Dodaj do ulubionych

Muszę się pożalić...siostra

23.03.17, 22:33
No muszę się pożalić... trzy lata nie widziałam mojej siostry a mieszka w tym samym mieście co ja. Trochę żal bo kuzyni się nie znają.... Nic już nie zrobię bo po moim rozwodzie siostra częściej widzi się z moim byłym mężem niż z moją nową rodziną. Ostatnio zaprosiłam ją na roczek najmłodszego synka i na tym koniec. Dzwoni do mnie z życzeniami urodzinowymi, zapraszam ją, obiecuje że spotkamy się i nie kontaktuje się... Na początku /8 lat temu/ przeżywałam bardzo, zdarzyło się że płakałam gdy mnie "olewała" a teraz się uodporniłam. Chyba już nic z tym nie zrobię...siostra ma męża który skutecznie ogranicza do minimum jej kontakty z rodziną.
Obserwuj wątek
    • bergamotka77 Re: Muszę się pożalić...siostra 23.03.17, 22:39
      Współczuję, mialyscie jakieś zatargi? Bo to raczej nie jest normalne. I jakim cudem widuje Twojego eksa jeśli mąż jej ogranicza kontakty?
      • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 07:37
        Nie miałyśmy zatargów. Mój eks to kumpel jej męża więc dlatego się spotykają i odwiedzają /nawet wyjeżdżają do niego za granicę gdzie na stałe mieszka/. Siostra kiedyś mi powiedziała po rozwodzie że powinnam poświęcić się dziecku a nie zakładać nową rodzinę. Przed rozwodem odwiedzała mnie bardzo często i często też buntowała mnie żebym nie wierzyła że mój wtedy jeszcze mąż jest mi wierny za granicą. Kiedyś przez telefon nagadałam jej że za bardzo słucha męża bo i z mamą się nie spotyka. Okazało się, że jej mąż słyszał tą rozmowę. Ostatnio 8 lat temu jak u niej byłam jej mąż się z nią kłócił a ja wtrąciłam się mówiąc żeby nie kłócili się przy mnie wiec powiedziano mi żebym opuściła ich dom jak mi się nie podoba. Siostra z mamą też się nie widuje. Raz , pojechała na święta do mamy ale pocałowała klamkę bo ja nie chcąc żeby spędzała samotnie święta zaprosiłam ją do siebie. Szkoda, że wcześniej nie poinformowała że ma zamiar przyjechać...Rok temu napisałam jej sms że ja byłam u mamy w 1 dzień świąt wiec może by odwiedziła mamę w 2 dzień świąt i pojechała do niej na 2 godziny.
      • larrisa Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 07:47
        bergamotka77 napisała:

        > Współczuję, mialyscie jakieś zatargi? Bo to raczej nie jest normalne.

        Wcale znowu też nie takie rzadkie. Moja teściowa z jedną siostrą nie widuje się od lat.
        Mój bliski znajomy widuje się z siostrą wyłącznie w święta u mamy. Co ciekawe, jeszcze parę lat temu było to wzorowe rodzeństwo. Przyszły na świat dzieci i się mocno pomieszało, w dużej mierze przez współmałżonków.
        • bergamotka77 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 08:01
          Byc może. Ja serio nie znam takich przypadków, raczej zużyte aż za bardzo rodzeństwa np. siostry. Chyba że doszło do jakichś sporów o majątek, spadek i innych na tle finansowym. Musisz koala przyjąć ze z siostrą ci nie po drodze, dobrze że masz jeszcze brata i dobre z nim relacje. Często trafia się czarna owca w rodzinie i może twoja siostra nią jest. A dlaczego się rozwiodlas bo mąż za granicą był? I jaki on kumpel do alkoholu szwagra jak mieszka poza Polska? Wiesz generalnie nie powinno się wtrącać w sprawy osobiste np. kłótnie innych małżeństw i ja tego nie robię.
          • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 08:31
            Dobrze mieć jeszcze brata ale on w sierpniu się żeni więc ciekawa jestem czy siostra z mężem będą /zaproszenia na pewno dostaną/. Mój były pojechał za granicę do pracy, 6 lat na niego czekałam, rzadko przyjeżdżał. Później okazało się, że pojechał z młodszą kilkanaście lat dziewczyną, kupił dom i tam się na stałe osiedlił. Szkoda, że kłamał od samego początku. Ja zostałam sama z niepełnosprawną córką w nowo wybudowanym domu i durna czekałam az się pojawi 2 razy w roku. Bałam się rozwodu, chciałam iść na terapię dla małżeństw ale trudne to było z uwagi na odległość. W końcu wzięłam się w garść, złożyłam pozew o rozwód, po 2 latach poznałam mojego obecnego męża który również jak ja samotnie wychowywał córkę. Mamy wspólnie 2 synów.
          • lauren6 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 08:31
            Może ty nie znasz, co nie znaczy, że taka jest norma.
            Często rodzeństwo ma tak różne podejście do życia, spojrzenie na świat, że wspólne kontakty im nie po drodze. Np posłanka Pawłowicz i jej mocno liberalne rodzeństwo. Tam nie doszło do żadnych sporów o majątek, a jednak rodzeństwo pani Pawłowicz nie utrzymuje z nią kontaktów.
            Często to są spory jeszcze z dzieciństwa, które z czasem urosły do rangi poważniejszych problemów.
            • larrisa Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 09:04
              U mojego znajomego poszło o dzieci. Po prostu mąż siostry i siostra, stale robili uwagi żonie brata nt. wychowywania dziecka, żona brata jest sporo młodsza od reszty, siostra ma dwójkę znacznie wcześniej, więc się stale wymądrzali, niby żartem, niby z uśmiechem, ale szpileczki było i od tego się zaczęło. Co ciekawe, wcześniej super zgrane rodzeństwo, wszędzie chodzące razem.
    • default Re: Muszę się pożalić...siostra 23.03.17, 22:51
      A czemu Ty do niej nie wpadniesz ?
      I przy okazji moglabys ja troche nabuntowac na tego meza-terroryste. Moze jej to byc bardzo potrzebne.
    • capa_negra Re: Muszę się pożalić...siostra 23.03.17, 23:19
      Kocham takie stwierdzenia, że to mąż samo zuo ogranicza biedną żonę, która do tego w tym samym mieście mieszka.
      Nie chce się z tobą spotykać, wiec się nie spotyka.
      • 3-mamuska Re: Muszę się pożalić...siostra 25.03.17, 01:28
        capa_negra napisała:

        > Kocham takie stwierdzenia, że to mąż samo zuo ogranicza biedną żonę, która do t
        > ego w tym samym mieście mieszka.
        > Nie chce się z tobą spotykać, wiec się nie spotyka.
        >

        Ok zdziwiłabyś sie jak mozna manipulować człowiekiem bez niby przemocy.
        Maz woli ex meza szwagierki wiec i żona tez...
        Poza tym to nie podoba mi sie stwierdzenie ze po rozwodzie powinna sie poświecić dziecku i tu moze byc sedno problemu braku kontaktów.
    • koronka2012 Re: Muszę się pożalić...siostra 23.03.17, 23:57
      Albo żyje z przemocowcem, albo eks mąż bardziej jej pasuje do towarzystwa z dowolnych względów.

      Ciekawam jak się zachowywała dawniej, jak bardzo byłyście zżyte w młodości? może po prostu nie nadajecie na tych samych falach?
      Jak się zachowywała na tym roczku?
      • bergamotka77 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 01:28
        Dla mnie to kosmos bo widuje brata średnio trzy razy w tygodniu i nie wyobrażam sobie niespotykania sie latami nawet gdybym mieszkała za oceanem.
        • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 07:43
          no ja z bratem też często się spotykam /raz w tygodniu/, dzwonimy do siebie 3 razy w tygodniu. Brat też z siostra się nie widuje...ostatnio u nas na roczku
        • fifiriffi Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 23:41
          bergamotka77 napisała:

          > Dla mnie to kosmos bo widuje brata średnio trzy razy w tygodniu i nie wyobrażam
          > sobie niespotykania sie latami nawet gdybym mieszkała za oceanem.
          >

          ja z moimi braćmi tez mam dobre kontakty. Razem wyjeżdżamy na wczasy itp.
          Moja kuzynka ma dwie siostry i ... zero kontaktów. Wiecznie jakies pretensje. Nie poszło o nic-tylko siostry z zazdrości takie sie zrobiły.Ja sie cieszę,że moi bracia sobie radza, a jej siostry jej zazdroszczą.
          • bergamotka77 Re: Muszę się pożalić...siostra 25.03.17, 01:03
            Ton niefajnie. Ja się cieszę gdy mojemu bratu się powodzi bo to jakby część mnie w końcu. Razem się wychowywalismy - jak można nie zbudować silnej więzi? Nie jest tak, że spijamy sobie z dziubkow of kors, potrafimy się poklocic a on strzelić focha, ale szybko wraca sytuacja do normy. Lubię się z nim śmiać - czasem bawi nas to samo, co nie bawi innych. Znamy mnostwo tych samych osób, częściowo mamy wspólne towarzystwo, bywamy na tych samych imprezach, wyjeżdżamy czasem razem na wakacje. Choć jest zupełnie inny niż ja bardzo go kocham i jego rodzinę.
      • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 07:41
        mój eks to kompan jej męża do picia alkoholu. Często eks ich odwiedza z naszą wspólną córką, która dzwoni do mnie że tata nie jest w stanie ją odwieźć do domu bo pijany . Wtedy dziadek ją przywozi bo np. na drugi dzień trzeba iść do szkoły. Ostatnio jak był u nich to córka nie chciała do nich jechać.
        • miss_fahrenheit Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 07:58
          A co się dzieje, kiedy ty przychodzisz/przyjeżdżasz do siostry - nie otwiera ci drzwi?
          • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 08:23
            nie przyjeżdżam do siostry. Raz przywiozłam zaproszenie na uroczystość to mnie nie wpuściła więc wręczyłam jej na progu. Ja z kolei telefonicznie lub pocztą zapraszam ją na imprezy u mnie /1 x ślub, 1 komunia, 2x chrzciny, 2 x roczek/ i zawsze przychodzi z dziećmi bez męża choć na kartach z zyczeniami pisze że cała rodzina składa zyczenia. Mojej siostrzenicy na 18-te urodziny wysłałam kurierem bukiet róż. Wcześniej pocztą paczki na święta kilka lat temu ale nawet nie dostałam inf że dostały więc przestałam.
        • zlababa35 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 09:51
          Pozwalasz, żeby Twoje dziecko odwiedzało często upijającego się ojca? I uczestniczyło w balangach?
    • baba_za_kolkiem Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 08:46
      O kurcze, bardzo to smutne. Siostra jest mi jedną z najbliższych osób, bardzo mi przykro, że tak Wam się jakoś ułożyło.

      A jest szansa na przełamanie lodów i np. umówienie się we dwie na mieście, np. na kawę, pogadać. Może to byłby jakiś zaczątek.

      Ja nie tolerowałam byłego męża mojej siostry, ale nie pozwoliłyśmy w sumie obie na to, żeby to nas podzieliło. Czym innym są relacje ze szwagrami itd., a czym innym więzi z najbliższą rodziną.

      Szkoda, ze dzieci nie mają cioci tak naprawdę.
      • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 08:59
        Moja siostra nie chce się nigdzie spotkać bo tłumaczy się tym, że nie ma czasu. Twierdzi, że nawet w sobotę i niedzielę pracuje. Mój brat chce się z nią umówić żeby przedstawić narzeczoną i wręczyć zaproszenie na ślub a siostra go zwodzi że na razie nie ma czasu i zadzwoni jak będzie miała wolne. U nas kiedyś była taka tradycja, że na urodziny dzieci "zwaliśmy się" w gości z prezentem. Skończyło się wtedy gdy siostra powiedziała przez tel żebym nie przyjeżdżała do jej córki bo jest obecnie na "zielonej szkole" ale jak wróci to ona się do mnie odezwie i się umówimy. Nic takiego później nie miało miejsca...Ciekawe co będzie jak moja córka skończy za kilka m-cy 18-te urodziny. Nie zaproszę jej...
        • baba_za_kolkiem Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 09:12
          Szkoda bardzo. Ale jeśli siostra jako dorosła osoba tak zdecydowała, o takiej formie kontaktu, to chyba tego nie przeskoczysz. Nie zmusisz jej, to musi wyjść też od niej. Ja bym dalej konsekwentnie co jakiś czas proponowała, raz na pół roku, raz na rok. Dalszy upływ czasu albo całkiem rozluźni Wasze relacje, albo jednak siostra w którymś momencie się odmieni. Trudno powiedzieć. Mnie kiedyś nie zależało na relacjach z rodziną, teraz bardzo, myślę, że to się z wiekiem zmienia. Może za jakiś czas siostra w przypływie rozsądku pomyśli, że jednak może warto by ten kontakt utrzymywać. Na 18 córki bym zapraszała, konsekwentnie bym zapraszała na większe imprezy, okazje, ale BEZ nacisków, fochów, po prostu - zapraszamy, jeśli nie przyjdziecie szkoda, ale byłoby super gdybyście przyszli, córka się ucieszy. I tyle.
          No ale przykre to bardzo.
          A może napisz siostrze list?
          • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 09:19
            Napisałam kiedyś ale to nic nie dało. Parę lat temu nasza babcia miała interweniować w tej sprawie ale umarła. Zastanawiam się czy siostrze nie jest przykro gdy na wszystkie imprezy u nich przychodzą ich znajomi, sąsiedzi i rodzina męża. Nawet mój eks próbował interweniować bo też powiedziałam że to chore zachowanie ale nic nie wskórał. Ja z rodziną eksa utrzymuję kontakt, nawet jeździmy wspólnie na wczasy, dzieciaki się bawią razem. Bratowa eksa została chrzestną mojego syna i jest ok.
            • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 09:21
              Obawiam się że gdy mój brat wnet się ożeni i mama przepisze mu dom to siostra upomni się o swoje.
    • znowu.to.samo Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 08:54
      Ja z moim jednym bratem nie widziałam się sześć lat. Odwiedziłam go ostatnio wyłącznie z mojej inicjatywy.. Zawsze tak było... on jakoś nie ma potrzeby widywać siostry. Drugi brat natomiast odzywa się wyłącznie gdy ma interes. Ja pogodziłam się już z tym wszystkim choć bolało mnie to wiele lat. Tak zazdroszczę ludziom którzy mają rodzeństwo na które zawsze mogą liczyć.. w naszym wypadku wodzę wyraźnie sporo błędów ze strony rodziców. Zamiast wpajać nam że powinniśmy się kochać i zawsze trzymać się razem to buntowali jedno przeciwko drugiemu.
      • bergamotka77 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 08:59
        Też tak myślę ze to często wina rodziców ze rodzeństwo ma jakies zale do siebie.
        • znowu.to.samo Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 09:17
          Ten pierwszy brat przyjechałby dopiero na mój pogrzeb. Albo i nie sad(((( Chciałabym by moje dzieci znały swoich braci ciotecznych, ale widze że tylko mnie na tym zależy uncertain ale co zrobić. Trudno się mówi i żyje się dalej.
    • luciolalu Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 12:08
      A byłaś kiedy na terapii, żeby przepracować swój żal, nie dać sobą manipulować i poustawiac sobie prawidłowo priorytety w życiu?
      Też mam rodzeństwo które nie utrzymuje ze mną kontaktów. Nie dlatego, ze się pokłóciliśmy, ale tak po prostu nie mają potrzeby i niespecjalnie lubią być w tym rodzinnym towarzystwie. Jest to ukształtowanie z domu rodzinnego, gdzie nie było wzajemnego szacunku między rodzicami, zwyczaju miłego odnoszenia się do siebie nie praktykowano, nie rozmawiano ze sobą o uczuciach i potrzebach a jedynie o obowiązkach, raczej było poczucie zagrożenia że członkowie rodziny będą wyśmiewać i krytykować jeśli się przed nimi otworzy duszę, więc nie ma ufności. I teraz brat mieszka w tym samym mieście co ja, a widuję go tylko w święta, gdy jednocześnie jesteśmy w odwiedzinach u babci. Ma swoją rodzinę, swoje problemy, jego żona dba o kontakty ze swoją rodziną, on o kontakty ze swoją nie dba wcale i dla mnie miejsca tam nie ma. Siostra mieszka w innym mieście i to ja długi czas inicjowałam kontakty, ja dzwoniłam żeby pogadać ale nie było tego samego zwrotnie więc odpuściłam. Wysyłamy sobie życzenia na święta i imieniny i tyle. Też spotykamy się jak przyjedzie w rodzinne strony odfajkowac obowiązkowe wizyty u rodziców lub dziadków, wtedy oczywiście normalnie ze sobą rozmawiamy o ogólnikach.
      Bardzo długo mnie to bolało i czułam się odrzucona, łapałam depresję.. Ale w końcu się pogodziłam, że to nie moja wina, że oni nie chcą. Nie mają umiejętności podtrzymania tej więzi, nie uważają tego za ważne, to trudno. Żyję z poczuciem, że nic od nich nie dostanę, ani emocjonalnie ani organizacyjnie więc przestałam "fakt posiadania rodzeństwa" brać pod uwagę w moim życiu. Choć wiem też, że w przypadku siostry gdyby coś tragicznego się działo to przybiegnie z pomocą.
      Ale w codziennym życiu to ja dla siebie samej jestem ważna i to najistotniejsze.

      U Ciebie jest pewnie podobnie, dodatkowo natomiast podejrzewam, że siostra wybrała męża i jego towarzystwo jako ważniejsze dla siebie i w pełni mu się podporządkowała, unika ciebie bo stanowisz zagrożenie jej status quo a ona się nie chce rozwodzić ani zaburzać sobie (kiepskiego) małżeństwa. Jeśli i ty i ona wybrałyście krętaczy i alkoholików to niestety macie dużo trudnych emocji w sobie i skłonności do współuzależnień. Siostra woli pozbyć się ciebie z okolic swojej rodziny, bo wie, że twoja osoba zaburza jej utrwalony układ w domu, który JEJ ODPOWIADA.
      Poszukaj sobie znajomych, odpuść taką "siostrę", jeśli kiedyś zmieni jej się optyka to sama nawiąże kontakt.
      Jeśli nie byłaś na terapii współuzaleznionych to idź i ją przepracuj. Bo posyłanie dziecka do pijanego ojca słabe jest...
      • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 12:23
        Nie mogę zabronić prawie dorosłej córce kontaktów z ojcem. Jeździ do niego za granicę na 2-3 tygodnie w wakacje... ostatnio zabrała ze sobą 2 koleżanki. Po powrocie powiedziała, że już nie będzie brała koleżanek bo wstydzi się za ojca który w domu ma syf i codzienne imprezki przy grillu. Pięc dni ferii moja córka spędziła z ojcem i skwitowała, że on codziennie wieczorami popija piwo.
        • luciolalu Re: Muszę się pożalić...siostra 24.03.17, 16:48
          Wiesz, córka się wstydziła przed koleżankami i nie chce im pokazywać ojca pijaka, a tak naprawdę nie powinna go chcieć pokazywać sobie i narażać się na towarzystwo bełkota, w ramach "rodzinnych stosunków". Gdyby miała wpojony szacunek do siebie, to by dawno olała takiego osobnika jako towarzystwo dla siebie. I szkoda, ze tego nie ma wpojonego.

          Co do siostry- jeśli ma męża podobnego sortu a nie chce się z nim rozstawać, to może działa podobnie, i podobnie wyeliminuje z towarzystwa inne bliskie sobie kiedyś osoby, byle męża zachowac z nienaruszonym wizerunkiem, a nie musieć świecić oczami za niego. Jej dorosły wybór.
          Natomiast ty masz za zadanie poradzić sobie ze swoimi emocjami- siostra wiele razy dała ci do zrozumienia, że nie chce kontaktów - niewpuszczanie do domu, olewanie, ignorowanie, dodatkowo nigdy nie stawała po twojej stronie w problemach - a ty zamiast "zrozumieć" i zacząć siebie szanować, że nie musisz się dopraszać u jej progu by zechciała cię chcieć, to oddajesz się płaczowi, za kimś kto cię olewa.
          Zastanów się nad emocjami w tobie i twojej rodzinie. Czy aby coś tu nie jest zaburzone i przekazujesz wzorzec dalej dzieciom w imię "przecież to rodzina" więc mogą was poniewierać i stawiać w przykrych sytuacjach bez konsekwencji..
    • koala0405 Re: Muszę się pożalić...siostra 14.05.17, 22:13
      No i dzisiaj brat z narzeczoną postanowili doręczyć siostrze i jej dorosłym córką zaproszenia na ślub. Czekali przed drzwiami, dzwonili.... w końcu otworzyła najstarsza córka mówiąc że rodzice w pracy /niedziela dzisiaj/. Nie chciała wpuścić ich do środka więc brat powiedział , że ma nie będzie wręczał zaproszeń na zewnątrz więc wszedł do środka. W tym momencie córka siostry zamknęła sypialnię bo pewno tam siedzieli po cichu....
      Na święta wielkanocne siostra nie odwiedziła mamy, nie dzwoniła do niej ani nie wysłała kartki z życzeniami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka