Dodaj do ulubionych

wrocilam z polski i..do polskich mam

04.10.04, 16:02
wlasnie wrocilam wczoraj z naszego kochanego kraju, w ktorym mi dobrze i
czuje sie u siebie, odwiedzilam wiele moich kolezanek dzieciatych i doszlam
do wniosku ze polskie mamy troche przesadzaja z ta troska o dzieci.
dzieci sa przegrzewane, ubieraja je na cebulke nawet jesli jest lekki
wiaterek na dworze,a juz szczytem wszystkiego bylo jak jedna z moich
kolezanek-matek ubrala dziecko do spania w body plus pizamka+skarpetki i
nakryla koldra, podczas gdy w mieszkaniu bylo 23 stopnie ciepla. przeciez
dzieci sie rozbiera do spania!! kolejna rzecz to pchanie w dziekco jedzenia
na sile, (tym razem inna kolezanka) wpychala dziecku golabka (porcje dla
doroslego) i twierdzila ze musie zjesc bo nici z podworka. uprzedzam ze
dziecko jest pulchniutkie i naprawde je dobrze i duzo. nastepna moja
kolezanka pcha dziecku kaszke rano w poludnie i wieczorem, a do tego chce
zeby dziecko po za tym cos jeszcze jadlo zaraz po zjedzeniu tejze kaszki. nie
podaje sie tam dzieciom nic z lodowki, bo zimne a potem te biedaczki choruja
na gardlo. stwierdzam ze polskie dzieci sa przekarmiane, przegrzewane i nie
hartowane. wspomne tez ze czulam sie jak dziwaczaka i wyrodna matka nie
nakladajac dziecku biegajacemu po dworze kilku warstw ubran, nie wpychajaca
jej na sile jedzenia i podajaca jogurt prosto z lodowki. dodam jeszcze ze
podczas tego naszego pobytu moja corcia ani razu nie zachorowala, mimo ze
wychowuje ja wg co niektorych extremalnie. prosze was napiszcie jak to jest u
was.bo ja mimo tego sadze ze my kobiety polskie jestesmy naprawde dobrymi
matkami, ale chyba z tego nadmiasru troski i milosci do dzieci troszke
przesadzamy. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 16:32
      Na palcach jednej ręki mogłabym policzyc dzieci, które są przekarmiane i
      przegrzewane, których się nie hartuje i chowa w sterylnych warunkach. A dzieci
      i ich mam znam wiele.
    • jasiowa_mama Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 16:34
      Oj,grubo,grubo.Ciekawe czy my polskie mamy obrazimy się czy nie?
      Co do przegrzewania dzieci masz całkowitą rację.Mój synek od urodzenia spał w
      pokoju o temp.18 stopni.Spało mu się bardzo dobrze i nie szkodził mu lekki
      wiaterek w przeciwieństwie do dzieci trzymanych w wiecznym cieple.Co do
      podawania z lodówki to wolę jednak temp.pokojową lub jesli jogurt "pobędzie"
      sobie trochę w kuchni-moja lodówka niezle mrozismileNie wpycham jedzenia-mój synek
      je chetnie i dużo choć jest szczupły(ale jak on gania).My nie grubasy więc nie
      panikuję.
    • wioleta4 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 20:20
      Ja chowam synka podobnie.Moja przyjacolka doslownie"wywalala galy" jak
      przyjechala do mnie z Polski.Czulam sie okropnie!Ale przed odjazdem powiedziala
      mi tylko,"jak bede miala drugie to bede chowac tak jak ty"
      Wioleta mama Damianka-20miesiecy i trzy katary.....
    • neospasmina Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 21:19
      blum5 napisała:

      > odwiedzilam wiele moich kolezanek dzieciatych i doszlam
      > do wniosku ze polskie mamy troche przesadzaja z ta troska o dzieci.

      Hej, a to WIELE to ile konkretnie?
      nie ma jak generalizacje...
      żle się dzieje w tym polskim zaścianku...
      czuję się obrażona w imieniu polskich mam i idę nakryć moje dzieci kołdrą :-0
      ---------------------------------
      W życiu najważniejsze jest życie!
      ---------------------------------
      • katse Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 21:26
        jestem polska mama
        i nie przegrzewam
        i nie przekarmiam
        i daje prosto z lodowki
        i daj pic zimna wode

        i fakt czasem sie zastanawiam czy malej nie ubrac skarpetek jak zasnie - nie
        cierpi spac przykryta.
    • mama1974 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 21:24
      Ja stosuję owo pielęgnowanie i chowanie dzieci extremalne.
      Ale nie czuję się obrażona.
      Masz sporo racji, ja mam podobne spotrzeżenia ;0)

      pozdrawiam polska extremalna mama
    • blum5 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 21:31
      kochane moje, nie mam zamiasru obrazac polskich mam, a robcie z tymi dziecmi co
      chcecie, sa to jedynie moje spostrzezenia, ktore ubralam w generalizowanie, bo
      czasmi tak trzeba zeby wywolac dyskusje.
      pozdrawiam mamy te od kolder i te od golaskow nocnych
      • edytek1 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 23:01
        Nie przegrzewam , nie przekarmiam, daję z lodowki i mam szczęśliwe dziecko.
        Mieszkam w Warszawie...
      • mama1974 blum - chyba źle zrozumiałaś 04.10.04, 23:19
        Mamy nie obrażają się dlatego, że krytykujesz jak przegrzewają i chuchają na
        dzieci, ale dlatego, że tego nie robią. Traktują rozsądnie, extremalnie, czy
        jak to nazwiemy.
        Ale też nie obrażają się naprawdę wink Jestem o tym przekonana.

        mama
    • olna Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 23:10
      masz troche racji ale szkoda,ze nie widzialas przegrzewania i przekarmiania w
      grecji.gdy wystawilam niespelna dwumiesieczne dziecko na dwor (ok 10 st w
      grudniu)sasiadki zrobily ze mnie wyrodna matke.o jedzeniu nie wspomne.moze
      tylko tyle,ze znajoma 12-latka nie jest wstanie sama zawiazac butow z powodu
      tuszy a jej mama nie widzi problemu.i nie jest wyjatkiem
    • coronella Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 04.10.04, 23:40
      a byłas w rumunii?
      Tam by ci przysłowiowe (sorki za wyrazenie) gały wyszły...
      dzieci w welnianiych czappkach na głowach we wrzesniu, temp 23 st.

      Ja nie przegrzewam. Nie wpycham. Dominika czesto spi nago, odkryta- trudno,
      taki, jej urok.
      Z lodówki nie daje, ale mała sama sobie wyciąga. I nie raz zdazalo sie, ze pila
      taki zimny soczek. A i do piwa kiedys sie dobrala! (w pore zauwazylam)

      Mieszkam w Lodzi i mam mnostwo kolezanek, wsrod ktorych nie czuje sie jak
      ufoludek. Robia tak samo.

      I chociaz wrazliwa jestem na krzywde dziecka, krzywdzonych w ten sposob dzieci
      nie zauwazam.
      • wieczna-gosia Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 05.10.04, 07:50
        Ja tylko zauwazam tzw syndrom czapeczki wink)
        generalnie mam spostrzezenia odmienne od twoich- ja raczej czesciej sie lapie
        na tym ze znowu przegielam, bo jesli mi jest chlodnawo, to przemciowi tym
        bardziej wink)
        Za to w nocy jestem piecuch wink)zawijam sie w koldry, pizamy, skarpetki, popijam
        herbatka malinowa itp wink) w nocy przegrzewam zdecydowanie, siebie takze.
        Daje wszystko z lodowki moim zdaniem w takim stanie dzieciom lepiej smakuje wink
    • wioleta4 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 05.10.04, 09:04
      Tutaj jest mieszanina wielu narodowosci i kultur,wiec np.mozna zobaczyc malucha
      opatulonego w puchowa kurtke,czapa na glowce,i...gole nozki w sandalkach...
      (wczoraj na placu zabaw temp.18°C)
      Zreszta warstwa spoleczna tez odgrywa role.
      Jak jestem w domu(tzn.w Polsce)to tocze boje aby nie wciskano Damiankowi
      ciasteczek co piec minut,i nie dawano slodkosci do picia,aby mogl wyjsc na
      ogrod bez "cebulki".Pochodzimy z malego miasteczka,wiec to moze dlatego...
    • opieniek1 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 05.10.04, 11:43
      zgadzam się z Gosią- syndrom czapeczki. Właśnie przez okno widzę dzieci na
      przedszkolnym podwórku- wszystkie w czapkach zakrywających uszy i w kurtkach. A
      mój biedny poszedł w lekkim sweterku...
      Znam mamy, które w ogrzewanym pomieszczeniu kładą dzieci spać w: body z długim
      rękawem, majtkach, ciepłej piżamce, skarpetkach i najchętniej złożyłyby jeszcze
      czapeczkę. Ale wydaje mi się, że najczęsciej przegrzewają babcie. Chociaż mamy
      też czasem przesadzają. Zwłaszcza jak się porównuje z mamami z zagranicy.
      • mamaadama4 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 05.10.04, 13:16
        Dzieci w przedszkolu to zupełnie inna sprawa. O tej porze roku wahania
        temperatury między rankiem a południem są spore. I to juz nie wina rodziców. Co
        innego jak siedzi sie z dzieckiem w domu i wychodząc na spacer w południe
        dostosowuje sie ubrania do aktualnej temperatury.
    • marbella zgadzam się z blum i 05.10.04, 13:20
      dodam jeszcze, że wiele z polskich mam:
      1. niechętnie wyjeżdża na wakacje z malutkimi dziećmi, uważając to za
      niewygodne i niepotrzebne.
      2. wie wszytsko najlepiej i nawet nie przyjdzie jej do głowy, aby zastanowić
      się nad zdaniem innych
      3. nie ma do siebie i świata własciwego dystansu.
      4. a poczucie humoru traci w trakcie porodu a czasem nieco wcześniej...
      Całe szczęście są od tego wyjątki...
      • le_lutki Re: zgadzam się z blum i 05.10.04, 14:51
        smile)
        Dodam tez zakodowany w mojej pamieci obraz babci zdejmujacej wnuczkowi ciezki
        tornister w drodze ze szkoly (bo babcia odprowadza i przyprowadza, a jakze)
        zeby sie nie zmeczyl oraz - babcie lub mame biegajaca za rozbrykanym
        dzieciaczkiem z pokrojonym jabluszkiem, zeby zjadl, bo babcia mu obrala i
        pokroila. I nie wazne, ze on na to jabluszko zupelnie nie ma ochoty wink I zeby
        natychmiast sweterek zalozyl, bo jest przeciag! A wogole to zeby przestal
        biegac, bo przeciez sie zgrzeje smile)
        I tak dalej. Czasem az brakuje tych polskich klimatow, slowo daje ...

        marbella napisała:

        > dodam jeszcze, że wiele z polskich mam:
        > 1. niechętnie wyjeżdża na wakacje z malutkimi dziećmi, uważając to za
        > niewygodne i niepotrzebne.
        > 2. wie wszytsko najlepiej i nawet nie przyjdzie jej do głowy, aby zastanowić
        > się nad zdaniem innych
        > 3. nie ma do siebie i świata własciwego dystansu.
        > 4. a poczucie humoru traci w trakcie porodu a czasem nieco wcześniej...
        > Całe szczęście są od tego wyjątki...
    • danik1 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 05.10.04, 13:24
      Ja tez nie mieszkam w Polsce i gdy przyjezdzam z moim synkiem to wiele osob nie
      moze sie nadziwic jak moge podawac dwulatkowi mleko czy jogurt prosto z
      lodowki! Ja natomiast uslyszalam cos zabawnego, a mianowicie kuzynka mojej
      kolezanki (nastolatka) biorac jablko z lodowki podgrzewa je w mikrofalowce!!!
      • danik1 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 05.10.04, 13:27
        Jeszcze jedno. Moj syn we wszystkie popoludnia sypial na dworze, czy to zima,
        czy lato. W Danii, gdzie mieszkam to jest naturalne!
        • allaxx1 Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 05.10.04, 13:39
          ale tylko niektóre mama przesadzają.Ja mieszkam w Polsce(już niedługosmile))
          ale moje dziecko też pije zimne napoje,rozmawia ze starszymi i nieznajomymy(w
          mojej co prawda obecności),śpi na dworze lub tarasie,je krowie mleko od
          10miesiąca życia,nie nosi grubych ubrań no i w zimie nie ma gruuubej czapy i
          jeszcze większego szalikasmile
          Może te"wady"to jakaś pozostałośc po naszym systemie politycznymsmile?
    • umasumak ło matko! 05.10.04, 13:38
      A skąd Ty takie koleżanki wytrzasnęłaś ??? Ja takich nie mam ..... nie mówiąc
      już o tym, że moje dzieci mają tzw "zimny wychów"...
      • dorrit Tutaj tez... 05.10.04, 14:04
        ... mieszkamy we Wloszech i moja wloska rodzina jest, niestety, za
        przegrzewaniem, a jak sie zdarzy jakas choroba, to pewnie dlatego, ze dziecko
        nie bylo dobrze ubrane/przykryte. Bol brzuszka to tez wina zimnego powietrza.
        Niestety, jestem czesto "sam przeciw wielu". A gdy dziecko sie przyzwyczai do
        cieplego ubierania, to faktycznie potem ubrane nagle lzej moze sie przeziebic.
        Najgorsze, ze faktycznie rano, wyjezdzajac z domu po 7., jest chlodno, a potem
        temperatura skacze o 10-15 stopni w gore... dzieci wychodza wiec ubrane, potem
        sa w zlobku, wiec licze tylko na dobra wole i zdrowy rozsadek wychowawczyn...
        Z jedzeniem na szczescie nie ma takich problemow...
        • aszar.kari Alez Blum :) 05.10.04, 14:44
          Nie rozumiem Twojego "odkrycia", ze mamy w Polsce przegrzewaja i przekarmiaja -
          przeciez tak bylo zawsze! Odkad siebie pamietam, zawsze bylam tym dziwnym
          dzieckiem na podworku a moi rodzice nieustajaco napominani, ze na pewno Ich
          dziecku (mnie) jest za zimno i umre na zapalenie pluc, gardla, pecherza, uszu i
          wszystkich innych mozliwych organow. Nigdy w zyciu nie chorowalam na uszy, nie
          mialam anginy ani zapalenia czegokolwiek. Pierwsze w zyciu antybiotyki musialam
          zazywac juz jako dorosla kobieta i to wylacznie profilaktycznie. Teraz, gdy
          czytam na Forum watki o dzieciach, ktore sie w nocy odkrywaja i zdesperowane
          mamy umieraja ze strachu, ze Ich pociechy umra z zimna albo watki o
          niejedzeniu, podawaniu slodyczy, wychodzeniu na spacery w brzydsza pogode itp.
          czuje sie jakbym byla znowu w Polsce smile Nic sie nie zmienilo - znakomita
          wiekszosc polskich mam (niezaleznie od wieku, wyksztalcenia czy adresu) ma
          sklonnosci do przegrzewania i przekarmiania - tak sie juz widac objawia polska
          milosc macierzynska smile Na pewno sa wyjatki i pewnie sa traktowane tak jak
          traktowano moich rodzicow wiele, wiele lat temu. Osobiscie jestem przekonana,
          ze to np. Matka-Polka odkryla zjawisko "przeciagu" wink
          Sorry, Blum, za odebranie Ci Palmy Odkrywcy Prawdziwej Natury Matki-Polki wink
    • coronella Re: do danik :) 05.10.04, 14:44
      danik, usmijesz sie smile)) ale ja tez nie zjem jablka z lodówki. Po prostu nie
      moge, mam za wrazliwe zeby. U siebie w domu trzymam owoce na stole, a u tesciow
      tez wkladam do mikrofalówki smile)
      nie lubie zadnych owoców schlodzonych, jedynie arbuzy smile
    • anek.anek Re: wrocilam z polski i..do polskich mam 05.10.04, 15:48
      Zgadzam się z Tobą. Ja też się czasem czuję jak wyrodna matka, bo moje dziecko
      lata po dworze kiedy pada deszcz. Ale co do karmienia na siłę, to niestety się
      nie wypowiem, bo chociaż trzy czwarte matek, które znam wmusza perswazją słowną
      jedzenie w swoje dzieci, to jednocześnie te dzieci należą do grupy niejadków i
      żaden inny sposób poza szantażem (nie wyjdziesz na dwór itp) nie skutkuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka