko by podcierać mi tyłek.

                Nie rozumiem rodziców, którzy są tak egoistyczni by wymagać 100% zaangażowania od własnych dzieci, kosztem ich rodzin, wnuków. Nie godzenie się na dom opieki w w/w sytuacji to jest egoizm. Wolałabym widywać dzieci i wnuki raz w tygodniu na zasadzie kontaktów rodzinnych, a nie przykrego obowiązku. Dla tej przemęczonej córki i jej dzieci, które wbrew własnej woli są ciągnięte do babci to jest, był i będzie przykry obowiązek, a nie spotkanie z kochaną babcią. Jedynie znalezienie odpowiedniej opieki, która realnie odciąży córkę i wnuki, jest w stanie unormować atmosferę w tej rodzinie i sprawi, że dzieci będą kiedyś babcię wspominać pozytywnie, a nie jako udrękę życiową.

                Co jest uderzające w tym wątku, jako pierwsze w autorkę rzucają kamieniem te ematki, które miały przechlapane przy opiece nad własnymi bliskimi. Same straciły nerwy, zdrowie, kawał życia i tego samego oczekują od innych. Najczęściej innych kobiet. W tym wątku ani razu nie padło pytanie gdzie jest w tym wszystkim mąż autorki i czemu ona chodzi do matki sama, z maleńkimi dziećmi.

                Po raz kolejny posłużę się przykładem obrzezanych dziewczynek, którym ten horror fundują ich matki i babki, które same w ten sposób zostały okaleczone. Okrutne nawyki, przekazywane z pokolenia na pokolenie, bo nikt nie potrafi się wyłamać i pokazać, że można żyć inaczej, lepiej.
                • zuleyka.z.talgaru Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:06
                  W sedno.

                  Dziedziczenie horroru w imię niewiadomo czego...
                • kalina_lin Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:59
                  Zgadzam się. Za nic nie chciałabym być dla swoich dzieci przykrym, codziennym obowiązkiem do "odhaczenia". A już wciąganie do codziennej opieki wnuków, to jakiś hardkor.
                  I żeby nie było. Sama jako późna nastolatka okazjonalnie opiekowałam się ciężko chorującą babcią, nocowałam u niej, gotowałam obiad itp. Babcię wspominam dobrze i z miłością, ale nie wstydzę się przyznać, że ta opieka była dla mnie obciążająca emocjonalnie. Gdyby miała być moją codziennością przez wiele lat, to myslę, że dobre wspomnienia zostałyby totalnie zatarte przez zmaganie się z fizjologią starszego człowieka. I znowu. Nie chcę takiej relacji ze swoimi dziećmi i wnukami. Nie chcę i już.
                  • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 08:48
                    Moje nastoletnie dzieci zajmowały się babcią, póki jeszcze chodziła, kiedy wyjeżdżałam na parę dni, żeby się zresetować. Do opieki nad babcią po udarze ich nie angażowałam, choć właściwie były już wtedy dorosłe - nie miałam sumienia zmuszać drobnej 20-latki do dźwigania babci ważącej dwa razy tyle co ona. Pewnie zaraz ktoś napisze, że co za problem i jakież to wydelikacone księżniczki wychowałam smile No i sama w przyszłości też bym nie chciała być podcierana przez własne dzieci - mimo wszystko wolę pozostać w ich pamięci jako matka.
                • claudel6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 22:41
                  zgadzam się w 100%
          • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:57
            Mama targala nas do babci przez wiele lat i jakos nie za bardzo to nawet pamietam... a juz na pewno nie jako traume. Na poczatku to dzieci sa chyba za male, zeby to pamietac, a juz tak 8-10 latki to chyba moga troche same w domu zostac...?
      • wioskowy_glupek Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 20:25
        Sprzeczne z naturą to jest wypieranie się jakiejkolwiek części rodziny...
    • beataj1 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:03
      Dla mojej mamy bym się poświęciła. Chociaż nie nazwałbym tego poświęceniem. Mam z nią na tyle dobrą relację i moja córka ma z nią też świetny kontakt ze po prostu nie wyobrażam sobie inaczej. I to zarówno ze względu na mnie jak i na córkę.
      Z drugiej strony pewnie nie miałabym nic przeciwko by luby pomagał mamie (już jej pomaga, w tym finansowo) ale opcja jej zamieszkania z nami nie wchodzi w rachubę. Również ze względu na dzieci. To już bym wolała by on się wyprowadził. Serio - rozpad naszego związku jest dla mnie mniej straszną wizją niż zamieszczenia nią pod jednym dachem.
    • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 01:19
      Ja tak zrobiłam.
      • kalina_lin Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:29
        Rzuciłaś pracę i własne małe dzieci żeby zająć się strszym rodzicem?
        Kto cię utrzymywał w tym czasie? Kto zajmował się dziećmi?
        • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:40
          Rzuciłam pracę w innej miejscowości i przeprowadziłam się z dziećmi do rodziców. Utrzymywałam się z nowej pracy, którą znalazłam w Gdańsku.
          • jematkajakichmalo Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:59
            Zaraz Ci napisza, ze nienormalna jestes, ze biedne dzieci ze szkoly i otoczenia wyrwalas i pieklo im zgotowalas, bo patrzyly jak sie wlasnymi rodzicami opiekujesz... big_grin
            • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 15:08
              I słusznie napiszą, bo to było 11 lat piekła, które teraz próbujemy przepracować - tzn. dzieci są już na tyle dorosłe, że zaczynają rozumieć, w jakiej byłam wtedy sytuacji.
              • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 23:40
                Myślisz ze dzieci patrząc na opiekę nad kimś kto jej potrzebuję tak bardzo się skrzywily psychicznie?
    • zuleyka.z.talgaru Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 07:18
      Ja nie rzucam. Albo ośrodek (jeśli rodzic całkiem niekumaty) albo opiekunka z jakiegos odległego kraju, która zamieszka z rodzicami i będzie ogarniac. Obie opcje wyszły od moich rodziców, choć oni mają po 53 lata, więc mam nadzieję, że choć do emetytury pożyją w zdrowiu.
      • bywalec.hoteli Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:09
        Opiekunka z Ukrainy?
        • zuleyka.z.talgaru Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:52
          Ta..albo z Bangladeszu...whatever.
    • julita165 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:17
      Współczuję Ci. Jak jestem za tym że rodzicom trzeba pomóc nawet do pewnego stopnia kosztem własnego komfortu to z Alzheimerem sobie nie poradzisz. To opieka 24/7 a pracy nie rzucasz i dzueci nie oddasz. Mój dziadek na to chorował, więc widziałam z bliska. Jeszxze na etapie kiedy niby kontaktował potrafił nie stąd nie zowąd strzelić jakiś nr np. postawił czajnik elektryczny na gazie. Potem było coraz gorzej. Ale dziadkowie mieszkali z moimi rodzicami. Do opieki byli tata mama i babcia a do pewnego stopnia też ja z bratem. W pewnym momencie mimo tylu ludzi gdyby nie tata ooieka bbyłaby niemożliwa. Zwyczajnue trzeba było fizycznej siły bo np dziadek się przewrócił albo trzeba było wsadzić go do wanny. To nie jest kwestia zakupów i lekarstw Miałam reż ciotke z alzheimerem. Ta sprawę znam tylko z opowieści. Mieszkała z córką przez ścianę więc dość długo dawali radę żeby została w swoim mieszkaniu ale pod koniec musieli odciąć gaz i wodę. W końcu nawet w tak komfortowym układzie musieli wziąć matkę do suebue i mieszkała z nimi długie llata (żyła 99 ) bo fizycznie była bardzo zdrowa.
      • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:28
        Moja mama też już "zaliczyła" czajnik elektryczny na gazie.
    • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:35
      osobiście widzę różnicę między codziennością z Alzheimerem , z którym nigdy nie było dobrych relacji - a- codziennością z rodzicem , który jest raz na jakiś czas przeziębiony i nie było dobrych relacji- a - codziennością z rodzicem, z którym były dobre relacje, jest miłość i więź. Wtedy i Alzheimer i katar nie są problemami nie do przejścia- ale normalnym etapem dla całej rodziny, w tym dzieci
      • fin-dus Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:02
        Wcale nie musi być taka różnica. Moja babcia miała Alzheimera, ale jednocześnie bardzo zdrowe ciało. Chorowała piętnaście lat. Jak umarła, to trudno było nawet po niej płakać, gdyż ona umarła już dawno, dawno temu. Umarło jej ciało, jej mózg nie żył od dobrych kilku lat. To było straszne dla wszystkich, gdyż nikt nie czuł już nawet żalu po jej śmierci, a jedynie ulgę. W końcu.

        Babcia była cudowną osobą. Fantastyczną. Ale to nie ona już leżała na tym łożu śmierci. Nie ją wycieraliśmy z kupy dzień w dzień. I córki, i synowie, i wnuki. Wiesz, czym jest codzienność z Alzheimerem dla dzieci? Tym, że dziecko musi czasem wysadzić na sedes lub umyć dziadka lub babcię. Wnuczka dziadka, wnuczek babcię. W okresie nastoletnim. Oczywiście, takie to teraz pokolenie słabe, że nie jest to dla niego łatwe. Powiedz wapaha - ile razy myłaś penisa z kupy swojemu dziadkowi? Bo to jest codzienność z Alzheimerem z osobą, z którą była miłość i więź. I czasem ta miłość i więź są gorsze niż gdyby ich nie było.

        Ja jestem jak forumowiczka wyżej. Moja mama i ciotki też. Albo natychmiastowy dom opieki, albo samobójstwo. I w sumie ja wolałabym odejść, bo nie widzę powodu, dla którego moje ciało miałoby żyć po mojej śmierci. Jak zombie.
        • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:05
          Nie opiekowałam się na co dzień osobą z Alzheimerem, a dziadka do wc prowadziła pielęgniarka. Odniosłam się do przykładu ( Alzheimera) podanego w wątku i puenta mojego wpisu jest taka, że każda sytuacja jest inna.
          Rozumiem jednak, że wyczytałaś z niego coś innego, skoro nie znając doświadczeń INNYCH deprecjonujesz je ( zadając pytania o penisa dziadka).
          • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:09
            Poza tym- po Twoim wpisie i opisie własnych trudnych doświadczeń w kontekście tego co napisałam można sądzić, że żałujesz tych ostatnich lat z "babcią" ? Że to była dla ciebie trauma na całe życie, odebrało ci to całą radość życia i nie masz z tych 15 lat innych własnych wspomnień ? Czy o co Ci chodzi ?

            Normalne - to po prostu życie, z jego trudami, cierpieniami, troskami i radościami. Każdy przeżywa je po swojemu i inaczej, w zależności właśnie od sytuacji..
            • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:16
              Wiesz, chciałaś napisać w pierwszym wątku że inaczej się dziecko opiekuje rodzicem którego lubi, niż toksycznym którego ma dość.
              Ale mieszając do tego ciężkie choroby, typu ten Alzheimer spaliłaś puentę. Wszystkim którzy tak lekko mówią "ach, opieka nad chorym na Al./schizofr./itd to nic nadzwyczajnego, taki normalny etap" polecam się zatrudnić do opieki całodobowej nad chorymi na te choroby.
              • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:19
                Pomieszałam ciężkie choroby w odpowiedzi na post autorki - która opisuje swoją sytuację w odpowiedzi na wątek Loli. Ale cieszę się, że to zauważyłaś. Bo każda sytuacja jest INNA ( btw mój dziadek miał Alzeheimera, na szczęście nie musiałam się nim opiekować całodobowo )
            • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:54
              Bzdury. Codziennośc z osobą z Alzheimerem nie jest po prostu życiem. Jest horrorem. I ostatnim świństwem jest zarzucanie komuś, że z tego powodu umieścił bliska osobę w domu opieki.
          • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:17
            No właśnie widać, że się nie opiekowałaś.
          • yamilca197 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:25
            Zadaje pytania o penisa dziadka bo do tego sie to wszystko sprowadza, ktos to musi zrobic,takie proste,zwyczajne rzeczy ale upierdliwe i bardzo, bardzo nieprzyjmne. Gdybym miala myc kogos z jego odchodow to bym wymiotowala, no tak mam. Niemowle to jeszcz ale starszych dzieci nie dalabym rady nie mowiac o doroslych. A to trzeba robic kazdego dnia. Oprocz tego dochodzi wiele innych czynnosci nie mniej upierdliwych. Opiekujac sie strasza osoba nie ma sie wlasciwie wlasnego zycia, to moga byc dlugie lata, ktore straci sie bezpowrotnie. Straszna perspektywa,osobiscie nie chcialabym i nie robilabym. Opiekunki,dom opieki, pomoc socjalna jesli trzeba. Nie mialabym tez wyrzutow sumienia ze nie zapewniam opieki osobiscie,bo niby dlaczego.
            Kiedys wsrod plemion Indian starzy ludzie, gdy juz wiedzieli ze beda ciezarem dla mlodszych odchodzili od plemienia. Bylo to normalne.
            • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:33
              Może robić to syn/córka, który nie ma odruchu wymiotnego. Może to robić wynajęta pielęgniarka-dochodząca. Może to robić obsługa w DPS, może to robić personel hospicjum. Ile ludzie tyle sytuacji. Nie ma wyjścia uniwersalnego dla wszystkich, złotej rady sprawdzającej się w każdej sytuacji.

              btw

              W Polsce problem starości zdaje się nie istnieć. Starszym MUSI zajmować się rodzina. Domy spokojnej starości wg standardów europejskich nie istnieją. Prywatne domy- są tak drogie, że przeciętnej rodziny na nie nie stać. Te z dopłatą gminy ( bo są takowe ) też są droższe niż emerytura/renta starszej osoby. Warunki w szpitalach- tego już chyba opisywać nie trzeba. Na to wszystko nakłada się wtłaczane z ambon , "od zawsze" poczucie "obowiązku i odpowiedzialności" , które widzi tylko jeden kierunek..
              • yamilca197 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:40
                wapaha napisała:


                > W Polsce problem starości zdaje się nie istnieć. Starszym MUSI zajmować się rod
                > zina. Domy spokojnej starości wg standardów europejskich nie istnieją. Prywatne
                > domy- są tak drogie, że przeciętnej rodziny na nie nie stać. Te z dopłatą gmin
                > y ( bo są takowe ) też są droższe niż emerytura/renta starszej osoby. Warunki w
                > szpitalach- tego już chyba opisywać nie trzeba. Na to wszystko nakłada się wtł
                > aczane z ambon , "od zawsze" poczucie "obowiązku i odpowiedzialności" , które w
                > idzi tylko jeden kierunek..

