Dodaj do ulubionych

niby proste...

28.11.16, 15:52
ale
moim zdaniem naprawdę dobre.

jestem osobą, która fizjologicznie nie potrafi "nie reagować".
raz zainkasowałam w mordę (złodziej autobusowy, któremu udaremniłam pracę, wysiadł za mną), raz kopniaka (bo nie dałam się pokornie zastraszyć młodzieży z jedynego właściwego miasta), wiele razy czułam się bezradna (bo widziałam jak matka wrzeszczy na dziecko, albo dziecko na niedołężną matkę, albo mąż na żonę...)
może teraz będę mądrzejsza?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: niby proste... 28.11.16, 15:59
      Ale co sie stalo?
      • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 16:00
        nic. w słowie "ale" jest link do artykułu.
        • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 16:02
          powinien być link...
          • wuika Re: niby proste... 28.11.16, 16:48
            Jest, ale tak słabo widoczny, że się nie dziw zdziwieniu "aleosochozi"?
      • ichi51e Re: niby proste... 28.11.16, 16:25
        Przeczytalam ha ha ha ha
        "Prawo zabrania bic dzieci a przemoc niczego nie zmieni" rotfl
        • ichi51e Re: niby proste... 28.11.16, 16:26
          W wypadku drugiej sytuacji rodzicom mozna tylko wspolczuc
          • ichi51e Re: niby proste... 28.11.16, 16:29
            Nie no te sytuacje i rozwiazania to jakas komedia... " cicho bo was wysadze na Lipowej!" big_grinDD
            • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 16:46
              wciórności.
              czyli te porady nic mi nie pomogą...?
              • anorektycznazdzira Re: niby proste... 28.11.16, 17:25
                ale serio spodziewasz się, że zwrócisz uwagę rozjuszonej kobiecie szarpiacej dziecko, a ona powie "no tak, ma pani rację, zagalopowała się"? Bo ja raczej się spodziewam, że para jej pójdzie uszami, zabierze dzieciaka a w domu się z nim "policzy" sad
                • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 17:41
                  no nie do końca serio się spodziewam.
                  ale chciałabym mieć jakiś magiczny sposób na zneutralizowanie ataku złości. nie tylko u obcych matek.
                  • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 18:36
                    Każdy ma prawo do złości. Matka także. Przerażają mnie ludzie którzy nigdy nie odczuwają tego ludzkiego, normalnego uczucia, zwłaszcza w przypadkach gdy mają pełne prawo je czuć. Tłumienie złości długofalowo jest bardzo szkodliwe i prowadzi do wielu patologii.
                    • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 18:46
                      "Tłumienie złości długofalowo jest bardzo szkodliwe"
                      zupełnie tak samo, jak tłumienie gazów... a jednak ludzie raczej nie pierdzą na głos w towarzystwie.
                      • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 18:48
                        Ale jak mus to mus.
                    • vaikiria Re: niby proste... 28.11.16, 18:49
                      Można odczuwać złość i każde inne uczucie. Ale nie wszystko można pod wpływem tej złości robić. Jak mnie ktoś rozzłości to nie mogę go na przykład wytargać za włosy, bo to jest naruszenie nietykalności cielesnej.
                      • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 19:06
                        Nie, ale jeżeli to Twoje dziecko to klapsa w uzasadnionych przypadkach dać możesz.
                        • vaikiria Re: niby proste... 28.11.16, 19:55
                          Na jakiej podstawie?
                          • aankaa Re: niby proste... 28.11.16, 19:58
                            ho, ho !
                            nowa jatka <zacierając ręce>
                            • vaikiria Re: niby proste... 28.11.16, 20:01
                              Jaka jatka, da się klapsa i po sprawie
                          • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 20:11
                            Na takiej podstawie, że Ty jako rodzic rządzisz.
                            • vaikiria Re: niby proste... 28.11.16, 20:41
                              A jakieś drobne wbijanie szpilek pod paznokcie? Bardzo skuteczne jest.
          • vaikiria Re: niby proste... 28.11.16, 16:40
            Współczuć, bo wychowali rozwydrzonego bachora? Współczuć to można komuś, komu dzieciak zniszczył buty sosem.
            • ichi51e Re: niby proste... 28.11.16, 17:12
              Owszem. I na pewno tekst "tam jest sklep z zabawkami i na pewno sobie cos tam znajdziesz" duzo pomoze. Nie mowiac juz o wdziecznosci rodzicow
        • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 16:36
          wszak słuszna i budująca to uwaga.
          może o to chodzi, żeby baba zaczęła ryczeć ze śmiechu, a śmiech to zdrowie i w ogóle.
    • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 16:07
      Nie reagować. Oddalić się tak szybko jak się da. Jeżeli sytuacja naprawdę jest drastyczna po oddaleniu się w bezpieczne miejsce można wykonać telefon na policję lub Straż Miejską. Jeżeli mieszka się w Warszawie przed wykonaniem telefonu upewnić się czy nie jest to kolejna prowokacja zwana także eksperymentem społecznym dziwnych mediów np. GW.
      • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 16:08
        P.s. Pierwsza sytuacja nie jest powodem do jakiejkolwiek reakcji obcych ludzi.
        • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 16:13
          Nr 2 - obcy goście w restauracji nie są niańką dla cudzego dziecka, zwłaszcza że rodzice średnio sympatyczni z samego opisu. Rada Pani psycholog (skierowana do randkowicza) mogłaby się skończyć nawet oskarżeniem o pedofilię. W końcu tylu rodziców mówi dzieciom by nigdy nie oddalali się z nieznajomym mężczyzną.
          Moja rada by była taka by wyjechać z większym pyskiem do Pana ojca lub wezwać kierownika sali by uspokoił towarzystwo. Rada Pańci psycholog jest kompletnie od czapy i zwyczajnie bezczelna. Randkowicz nie ma obowiązku niańczyć cudzego dziecka. Za to zero krytyki chamskich rodziców "bo mogli być w tym dniu przemęczeni", oczywiście inni ludzie w tej restauracji na pewno byli wypoczęci i nie potrzebowali odrobiny spokoju.
          • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 16:20
            Za wyjątkiem sytuacji w autobusie wszystkie rady są od czapy, a wymyślone reakcje "agresorów" na nie ("ależ tak, oczywiście", "przepraszam", "ma Pan/i w sumie rację") są wyssane z brudnego palucha redaktorek i równie durnych "psycholożek". U mnie w mieście w jednej z sytuacji przedstawionych w artykule (oddawanie moczu na ścianę) grzeczne zwrócenie uwagi skończyło się pobytem całej 3-osobowej rodziny w szpitalu. Facet okazał się recydywistą, ale przy okazji też karateką. Połamał im kończyny, dosłownie. A był to biały dzień. Ciekawe czy te durne psycholożki poniosłyby jakąkolwiek odpowiedzialność za prawdziwy, a nie papierowy efekt swoich rad, które powinny umieścić niedaleko anusa.
            • iwoniaw Dokładnie tak, niestety :-/ 28.11.16, 16:34
              Doprawdy, cytując wieszcza, w miarę oglądania tych "komiksów" i czytania rada pań psycholożek, "najpierw ogarnął mnie śmiech pusty, a potem litość i trwoga".
              Gdyby każdy cham/chuligan/przemocowiec na zwróconą uwagę reagował "faktycznie, przepraszam, już nie będę, przesadziłem, sorry" to przede wszystkim nikt ww. sytuacjach nie czułby się zagrożony i nie potrzebowałby żadnych porad "jak się zachować".
              • iwoniaw Brakuje jeszcze tylko tej porady: 28.11.16, 16:39
              • lauren6 Re: Dokładnie tak, niestety :-/ 28.11.16, 16:44
                Przypomniał mi się spot wydany przez szwedzką czy norweską policję dla kobiet. Facet próbuje Cię zmolestować lub zgwałcić to wyciagasz magiczną rękę i mówisz "nie".
                • kaz_nodzieja Re: Dokładnie tak, niestety :-/ 28.11.16, 17:09
                  To jest skuteczne, ale pod warunkiem, że masz na nadgarstku opaskę z napisem "Nie gwałć".
            • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 16:41
              za pozwoleniem, nic nie rozumiesz.
              ci agresorzy to wszak szlachetne dzikusy.
    • lauren6 Re: niby proste... 28.11.16, 16:41
      Przy "sikając na klatkę schodową" skierowanym do menela umarłam big_grin
      • lauren6 Re: niby proste... 28.11.16, 16:41
        "sikając na klatkę schodowa robi mi pan przykrość", miało być
    • shell.erka Re: niby proste... 28.11.16, 16:52
      ja reaguję. o ile nie jestem z dziećmi.
      jestem wredna, mendowata sucz. i nie lubię konkurencji.
      nie mam kompletnie respektu przed wszelkiego typu karkami, kibolami itp.
      być może się na tym kiedyś przejadę, ale jak dotąd nie zliczę ile razy dzwoniłam do dzielnicowego, czy na komisariat, żeby zgłosić różne rzeczy - kilka razy przy sprawcy.
      jako jedyna z sąsiadów umiałam zwrócić uwagę zastraszającemu wszystkich sąsiadowi gangsterowi.
      mam wrodzony brak instynktu samozachowawczego. jedynie dzieci trzymają mnie jako tako w ryzach.
      • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 17:35
        ja to jestem krucha mimoza :~P,
        ale czasem reagować muszę, bo się uduszę.

        ostatnio, bywa, że wyręcza mnie syn. na placu zabaw jakaś babcia darła się na wnuczkę. bardzo nieprzyjemnie się darła w stylu "nie baw się w piasku, bo pobrudzisz rajstopki".
        młody na to, tonem oznajmującym, głośno i wyraźnie, do wszystkich zebranych:
        "TO NIE JEST MIŁA PANI".
        -kurtyna-
    • fifiriffi Re: niby proste... 28.11.16, 17:33
      na serio mam tak zwrócic uwage babie co sie drze na dzieciaka? big_grin wysmieje mnie... i na tym sie skończy.Znaczy nie mnie, bo ja wiem, jak reagowac. No ale nie tak big_grin

      to jakaś paranoja te podpowiedzi big_grin

      nie no ...idzie sie pośmiać.
      • vaikiria Re: niby proste... 28.11.16, 18:00
        Zawsze możesz powiedzieć: jest pani zatrzymana na mocy artykułu 243 kodeksu postępowania karnego do chwili przyjazdu policji.
    • solejrolia Re: niby proste... 28.11.16, 17:49
      no nie wiem, są takie sytuacje, że nie warto ryzykować- chyba jednak lepiej cyknąć fotkę, i zadzwonić po policję.bo były jednak wypadki, że róznie się kończyły. choćby jak tu:
      20latek stanał w obronie swojej dziewczyny: www.dzienniklodzki.pl/artykul/763171,morderstwo-na-piotrkowskiej-w-lodzi-zginal-20latek-zdjeciafilm,id,t.html
    • melancho_lia Re: niby proste... 28.11.16, 17:54
      Te odpowiedzi to żenada jakaś. W sytuacji łamania prawa wzywa się policję a nie wdaje w dyskusje.
      • vaikiria Re: niby proste... 28.11.16, 18:06
        Halo, policja, przy stoliku obok drze się nieznośny bachor
        • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 18:39
          Tam nastąpiło uszkodzenie mienia (butów) przez dziecko, więc jeśli rodzice nie chcą się dogadać polubownie to wezwanie odpowiednich służb jest celowe.
    • aankaa Re: niby proste... 28.11.16, 18:50
      hmmm, kolejny argument przeciw "studiowaniu psychologii"
      a jeśli już taki kierunek pokończyły - niech nie udzielają tego typu rad
    • majaa Re: niby proste... 28.11.16, 19:50
      Poważnie uważasz te rady za dobre? No proszę Cię, Stefcia...
      No chyba że wymierzone są na efekt zabicia agresora śmiechem, ale to powinni byli od razu to zaznaczyć. Gorzej, jak się trafi na gości z kiepskim poczuciem humoru.
      Radę odnośnie sytuacji z nieznośnym dzieckiem w restauracji odbieram wręcz jako kpinę. Dzieciak szaleje, niszczy mi ubranie, jego starzy zachowują się, jakby ogłuchli i oślepli, a ja mam ze stoickim spokojem i ciepłym uśmiechem zacząć się rozglądać za kartką i kredkami, bo rodzice pewnie zmęczeni i przyszli do knajpy się zrelaksować... no cudne po prostu.
      • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 20:14
        Nie Ty, ale randkowicz - facet. I potem tłumacz dziecku by nie szło nigdzie z nieznajomym mężczyzną.
      • stephanie.plum Re: niby proste... 28.11.16, 20:22
        sama nie wiem, czy poważnie.

