duszyczka-ciemna
08.03.17, 21:39
Zakład energetyczny zakłada nowe słupy w całej wsi.
Nie wiedzieli, że aby założyć jeden ze słupów na działce sąsiada, to trzeba przejechać przez naszą drogę koło domu do jego[sąsiada} działki.
Dzień przed jakiś facet puka i pyta się o granice działki.
Mówię, że żeby przejechać do sąsiada to trzeba przez naszą działkę.
Mówi , że ok szkód nie będzie a w razie 'w'zadzwoni.
Wszystkim we wsi podobno wysyłali coś, że wjadą-na posiadłość i pytali o zgode. O nas nie mieli informacji nie wiem dlaczego, bo sąsiad z dołu chyba wiedział, że przez jego działkę słupa nie dociągnął drugiego. Sytuacja wygląda tak, że byliśmy z męzem w pracy. mąż zostawił rano kartkę z telefonem. o 16 ktos zadzwonił, żebysmy sie nie martwili...drogą dojedziemy do domu i oni wszystko naprawią...jedziemy i bum w dziurę!!! mogli napisać, że nie dojedziemy normalnie do domu bo jest wielkie cos , dziura itp.na drodze i zebysmy sie zatrzymali domek niżej, ale nie !wszystko jest podobno ok!!! jestem tak zła i zdenerwowana znowu na swoją głupotę i naiwność w ludzi, ze powiedzcie mi co jutro mogę zrobić?
Będą oni i podobno sołtyska. a jak jej nie bedzie?
droga jest moja. na wpół zniszczona a ich sprzęt jest na mojej działce.