danaide Re: A propos kar 07.03.17, 00:58 Myślę, że dziecko nie musi znać nominalnej wartości samochodu. To, że dziecko wie, jak cennym dobrem dla rodziców jest ten samochód bierze się z tego, że w jego domu zapewne podkreślano jego wartość, chwalono się nim, być może długo planowano zakup, były z tym związane jakieś silne emocje. Dziecko uderzyło w samochód, bo wiedziało, że to uderzy w rodziców, a wiedziało, bo to czuło. Taki obiekt zastępczy. Mojemu samochodowi już nic nie zaszkodzi, ale moje dziecko ma zapowiedziane że poważna szkoda - hmm... chyba tylko zniszczenie komputera - zakończyłaby się wyegzekwowaniem kwoty, przynajmniej w jakiejś części, przede wszystkim kosztem różnych atrakcji (miejskich/wakacyjnych) czy prezentów. Choć podejrzewam, że nieprzesadnie długo bym wytrzymała, w końcu życie i tak bywa wystarczająco okropne, a rzeczy to tylko rzeczy. Trochę gdybam, ale trudno wyobrazić mi sobie moje dziecko celowo niszczące rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: A propos kar 07.03.17, 11:31 nie chodzi o nominalna wartosc a o rozroznienie, ze cos jest drogie i sie nie odkupi czy naprawa bedzie duzo kosztowac. Podobnie z komputerem np. moje dziecko ma przy laptopie nie stawiac nic do picia. Oczywiscie, ze sie pytalo dlaczego. Bo sie wyleje, bo to delikatny sprzet i nie wystarczy umyc/wysuszyc, nie bedzie dzialac a nowy kosztuje duzo. Ile? Np. tyle ile kosztuja nasze zakupy w markecie przez miesiac. (nie czepiac sie - to przyklad, nie przeliczalam) Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: A propos kar 07.03.17, 11:33 Ma być uważne stawiając picie przy laptopie. Ja od lat stawiam picie koło laptopa (herbata, napój) i nigdy nic się nie stało. Wielu ludzi pracując przy komputerach ma obok kawę i do masowych zalań jakoś nie dochodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
szmytka1 Re: A propos kar 08.03.17, 11:29 oczywiście, dziecko powinno wiedzieć, że rzeczy za darmo nie dają, że kupuje się je za pieniądze, a pienądze to wynik cięzkiej rpacy rodziców, ich wysiłku i chęci polepszenia bytu rodziny, a to uważam, że trzeba szanować. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolatemonster Re: A propos kar 07.03.17, 07:54 Ja mialam 7 lat jak wpadłam na pomysł pomalowania ściany w pokoju. Było to świeżo po remoncie a ja bardzo chciałam mieć wodospad i papuge i cos tam jeszcze. Rodzice lekko się zdziwili, malunek został dopóki sama nie uznałam, ze jednak jest badziewny. Uprosilam tatę żebyśmy razem przemalowali ścianę i było ok. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolatemonster Re: A propos kar 07.03.17, 08:04 Ok. Wkurzyloby mnie gdyby moja córka porysowała samochód sąsiada bo ja rozumiem, że sąsiad może mieć inny stosunek do swojego samochodu niż ja do mojego. W tym wypadku od razu zapłaciłabym za szkodę a córka musiałaby przeprosić i np przez jakiś czas kosic trawę u sąsiada czy co tam byśmy ustalili. To samo,gdyby koleżance zniszczyła lalkę itd. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: A propos kar 07.03.17, 11:12 My nie karaliśmy dzieci. Owszem dochodziło do różnego rodzaju spięć, czasem włoskich awantur, ale kary? Nie. Nad tym np. ubolewa moja matka, która twierdzi, że moje nie były bite, a powinny. Wystarczy, że my oboje dostawaliśmy grubo i w zasadzie za nic. Mamy dorosłe córki, odpowiedzialne bardzo, empatyczne i pilnujące zasad. Nawet, gdy babcia je bluźniła, to dziewczyny cierpliwie znosiły jej obelgi bez zbędnego wdawania się z nią we wszelakie dyskusje. A potrafiła czasem dać takiego czadu, że człowiek słyszący z boku po prostu zamierał. I najczęściej nie wiedział, jak reagować. Gdyby którakolwiek z moich córek zrobiła z naszym autem coś takiego, to pewnie skończyłoby się wizytą w warsztacie, gdzie aktywnie by uczestniczyła przy naprawie auta. Na pewno bym się wściekła. I jednocześnie pomyślała, co zrobiłam zle, że moje dziecko tak się zachowało? Gdzie popełniłam błąd. Auto to przedmiot. Jak lodówka, kuchenka, mebel, cokolwiek. I tak mnie najprawdopodobniej przeżyje. A dziecko to kawałek mnie i dziecko kocham ponad życie i dla dziecka jestem się w stanie poświęcić. I jeśli dziecko jest tak zbuntowane, że niszczy mi coś nowego, to znaczy, że gdzieś popełniłam błąd i muszę go jak najszybciej naprawić. Dla dobra dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: A propos kar 07.03.17, 11:30 Twoje też dostawały grubo i za nic, choć fakt, pewnie nie były to fizyczne razy Odpowiedz Link Zgłoś
szmytka1 Re: A propos kar 08.03.17, 11:27 Ja tam uczę dziecko czego innego. Emocje są naturlane, rownież złość i trzeba je wyrażać, ale nie można dać się im ponieść do tego stopnia, by niszczyć rzeczy takie jak ten przykładowy samochód. Zawsze tłumaczyłam dziecku, że np. tata cięzko pracuje, musi iść nieraz na noc do pracy, nie wyspi sie, jest zmęczony, żebyśmy mieli gdzie mieszkać, co jeść i mogli kupować rózne rzeczy, dlatego celowe niszczenie jest złe, bo to był wysiłek wielu osób by taka rzecz powstała i bysmy mogli ją mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: A propos kar 07.03.17, 12:36 Córka mojej koleżanki w wieku 8 lat ze złości na swoją koleżnakę czy też jej rodziców pobazgrała im cale drzwi wejściowe do mieszkania, nie dało się tego zmyć, drzwi do wymiany. Miała obiecanego na imieniny x-boxa i za karę nie dostała. Wg mnie kaliber kary nie był na wyrost. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: A propos kar 07.03.17, 12:38 Choć właściwie to nie byla kara tylko poniesienie konsekwencji swojego zachowania. Wytlumaczyli córce, że kasę przeznaczoną na prezent muszą wydać na drzwi sąsiadów ( choć tak naprawdę pokryło to ich ubezpieczenie ) i to jest wg mnie słuszne, dziecko musi zrozumieć, że każde działanie ma swój skutek. Odpowiedz Link Zgłoś
conena Re: A propos kar 07.03.17, 20:50 Najpierw byłabym zaszokowana tym, że moje dziecko wpadło na taki pomysł. Ja akurat jestem samochodziara, lubię nasze samochody, nadaję im pieszczotliwe ksywki, ale też nie mam świra na tle ich czystości lub nieskazitelnego lakieru. Na dodatek każdy nasz samochód w pierwszym miesiącu ma jakaś przygodę, która zostawia na nim trwały ślad, juz sie z tym pogodziłam. Co by mnie jednak potwornie wcoorwiło w takiej akcji, to celowe i złośliwe działanie dziecka. Nie wyciągałbym konsekwencji finansowych, no bo jak od sześciolatka, ale po prostu bym nawrzeszczala, a potem dluuuugo bym jeszcze to dziecku wypominała. Poza wszystkim, wydaje mi się, że gdzieś wcześniej popełniono błąd systemowy. Dzieciom często dorośli odmawiają, ale żeby dziecko w taki sposób reagowało to jest jakis odlot. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: A propos kar 07.03.17, 20:53 Zastanowiłabym się, dlaczego dziecko tak bardzo się zdenerwowało. Pomyślałabym, co zmienić w sposobie wychowania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś