kurde, jestem za długim karmieniem piersią, przy czym za "długie" uważam max 2 lata, ale to jest lekka przeginka. Nawet nie w kontekście samego karmienia, to kolejna oszołomka, która walczy ze złym światem - karmi syna piersią, śpi w jednym łóżku i uprawia homeschooling. OK, wszystko to nie robi mi krzywdy, skoro im jest (?) tak dobrze to niech sobie żyją po swojemu. Ale zastanawia mnie jaki wpływ to wszystko będzie miało na późniejsze życie tego chłopca. Mam wrażenie, że ciężko mu będzie stworzyć dojrzały związek z kobietą...Póki co matka uzależnia dziecko od siebie, tworzą jakąś dziwną symbiozę i podejrzewam, że chłopiec ma mało kontaktu z zewnętrznym światem, oby nie wyrósł na dziwaka.