                To jest wlasnie problem - mentalnosc uksztaltowana przez religie - bo tak trzeba,bo rodzice to obowiazek rodziny i trzeba,kosztem wlasnego zycia, kosztem zycia wlasnej rodziny. A panstwo ma to w nosie,bo wiadomo ze rodzina musi i kolo sie zamyka.
                A problem opieki nad starszymi ludzmi istenieje wszedzie,to kosztuje niestety duzo w zwiazku z tym jest obciazeniem dla spoleczenstwa. A ludzie zyja coraz dluzej uncertain
                • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:43
                  Kosztuje dużo , bo opieka taka sama w sobie jest kosztowna ( aczkolwiek od razu teraz mi się nasuwa porównanie z więźniami i opieki którą oni mają - wikt, opierunek, dach nad głową, lekarz w razie potrzeby.. uncertain ). Kosztowna ale ww Europie inaczej kształtuje się redystrybucja środków i same zarobki, jest inne zaangażowanie państwa. W Polsce angażuje się chyba tylko Owsiak, bo nawet Fundacji dla seniorów jest chyba niewiele (?)
                  • yamilca197 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:57
                    wapaha napisała:

                    > Kosztuje dużo , bo opieka taka sama w sobie jest kosztowna ( aczkolwiek od razu
                    > teraz mi się nasuwa porównanie z więźniami i opieki którą oni mają - wikt, opi
                    > erunek, dach nad głową, lekarz w razie potrzeby.. uncertain ).

                    A to jest inna sprawa i zgadzam sie, na wiezniow wydaje sie sporo, podobnie jak na wszelkie patologiczne srodowiska (Europa Zach).

                    Kosztowna ale ww Europie inaczej kształtuje się redystrybucja środków i same zarobki, jest inne zaangażowanie państwa. W Polsce angażuje się chyba tylko Owsiak, bo nawet Fundacji dl
                    > a seniorów jest chyba niewiele (?)

                    W Polsce jest specyficzna mentalnosc, istnieje przymus opieki nad rodzicami, panstwo naklada obowiazki alimnetowania nawet na dalsza rodzine, ksiadz z ambony tez pogrozi palcem, istnieje tez presja spoleczna i kolo sie zamyka. Gminy sie nie dokladaja bo potrzeby sa male.
                    • basiastel Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:20
                      panstwo naklada obowiazki alimnetowania nawet na dalsza rodzine,
                      ----------
                      ????????????????
              • lauren6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:25
                > W Polsce problem starości zdaje się nie istnieć. Starszym MUSI zajmować się rodzina. D

                Przez lata to funkcjonowało, bo:
                a) Ludzie w Polsce żyli znacznie krócej niż obecnie.
                b) Był niższy wiek emerytalny, więc 50 letnie dzieci spokojnie mogły się zająć na full etat 70-letnimi rodzicami, jeśli żyli.
                c) Rodzice mieli 2 lub więcej dzieci, które raczej pozostawały w Polsce. Nie było sytuacji takich jak teraz, że cały ciężar opieki spada na 1 dziecko.

                Model społeczny się zmienił, ludzie żyją dłużej, więc problem opieki geriatrycznej, opieki całodobowej nad osobami niedołężnymi trzeba koniecznie przedyskutować. Tu i teraz. Zamiast tego nasz rząd zajmuje się tematami zastępczymi, jak przekupić przyszłych rodziców by rodzili dzieci z Zespołem Downa. Bo mamy za dużo pieniędzy i za mało osób, które potrzebują całodobowej opieki uncertain
                • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:27
                  W punkt.
                • yamilca197 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:12
                  Dzieci z Zespolem Downa to sie na pewno zajma rodzicami na starosc.
                • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:08
                  Lauren- słusznie piszesz, tylko zauważ też, że to co piszesz to tendencja światowa a nie tylko specyfika Polski. No wszędzie ludzie żyli krócej niż obecnie, niższy był wiek emerytalny, i rodzice mieli dwoje lub więcej dzieci, które zostawały w kraju.
                  Czasy się zmieniły ale raczej w tym sensie, że ważniejsze staje się walka o zygotę niż człowieka. I w sumie mnie to dziwi - bo nawet patrząc egoistycznie rządzący, którzy są coraz starsi powinni chcieć polepszać starszym los. A tu wrecz przeciwnie..
                  • paloma_blauwinder Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:13
                    > bo nawet patrząc egoistycznie rząd
                    > zący, którzy są coraz starsi powinni chcieć polepszać starszym los.
                    Polepszają staruszkom los wysyłając córki na emeryturę w wieku 60 latsmile
                    • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:26
                      ..przyjdzie kryska na matyska...
        • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:07
          Dla mnie w ogóle łączenie chorego na Al. z chorym na przeziębienie jako porównywalne sprawy są absurdem.
          • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:11
            W ogóle jakiekolwiek porównywanie jest absurdem! Niby mądre babki, a trudno pojąć, że ile osób tyle sytuacji, tyle emocji, tyle przeszłości ! Każdy ma inną sytuację, innego rodzica z innym rodzajem potrzeb, inną sytuację osobistą i emocjonalną, inne relacje, wrażliwość i możliwości finansowe. Takie przekrzywianie się niczym przekupy na targu : a moja miała Alzheimera, a moja skręcone kolano, a moj kupę na penisie -do niczego nie prowadzi. Nie sądzę, by poza jednostkami socjopatycznymi - ktokolwiek chciałby krzywdy dla swojego rodzica.
            • stoijedna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:18
              Sorry, ale jak twoja matka miała aż przeziębienie, to racz nie porównywać tego do Alzheimera autorki wątku. Sama zaczęłaś, walnęłaś głupotę i zamiast się wycofać i uznać że faktycznie to nie było trafne to teraz rzucasz się jak wesz na grzebieniu.
              • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:20
                Odpisałam Ci wyżej już. Nie da się porównać Alzheimera do przeziębienia, tak jak każdej jednej sytuacji do innej.
                p.s. jakie rzucać się ? Masz w sobie wyjątkowo złej woli by tak opacznie odczytywać to co piszę
      • blue_meerkat Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:10
        Tez mysle ze czesc problemu to alkoholizm ojca I jak podejrzewam wspoluzalenienie reszty rodziny. Do autorki-poszukaj wsparcia dla siebie, nie jestes w stanie ciagnac tak w nieskonczonosc. I olej prosze opowiesci o silaczkach co wychowaly piatke dzieci zajmujac sie dwojgiem obloznie chorych rodzicow I pracujac na pelen etat.
    • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 08:54
      Przeczytaj sobie to:
      lubimyczytac.pl/ksiazka/216320/motyl

      smile
      • anika772 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:41
        I film obejrzyj, bardzo dobry.
        • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:50
          Tytuł filmu, dla zmyłki "Still Alice" wink.
          • anika772 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:11
            A polski tytuł, dla podwójnej zmyłki, to "Motyl Still Alice" smile
            • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:41
              Geniusze big_grin.
    • nena20 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:12
      Ciekawe ile matka zapitalała z tobą ile czasu poświęciła dla ciebie. Jesteś matką w przyszłości będziesz w podobnej sytuacji. Piszę bez złośliwości. Trzeba jakoś to rozwiązać, może warto zatrudnić Panią do pomocy? Może ileś godzin opieki przysługuje za darmo.
      • lokitty Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:19
        Toż napisała, że rano przychodzi pielęgniarka i podaje leki.
        • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:25
          Nie ma nic za darmo - opiekunka z Mopru to 12zł/h. Poza tym pozostaje jeszcze kwestia chęci zainteresowanej osoby, której wydaje się, że świetnie jeszcze ogarnia swoje sprawy i, że żadna opiekunka nie jest jej potrzebna.
          Moja mama u psychologa zgodziła się na DPS. Tego samego dnia (wieczorem) była już samowystarczalną osobą, której żadna pomoc nie jest potrzebna.
          • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:34
            Ile u Was kosztuje DPS ? I czy są dopłaty gminy czy wszystko opłaca pacjent ?
            • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:37
              70% emerytury pacjenta. Resztę dopłaca rodzina jeśli ich na to stać (są tam jakieś wytyczne). Sam koszt zależny jest od konkretnego domu.
              • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:40
                ale 70% bez względu na to, ile ona wynosi, czy jest jakieś minimum ?
                A są domy, które zajmują sie chorymi konkretnie chorymi na Alzheimera ? Może tam jest jakiś lekarz, który zgodzi się przyjechać na taka wizytę domową, porozmawiać, ocenić stan mamy i coś podpowiedzieć ? Pomóc jakoś ją przekonać?
                • kk345 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 14:52
                  >ale 70% bez względu na to, ile ona wynosi, czy jest jakieś minimum ?
                  30% emerytury zostawiają pacjentowi, ale RESZTĘ kosztów musi dopłacić rodzina: niezależnie od tego, czy ta reszta to 300, 1000 czy 3000 złotych. Nie zadałaś jednak dalszych, kluczowych w tej sytuacji pytań-czy wiesz, ile czasu czeka się przeciętnie na miejsce w DPSie, jaką rodzina ma możliwość umieszczenia w nim chorego w czasie krótszym niż rok-dwa i jaka jest różnica w umieszczaniu w ośrodku chorego chodzącego a wyłącznie leżącego? Jak pogodzić ten rok-dwa oczekiwania na miejsce w ośrodku z faktem, ze na członka rodziny możesz dostać aż 14 dni opieki rocznie? Z czego żyć, opłacać opiekę i zbierać na własną starość, kiedy trzeba rzucić pracę, bo skończyło sie L4, a w DPSie nikt nie umarł zwalniając miejsce? A to tylko najważniejsze pytania, nie zajmuję sie milionem drobiazgów
                  • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:11
                    Prywatny dom opieki chyba nie droższy niż państwowy.
                  • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:23
                    reszta pytan nie ma już sensu, jeśli rodziny nie stać na dopłaty rzędu 1-3 tys zl uncertain
                    • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:24
                      Ale jak nie stać to nie muszą dopłacać chyba.
                      • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:44
                        To kto płaci za pobyt seniora ? Ktoś musi przecież ?
                        • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:49
                          gmina, jezeli rodziny nie stac.
                          • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:52
                            Z tego co wiem, to jezeli Cię stać to wszystko jedno czy dom panstwowy czy prywatny , prywtany może być nawet tańszy I łatwiej dostępny. Jeżeli Cię nie stać, to raczej państwowy, bo wtedy gmina dopłaci (do prywatnego nie).
                          • klamkas Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:54
                            Wszystko fajnie, tylko miejsce w publicznych ośrodkach jest jak jednorożec. Ze dwa lata temu szukałam miejsca dla cioci - w jej mieście średni czas oczekiwania na miejsce to ponad dwa lata.
                            • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 16:04
                              Ale prywatne są w tej samej cenie albo tańsze. Jedyny problem, że jeżeli Ciebie nie stać (wg gminy) to do państwowego gmina dopłaci a do prywatnego nie. Czyli jeżeli masz przyzwoity dochód/emeryturę, dom prywtany może być tańszy.
                            • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 17:52
                              No właśnie to jest akurat mit. Pani z Mopru twierdziła, że miesiąc. Realnie patrząc tak do pół roku myślę.
                              • klamkas Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 18:26
                                Żaden mit. Przynajmniej w tej konkretnej okolicy.
              • yamilca197 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:43
                Czyli generalnie wszystko jest na barkach rodziny uncertain
      • yamilca197 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:58
        nena20 napisała:

        > Ciekawe ile matka zapitalała z tobą ile czasu poświęciła dla ciebie.



        O, to wlasnie taki typowy przejaw specyficznej mentalnosci.
      • zuleyka.z.talgaru Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:02
        A onasie na swiat pchala? Bosz..
      • blue_meerkat Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:18
        "Bo ja dla ciebie zyly sobie wypruwalam" jest jednym z moich ulbionych przykladow szantazu emocjonalnego 😁 zawsze mam ochote zapytac czy ktos to poswiecenie konsultowal z dzieckiem n lat temu ze teraz mu je teraz wypomina....
    • aagnes Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:30
      No i widzisz, napisalas szczerze i od serca a dostalas glownie zjebki.
      co nie zrobisz, zawsze bedzie dreczyc cie poczucie winy, w ktore dodatkowo wbije cie kazdy, i forumowy byt, kolezanka z pracy i rodzina.
      a tak naprawde zrob to co uwazasz za stosowne, poswiecaj sie w takich zakresach jakich mozesz i jak czujesz, ze dasz rade.
      nie korzystaj z rad, sa przefiltrowane przez osobe, ktora ich udziela, jej doswiadczenia. ty jestem odpowiedzialna za to co robisz, staraj sie korzystac z kazdej oferowanej ci pomocy, zadnego: Ja sama od a do zet.
      jakby moj ojciec wymagal pomocy, nigdy w zyciu bym sie nie poswiecila, moze wynajelabym za jego wlasne pieniadze kogos. do matki jezdzilabym tyle ile bym mogla. na pewno nie stawiam rodzicow wyzej od wlasnej rodziny z dzieckiem na czele.
    • anika772 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:49
      Porównujesz całodobową opiekę nad osobą z Alzheimerem i przeziębienie...?
      Co do tematu- nie, nie rzucam pracy, to wykluczone. Z czego niby będę żyć? Nie mam pojęcia co zrobię, zastanowię się jeśli taka dramatyczna sytuacja będzie miała miejsce.
    • eliszka25 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 09:57
      nie czytalam calego watku loli, ale do pewnego stopnia ja rozumiem, choc sposob w jaki pisze o matce mnie jednak razi. mam schorowanych rodzicow i jest mi zle ze swiadomoscia, ze mam do nich bardzo daleko i nie jestem w stanie pomoc w naglej potrzebie. jednak moi rodzice zachowuja sie wtedy zupelnie inaczej i naprawde byliby wdzieczni juz za samo to, ze zorganizowalam im pomoc zdalnie. nie oczekuja ode mnie, ze zostawie wszystko i koniecznie osobiscie skocze do apteki.

      twoja sytuacja jest jednak zupelnie inna. co innego kilkudniowe przeziebienie czy nawet kilkutygodniowa choroba, a co innego alzheimer czy inna przewlekla choroba. na kilka dni czy nawet 2-3 tygodnie mozna sie jakos spiac i przeorganizowac. jednak opieka nad twoja mama, to sa lata i na dodatek nigdy nie bedzie lepiej, ale coraz gorzej i opieki bedzie potrzeba coraz wiecej. w polsce pokutuje przekonanie, ze "oddala stara matke", jesli umiescisz swoja mame w domu opieki. w kraju, gdzie mieszkam, jest kilka organizacji, ktore pomgaja rodzinom w opiece nad chorymi (jesli cie nie stac, to jest taka pomoc nawet za darmo) oraz otwarcie mowi sie o tym, ze opieka np. nad chorym z alzheimerem jest ponad sily jednej osoby. przez kilka dni czy tydzien mozesz poswiecic sie opiece nad chorym rodzicem, ale nie powinnas latami zaniedbywac swojej rodziny, bo to nikomu nie wyjdzie na dobre. do swojej matki bedziesz szla pelna zlosci i zalu, bo musisz zostawic dzieci, ty bedziesz wykonczona do granic mozliwosci i rozgoryczona, a twoja rodzina tez wyraznie na tym ucierpi. na dluzsza mete to nie jest sytuacja dobra dla nikogo z was.

      wiem o czym piszesz, bo mam tesciowa z alzheimerem. poki co jest sprawna fizycznie, wszystko wokol siebie zrobi sama. dostaje leki i trzeba jej przypominac np. zeby zjadla sniadanie czy poszla sie umyc, ale robi wszystko sama. przynajmniej na razie. mieszka z nia mlodszy tesc, wiec poki co sobie radza, ale organizujemy powoli ich przeprowadzke w poblize meza brata. starych drzew sie nie przesadza, ale zdecydowanie latwiej przeniesc dwojke emerytow niz 6-osobowa rodzine, z ktorej kazdy musialby zmienic szkole lub prace, bo bylaby to przeprowadzka o ponad 200 km. tesciowie maja srodki na jakis nawet prywatny dom opieki, a w razie czego i maz i jego brat sa w stanie pomoc finansowo, bo juz teraz jestesmy swiadomi, ze w koncu tesciowa trzeba bedzie umiescic w domu opieki.

      tobie bardzo wspolczuje, ze jestes sama w tej sytuacji. dom opieki dla mamy, to bylaby jednak najlepsza opcja, bo w koncu padniesz z przemeczenia i co wtedy? mam nadzieje, ze twoja mama w koncu sie jednak zgodzi i bedziesz mogla zorganizowac swoje zycie tak, zeby miec czas tez dla swojej rodziny, bo 4-latek i 8-latka wciaz jeszcze potrzebuja mamy na codzien. nie przejmuj sie glupim ludzkim gadaniem, bo to nie oni zajmuja sie twoja mama w kazdej wolnej chwili.
    • klamkas Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:34
      Jest różnica między sprawowaniem samodzielnie codziennej opieki ze świadomością, że będzie tylko coraz gorzej, a jednorazową pomocą, dlatego ja loli nie rozumiem, za to doskonale rozumiem ciebie.

    • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 10:45
      Chciałabym żeby twoje dzieci powiedziały za 30-40 lat to samo i żebyś to słyszała i mało tego, żebyś była świadoma tego co mówią
      • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:58
        Skad się tacy ludzie jak TY biorą?
        • kk345 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 14:55
          Takie roczniki, przyzwyczajaj się...
      • kalina_lin Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:03
        Ja już pisałam wcześniej. Ja bym bardzo chciała, żeby moje dzieci za 3-40 lat powiedziały to samo.
        • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:00
          Zobaczymy jak Cię dorosłe dzieci kopna w d** i nawet chleba nie podrzuca
          • lauren6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 16:49
            Zapomniałaś dodać: karma powraca!
      • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:58
        A skad się biorą takie dorosłe dzieci które na samo wspomnienie o pomocy matce dostaja torsji?
        • paloma_blauwinder Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:14
          Biorą się stąd, że matka zawsze miała na wszystko i dla wszystkich czas, tylko nie dla nichbig_grin
          Opowieści o tym, jak to dzieci będą traktować rodziców według tego jak ci traktowali swoich rodziców to bajki. Dzieci będą traktować rodziców według tego, jak same były traktowane. Z pustego i Salomon nie naleje.
        • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:30
          Może czytaj, na co odpisujesz. Nie widze tu żadnych dzieci z torsjami. Zdrowa i niestara matka z przeziebieniem nie wymaga pomocy dziecka, szczególnie jesli to dziecko nie ma akurat możliwości lub jest to dla niego sporym obciążeniem. To przypadek pierwszy.
          Przypadkiem drugim jest rodzic wymagający doraźnej pomocy, którą owszem można zorganizować we współpracy z nim i którą wiekszość osób zapewnia.
          Przypadek 3 to rodzic chory obłożnie lub z demencją - i tu nikt NIE MA PRAWA oceniać sposobu zajmowania się - a śmiem twierdzić, że najlepszym ( dla wszystkich) jest dom opieki.
          • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:53
            Noo czyli wszystko da się ogarnąć trzeba tylko chcieć. Autorka po prostu wyjątkowo nie ma ochoty pomagać mamie. Mimo ze jak pisze jest w bardzo dobrym stanie
            • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 15:08
              Hmm, z mojego postu wynika coś dokładnie przeciwnegowink skup się:
              1. osoba zdrowa, przeziebiona NIE WYMAGA pomocy
              2. osoba wymagająca pomocy doraźnej zazwyczaj ją otrzymuje
              3. osoba wymagająca pomocy stałej - NIE DA SIĘ "ogarnąć jeśli tylko chcieć"
              4. Matka autorki jest w dobrym stanie FIZYCZNYM, wymaga stałej opieki i nadzoru a autorka jest u niej CODZIENNIE
              • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:24
                Powtórzę kolejny raz jeśli jest w tak złym stanie jak piszesz, choć autorka twierdzi inaczej, to są przesłanki do ubezwlasnowolnieni a. wtedy opinia matki jest nieistotna. idzie do domu opieki i już. Nie lepiej tak zrobić niż płakać na forum ze nie ma ochoty żeby mamę wziąć do siebie?
                • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:28
                  Nie , autorka nie twierdzi inaczej - wystarczy przeczytać to co pisze a nie dyskutować z własnymi teoriami.

                  I wyobraź sobie, że te nieludzkie jednostki, które traktują rodziców jak zepsuty mebel, mogą mieć trudność ze stwierdzeniem "opinia matki jest nieistotna" (co Tobie tak łatwo przyszło) i muszą być postawione przed murem, żeby ubezwłasnowolnić rodzica. A jak czują, że zbliżają się do tego muru, to najzwyczajniej na świecie targają nimi różne uczucia.

                  Nie masz za grosz empatii, nie wiem jak Cię wychowano.
                  • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 23:14
                    Wypisz wymaluj pisze ze radzi sobie dobrze. Nie wiem czego tu nie rozumieć. Uwierz mi widziałem na oczy gorsze przypadku Alzheimera kiedy człowiek stawiał czajnik elektryczny na gaz. Kiedy wychodził w skarpetkach i policja odwozila z pobliskiego miasta. I nikogo wtedy przy nim nie było. Narazal na śmierć wiele osób z bloku. Zanim rodzina przeszła od etapu jak mi ciężko jak mi się nie chce jak mi źle z opieką nad ojcem do etapu ubezwlasnowolnienia minęło tyle czasu ze ojciec domu opieki nie doczekał. To nie jest nieludzkie. To najlepsza opcja dla rodziny którą nie ma możliwości opieki ciągłej nad chorym. upatrujesz w tym bezduszności. Nie rozumiem czemu. Takiej matce będzie lepiej z całodobową opieką niż z córką którą ma ochotę ja zabić. Uwierz mi. Tacy ludzie mają przeblyski świadomości lepiej jak będzie w tym czasie w placówce niż czuć ze zawadza dziecku własnemu w życiu rodzinnym i karierze.
                    • kk345 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:00
                      > lepiej jak będzie w tym czasie w placówce
                      Zakładam, ze jesteś dorosła, więc oczywiście pisząc tak płomienne przemówienia wiesz, ile czeka się na miejsce w domu opieki? Orientujesz sie też oczywiście ile to kosztuje i jak długa jest kolejka, oraz, ze miejsce zwalnia się tylko wtedy, kiedy ktoś z pensjonariuszy umiera?
                      • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 17:18
                        A im lepszy dom, tym dłużej żyją.
                        • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 17:26
                          Taka dygresja. W moim mieście sąsiad babci mojej koleżanki sprzedał mieszkanie ( ok 250 tys ) , żeby przenieść się do takiego super wypasionego domu i godnie dokończyć swych dni. Nie miał bliskich, nikogo do opieki -więc zdecydował się na taki krok. No i go postawili na nogi na tyle, że nie tylko żył, ale w dobrej kondycji dożył czasu gdy pieniądze się skończyły..musiał dom opuścić uncertain
                          • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 17:35
                            I co było dalej?
                            • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 17:53
                              Bezdomny
                              Umarł
                              ...
                              • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 19:03
                                sad
                      • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 19:34
                        Oczywiście lepiej płakać na forum ze matki ma dość i nie ma ochoty poświęcać swojego życia naopiekę. Dopiero w innych postach wynika że autorka nie miała dobrych relacji z matką ojciec pijak. Jeśli tak to niech załatwi opiekę. Ale zawsze coś. A to kosztuje a to się czeka. Lepiej pisać na forum niż zabrać się do roboty?
                        • kk345 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 19:54
                          Zyskałam własnie pewność, ze data w nicku to nie jest rok urodzenia- musisz mieć maksimum 15 lat, tylko w tym wieku takie poglądy mają jeszcze usprawiedliwienie.
                          • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 20:36
                            Weź się ogarnij kobieto, jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia to się takie bzdury wypisuje. I nie nawet już bym nie chciała mieć tych 15 lat
                          • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 20:43
                            P. S. Dla ciebie naprawde wyrazem dojrzałości kobiety 30-40 letniej powinno być podejście do chorej matki w stylu: nie cierpię jej nie chce jej pomagać, nie będę tracić życia nie wyśle jej do odpowiedniej placówki bo to kosztuje, nie zatrudnię pielęgniarki bo szkoda kasy, będę płakać na forum jak mi źle to może poklepia mnie po główce.
                            • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 20:46
                              Czytaj, co ludzie piszą, i na to odpowiadaj zamiast bredzić.
                              • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:54
                                Taa znowu brak konkretów bo nie wiesz co odpisac
            • lauren6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 16:48
              > Autorka po prostu wyjątkowo nie ma ochoty pomagać mamie

              Ojp. Autorka wyraźnie napisała, że u matki bywa codziennie po pracy, z 2 małych dzieci i jest już ta pomocą umęczona. Ile trzeba mieć w sobie złej woli, żeby napisać cos takiego jak ty.
              • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:25
                Ale po co? Jeśli jest umeczona niech zatrudni opiekunke do podania leków koniec problemu.
                • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:30
                  Tak, koniec problemu.

                  Aż strach dopuścić Ciebie do opieki nad kimkolwiek. I strach pomyśleć o twojej rodzinie skoro to u Was tak działa.
                  • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 23:20
                    Tak źle tak niedobrze ciężko wam dogodzić. Jeśli nie ma siły / ochoty do opieki osobistej to albo zatrudnia kogoś do tego albo umieszcza mame w domu opieki. Ludzie czego Wy wreszcie chcecie? Poklepania po główce i stwierdzenia faktycznie nie pomagaj matka to emocjonalna hiena, nie masz obowiązku pomagać zostaw sama sobie?
                • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:32
                  dobry trolling nie jest zływink
        • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:47
          Na przykład stąd, że ta matka jest emocjonalną szantażystką dążącą do całkowitego podporządkowania dorosłego dziecka swoim potrzebom i relacja z nią staje się już tylko walką o własną przestrzeń do oddychania, a nie normalną, przyjacielską relacją dorosłego dziecka z rodzicem?
          • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 23:42
            Zieje jadem oj zieje. Po co wogole trudzic się opieka nad taką osobą którą się uważa za wyżej wymienione?
    • kadfael Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:10
      Co do tytułu. Ale dlaczego zaraz przeginać w druga stronę i rzucać wszystko?

      Co do postu - współczuję z tą mamą. Jeśli jesteś z większego miasta poszukaj jakiejś organizacji pomagającej chorym na Alzheimera i rodzinom, bo sama nie dasz rady.
      • lauren6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:28
        Tytuł jest zaczepką. Wg niektórych jemateczek dziecko ma moralny obowiązek zajęcia się rodzicem, zamiast wyręczania się opiekunkami i domami opieki. W przypadku autorki ten moralny obowiązek będzie w końcu oznaczał porzucenie pracy i oddanie dzieci do domu dziecka, bo opieka nad chorym na Alzheimera to 24/7.
        • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:04
          Ze skrajności w skrajność typowe myślenie ematki. Choroba Alzheimera daje możliwość uubezwlasnowolnienia i nie trzeba od razu oddawać własnych dzieci do domu dziecka dzizas...można to zrobić drogą sądową tzn umieścić taką osobę w placówce która się mama zajmie należycie skoro własną córka ma za ciezko żeby chleb matce podrzucic
          • klamkas Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:06
            Ta, bo opieka nad osobą z Alzheimerem czy inną demencją, to podrzucenie chleba....
            • lauren6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:12
              O i właśnie taka to dyskusja. Nie mają pojęcia o czym piszą, ale i tak się wypowiedzą.
              • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:16
                O tym pisze autorka. Mama nie może być w stanie tragicznym bo dawno już byłaby umieszczona w domu opieki. A skoro jest w dobrym stanie to raz na jakiś czas można pomóc
                • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:33
                  Przez kogo byłaby?
                  Mama ma cukrzyce i nie kontroluje ilości spozywanych słodyczy. Mama stawia czajnik elektryczny na gazie. Mama na postępującą demencję - istotnie zajmowanie się taką osobą to "pomoc co jakiś czas".
                  • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:46
                    Poza tym autorka jest u mamy codziennie - co Ci może umknęło.
          • panterarei Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:25
            Ty jesteś tak durnym trollem,że to się w głowie nie mieści. Zapewne typ kretynki, która ma rodziców 50+ i wyobrażenia o życiu rodem z polsatowskich programów
            • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:29
              A dziadkowie koło 90tki w ilości 3 to się liczy czy oni są niesmiertelni i nie wymagają opieki nikogo? Pozdrowienia od "kretynki"wink
    • czar_bajry Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:37
      Widzisz opieka nad rodzicami ma wtedy sens jak dziecko kocha i opiekuje się rodzicami bo chce a nie że musi.
      Ja bym nie miała z tym problemu ale ty masz więc sobie daruj.
      Własne dzieci odpłacą ci tym samym gdyż wychowasz je tak samo jak matka wychowała ciebie.
      • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:59
        Weź się puknij w głowę. Dopiero na forum widac jacy ludzie są wstrętni.
      • kalina_lin Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:04
        Następna madra.
      • ginger.ale Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:58
        Tak, jasne, wszystkie dziecii odplaca tym samym, nawet kosztem swojej rodziny.
        Ciekawe dlaczego czesto gęsto opieka scedowanaa jest na 1 osobę z rodzeństwa, albo na synowa....a reszta zdalnie doradza..
      • claudel6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 23:11
        słów mi brak. nie wstyd Ci pisac takie szpile bez śladowej refleksji?

        moją mamę wychowała dwójka alkoholików. byli tak skuteczni, ze wciagnęli w alkohol swoje własne dzieci - brata i siostrę mamy. w tej wspanaiłej sytuacji rodzinnej mama od zawsze musiała sobie radzić sama. nawet wowczas jak została w wieku 22 lat sama z małym dzieckiem, bez pracy, mieszkania i z marnymi alimentami.
        nie, nie stała się alkoholiczką. poradziła sobie. jest najwspanialszą mamą na swiecie, stworzyła mi i mojej siostrze wspaniały ciepły dom, zapewniła nam edukację i wsparcie. zawsze mogłyśmy i do dzis mozemy na nią liczyć. szaleje za swoimi wnukami. to tyle w temacie "wychowasz dzieci tak samo jak matka wychowała ciebie".
        mama
    • vaikiria Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 11:56
      A dlaczego obcy ludzie mieliby Twoje problemy rozwiązywać? To jest Twoje życie, Twoje emocje, sama wiesz, czego chcesz, a czego nie chcesz. Co da Ci wiedza, jak ja czy inna forumka postąpiłybyśmy w takiej sytuacji?
      • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:00
        A dlaczego obcy ludzie po niej jadą? Tego przede wszystkim nie powinni.
        • vaikiria Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:18
          Ja po niej nie jadę. Zastanawiam się tylko, co jej da informacja, że ja owszem, pomagałabym rodzicom. Lepiej jej będzie? Przecież każdy ma inną sytuację życiową, zawodową, czy chociażby lokalizacja. Inaczej pomaga się rodzicom, jak się mieszka na jednym osiedlu, a inaczej, jak trzeba godzinę jechać itd.
          • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:25
            Nie mówie, że Ty. Nie sądzę zeby szukała informacji, zwyczajnie wkurzyła się niektórymi wypowiedziami w poprzednim wątku.
            • vaikiria Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:28
              Bo w tamtym wątku autorka niepotrzebnie udawała, że chodzi jej o logistykę, a potem piętrzyła trudności, zamiast jasno napisać, że ma problem ze stawianiem matce granic.
              • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 12:41
                Tak, ale nie za to spotkały ją gromy. Wiele ( nie czytałam całego) postów było w duchu - nie chcesz pomóc CHOREJ MATCE, egoistko. W życiu by mi nie przyszło do głowy, zabierać czas zarobionej córce bo mam katar i źle się czuję.
                • verdana Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:08
                  Uważam,że każdy, kto czuje się w obowiązku zająć sie swoimi rodzicami osobiście, w pełnym wymiarze czasu, w każdym momencie swojego życia ma do tego wszelkie prawo, pod warunkiem, że nie założył rodziny. Wyobraźmy sobie, ze nie matka autorki jest chora, ale teściowa. I mąż mówi - słuchaj, wiem, ze mamy małe dzieci, ale mama wymaga opieki. Przeprowadzam sie do nie i rzucam pracę. Zostajesz z dziećmi sama, trudno powiedzieć na jak długo i ja niestety nie będę łożył na was, bo nie pogodzę pracy z opieką. Musisz sie też liczyć z tym, że nie będę miał emerytury. Ale to moja matka, poświeciła sie dla mnie, więc musze sie nią zająć. Facet jest godny podziwu, czy może jednak nie?
                  • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:13
                    Dlaczego tak skrajnie rozpatrujesz ta sprawę dlaczego ktoś miałby całkowicie rzucać pracę i się wyprowadzać z domu? Podjechać zawieźć zakupy, zamówić z dostawą to jest ponad siły dorosłych dzieci? Alzheimer to choroba dająca prawo do ubezwlasnowolnienia. można z tego skorzystać ci skierować do odpowiedniej placówki skoro mama jest w tak złym stanie ze nie weźmie lekow sama nawet
                    • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:38
                      To zalezy od stadium choroby czy juz kwalifikuje się do ubezwłasnowolnienia czy nie. Ponadto ubezwłasnowolniona przestaje być człowiekiem czy jak? Poki nie jest ubezwłasnowolniona umieszczenie jej w placówce to zło i konieczna jest opieka osobista. Po ubezwłasnowolnieniu - hulaj dusza. Poza tym uporczywie mieszasz sytuacje - mam autorki wymaga DUŻO więcej niż tylko codziennych wizyt. A i codzienne wizyty z gotowaniem i pamiętamiętaniem o całkoształcie czyjegoś funkcjonowania są wykańczające i mogą rozwalić życie.
                  • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:35
                    Zgadzam się i właśnie miałam coś podobnego napisać.
                  • lady-z-gaga Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 18:33
                    Verdana, szacun za głos rozsądku, ale to będzie jak głos wołającego na puszczy.
                • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:09
                  Oby wam wszystkim dzieci odplacily tak samo. To jest moje zdanie i mam do tego prawo. Przy waszych katarkach matki nocami siedziały no ale jak już się człowiek mąż drugiej strony postawić to gorzej. A bo za daleko a bo nie mam czasu a bo mam dzieci. Jest milion sposobow na wyjście z tej sytuacji ale trzeba chcieć i mieć szacunek do rodzica
                  • verdana Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:22
                    Mam nadzieję, ze moje dzieci na pierwszym miejscu postawią swoje dzieci, a nie rodziców. I że też będą siedziały przy ich katarkach, a nie zostawią same, aby sie zająć matką. Pytanie nie brzmiało "czy zająć sie rodzicami", tylko czy można osobiście zająć sie rodzicem, który wymaga całodobowej opieki, gdy sie ma własną rodzinę. Odpowiedź jest prosta - nie można. Oczywiście, że rodzicem zająć sie trzeba, ale chyba właśnie opcja umieszczenia w domu opieki jest tu uznana za niegodziwą.
                    • paloma_blauwinder Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:28
                      >Mam nadzieję, ze moje dzieci na pierwszym miejscu postawią swoje dzieci, a nie rodziców.
                      Amen.
                  • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:41
                    Do zdania masz prawo, choć jestem przekonana, że jeśli przyjdzie co do czego to Twoja sytuacja będzie "wyjątkowa"wink ( jak zawsze sytuacje moralistów) ale nie masz prawa do rzucania swoją ocenom ludziom w twarz.
                    Dodam, że zdrowym rodzic z katarkiem nie wymaga dziecka do wymyślenia owego "miliona sposobów" na sprostanie sytuacji - jest albowiem zdrową mentalnie, dorosłą osobą - w przeciwieństwe do dziecka z katarkiem.
                    • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:43
                      ĄĄĄ - ocenąwink
                    • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:07
                      No widzisz a ja obracam się w całkiem innych kręgach widocznie. Cała moja rodzina i rodzina męża nie wyobraża sobie pozostawienia kogokolwiek bez opieki. A trochę tych osób jest. Ale to zależy jak Cię wychowaja. Zapewnienie pomocy lub opieki nie musi się równać z porzuceniem dzieci i pracy. Ale to trzeba ta matka kochać i wybrać najlepszą opcję odpowiednią dla danej rodziny. Jedni wezmą do siebie. inni umieszcza w ośrodku jeszcze inni wynajma opiekunke. Opcji jest kilka ale trzeba chcieć pomóc a nie traktować chorej matki jak niepotrzebnego zepsutego mebla. Jeśli ktoś od zawsze miał złe stosunki lub nie utrzymywał kontaktu to nie ma co od niego wymagać poświęcenia 24h. Ale jeśli ktoś żył dobrze z rodzicami i nagle jak rodzic choruje to już pomoc jest niewygodna bo to sorry...
                      • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:10
                        Opcji jest kilka ale trzeba chcieć pomóc a nie traktować chorej matki jak niepotrzebnego zepsutego mebla

                        A ktoś to proponował czy dyskutujesz sama ze sobą?
                        • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:30
                          Dyskutuje sama ze sobąwink
                  • lady-z-gaga Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 18:35
                    >Przy waszych katarkach matki nocami siedziały no ale jak już się człowiek mąż drugiej strony postawić to gorzej

                    Kobieto, Ciebie rozum opuścił big_grin
                    • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:08
                      Kobieto chyba Ciebie smile
                  • panterarei Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 22:35
                    Dobra. Masz dzieci? Więc wyobraź sobie ze Masz człowieka o zdolności przewidywania swoich czynów na poziomie 1,5 roku. Tu rozmaze fekalia po ścianie, tu się będzie gazem bawił, albo wyjdzie z domu w koszuli nocnej, w nocy. Za chwilę rzuci się na Ciebie z piesciami. Pani z MOPSU opowie, że go bijesz I glodzisz.I nie bedzie lepiej. ale co tam..porównaj to do matki kilkulatka która siedzi z katarkiem. No to to samo przecież nie?
                    • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 20:30
                      No troszkę koloryzujesz. Autorka nie pisała aby mama była już na tym stadium choroby. A opieka różni się w tym zakresie. Autorce bardziej chodzi o to ze się ze będzie gorzej i nie ma ochoty zajmować się mama. Nie porównuj podania leków do rozmazanej kupy na ścianie błagam Cię.
                  • miedzymorze Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 09:42
                    >A bo za daleko a bo nie mam czasu a bo mam dzieci.
                    Katarki dzieci sa dla mnie priorytetem, i nie planuję potem wypominania im tego, bo (mam nadzieję) że będą miały własne dzieci i ich katarki na rozkładzie wink
                    Chciałam mieć dzieci to się nimi zajmuję, tak jak tego potrzebują, jasne i oczywiste.

                    >Jest milion sposobow na wyjście z tej sytuacji ale trzeba chcieć i mieć szacunek do rodzica
                    Śmiało wymieniaj, krynico mądrości.

                    pozdr,
                    mi
                    pozdr,
                    mi
            • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:43
              Dokładnie tak było. Po prostu (tu patrząc już z własnej perspektywy) zrobiło mi się loli żal. Uważam, że ma prawo czuć się zmęczona po pracy i sądzę, że może chcieć wrócić do swojego dziecka zamiast pędzić do matki, która nie jest ani specjalnie chora, ani niepełnosprawna. Nie traktuję przeziębienia w kategorii "choroba". Sama, biorąc antybiotyki, chodzę do pracy.
              • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:01
                Ja też rozumiem Lolę, bo miałam podobnie toksycznych rodziców. Mnie tylko denerwuje jej przesadne dramatyzowanie i piętrzenie nieprawdopodobnych trudności, zamiast uczciwego przyznania, że nie lubi jeździć do matki, bo to tylko uciążliwy obowiązek i stres.
                • echtom PS. 30.10.16, 14:10
                  Do poświęconego czasu i sił dochodzi jeszcze często obciążenie psychiczne, jakim jest kontakt ze zgorzkniałym starym człowiekiem. Moja teściową jest osobą nie tak bardzo starą, ma niecałe 70 lat, ale mocno schorowaną i po ciężkich przejściach. Nie odbiera jej to jednak pogody ducha i po półgodzinnej rozmowie z nią czuję się uskrzydlona i pełna energii. Po półgodzinnej rozmowie z własną mamą miałam ochotę się powiesić.
    • kawka74 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 13:44
      Proste jest to głównie dla tych ematek, które problem opieki nad przewlekle chorym rodzicem znają z telewizji.
      Opieka nad takim rodzicem to wypadkowa wielu czynników (wcześniejsze relacje, charakter choroby, geografia, własne potomstwo, praca własna i partnera, i tak dalej), nie prosty zwrot zainwestowanego czasu i środków.
      • thaures Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 14:48
        Ja przez parę lat opiekowalam się rodzicami. I też dwójka dzieci, praca na cały etat. I nieraz myslalam, że nie dam rady. Nikt, kto czegoś takiego nie doświadczył, nie ma prawa nikogo osądzać. Również ja, która miała dwoje leżących rodziców na głowie- jednego u siebie w domu- do tej pory zresztą, a drugie we własnym mieszkaniu. Życie pisze różne scenariusze, nie wiadomo co kogo spotka
    • echtom To ja powiem dosadnie 30.10.16, 15:01
      Opieka nad starym, chorym rodzicem to piekło na ziemi, zwłaszcza jeśli ma się własną rodzinę i absorbującą pracę (piszę tak, bo mam wrażenie, że osoby samotne, które całe życie mieszkają z tym rodzicem i prócz niego nie mają nikogo bliskiego, bardziej się w takiej opiece spełniają). Wymądrzanie się osób, które tego nie doświadczyły, co do obowiązków innych, jest, delikatnie mówiąc, nietaktem.
      • verdana Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 15:05
        Dodam jeszcze, ze można dobrowolnie wybrać dla siebie piekło na ziemi. Ale poświęcenie dzieci i współmałżonka już takie etyczne znowu nie jest.
        • iskierka3 Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 15:10
          Otóż to!
        • echtom Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 15:14
          Verdana, ja mam tego pełną świadomość i mimo wszystko nadzieję, że dzieci mi to wybaczą i uda nam się wyrównać tamte straty. Tzn. właściwie już wybaczyły, ale wyrównywanie strat jeszcze trochę potrwa.
          • verdana Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 15:35
            Ale ja nie uwazam, że jesteś czemukolwiek winna. Bo tu mamy do czynienia z sytuacją typu greckiej tragedii - oba wyjścia są złe i nieetyczne. Przy czym często człowiek nie przewidzi przyszłości - liczy na rok-dwa tego piekła, a okazuje sie, że zabrało to dzieciom dzieciństwo.
            • echtom Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 15:40
              A wcześniej pisałaś, że poświęcanie dzieci jest nieetyczne.
              • verdana Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 15:47
                Bo jest. Zostawianie samych rodziców też. Nie ma tu żadnego etycznego rozwiązania i te dziewczyny, które piszą, że trzeba rodzicom odpłacić sie za opiekę w dzieciństwie i przez tych, co nie chcą przemawia egoizm tego właśnie nie rozumieją. Że to nie jest sytuacja, gdzie jest dobre, moralne, jedynie słuszne rozwiązanie. Tylko niemoralność zostawienia rodzica jakoś bardziej sie dostrzega, niż to, że nieetyczne jest poświęcanie rodziny.
                • minor.revisions Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 20:10
                  > Tylko niemoralność zostawienia rodzica jakoś bardziej sie dostrzega, niż to, że nieetyczne jest poświęcanie rodziny

                  No oczywiście że tak to jest widziane, w końcu jeśli ematka i w ogóle przeciętny człowiek jest chowany na filmach i opowieściach w których bohaterka matka czy ojciec w obliczu niebezpieczeństwa własne dzieci wciska pod opiekę pierwszemu lepszemu dorosłemu i sam(a) idzie walczyć o Wyższe Cele bo nie jest jakąś tam głupią matką-kwoką to czego się spodziewać?
              • iskierka3 Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 15:48
                Ja uważam, że jest. Natomiast nie uważam, że brak pełnienia opieki osobistej nad rodzicem leżącym lub z demencją jest nieetyczny. Demencja to w ogóle jazda i nie trzeba tłumaczyć a osoba leżąca wymaga opieki full time i trudno mówić, że jest nieetyczne nie wykonywanie czegoś, co jest właściwie do wykonania niemożliwe. A przynajmniej bardzo trudne i wymagające wyrzeczeń od tzw osób trzecich ( dzieci, męża).
                • wapaha Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 16:18
                  A ja myślę, - zgadzając się z verdaną- że nie ma jednego słusznego rozwiązania.
                  W momencie gdy wyraźnie sytuacja zaczyna przerastać i krzywdzić którąkolwiek ze stron nalezy szukać pomocy. Dla jednego granicą będzie miesiąc z chorym, dla innego 2 lata . Każdy swoją "ścianę" ma gdzie indziej- ale jeśli ktoś czuje sie na siłach ?-czemu nie ?
                  • iskierka3 Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 17:35
                    Ktoś mówi, że nie??? Ja tylko uważam, że scedowanie opieki nad leżącym, dementywnym lub wymagającym daleko idącej opieki na osoby trzecie ( w tym dom opieki), nie jest czymś nieetycznym.
                    • echtom Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 19:05
                      Moi rodzice nie mieli alzheimera - gdyby zupełnie nie wiedzieli, gdzie są, nie miałabym dylematu z oddaniem ich do domu opieki. Mimo sporego zniedołężnienia dość krótko też leżeli. Tata umarł w domu, bo miałyśmy możliwości finansowe i logistyczne, by zapewnić mu do końca domową opiekę. Mama ostatnie dwa miesiące życia po udarze spędziła w placówkach leczniczych i opiekuńczych, bo próba samodzielnej opieki nad nią, jaką podjęłam, niestety się nie powiodła.
                    • asiula1987 Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 22:15
                      Ale o czym Ty piszesz? Autorka wyraźnie pisze że matka jest w bardzo dobrej kondycji. Nie prosi o pomoc. Radzi sobie dobrze. nikt od niej nie wymaga opieki 24h a ona już dramatyzuje ze nie zniesie matki w domu i nie ma zamiaru się nie opiekować. InacZej musiałabym gdyby mówiła to osoba faktycznie sprawujaca opieka nad obloznie chorym a inaczej jak to jest tylko dramatyzowanie. Jeśli matce się pogorszy i nie będzie w stanie sama funkcjonować to powinna ją umieścić w domu opieki i po problemie. Nie musi osobiście nad nią stać. pomoc może oznaczać też zapewnienie opieki niekoniecznie osobistej
                      • joa66 Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 22:19
                        A co Ty czytasz? Bo chyba nie posty autorki o stanie jej matki (nie tylko fizycznym), o tym że nawet jak weźmie tabletkę na cukrzycę to kupuje sobie cukierki, o tym, że stawia na gazie czajnik elektryczny, o tym, że autorka będąc matką dwojga małych dzieci jest u swojej matki codziennie, ? I Ty to nazywasz traktowaniem rodzica jak "zepsuty mebel"? Pomyśl zanim coś napiszesz.
                        • joa66 Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 22:21
                          I autorka rozważa to co Ty proponujesz - dom opieki. Boi się tylko sprzeciwu matki. I w czym Ty jesteś lepsza? W tym, że obrażasz ludzi, nie racząc nawet przeczytać tego co napisali?
                          • asiula1987 Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 23:36
                            Nie wiesz co to jest obrażanie kogoś widoczniesmileja proponuję proste rozwiązania zatrudnić kogoś do opieki lub ubezwlasnowolnic. Ale dalej źle bo to bezduszne.
                            • morekac Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 10:12
                              >ja proponuję proste rozwiązania zatrudnić kogoś do opieki lub ubezwlasnowolnic. Ale dalej źle bo to bezduszne.

