warszawawpigulce.pl/corka-jolanty-brzeskiej-z-grozba-eksmisji-pomogli-ludzie/
Szkoda kobiety, życie jej nie oszczędza. Pamiętam jej wątki, zwłaszcza ten słynny, o wysyłaniu syna na kolonie. Matce można wybaczyć, że - delikatnie mowiąc - naginała fakty, aby osiągnąc swój cel, ale jak widać, rację miały forumki cyniczne i bez serca (w tym ja), ktore uważały, że dziecko jest bardziej chore, niż chciała przyznać i że wciskanie go podstępem opiekunom nie było w porządku.
Byc może ktoraś z Was ma z nią prywatny kontakt. W artykule piszą, że cała suma jest zebrana, ale jesli pomoc wciąz jest potrzebna, to ja na przykład jestem gotowa się przyłączyć. Bycie ematką zobowiązuje