danaide
19.04.17, 00:42
Założę czasem wątek modowo-zdrowotno-lajtowy, a co!
Od lat nie mam okularów przeciwsłonecznych. Od lat circa 10, bo wtedy rąbnęli mi w przymierzalni moje ukochane. Noszę korekcyjne plusy, ale mogę chodzić bez. Natomiast gdy zakładam okulary przeciwsłoneczne w sklepie zaczynam źle widzieć. Ciemno mi. Może nie ból, ale na pewno dyskomfort spowodowany odcięciem źródła światła. Oczywiście przez sklep rozumiem TkMaxx z masowo produkowanymi markowymi okularami - podobno robi je jedna firma optyczna, która wykupiła prawa do marek. Raz przymierzyłam Toma Forda za 1500 zeta u optyka w ą ę miejscu, pięknie się wyglądało, ale nie pociąga mnie posiadanie czegoś, czego strach zawieruszyć czy porysować.
Czy mając wadę wzroku - ok. +4 - mogę w ogóle mieć zwykłe okulary przeciwsłoneczne, zerówki? Takie masowe "markowe", Moschino czy inny Gucci z boku, pal sześć model, byle nie straszyć, 400 UV, plastik? Deptakowych nawet nie tykam - podejrzewam, że jednak jakaś różnica jest? Czy są lepsze i gorsze "markowe" okulary? Jednak optyk a nie outlet? Czy gdy wyjdę w nich ze sklepu na prawdziwe słońce dyskomfort wywołany brakiem światła zostanie zniwelowany?