                              Na to proste rozwiązanie nr 1 to trzeba mieć ze 2 tysiące najmarniej. Na miesiąc.
                            • echtom Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 10:55
                              Emocje są złożone i tam, gdzie wchodzą w grę, nie ma prostych rozwiązań. Jest oczywiście opcja przestawiania ludzi jak meble z wyłączeniem emocji, ale czy to nie Ty się na to oburzałaś?
                              • asiula1987 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:14
                                Czyli dla Ciebie lepszym rozwiązaniem jest chodzenie do matki czując tak negatywne emocje? Złość chęć "zabicia". Myślisz ze to lepsze rozwiązanie? Ani dla matki ani dla córki to nie jest dobre. No ale dla was wszystko jest na nie. Pomoc osobista nie bo nie ma sensu tracić życia, opiekunka nie, dom opieki nie. No to lepiej niech zostawi chora sama sobie?
                                • manala Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:23
                                  Po pierwsze gdzie ty do cholery wyczytałaś o "chęci zabicia". Cytat poproszę bo nic takiego nie pisałam. Pomagam osobiście. Dziś mama raz była u nas na obiedzie, byłam przepisać leki, byłam u mamy wieczorem podać leki. Tak, wieczorem kiedy wracałam z dzieciakami od nefrologa i lało jak z cebra to wolałabym pójść prosto do domu ale musiałam pójść leki podać. I muszę tak chodzić codziennie, raz albo dwa razy dziennie, kumasz??? Opiekunka ma przychodzić od czwartku, co poprzedzone było załatwianiem - lekarz, podanie do mopru, wywiad z panią z mopru, itd. Nie doczytałaś również (nie chciałaś???), że dwa razy przechodziłam już przez załatwianie DPS-u i w obu przypadkach mama się wycofała na jakimś tam etapie.
                                  Czego jeszcze nie rozumiesz???
                                  • manala Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:31
                                    Wiesz, że godziny, które zgodnie z Kodeksem Pracy przysługują mi na opiekę nad dziećmi muszę wykorzystywać na lekarzy mamy??? Wiesz, że ogarniam jej życie od jakichś 4 lat? Wiesz, że do lekarzy muszę też zabierać moje dzieci (przynajmniej młodsze), bo nie mam ich z kim zostawiać?
                                    A teraz głupia pindo zostaw mnie w spokoju bo o ile można dyskutować z osobami o odmiennym poglądach, o tyle szkoda czasu na łajzy twojego pokroju.
                                    • klamkas Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:37
                                      Nie trać nerwów na trolle, nie warto.
                                    • asiula1987 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:50
                                      Współczuję twojej matce takiej córki naprawdę. Do niej też tak się odnosiła kiedy ma inne zdanie na jakis temat? Czy to takie wylewne żale na forum? A ulej sobie kobieto ulej może trochę mniej tej złości matce zaniesiesz.
                                  • asiula1987 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:46
                                    Przeczytaj swój post główny jeszcze raz bo może już nie wiesz co piszesz
                                    • manala Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:52
                                      To ty przeczytaj. Ze zrozumieniem tym razem.
                                  • aka10 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 21:55
                                    manala napisała:

                                    Tak, wieczorem kie
                                    > dy wracałam z dzieciakami od nefrologa i lało jak z cebra to wolałabym pójść pr
                                    > osto do domu ale musiałam pójść leki podać. I muszę tak chodzić codziennie, raz
                                    > albo dwa razy dziennie, kumasz??? Opiekunka ma przychodzić od czwartku, co pop
                                    > rzedzone było załatwianiem - lekarz, podanie do mopru, wywiad z panią z mopru,
                                    > itd. Nie doczytałaś również (nie chciałaś???), że dwa razy przechodziłam już pr
                                    > zez załatwianie DPS-u i w obu przypadkach mama się wycofała na jakimś tam etapi
                                    > e.
                                    > Czego jeszcze nie rozumiesz???

                                    Podziwiam.
                                • morekac Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:49
                                  Mam pytanie: ilu starszym osobom zapewniasz opiekę samodzielnie? Przez 365/6 dni w roku? Masz nieletnie dzieci i pracę zawodową?
                      • klamkas Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 22:21
                        O tym, czego ty zrozumieć nie potrafisz.
                      • echtom Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 22:23
                        To nie takie proste, bo między dobrą kondycją a stanem kwalifikującym do umieszczenia w domu opieki są jeszcze etapy pośrednie, kiedy rozwiązania nie są takie oczywiste - np. opieka nad rodzicem, który ogólnie jeszcze w miarę sobie radzi, ale czasem się przewraca, wstając w nocy do toalety.
                        • asiula1987 Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 23:32
                          No to albo stawia czajnik elektryczny na gaz stwarzajac ogromne niebezpieczenstwo albo optyka się w drodze do łazienki. Zdecydujcie się wreszcie. Ja nadal twierdze że jeśli autorka nie jest w stanie sama sprawować opieki a matka nie jest na tyle świadoma żeby wyrazić zgodę to powinni ją ubezwlasnowolnic. Tak się robi z ludźmi chorymi na alzhaimera. Jeśli autorka jak pisze znów ma czuć złość i ochotę zabić matkę to umieszczenie jej w placówce opiekuńczej będzie najlepszym rozwiązaniem.
                          • iskierka3 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 00:13
                            Asmarabis to Ty?smile
                            • joa66 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 08:09
                              Chyba ona big_grin
                              • asiula1987 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 20:17
                                Nie, nie zmenialam nicku nigdy. Wiec nie trafilyscie
                                • iskierka3 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 21:56
                                  To zaprawde masz tu bratnia duszewink))
                                  • asiula1987 Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 22:56
                                    Nie szukam nikogo takiego. Od tego mam rodzine a nie sfrustrowane forumki które nie wiedzą czego w końcu chca
                  • verdana Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 18:11
                    Pod warunkiem, ze "czuje sie na siłach" nie krzywdząc przy okazji dzieci czy męża. Bo jak maż czuje sie na siłach zajmować sie swoją matką, a potem nie ma siły na zajmowanie sie dziećmi to nie wygląda to już tak różowo.
                    • lady-z-gaga Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 18:41
                      Dla hipokrytek mąż zajmujący się swoją matką jest zły, a żona w analogicznej sytuacji to szlachetna, altruistyczna istota. Nie oczekuj tu logiki. Nikt w zacietrzewieniu nie pomyśli o postawieniu się w cudzej sytuacji, nie pomyśli o tym, co ma zrobić np samotna matka, ktora na pomoc męża nie może liczyć - oddać dzieci do domu dziecka? nie, przeciez tak pięknie jest rzygać wprost dobrymi intencjami i niezłomnym przekonaniem, że jak ktoś chce , to wszystko uda się pogodzić.
                      • klamkas Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 18:52
                        Tylko tu nie trzeba samotnej matki małych dzieci. Moi rodzice byli w tym razem, dzieci mieli już dorosłe, i też nie dawali sobie rady. Nie da się pracować na etacie i sprawować całodobowej opieki nad kimś, kogo nie można na 5 min spuścić z oczu i robić obu tych rzeczy efektywnie. Nawet we dwoje.
                        • manala Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 19:30
                          Ja myślę, że w zasadzie od nikogo nie powinno się oczekiwać poświęceń wymagających rezygnacji z samego siebie. Samotna, nawet niepracująca, córka też w mojej ocenie ma prawo do własnego życia, do szukania sobie partnera i do szczęścia.
                          • echtom Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 19:43
                            Ja nie oczekuję, tylko mam w otoczeniu takie tandemy: samotna matka + samotna córka jedynaczka, tak mocno związana z matką, że nawet nie myśli o szukaniu partnera (znam też kilku mężczyzn żyjących w takim układzie). Podjęcie opieki jest zwykle dla tych osób bardziej naturalne, zwłaszcza jeśli są mało aktywne zawodowo - dla niektórych staje się wręcz sensem życia.
                            • manala Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 19:48
                              Tylko matka w pewnym momencie umrze a córka zostanie. Zostanie z pustką, której być może nie uda jej się wypełnić już do końca życia - bo lata swojej młodości poświeciła matce. W przypadku osób samotnych jest o tyle łatwiej, że wybierając decydujemy tylko za siebie.
                              • echtom Re: To ja powiem dosadnie 30.10.16, 19:50
                                Tak, wiem - dla mnie, tak OT, to najbardziej przerażający model życia.
                              • srebrnarybka Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 00:36
                                Jest ciężką winą matki, że tak przywiązała do siebie córkę. Bo to nie bierna córka ponosi winę za taki układ, tylko matka.
                                • echtom Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 08:34
                                  Wiem, bo ten proces przywiązywania zaczyna się bardzo wcześnie, nie w momencie, gdy córka jest dorosła. Potem bardzo trudno jest się z tego wyrwać.
                                  • srebrnarybka Re: To ja powiem dosadnie 31.10.16, 19:26
                                    oczywiście.
    • joaz Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 19:17
      Rozumiem ciebie doskonale. 11 miesięcy temu zmarła maja mama. Miała alzheimera w ostrej postaci. tzn. także z przejawami agresji słownej i czasami fizycznej. Postaraj się (puki mama jest sprawna intelektualnie ) do podpisania zgodny na umieszczenie w domu opieki. Do dobrych domów opieki są kolejki. Bez zgody pacjenta nikt go nie przyjmie. Potem może być potrzeba ubezwłasnowolnienia, bo np. w domu opieki odmawiać będzie przyjmowania leków.
      • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 19:25
        Podejmowałam już dwie próby. Jednak ona się godzi a potem wycofuje. Tz. nie pamięta wcześniejszych rozmów a akurat w danej chwili czuje się dobrze i jest przekonana o swojej samowystarczalności.
        • default Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 09:56
          A masz już ewentualnie upatrzony jakiś dom opieki ?
          Ja najpierw zrobiłam rozeznanie, jednocześnie prowadziłam z mamą rozmowy na ten temat, opowiadałam jej o domach, które zwizytowałam, o tym jak tam jest, jacy są pensjonariusze, jaka opieka. Ponieważ moja mama w tym czasie zaczęła mieć problemy z trawieniem, co było skutkiem niedożywienia (bo jadała tylko wtedy, gdy ją nakarmiłam, czyli raz dziennie) oraz nadużywania leków na przeczyszczenie (bo dostała jakiejś obsesji na punkcie zaparć) to przekonałam ją, żeby potraktowała pobyt w tym domu jako sanatorium, gdzie podleczą jej jelita i uregulują trawienie - czyli tylko czasowo. Zresztą sama zakładałam taką ewentualność, że gdyby pobyt wyjątkowo jej nie służył, to będę kombinować co innego. No ale przyzwyczaiła się, zresztą wkrótce jej stan w ogóle wykluczył jakąkolwiek samodzielność.
          • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 10:00
            Mam. Przebywał tam ktoś z rodziny i wiem, jakie są warunki. Oczywiście, że opowiadam jak to wygląda. Ba, mama odwiedzała tam wcześniej tą osobę i jej się podobało. No ale nie pamięta i ma wizję jakiegoś "zakładu". Tłumaczenia natychmiast zapomina.
            • default Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 10:23
              A czy masz "zaklepane" miejsce w tym domu ? Tak żeby móc od ręki, z dnia na dzień ją tam umieścić, wykorzystując moment gdy akurat jest na tak ? U mnie to właśnie tak mniej więcej wyglądało.
              • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 10:45
                Nie, to państwowy dom i procedury są inne.
                • default Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 10:59
                  No tak, to jest dużo bardziej skomplikowane. Ja odpuściłam sobie państwowy dom od razu na wstępie, po zapoznaniu się z owymi procedurami, jak dla mnie za bardzo karkołomne i upierdliwe. Zarezerwowałam miejsce w prywatnym domu i tylko czekałam na odpowiedni moment.
                  • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 11:19
                    Ja już przeszłam te procedury 2x. Raz wszystkie zgody i opinie były. Mamie tłumaczyliśmy, że ustawiamy się w kolejkę i czekamy na dom opieki. Po czym przyszła pani z mopru i rzuciła tekstem, że miesiąc czasu czekania (really???) no i wszystko wzięło w łeb.
                    Za drugim razem byliśmy u 2 lekarzy, gdzie mama wyraziła zgodę. Do trzeciego (ostatniego) już iść nie chciała.
                    Rozważałam też prywatny dom ale w ostatnim czasie opłaty poszły w górę i na 3500 miesięcznie + leki niestety nie będzie nas stać.
    • strega76 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 30.10.16, 23:51
      Ja nie musiałam rzucać pracy. Rodzice 5km dalej i kiedy tata po wylewie leżał w domu potrzebna byłam wieczorem. Moj mąż stanął okoniem. Że obowiazki to mam wobec własnych dzieci (8 i 11), że jak mama zadecydowała, żeby tata byl w domu, to jej broszka... kazdy wyjazd do nich, odwiedziny w ośrodku do którego w końcu trafił lub w szpitalu to byla walka i męka. Chcialam, moglam ale mi utrudniano... Moja bratowa w pełni rozumiala i angazowala sie w pomoc. Widac moj mąż z opcji "zalatw opieke na odległość, to juz nie twoja rodzina". Ile mnie to psychicznie kosztowało wiem tylko ja... zresztą pisalam i tutaj jak stojac nad lozkiem taty dostawałam sms jak to on nie będzie robic za kretyna i siedziec z dziećmi. Tata zmarl nastepnego dnia rano. Ciesze sie, ze nie uleglam naciskowi i tam byłam...
      • madame_edith Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 09:18
        Podziwiam cię, że jesteś w stanie wybaczyć mężowi to "wsparcie"... Strasznie smutne
        • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 10:03
          Niestety takich mężczyzn jest więcej. Mój niby na razie mnie wspiera ale z drugiej strony to np. oczekiwania co do codziennych obiadów ma wysokie.
          • wuika Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 10:06
            Ktoś mu broni gotować?
            • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 10:09
              Wracając po 19 do domu to masz ochotę coś zjeść a nie gotować.
              • wuika Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 10:10
                Jeśli żona w tym czasie zajmuje się obłożnie chorymi rodzicami, to jak raz od przypadku pan mąż zje coś z wczoraj / w mrożonek / z paczki chociażby / zrobi sobie jajecznicę, to mu korona z głowy nie spadnie. Nie mówię o sytuacji non-stop, ale sorry, od czasu do czasu nikomu nawet pizza z mrożonki nie wypali żołądka.
              • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 16:52
                Ja przez kilka lat zaczynalam gotowac JEDYNY goracy posilek wlasnie okolo 18-19, na zmiane z mezem, jezeli wczesniej wracal z pracy. Nie kazdy pracuje od 7-15.
                U mnie w malzenstwie jest normalne, ze jak pozno przychodze z pracy lub mam jakies wyjscie, to dziecmi, domem i gotowaniem zajmuje sie maz. A jak obydwoje jestesmy zajeci lub chorzy albo nam sie nie chce gotowac, to odgrzewamy pizze i tez jest dobrze.
                A jak w przeszlosci maz miewal pretensje, wyjasnilam mu, ze w domu ma zone a nie matke, a on juz od dawna jest dorosly i samodzielny.
      • annajustyna Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 11:24
        Po takiej akcji niestety musialabym sie rozwiesc sad.
      • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 20:22
        Chociaz jedna normalna osoba ktora chciala pomóc własnemu ojcu. I podejrzewam że gdybyscie nawet umieścili tatę w domu opieki nie powinnaś mieć wyrzutów. twojemu mężowi bliżej do wielu ematek z tego forum niz do doroslego mężczyzny.
    • damajah Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:17
      Ja bym nie rzuciła bo to po prostu niewykonalne - ale stanęłabym na głowie żeby zapewnić opiekę. Opiekunka do czasu, a jak to będzie już konieczne - dom opieki. Ale dobry dom i częste odwiedziny i realne zainteresowanie i dbanie żeby miała wszystko czego potrzeba.
      • joa66 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 15:27
        i częste odwiedziny

        Ja bym powiedziała więcej. Jeżeli chory nie jest leżący, to nawet zabieranie go na 2-3 godzinki - na spacer do parku, na ciastko itd.
    • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 16:06
      Nie osobiście, do autorki wątku, ale ogólnie - pewnie żadna. Na tym forum rodzice/teściowie to często zło konieczne, ewentualnie przydatni jako darmowa opieka do dzieci. Z kolei dzieci to ósme cudy świata, utwierdzane w tym przekonaniu przez "wychowanie" - ciekawe jak one potraktują swoich rodziców, za 20-30 lat, kiedy ci mogą potrzebować pomocy?
      • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 17:29
        Kolejna.
        • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 18:10
          O, nie tylko ja to zauważyłam? suspicious
          • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 20:58
            Taa mnie też się dostalo od jematek. Jematka będzie zdrowa do 96 roku życia i zemrze z uśmiechem na ustach otoczona gromadka prawnuczat dumna z tego że nigdy nie poprosiła nikogo o pomoc. Inne jematki zemra w samotności bo chorują nie będą śmiały poprosić o pomoc dorosłe dzieci bo przecież one mają swoje życie. Ostatnia rzeczą terazniejszej zdrowej jematki jjest fakt że absolutnie nie chcą pomocy za40 lat od dzieci.
            • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:39
              JA NIE CHCE ICH POMOCY I NIE CHCE ZYC DLUZEJ NIZ DO 70. Wlasnie dlatego ze rzeczywistosc opieki nad ludzi starszymi znam z autopsji. Wlasnie dlatego ze w zyciu poznalam mnostwo ludzi starszych, takze tych cieszacych sie doskonalym zdrowiem. Wlasnie dlatego, ze w kazdej chwili moge stanac przed dylematami zwiazanymi z opieka nad nimi we wlasnej najblizszej rodzinie. I wlasnie dlatego, ze niedawno slyszalam jak to wyglada z pozycji osoby niemlodej i samej potrzebujacej pomocy, a ktora musi sie opiekowac starsza osoba z demencja.
              • klamkas Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:57
                Ze mnie marna matka, ale chciałabym widzieć jak moje dziecko zostaje matką i jak sobie z tym radzi na różnych etapach.

                No i - oprócz traum mam też rodziców 70+, którzy żyją i świetnie sobie radzą. I dlatego mam ogląd sytuacji z różnych punktów widzenia.
              • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 23:03
                Ale mmylisz ze to się wybiera? ze ustawisz sobie życie tak jak tobie się podoba? co jeśli w wypadku staniesz się kaleka zależna od bliskich? Myślisz że trzeba mieć aż 70 lat i alzhaimera żeby stać się ciężarem dla bliskich? Czy jeśli zdarzenie losowe sprawi że w wieku 40-50 lat (nie wiile masz teraz) będziesz potrzebowała opieki. powiesz mężowi nie dziękuję ułóż sobie życie na nowo i żyj pełnią życia? Czy jednak minimum pomocy będziesz oczekiwać?
                • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 12:46
                  Tak bym powiedziala. Nie chce niczyjej pomocy. Wole, zeby moja rodzina zyla pelnia zycia, a nie marnowala czas dla osoby bez przyszlosci. Gdybym sie teraz znalazla w szpitalu z jakas niewydolnoscia/ powaznymi problemami, wolalabym umrzec niz zyc narazajac innych na obciazenie opieka nade mna. Poza tym mozna nie zyc dluzej niz sie chce, tylko trzeba to odpowiednio zalatwic. W UK np. podpisuje sie zgode na zaprzestanie uporczywej terapii. Mozna zalatwic dodatkowa dawke morfiny. Moim marzeniem jest doprowadzic dzieci do doroslosci (i w zasadzie glownie to mnie trzyma przy zyciu, choc zycie ogolnie kocham) i samodzielnosci i zniknac z tego swiata. Wnukow nie mam marzenia ogladac, prawnukow tym bardziej.
                  Moi rodzice po 80. tez sie swietnie trzymaja, mama jest w pelni samoobslugowa i tryskajaca energia. Co i tak nie zmienia MOJEGO podejscia do MOJEJ starosci (czy ogolnie wieku podeszlego/niedoleznosci).
                  • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 21:18
                    To są tylko marzenia a życie płata różne figle więc nie mów hop. Poza tym część chorób polega na ograniczonej świadomości więc chcąc nie chcąc możesz potrzebować pomocy zgotowac waszym zdaniem piekło dzieciom czy mężowi lecz niewiele zdając sobie z tego sprawę. Bardzo często podejście zmienia się z biegiem czasu
                    • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 22:36
                      Ale pomarzyc i zaplanowac w razie czego moge smile?
                      A podejscie mi sie z biegiem lat nie zmienia, ba wrecz jeszcze bardziej radykalizuje wraz z przebytymi doswiadczeniami.
                      • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:16
                        pomarzyc mozesz tylko nie zarzekaj sie ze nigdy tej pomocy nie bedziesz potrzebowac lub ze jej nie otrzymasz
                        • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 17:30
                          Serio ? Tak serio serio ?
                          W głębi duszy będzie ci dobrze, gdy będziesz leżała przykuta do łóżka wśród obcych ludzi mając świadomość, ze dzieci które urodziłaś -wychowałaś odwiedzają cię raz w miesiącu na godzinę a potem lecą "żyć swoim życiem" ?
                          • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 17:51
                            Może doceniając co , że matka w swoich wyborach myślała też o ich dobrze, odwiedzą częściej, posiedzą.
                            A byłoby Ci dobrze, ze świadomością iż leżysz jak roślinka a Twoje dziecko musi cię umyć, zmienić pampersa, wytrzeć tyłek, dźwigać, znosić twoje wariactwa. Dodajmy jeszcze, że twoje wnuki patrzą jak zamiast do kibelka sikasz obok (obsikując im całą łazienkę). Dziecko u skraju wytrzymałości, ze zniszczonym kręgosłupem i zszarganymi nerwami. Będzie Ci dobrze???
                            • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 17:56
                              Mój wpis nie odnosił się absolutnie do tego co Ty pisałaś i o Twoich doświadczeniach.
                              Skierowałam pytanie do Yuka o jej podejście do sprawy.


                              Jeżeli chodzi o mnie - nie wiem. Nie potrafię jednoznacznie i kategorycznie odpowiedzieć nie okłamując trochę siebie., Bo oczywiste i bezsprzeczne się wydaje, że jako matka chciałabym szczęścia dla moich dzieci, spokoju, braku ciężaru i złych emocji ale z drugiej zaś strony..jakieś ziarneko we mnie buntuje się i chciałoby być do końca wśród bliskich ( mam świadomość, że myślę tak teraz bo teraz mam taki a nie inny stan świadomości, zdrowia itp.)
                              No i w końcu - na szczęście - nie każda śmierć jest też tak okrutna i "nieudana" ( starość nie udała się panu bogu)
                              • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 18:57
                                Mój ojciec powtarzał to ostatnie zdanie (żył 91 lat), choć jego starość nie była z tych najbardziej drastycznych. Do 84. roku życia był w miarę sprawny, potem zaczął stopniowo niedołężnieć, ale leżał tylko przez ostatnie 4,5 miesiąca. Nie miał też Alzheimera, tylko zmiany demencyjne "w normie wieku" w ostatnich 2-3 latach. Obiektywnie moja opieka nad rodzicami była w wersji light, ale wyczerpała mnie na tyle, że nawet boję się sobie wyobrazić, jak wygląda wersja hard.
                                • wapaha Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 20:47
                                  Ja też
                                  1. Mam zamiar dożyć sędziwego wieku w dobrej sprawności, kondycji i zdrowiu. Położyć się i umrzeć.
                                  2. Jeśli tfu tfu stanie sie inaczej rodzina wie, co ma robić ( dom opieki bo eutanazja w przypadku śpiączki etc nie jest możliwa uncertain ,)
                                  3. W głębi duszy mam jednak nadzieję, że nie będę sama..
          • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:55
            Nie tylko. Jeszcze etatowy troll. Jestes w doborowym towarzystwiewink
            • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 23:06
              Oj daj już spokój nie każdy kto ma odmienne zdanie jest trollem. (Wytłumacz mi definicję trolla bo chyba mam i tym trochę inne pojecie)
              • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 06:33
                Na Twoim miejscu przyjelabym radosnie opcje, ze jestem trollem i ocalila resztki godnosciwink
                • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 21:19
                  Nie potrafisz odpowiedzieć na najprostsze pytanie a próbujesz dyskutować na poważniejsze tematy
      • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 17:41
        To, że dzieci są ważniejsze, wynika z najprostszej logiki - gdyby wszyscy zrezygnowali z posiadania potomstwa, żeby się zajmować rodzicami, gatunek ludzki wymarłby w drugim pokoleniu.
        • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 18:08
          Ale ja nie o tym.
          • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 19:07
            A o czym? To dość oczywiste, że podstawowym zadaniem każdego pokolenia jest stworzenie następnego, a poprzednim można się zajmować w takim zakresie, jaki z tym podstawowym zadaniem nie koliduje.
            • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 20:43
              Z podejściem, że rozmnożenie się to obowiązek, a jeśli się go nie wypełni, to trzeba "nadrobić" w inny sposób, polemizować nie będę. Chociaż kiedy czytam Twoje koleje losu, to łatwiej mi takie podejście zrozumieć.
              Nie sugerowałam nikomu rezygnowania z potomstwa czy porzucania go, w celu zajmowania się rodzicami. Daleka jestem również od sugerowania brania na swoje barki opieki nad rodzicem poważnie chorym, szczególnie jeśli są możliwości, żeby mieć fachową opiekę - dochodzącą czy w placówce.
              Razi mnie dysproporcja w podejściu do dzieci i do rodziców u części forumek, acz rzeczywiście - nie zawsze wiadomo, co się za tym kryje i jakie dzieciństwo zgotowali ci rodzice. No ale jakie by nie było, do podrzucania wnuków się nadają, do udzielania pomocy finansowej często też. Krótkowzroczność, bo jest duże prawdopodobieństwo, że dzisiejsza matka kilkulatka za 20-40 lat będzie babcią kilkulatka, a latorośl wychowana na księcia/księżniczkę niekoniecznie będzie miała altruistyczne nastawienie do rodzica, tylko jeszcze bardziej użytkowe niż ma on teraz do rodzica swojego. O takich przypadkach piszę. No i mamy wątki z oburzeniem, jakie to wredne, że babcie i dziadkowie nie chcą robić za opiekunów wnuków, tylko chcą mieć czas dla siebie.
              • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:04
                Ale ta dysproporcja wynika właśnie z tego, że dzieci są ewolucyjnie ważniejsze. Mam 52 lata, nie 25, i niedługo też będę stara, ale nie urabiam sobie córek na opiekunki. Zakładam po prostu, że przy naszych dobrych relacjach zorganizują mi kiedyś opiekę, jeśli zajdzie taka potrzeba, w sposób najmniej destrukcyjny dla nich i dla ich rodzin.
                • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:13
                  Albo Ty nie rozumiesz, albo ja nie umiem tłumaczyć.
                  • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:23
                    Niekoniecznie - może po prostu mamy różne punkty siedzenia.
                • aka10 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:04
                  echtom napisała:

                  > Ale ta dysproporcja wynika właśnie z tego, że dzieci są ewolucyjnie ważniejsze.
                  > Mam 52 lata, nie 25, i niedługo też będę stara, ale nie urabiam sobie córek na
                  > opiekunki. Zakładam po prostu, że przy naszych dobrych relacjach zorganizują m
                  > i kiedyś opiekę, jeśli zajdzie taka potrzeba, w sposób najmniej destrukcyjny dl
                  > a nich i dla ich rodzin.
                  >
                  Dokladnie tak samo mysle, Echtom.
                  • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 23:12
                    Ależ przecież o tym była cała dyskusja. Jeśli ktoś nie jest w stanie sprawować opieki osobiście niech zorganizuje opiekę z zewnątrz. Malo sobie zębów echtom nie polamalas przy ciskaniu się a jednak też tak samo myślisz. Oczekiwanie zorganizowania jakiejkolwiek opieki to też przytłacza dzieci. Bo to kosztuje bo trzeba czekać itd to sa wasze słowa. czyli jednak oczekujące pomocy od dzieci. po co było twierdzić ze nie
                    • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 00:31
                      Ale o co Tobie w ogóle chodzi? Z wątku jasno wynika, że każdy opiekuje się rodzicami na miarę możliwości albo i ponad, a Ty zaczęłaś swój popis od wmawiania autorce, że traktuje matkę jak zepsuty mebel. Domyślam się, że chcesz pokazać, że jesteś przeciw, ale właściwie komu i czemu? Strumień agresji skierowany w próżnię.
                      • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 21:22
                        Agresja wyłazi z was moja droga. Epitety świadczą same o sobie. Wiesz mnie to wisi. Wyrażając własne zdanie na ematce trzeba się liczyć z gromami.
                        • iskierka3 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 23:02
                          Pięknesmile a to się uśmiałam wieczorową porąwink szacun, szacunwink
                    • claudel6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 00:00
                      a Ty serio, pomimo juz kilku komentarzy na ten temat do Ciebie, nie widzisz, ze człowiek czasem nie ma możliwości zorganizowania tej superhiper opieki, bo nie ma tych dodatkowych 3 tys.?? w Polsce mediana zarobków to 2,4 tys., rozumiesz co to znaczy mediana?
                      • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 06:08
                        Dokładnie tak jest. Tu gdzie mieszkam tak mniej więcej kształtują się średnie zarobki. Ale to nie jest jedynie kwestia pieniędzy. Osoby zainteresowane opieką są często bezrobotne i w momencie gdy znajdują pracę, to niestety rezygnują. Często rezygnują w "trybie pilnym" . (To z doświadczeń koleżanki). I wtedy jest się w czarnej d...ie. Nie zawsze też udaje się znaleźć odpowiednią osobę, uczciwą i serdeczną. Jest też kwestia socjalizacji, terapii, która jednak jest w DPS-ach oferowana. DPS ma ma więc pewną przewagę nad "opiekunką z Ukrainy" - pracują tam, większości ludzie doświadczeni, specjaliści rzec można. No i nie zrezygnują w środku tygodnia.
                        Moje dzieci też nie miały prywatnych nianiek tylko przebywały w instytucjach. Młody (typ wrażliwca) chodził do miejskiego żłobka gdzie w grupie było 34 dzieci. Traumy nie ma a z opieki byłam zadowolona.
                        Nie rozumiem ogólnie tego zachwytu nad prywatną opiekunką.
                        • default Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:30
                          manala napisała:
                          > Nie rozumiem ogólnie tego zachwytu nad prywatną opiekunką.

                          Prawda ? Ja też nie rozumiem. Ponad 3 lata temu, gdy pisałam na forum o moich rozterkach związanych z umieszczeniem mamy w domu opieki, masa osób wpierała mi, że to rozwiązanie gorsze niż "prywatna opiekunka", były nawet osoby sugerujące zatrudnienie kilku, żeby przychodziły na zmiany smile
                      • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 08:58
                        Otóż to. Kiedy wracałam do Gdańska, mogłam uniknąć koszmaru mieszkania z rodzicami pod jednym dachem (nie kwalifikowali się wtedy do domu opieki), wynajmując coś niedaleko nich i często zaglądając, ale przy samotnym wychowaniu trójki dzieci wynajęcie mieszkania w atrakcyjnej dzielnicy dużego miasta było po prostu niewykonalne finansowo. Asiula ma zapewne na to jakieś proste rozwiązanie smile
                        • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:28
                          ktos ci kazal wracac do rodzicow? z takim nastawieniem (koszmarem przebywania pod jednym dachem, badz wg ciebie trauma wieloletnia dla dzieci) to juz niewiadomo co dla nich najlepsze. bedac na ich miejscu nie chcialabym pomocy i poswiecenia takiej córki
                          • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 10:00
                            No widzisz - a oni chcieli.
                            • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 10:17
                              bo nie wiedzieli moze jaka nienawiscia pałasz do calej sytuacji
                              • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 10:27
                                Akurat moje uczucia (i moich dzieci) najmniej ich w tym wszystkim obchodziły. I oto miałam największy żal - że po prostu stwierdzili, że już nie dają sobie rady sami i mam przyjechać, zamiast usiąść razem i zastanowić się, jak rozwiązać problem opieki w sposób optymalny dla wszystkich.
                                • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 11:14
                                  i tak trzeba było zrobic. przyjechac i wlasnie usiasc i pogadac. powiedziec ze nie jestes w stanie rzucic pracy (wiem ze to zrobilas jednak) i na odleglosc miec ich na oku 24h. od razu powiedziec czego moga oczekiwac a czego kompletnie sobie nie wyobrazasz. ja rozumiem kiedy rodzic nie jest do konca swiadomy swojego stanu, kiedy niby chce niby nie chce zeby dziecko sie angazowalo. ale postawa masz przyjechac i sie nami zajac bo tak-jest bardzo nie na miejscu
                      • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:25
                        ależ jak to?? jematki nie stac na dom opieki dla rodzica? takie bogacze tu na forum a jak przyjdzie co do czego to dopiero wychodzi. a tak na powaznie jak sie chce to da rade. rodzic nie ma zadnej emerytury, renty? czegokolwiek? kto mowi od razu o prywatnych luksusowych willach dla seniorów? mieszkam w duzym miescie wojewodzkim, znajomi zalatwiali dom opieki dla ojca z alzhaimerem, bogaci nie sa ojciec emerytura normalna, dalo sie dalo? nie czekali latami ani nie musieli placic tysiecy.
                        tak poza tym rozni ludzie wymagaja roznej opieki. w poprzednim watku bylo o podawaniu lekow. do takiej opieki mozna rozpytac nawet sasiadki czy ktoras by sie zagladala wieczorem, rzucila okiem, podala leki. pare groszy by sobie mogla zarobic a tak to mialoby sie opieke na miejscu. mozna by nawet zamiescic w internecie ogloszenie do jakichs studentek dyspozycyjnych na chwile wieczorem. jak sie chce to mozna duzo zdzialac. oczywiscie zdarzaja sie przypadki beznadziejne bez wyjscia ale nie czarujmy sie to nie jest 100% ludzi starszych potrzebujacych pomocy
                        • dziennik-niecodziennik Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:46
                          po pierwsze - podstawą zarówno do zatrudniania opiekunek, jak i do umieszczenia rodzica w domu opieki jest jego zgoda lub ubezwłasnowolnienie. jak rodzic ma alzheimera to ubezwłasnowolnić jeszcze się da, ale jest wiele przypadków kiedy nie jest to takie łatwe. wiem, bo sie z tym boksuję właśnie.
                          po drugie - w duzym miescie wojewódzkim to moze macie wybór, u nas na prowincji nie ma zadnego. sa domy starości w okolicy, koszt - najmarniej 2300 za miejsce na sali kilkuosobowej, czeka się aż umrze obecny rezydent, co moze troche potrwac. 2300 to dla ludzi w mojej miescinie nierzadko cała pensja i jeszcze trochę uszczknięte z drugiej.
                          po trzecie - jak emerytura rodzica normalna, to mozna. gorzej jak nie jest normalna, co w pokoleniu obecnych 75+ jest dość powszechne, bo nie kazdy ma udokumentowaną odpowiednią ilość lat pracy.
                          • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 10:01
                            rozwazany byl przypadek alzaimera wiec do tego byly wpisy
              • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:09
                Kto daje pieniadze, ten daje i roznie bywa z ta opieka nad wnukami, jezeli w ogole jest. Znam sporo rodzicow, ktorzy uwazaja za swoj obowiazek opieka nad dziecmi do osiagniecia przez nich doroslosci i finito- wylatuj z gniazda i radz sobie sam/ sama. Zdarza sie, ze ci sami rodzice wymagaja potem od dzieci i zainteresowania i opieki.
                Sama stoje przed dylematem potencjalnych wyzwan zwiazanych z moimi rodzicami. Na razie sie trzymaja, ale sa oboje po 80. i byc moze wkrotce beda potrzebowali wiekszej pomocy. Na miejscu jest rodzenstwo, ale i one ma nieciekawa sytuacje i nie bardzo moze pozwolic sobie na dodatkowa opieke nad schorowanymi rodzicami. Ja mam jeszcze male dzieci, prace i mieszkam dosc daleko od rodzinnego miasta. Na tydzien-dwa dalabym rade przyjechac i pomagac. Prawdopodobnie przy dlugoterminowych problemach zatrudnimy opieke dla rodzicow. Moja mama juz teraz oszczedza na taka ewentualnosc.
                • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:12
                  Ja tez nie chce, aby dzieci martwily sie moja staroscia. W ogole nie mysle o dozyciu 70. Zrobie wszystko, aby zejsc z tego swiata przed zestarzeniem sie. Dla mnie nie ma nic gorszego niz starosc i niedoleznosc. I wiem, o czym pisze, mam doswiadczenie i w kontaktach z ludzmi starszymi i w opiece nad nimi (rowniez tymi z demencja).
                  • klamkas Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:34
                    Troll, albo idiotyzm.

                    • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:43
                      Tez tak mysle. Tak jak asiula1987 czy jak jej tam. Chyba ze masz na mysli moja szanowna osobe. Wiec Cie zapewniam, ze poglad ten mam od kiedy skonczylam 20 pare lat czyli juz prawie 30 lat (ku rozpaczy mojego meza).
                      • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 23:19
                        Idiotyzmem nazywacie pomoc bliskim? Wy naprawdę jesteście zdrowo rabniete.
                        • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 13:06
                          Widzialam, co sie sie dzieje, jak maz/zona/partner/partnerka przedklada rodzine pochodzenia nad wlasna. Jezeli jest to na krotko, mozna wszystko jakos zorganizowac, poradzic sobie, jezeli zas sytuacja ciagnie sie przez lata- skutki moga byc rozne. Opieka nad ludzmi z demencja to calkowite poswiecenie 24 na 7, wtedy nie ma czasu w zasadzie na nic innego, bo nawet fizyczny czas nieprzeznaczony na opieke nie oznacza, ze sie psychicznie nie jest przy osobie chorej obecnym. Podobnie jest i z innymi przewleklymi chorobami typu rak, mukowiscydoza i inne powazne choroby genetyczne itp.
                          W przypadku rodzin sie zdarza, ze jedna-dwie osoby musza sie na raz opiekowac ciezko chorymi i 4 innymi osobami (rodzicami pary) + wlasnymi dziecmi. NIE JEST TO MOZLIWE ANI FIZYCZNIE ANI PSYCHICZNIE w 100% i o tym jest ten watek. Dzieci staraja sie dostarczyc opieke w miare sil i mozliwosci, ale czesto jest tego za malo w sosunku do realnych, ale i wyimaginowanych, potrzeb. Mozna oczywiscie zalatwic platna opieke, ale to oznacza prace na pelen etat, co zabiera ewentualny czas, ktory moznaby bylo przeznaczyc na opieke. A jeszcze dochodza potrzeby wlasnej rodziny.
                          O tym pisala Verdana i inni, ze kazdy wybor w tej sytuacji jest przykrym wyborem, ze zawsze cos sie poswieca kosztem czegos. Dlatego kazdy ma prawo podejmowac decyzje sam i sam ponosic tego konsekwencje.
                          • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 21:29
                            No toż właśnie to samo pisałam wcześniej. Nikt nie każe autorce osobiście opiekować się matka. Choć naprawdę podanie leków z oopieką ciągła 24h jest nieporównywalne. Mnie razila niechęć autorki do własnej matki . Choć z tego co pisała później to taka trochę rodzina patologiczna więc może nie ma się co dziwić
                            • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 22:27
                              Jeśli sądzisz, że opieka nad chorym na alzheimera sprowadza się do podania leków to grubo się mylisz. Takiej osobie trzeba ogarnąć życie, lekarzy, rachunki, umowy zawierane przez telefon, obiady, zakupy (to od niedawna), większe sprzątanie...to jest ciągle coś. I uwierz, pochłania ogrom czasu. Leki odczuwam najdotkliwiej bo cóż - jest to obowiązek codziennego bycia w danym miejscu o określonej porze co nie zawsze jest tak banalnie łatwe do zrealizowania.
                              • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:41
                                bazuje na twoich slowach z watku głównego. do samego podania leków nie prosciej bylo poprosic jakas sasiadke? ustalic jakies grosze i nie musiec codziennie chodzic z 2 dzieci? mama zawiera umowy przez tel? z tel nie mozna zrezygnowac? odciac? bo to chyba o stacjonarny chodzi bo na komorke to raczej tylko operator dzwoni. moze jest mozliwosc w najwazniejszych obiektach typu bank uzyskac od mamy upowaznienie i zeby kazda rozmowa byla przekierowywana do ciebie. tak samo u operatora sieci z tel kom. a stacjonarny tel odciac. uwierz mi wez sie za ubezwlasnowolnienie mamy (jesli sama co chwile zmienia zdanie) w sprawie domu opieki. bedzie coraz gorzej co ja obserwowalam u bliskich znajomych. bardzo dlugo zwlekali. ojciec wiadomo brudzil mieszkanie fekaliami, gotowal czajnik elektryczny na gazie (to chyba standard ) wychodzil z domu i wracal z policja z innego miasta (po co na co kiedy tak pojechal nie bylo wiadomo). wtedy dopiero jest jazda. znajomi tez nie spedzali z ojcem calych dni wiadomo. ojciec nie mial opieki 24h tylko sasiadki dochodzace a to podac leki a to cos cieplego przyniosly, a to zadzwonily do syna ze tata znowu gaz wlaczyl i spi. zanim zorientowali sie ze stwarza ogromne zagrozenie dla ludzi wokol dopiero wtedy w sadzie zaczeli zalatwiac ubezwlasnowolnienie (do ostatnich dni ojciec raz sie godzil raz rozmyslal nad domek opieki). ci znajomi juz niestety niezdazyli umiescic taty w osrodku bo niedlugo po tym jak syn zaczal zalatwiac papiery ojciec zmarl.
                                • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:43
                                  p.s nie pisze niczego zlosliwie poddaje tylko pomysly aby ulatwic ci zycie z chora mama. w kwestii mieszkania nie ma nawet mozliwosci zeby mieszkania zamienic? tamto sprzedac/wynajac i sprowadzic matke blizej? tak zeby nie musiala mieszkac z toba ale zebys miala na tyle blisko zeby doslownie wyskoczyc do mamy?
                                • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:56
                                  Akurat nie znam tam żadnej sąsiadki, która by się tego podjęła. W ogóle prawie nie znam tam ludzi. Nie mozna zlikwidować telefonu bo nie będzie kontaktu. Ale tu już większość dzwoniacych wyeliminowałam. O ubezwlasnowolnieniu myślę ale dotychczas miałam zbyt dużo.watpliwosci. Poza tym to trwa.
                                  • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 10:08
                                    to nic ze nie znasz. mozesz podpytac jedna czy druga kobiecine. popytac na osiedlu. musi byc ktos w miare komu mozna zaufac.
                                    nie mysl o tym tylko dowiedz sie jakie sa dokladnie potrzebne dokumenty, czy zaawansowanie choroby ma znaczenie itd. nie ma co czekac bo to wlasnie jak piszesz troche trwa. wiesz ze alzhaimera sie nie wyleczy, to nie przejdzie jak katar. a tak przynajmniej nie bedziesz musiala przechodzic tego co moi znajomi \, ktorzy bali sie nie tyle o niego tylko o to ze komus zrobi krzywde (wysadzi blok czy cos), nie wiem jak to jest w kwestii odpowiedzialnosci za takiego chorego rodzica, w sensie kto ponosi. nie czekaj az bedzie za pozno. zacznij zalatwiac juz teraz. twoja mam moze nigdy dobrowolnie nie wyrazic zgody
                            • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 22:58
                              Hm, opiekowalas sie osoba chora na Al.? Iloma takimi osobami? Jak dlugo? Nie jest latwo opiekowac sie osoba dotknieta demencja, zwlaszcza w poczatkowym etapie, kiedy juz choroba zaczyna zbierac swoje zniwo, a chory wciaz jest przekonany, ze to swiat zwariowal i czego od niego chce, skoro wszystko z nim w porzadku. Obejrzalas zalinkowany w tym watku film "Still Alice"? Opieka nad chorym na demencje nie powinna sie ograniczac tylko do podawanie lekow, to powinna tez byc opieka na zasadzie dozoru oraz wspolpracy w utrzymywaniu pracy mozgu tak dlugo, jak sie da. To takze wsparcie emocjonalne. To tlumaczenie, ze nie szkodzi, ze pomylila swojego syna Kube z wnukiem Wojtkiem, bo sa do siebie podobni, ale tez maja roznice np. inne nosy. Taka opieka to wyzwanie czasowe, fizyczne i emocjonalne i nie kazdy jest w stanie temu sprostac. Coz jestesmy rozni i z roznymi problemami radzimy sobie w rozmaity sposob. Ludzka rzecz. I na pewno nie powod do nazywania patologia kogos, kto nie chce, nie umie, nie moze poswiecic osobie chorej 24/7, zwlaszcza jezeli na swoj ludzki sposob stara sie pomoc tyle, ile potrafi.
                  • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 23:17
                    I myślisz że to tak wszystko działa? Myślisz ze od Twojego chcenia będzie zalezaloczy będziesz zdrowa? A jeśli nie to ze będziesz miała wpływ na zejście z tego świata? Biorąc właśnie nawet taka demencje czy alzhaimera myślisz że ludzie świadomie są obciążeniem dla rodzin? Że byli świadomi wyboru? Nikt nie chce być ciężarem ale gdyby to bylo takie łatwe to nie istnieliby lufzie starzy chorzy i zniedolezniali
                    • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 13:16
                      Nie, nie mysle. Od dawna nie jestem naiwna i twardo stapam po tym swiecie. Ale zawsze moge miec nadzieje, ze umre wczesnie, prawda? Albo ze rodzina to zrozumiei nie bedzie chciala miec trzymac przy zyciu wbrew mej woli.
                      Wiele dzisiejszych starych ludzi mialo nadzieje na dobra starosc, bo mieli na nia plan, kreowali na jej temat marzenia, np. chcieli opiekowac sie wnukami czy wreszcie zadbac o ogrod na emeryturze. Nie mysleli raczej, co bedzie potem, bo w czasach ich mlodosci naprawde starych ludzi nie zylo zbyt wielu. Skad wiec mogli wiedziec, jak to rzeczywiscie wyglada? Poza tym postep medycyny umozliwia tym starym i niedoleznym przezycie nawet wtedy, gdy ich cialo juz nie chce zyc. Bywa, ze tacy ludzie odmawiaja jedzenia i picia, bo zwyczajnie pragna smierci i spokoju. Odpowiedzia sa kroplowki, operacje, karmienie na sile. Choc znalam osobe, ktora nie jadla i nie pila przez tydzien, bo chciala ten czas przespac, aby potem spokojnie wrocic do codziennosci. Wiec z tym wszystkim bardzo roznie bywa.
                      • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 21:34
                        Ja myślę że w normalnych zdrowych rodzinach nawet jak będziesz mieć nadzieję na szybkie nieobciazajace odejście, a zdarzy się inaczej, to dzieci i tak mogą poczuwac się do opieki. Nie zawsze z chęcią ale już na to wpływu mieć nie będziesz. Może z frustracja będą czuwać przy tobie i chcąc nie chcąc możesz być obciążeniem. Choć sobie zaplanowalas inaczej. Inaczej wygląda rodzina toksyczna, patologiczna. W takiej rodzinie rodzic może być niemal pewny że dzieci wybiorą własne szczęście niż opieka
                        • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 22:46
                          Roznie bywa. Czasem dzieci pomimo patologicznej rodziny czuja sie z ta rodzina bardziej zwiazani, niz ktokolwiek moglby przypuszczac. Wezmy np. DDA. A taki wychuchany jedynak (synek, coreczka, bieniaminek) moze sie poczuc krolem (ew. krolowa) zycia i potrzeby rodzicow moze miec - wiadomo gdzie.
                          • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:51
                            wiesz DDA rzadko kiedy pochodzi z rodziny wlasnie patologicznej. w bardzo wielu przypadkach dda jest synem/córką lekarza, prawnika, biznesmena, księgowego. pochodza z normalnych rodzin. rodzina patologiczna i toksyczna nie musi od razu oznaczac alkoholizmu (nie mozna tego mylic po prostu ze spozywaniem alkoholu bo alkoholizm to calkiem co innego). dlatego dda bedzie bardziej poczuwalo sie opieki nad rodzicem niz ktokolwiek inny z patologicznych rodzin.
                • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:24
                  > Znam sporo rodzicow, ktorzy uwazaja za swoj obowiazek opieka nad dziecmi do
                  > osiagniecia przez nich doroslosci i finito- wylatuj z gniazda i radz sobie sam/ sama.