        po prostu poruszony został temat, który mnie interesuje do tego stopnia, że zapisałabym się na ćwiczenia.

        kiedyś, będąc na romantycznym spacerze w lesie, napotkaliśmy grupę młodzieńców, którzy polecili nam "wyskakiwać" z różnych rzeczy, typu gotówka i sprzęt fotograficzny.
        mój wtedy narzeczony powiedział jedno zdanie.
        i było po problemie, młodzi panowie sobie poszli.

        chciałabym umieć osiągnąć taki efekt w różnych sytuacjach konfliktowych, to wszystko.

        co do sytuacji z dzieckiem - pal licho rodziców, ale dlaczego nie poszukać nici porozumienia z gó...arzem? ja tam się wczuwam w jego sytuację...
        • kaz_nodzieja Re: niby proste... 28.11.16, 20:30
          Może dlatego, że na randkę nie chodzi się po to by zabawiać całkowicie cudze dziecko i to po źle wychowanych, chamskich rodzicach? Może nawet ci rodzice nie byliby zadowoleni gdyby ktoś usiłował "zaczepiać" ich dziecko, zwłaszcza mężczyzna (swoją durną i tak radę Pani "psycholożka" kierowała do mężczyzny)?
        • majaa Re: niby proste... 28.11.16, 22:23
          Nie no, ja to rozumiem, bo też bym chciała ze wszystkimi tak po ludzku, spokojnie, a jednocześnie skutecznie, tylko że, jak uczy życie, nie zawsze i nie z każdym się da niestety. Ciekawa jestem, co narzeczony powiedział, że zadziałało. I czy to był faktycznie jakiś taki hiper-uniwersalny tekst, czy po prostu miał chłopak szczęście. Powiem Ci szczerze, że nie jestem specjalnie wyrywna, jeśli chodzi o angażowanie się w każdą nieciekawą sytuację, zwłaszcza tak w pojedynkę. Nie mam wzrostu, postury, ani siły zapaśnika wagi ciężkiej, więc muszę mieć na tyle rozsądku, żeby odróżnić odwagę od głupoty i niepotrzebnie nie ryzykować.

          Jeśli chodzi o sytuacje takie, jak ta z rodzicami upierdliwego dziecka, to oczywiście staram się załatwiać to grzecznie i bez agresji, ale jednak stanowczo, bez żadnego tam pitu-pitu. Też mi czasem szkoda takich niezaopiekowanych maluchów, no ale z drugiej strony nie chciałabym dawać rodzicom fałszywego przekonania, że swój problem mogą zrzucić na barki obcych ludzi.
          • kaz_nodzieja Re: niby proste... 29.11.16, 08:04
            Dokładnie. Dużej części tragedii można byłoby uniknąć gdyby ludzie nie wtrącali się tam gdzie nie leje się przysłowiowa krew. Jak pisałem wyżej - w moim mieście rodzina (para w średnim wieku i 20 letnia córka) zostali skatowani w biały dzień, w dodatku świąteczny (Wielkanoc) bo na spacerze zwrócili uwagę oddającemu mocz mężczyźnie. Wszyscy troje trafili do szpitala bo trafił im się recydywista-karateka (pewnie też o stosownej posturze), dwoje z nich z "tylko" połamanymi kończynami, trzecie z utratą przytomności po urazie głowy. Ciekawe co by powiedzieli na durne rady psycholożek. W tym samym mieście chłopak odprowadzający dziewczynę zwrócił uwagę gościowi, który był tak pijany, że przechodząc na nią wpadł i nie przeprosił. Pijak nie wiem jakiej był postury, ale miał ze sobą nóż. Chłopak nie żyje, z tą dziewczyną miał się żenić, w tym dniu się oświadczył. Kolejna nikomu niepotrzebna tragedia, wystarczyło przejść dalej i zignorować to, że pijak nie przeprosił (choć oczywiście powinien). Pijak zresztą też się okazał recydywistą. Te rady mogą skutkować co najwyżej w mocno pojedynczych przypadkach, gdy są to normalne osoby, którym jednorazowo puściły nerwy. Najczęściej jednak są to regularne chamy i prymitywy, zaprawione w bojach.
    • lalkaika Re: niby proste... 28.11.16, 20:14
      co za bzdety .Gdzie wy wynajdujecie takie pierdoly

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka