aurelia7736
08.04.17, 13:16
A'propos sąsiedniego wątku o alimentach. Nie mogę zrozumieć skąd się biorą te wyrozumiałe, głupie, skrajnie naiwne czy mało empatyczne laski, które wchodzą w zawiązki z Panami mającymi w dupie swoje dzieci. Wyjaśnijcie mi proszę co nimi kieruje.
Taka sytuacja:
- Pan tatuś zwija się po urodzeniu trzeciego dziecka, któremu grozi niepełnosprawność. Nie jego klimaty, nie daje rady. Matka dzieci rezygnuje z pracy, żyje z zasiłku pielęgnacyjnego, dzięki temu walka o dziecko trwa, rokowania coraz lepsze.
(Wersja Pana tatusia dla nowych Pań: bo to zła kobieta była, a dziecko może i nie jego, bo poprzednie zdrowe).
- Pan tatuś ani złotówki na dzieci nie płaci. Nic. Pracuje na czarno zarabia bardzo dobrze, alimenty ma bardzo, jak na polskie warunki wysokie. (Wersja dla Pań: też musi z czegoś żyć, dzieciom krzywda się nie dzieje, rodzina byłej pomaga, on coś tam płaci przecież od czasu do czasu, potwierdzeń nie ma, bo zła kobieta pieniądze do ręki bierze i kwitków dawać nie chce. A ten najmłodszy to już właściwie zdrowy jest, po co im tyle kasy?)
- Pan tatuś z dziećmi się widuje ( jeden weekend w miesiącu), ale one małe, ruchliwe, więc szybko go męczą. Nowe partnerki wspierają, biegają z maluchami, obiadki gotują, chatę ogarną, pieluchę zmienią, a tatuś odpoczywa.
Pan już dwie nowe partnerki zaliczyć zdążył. Obie kochające, wyrozumiałe i wspierające. Ostatnia zdziwiona tylko, że sprawa karna o alimenty będzie. Za co? Przecież on dzieci tak kocha i ona go wspiera. Własne planują... Co taka laska ma w głowie?