Wczoraj udało mi się kupić 11 ślicznej, wyglądającej jak nowa, sztuk odzieży dla mojej córki za... 50 złotych w tym jedna prześlicznej urody zimowa kurteczka i letnia wyjściowa gustowna sukienka! Jupi! Zwykle nie chodzę do tego używacza, bo da duże pieniądze rzeczy w opłakanym stanie... Zaczynam jednak myśleć, że dobro wraca. Oddałam ostatnio komuś uboższemu wszystkie kurtki po synku w prezencie i wczoraj trafiłam na kumulację - jednoczesne dokładanie i wyprzedaż

Chwalę się zatem, bo cieszę strasznie
P.S. Boję się liczyć w kontekście szlachetnej paczki ile mamy na osobę, bo czuję, że są tam osoby, które na 4 osoby w rodzinie mają podobnie jak my

Ale nic to, pracujemy oboje z mężem i się nie poddajemy. Ponieważ jednak nigdy nic nie dostajemy (już pisałam kiedyś) czuję się po wczorajszym dniu jakbym dostała najpiękniejszy prezent. Ależ te rzeczy są piękne

)))