sayyida
16.02.17, 11:41
W wątku o wkurzających zdaniach padło to o ciąganiu dziecka. Ja jestem z tych ciągających (choć nastolatka bez nastoletnich znajomych ciągać się już nie da). Ciągałam po zagranicach, po muzeach, filharmoniach i innych takich. Dbałam o wysoki poziom przewodnicki, i żeby to ciekawe było (widzę, że dzieć pamięta warsztaty w muzeach, np. opukiwanie "skarbu" młotkiem archeologicznym, zdobienie świecy, "renowację obrazu"). Fakt, częściowo ciągałam, bo JA chciałam dane miejsce zobaczyć, a dziecia nie było z kim zostawić. Ale często były to specjalne zajęcia np. dla 5-latków. Co człowiek zapamięta z przedszkola???
Dzieć prezentuje dość wysoki poziom wiedzy o świecie, ale ta aktywniejsza część pochodzi od znanych youtuberów, a nie z galerii sztuki. Umie się zachować w przybytkach kultury, ale na pewnym etapie socjalizacji chyba każdy to umie.
Może faktycznie lepiej było znaleźć fajną agroturystykę z dobrym jedzeniem na całe wakacje i weekendowe wypady, budować bliskość, prowadzić slow life, a nie "rozwijać"? Może z "rozwojem kulturalnym" jest jak z językami, lepiej intensywniej i bardziej świadomie w wieku naście+?