ondysia
05.10.04, 09:00
Znacie moją historię, nie będę powtarzać. Wszystkie sugestie wzięłam sobie do
serca. Po przemyśleniu swojej sytuacji doszłam do takich wniosków, iż przede
wszystkim muszę podreperować się psychicznie, toteż umówiłam się do
psychologa. Potrzebuję wsparcia psychicznego, bo po prostu nie wyrabiam w
domu. Kiedy będę czuła się silnia będę rozmawiać. Nawet gdy o nim myślę mam
gulę w gardle.
Niby rozmawiamy, ale to takie wymuszone z jego strony. Walczę o pozory
atmosfery w domu, bo przecież dziecko w domu. Im dla mnie jest bardziej
obojętny tym dla dziecka bardziej oddany, a i bardziej wylewny dla mamusi
swojej, która opiekuje się dzieckiem.
Na razie nie wyprowadzam się, a wiecie dlaczego - to nasze wspólne
mieszkanie, nie dam mu tej satysfakcji, tylko na to czeka. Mocuje się ze mną
psychicznie, bo wie jak mnie zranić. Nie okazuje żadnych ciepłych uczuć,
zainteresowania, troski. Muszę to wytrzymać, bo jeżeli będę chciała wystąpić
o sperację lub rozwód to chyba taki rozapd musi ileś czasu trwać, na pewno
dłużej niż 2 tygodnie.
I pytanie do Was, do czego wykorzystać męża (seksualnie się nie da), jaką
korzyść odnieść z posiadania chłopa w domu?
Postanowiłam ten czas jakoś dla siebie wykorzystać, tj od przyszłego tygodnia
zapisuję się na basen, po ciąży mam jeszcze 10 kg, może gdy schudnę nabiorę
większej pewności siebie, wtedy jego obojętność nie będzie taka raniąca, bo
nie będzie mnie obchodzić? Będę czuła się atrakcyjna i nie będę potrzebowała
potwierdzenia swojej atrakcyjności ze strony męża.
Sorki za to że Was zadręczam swoimi problemami. Na prawdę nie mam z kim o tym
rozmawiać, a po prostu duszę się od emocji.To co się dzieje to dla mnie
prawdziwa tragedia. Ondysia