                  Zależy, co kto rozumie przez opiekę i pomoc. Jeśli jest kop w tyłek i zero wsparcia, chociaż rodzice mogą i ich stać, to może rzeczywiście niefajnie. Ale słyszałam o uczeniu samodzielności przez taką terapię szokową, no ale to chyba w skrajnych przypadkach się sprawdza. Wbrew deklaracjom raczej widzę i czytam o sytuacjach, gdzie rodzice pomagają, czasami bardziej, niż rozsądek by podpowiadał - pisze o przynajmniej poprawnych relacjach w rodzinie - niż w drugą stronę. Sama nie miałabym mieszkania, gdyby nie pomoc rodziców, a przecież mogłam wynajmować, a oni wyjechać na super ekstra luks wakacje - ich kasa, ich prawo. I doceniam to, a nie traktuje jak zakichany rodzicielski obowiązek - jak mam wrażenie niektórzy traktują pomoc rodziców, czy materialną, czy przy dzieciach.
                  Pamiętam z forum glosy, jakie to nie fair, że dziadkowie nie chcą zająć się wnukami, bo dziećmi też się nie zajmowali, w sensie dawali do świetlicy, przedszkola, itp. Cóż, takie czasy były, a nie chuchanie nad brzdącami, takie a nie inne podejście panowało, a czasami też brakowało innych możliwości, bo trzeba było szybko wracać do pracy i już. No ale bywa foch na brak rekompensaty, że niech przynajmniej z wnukami się pomęczą - naprawdę, czasami mam wrażenie, że dzieci ma się za karę.
                  • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:33
                    Ja akurat niewiele znam poswiecajacych sie dziadkow i sfochowanych rodzicow, ale moze przez to, ze od wielu lat obracam sie w towarzystwie migrantow (z innych miast czy innych krajow). W rodzinie tez nie spotkalam sie z postawami roszczeniowymi, tylko moja mama mi opowiada troche o swoich znajomych i stad znam sytuacje, ze matka czy ojciec nie bardzo przejmowali sie dziecmi, jak byly w domy, szybko je wypchneli, a potem zwierzali sie psiapsolkom jakie te dzieci niewdzieczne. Ja sama jestem bardzo wdzieczna mojej mamie, ze pomogla mi w tych kilku momentach, kiedy najbardziej pomocy potrzebowalam, natomiast w zasadzie wlasne dzieci wychowujemy TOTALNIE bez pomocy rodziny (poza tymi momentami ze strony mamy). I chcialabym bardzo pomoc swoim rodzicom, jezeli kiedys beda potrzebowali tego w przyszlosci, ale w tej chwili, gdyby cos sie stalo (odpukac w niemalowane), byloby to dla mnie/ dla nas trudne (wlaczajac w to moje rodzenstwo).
                    • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:59
                      Ja znam z życia przypadki, kiedy rodzice pomagają dorosłym dzieciom bardziej, niż rozsądek by podpowiadał, za to fochy i pretensje głównie z tego forum wzięłam.
              • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 21:48
                Nic nie poradzę, że kocham swoje dzieci bardziej niż matkę. W zasadzie o nie najbardziej mi w tym wszystkim chodzi. Nie chce by patrzyły na kolejne stadia choroby, na moją złość i frustracje wynikającą z przymusu opieki. Chcę by miały dzieciństwo tak jak inne dzieci, by chodziły na tańce czy na piłkę. Osobista, długotrwała opieka nad matką jest dla mnie równoznaczna z okradaniem moich dzieci z ich prawa do normalnego życia. Tak właśnie to postrzegam.
                A z matką? No cóż jakoś nigdy specjalnie kontaktu nie łapałyśmy. Ona nie rozumiała mnie a ja jej. Mogę jej zarzucić spore zaniedbania w kwestii mojego zdrowia. Owszem pomagała, kiedy urodziło się moje pierwsze dziecko - skłamałabym, że nie. Jednak były granice tej pomocy.
                I tak samo są granice mojej pomocy.
                • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:01
                  Przy takich sobie relacjach z matką, to w sumie nic dziwnego.
                  • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:15
                    Ja przez całe życie uciekałam przed zaborczością i toksycznością rodziców i kiedy w końcu mi się udało, powrót do nich po 9 latach wolności odczułam jako największą porażkę mojego życia. Ponieważ nie było nikogo innego, kto mógłby się nimi zająć, zacisnęłam zęby i to zrobiłam, a teraz różne idealistki mogą mnie rozliczać z tego, że nie ze śpiewem na ustach.
                    • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:21
                      Ja też uciekłam 9 lat temu choć do końca nigdy mi się uciec nie udało : /
                    • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:22
                      Naprawdę ktoś Cię z tego rozlicza? Dla mnie to bardzo dużo, że osobiście zajęłaś się z rodzicami, z którymi nie miałaś dobrych relacji. Ja bym się nie zdobyła, w takiej sytuacji, tak sądzę.
                      • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:38
                        Na szczęście tylko na forum smile
                        • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 23:27
                          I wychodzi dopiero przy końcu. Te z was zazarcie walczące o prawo do wyłącznego życia i niechęć do pomocy rodzicom lub nadmierną złość z tej opieki wynika że złych relacji. Tak ciężko zrozumieć ze ktoś z całą rodziną miał i ma bardzo dobre relacje, niepatologiczne a pomoc rodzicom dziadkom i szacunek do nich po prostu ma? jematka jednak dziwną jest
                          • yuka12 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 01.11.16, 23:03
                            Zadna z nas nie zaprzecza potrzeby takiej pomocy i wiekszosc z nas taka pomoc deklaruje. Czym innym jednak jest pomoc w opiece a czym innym opieka bezposrednia 24/7, a do tego w koncu sprowadza sie sytuacja w przypadku osob z demencjami lub ciezko i obloznie chorymi. I o tym jest ten watek. Na pewno wiesz, w jakim watku sie udzielasz smile?
                            • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 09:59
                              nie powiesz mi ze nie ma roznicy w sprawowaniu opieki nad matka z ktora mialo sie super relacje przez cale zycie, a nad matka z ktora niewiele laczy i w zasadzie wiecej jest w czlowieku pretensji niz checi pomocy. chodzi o to ze z poprzedniego watku bardzo duzo forumek sprzeciwialo sie opiece ciaglej nad rodzicem, podchodzily do tego z ogromna frustracja czy to bylaby opieka ciagla, czy tylko zrobienie zakupow lub podanie lekow. u tych osob juz sama mysl o tym ze musza pomagac w jakis sposob wywowuje niechec. i ja to bardzo dobrze rozumiem tylko zanim tamte forumki napisaly jakie relacje laczyly ich z rodzicami- nie moglam zrozumiec jak mozna nie chciec pomoc matce lub czuc do niej zlosc i niechec. w tym drugim przypadku tylko z racji wiezow krwi ja na ich miejscu postaralabym sie o jakokolwiek forme opieki z zewnatrz. chocby to miala byc sasiadka matki.
                              • echtom Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 10:11
                                Gorzej, jeśli mimo złych relacji rodzic był "obiektywnie" w porządku - wychował, wykształcił, kochał na swój sposób. Wtedy trudniej jest się odciąć niż od takiego, który 40 lat wcześniej poszedł w długą albo się znęcał, a na starość czegoś się od dorosłego dziecka domaga.
                                • asiula1987 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 10:22
                                  wiesz no, bez powodu te relacje złe sie nie stały. rodzic nie musi koniecznie bić zeby tak skrzywdzic dziecko jakby codziennie conajmniej lanie pasem dostawało. wystarczy nawet obojetnosc, oschlosc. i juz dziecko tych relacji dobrych nie ma z takim rodzicem. w takim przypadku pomoc ciagla i zapewnianie opieki u siebie np w domu jest bez sensu. oczywiscie sposob ewentualnej opieki trzeba dostosowac do potrzeb rodzica ale zbytnie angazowanie sie i tak niczego nie przyniesie dobrego w tym drugim przypadku.
                                • manala Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 02.11.16, 10:46
                                  Dokładnie.
                              • ros-ba Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 12.11.16, 23:50
                                Mój ukochany tato pod koniec życia miał poważne zaburzenia psychiczne spowodowane ciężką chorobą serca. I fakt, że to był ukochany tato jeszcze bardziej utrudniał opiekę, bo patrzenie na dobrego, czułego, mądrego człowieka, którego nagle choroba zmieniła w kogoś zupełnie innego to był koszmar. Niedotlenienie mózgu spowodowało, że w jednej chwili ten cudowny człowiek potrafił wyzywać mnie od najgorszych, nie rozpoznawał ani mnie ani mamy. Wstawanie 20 razy w ciągu nocy, bo znów nalał zimnej wody do wanny i siedzi w niej, albo postanowił wyczyścić kuchenkę gazową i rozkręcił ją na czynniki pierwsze, albo biega nago po domu i szuka potworów, albo, albo... Dziś, po 15 latach nadal to we mnie jest. Połączenie żalu, że tak mało mogłam i zrobiłam i ulgi, że trwało to rok a nie 10 lat.
                      • triss_merigold6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:42
                        OMG, mogła mieć relacje poprawne, niezłe, takie sobie etc. To nie ma znaczenia wobec faktu, że ktoś dorosły i już z własnymi dziećmi nie chce mieszkać pod jednym dachem ze swoimi rodzicami.
                        • sid2016 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:54
                          A ja komuś każę, czy drzewko Ci się pozajączkowało?
                    • triss_merigold6 Re: To która ematka rzuca pracę i własne dzieci 31.10.16, 22:25
                      Idealizm piękna rzecz, gorzej jak trzeba zmierzyć się z rzeczywistością.

                      Mój partner ma babunię. Babunia ma prawie 94 wiosenki, paskudny charakter, problemy z poruszaniem się i mieszka sama. Dwójka z jej dzieci już nie żyje, trzecie - też wiekowe i schorowane, od dekad mieszka za granicą i absolutnie nie wróci na stałe. Są wnuki - dwoje pracuje za granicą i w Warszawie bywają, trzeci wnuk tzn. mój partner ma rodzinę, pracę i pierdylion obowiązków.
                      Batalie o zgodę na przeprowadzenie babuni do domu opieki trwają od przynajmniej 8 lat, babunia się zgadza, a potem nie zgadza i kij jej zrobisz. Z opiekunką - to samo. Na co dzień zagląda do niej sąsiadka (odpłatnie), ale kobieta ma swoje lata i też ma dosyć.
                      Jakieś pomysły, drogie forum?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka