Oglądam sobie z przyjemnością wnętrza mieszkań, albo pięknie urządzone balkony, tarasy itp.
I wszędzie (poza aranżancjami bardzo minimalistycznymi, ktore mnie w ogole nie kręcą) widuję sterty poduch na kanapach, sofach, fotelach. Wygląda to rewelacyjnie, ale wydaje mi się wybitnie niepraktyczne. Nie dość, że zajmują większość powierzchni, to wymagają przekładania, układania, poprawiania - praktycznie każde użycie mebla zgodnie z przeznaczeniem (czyli wygodne umoszczenie się na siedzisku) wymaga potem robienia porządku po sobie.
Jak jest u Was? lubicie, używacie? ja mam symboliczne dwie poduszeczki na kanapie "telewizyjnej", ale planuję urządzanie na nowo sypialni. I marzy mi się jakieś cudowne boho, tylko strach mnie ogarnia przed codziennym wieczornym rytuałem - gdzie te poduszki odkładać na noc?