Dodaj do ulubionych

klasowa ofiara - po latach

26.06.17, 14:05
Dziewczyny, czytam was regularnie, widzę, że macie dobre pomysły/wspieracie/dajecie motywacyjnego kopa. Postanowiłam się zarejestrować, bo może coś mi napiszecie.
Szkoła podstawowa to był dla mnie koszmar - byłam klasową ofiarą, przy czym nikt fizycznie mnie nie dotknął, niczego nie zniszczył. Byłam "tylko" wykluczana, koleżanki scenicznym szeptem komentowały na bieżąco to co zrobiłam/powiedziałam, wznosiły oczy ku niebu. Nauczyciele nie widzieli/nie chcieli widzieć np. na wfie zawsze siadałam na ławeczkę, bo nikt mnie nie wybrał, pograć mogłam tylko wtedy, gdy nie było kompletu. Generalnie nie było dnia, żebym nie płakała - ale to w domu, nigdy przy klasie. Tam starałam się udawać, że to mnie nie wzrusza, aczkolwiek wielokrotnie przełykałam łzy. Z nauczycielami nie miałam szans o tym rozmawiać, bo potem od klasy "obrywałam" jeszcze bardziej. Z rodzicami nie chciałam rozmawiać, bo dawali mi odczuć, że to moja wina - skoro klasa dokucza, powinnam się zastanowić dlaczego i "coś" z tym zrobić. Do dziś nie wiem, dlaczego dziecku tak otwartemu, życzliwemu można tak dokuczać. Moją "winą" byli starsi rodzice - śmiano się z tego bardzo i głupie nazwisko - jako jedyna z klasy miałam okropne, od wulgarnie nazwanej czynności fizjologicznej - aż się dziwię, że rodzice nie wpadli na to, żeby ojciec przejął fajne, neutralne nazwisko matki. Minęło 25 lat a ja ciągle pamiętam takie akcje, że aż mi siebie żal - np. ognisko całej klasy - wisi lista, żeby się wpisywać, kto przyjdzie. Po tym jak się przełamałam i wpisałam wypisują się inni - zaczynają prowodyrki potem reszta na końcu słyszę - no widzisz, będziesz chyba sama, my nie możemy przyjść, baw się dobrze. Pamiętam jak płakałam po własnym komersie, kiedy to całe popołudnie przesiedziałam przy stole i nawet nikt nie zagadał. Kiedy wyszłam sobie trochę potańczyć natychmiast cała moja klasa - znów począwszy od prowodyrek postanowiła sobie odpocząćuncertain Ale przykrości, nastawianie przeciwko mnie cały czas - dzień po dniu. Co dziwnego rozmawiałam z niektórymi w relacji 1:1, przy czym te same osoby bały się odezwać do mnie przy prowodyrkach - 4, 5 dziewczynach.
No i teraz 25 lat po zakończeniu szkoły podstawowej. Nie miałabym ochoty pójść, ale spotkałam się przypadkowo z osobą z klasy, z którą rozmawiałam właśnie w takich relacjach 1:1 i zapytałam mnie, dlaczego nie mogłam przyjść. Wiem, że moja klasa spotykała się nieformalnie co jakiś czas ale teraz było spotkanie z wychowawczynią, która odczytywała listę - a przy moim nazwisku jedna z klasowych gwiazd wykrzyknęła, że nie mogłam przyjść.
I wiecie co, nie mogę mieć satysfakcji, że tym gwiazdom się nie udało - że teraz są jakoś na marginesie społeczeństwa. Pracują w normalnych zawodach - jedna w banku, inna została lekarzem, jeszcze inna nauczycielem akademickim. Z kolejną spotykam się czasem w przychodni, bo tam pracuje. No i właśnie - powiedziałybyście co myślicie o nich po latach? Wulgarnie - zniżając się do ich poziomu czy udawałybyście znów, że przecież nic się nie stało. Nie wiem, może mimo to, że jakoś poukładałam sobie szczęśliwe życie nie wyrosłam z syndromu ofiary? Wiem, że to, co działo się w podstawówce rzutowało na całe moje życie i prawie wszystkie wybory.
Obserwuj wątek
    • szafirowa77 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 14:12
      Umknęło mi, napiszę jaśniej. Oczywiście nie poszłabym, ale nie miałam nawet szans na decyzję, bo nie zostałam poinformowana o zjeździe. I osoba, która powiedziała wychowawczyni, że nie mogłam przyjść skłamała.
    • alpepe Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 14:36
      Z takich wspomnień rodzą się scenariusze horrorów. Współczuję Ci bardzo. Ja bym powiedziała tej pani w przychodni, tej pani w banku, tej pani z uczelni.
      • sasanka4321 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 14:40
        >Ja bym powiedziała tej pani w przychodni, tej pani w banku, tej pani z uczelni.

        Co bys powiedziala? Przeciez to dzieci byly. D z i e c i ! Szkola podstawowa.
        Ogolnie to nie wiedze sensu pchac sie tam, gdzie mnie nie chca, jesli nie jest mi to do czegos potrzebne. Rozsadniejsze jest koncentrowanie sie na wlasnym zyciu i na tym, co sie lubi.
        • mozambique Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 14:54
          dzieci ? keidys szkodla podstawowa to bylo 15 lat w ósmej klasie

          to jzu nie dzieci ale mlodociani przestepcy ( w co bardziej drsatycznych przypadkach)

          tez ostatnio spotaklam moja byla kolezanke z ósmej klasy , mocno nielubianą, cóz musze powiedziec ze z pelna satysfakcją zarejestrowałam fakt ze mieszka w patologicznej zarzyganej kamienicy , ma twarz wieloletniej pijaczki i swoją dorosłą przeszłość mocno nie-halo
          • mozambique Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 14:55
            15-latki mailo być
          • szafirowa77 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 15:01
            No ja takiej satysfakcji nie mam, aczkolwiek chyba jestem z gruntu zła, skoro taka zarzygana kamienica poprawiłaby mi mój nastrój.
            • kira02 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:56
              Tobie by poprawila nastroj zarzygana kamiennica i uwazasz sie za "z gruntu" zla. One poprawialy sobie nastroj krzywdzeniem Ciebie i uwzaja sie za dobrych ludzi.
              Współczuję i rozumiem, sama bylam ofiara szykan w podstawowce. Ale gdyby ktos zarzucil haslo spotkania po latach, tobym go chyba wysmiala.A po co? Co mnie laczy z tymi ludzmi? Co innego liceum, ale podstawowka?
          • panna_lila Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 18:45
            swoją drogą ciekawe, czy to że była nielubiana wpłynęło na jej dalsze życie, czy gdyby wszyscy ją akceptowali byłaby teraz zupełnie innym człowiekiem?
            • lauren6 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:17
              Przecież napisała, że bycie ofiarą przemocy ze strony rówieśników wpłynęło na jej późniejsze wybory życiowe.

              Co to w ogóle za pytanie?

              Oczywiście, że słowa ranią. Cholernie. Na lata. Do tego dochodzi uczucie bezradności, bo dorośli dali ciała na całej linii: nikt nie udzielil jej pomocy, choć jej szukała. Taka trauma mogłaby spłynąć bez żadnych efektów tylko po psychopacie bez uczuć. Normalnego człowieka zawsze zmieni.
            • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:21
              Tak. Byłaby.
              • 1st.world.problems Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:40
                Może nie "wszyscy akceptowali" bo zwykle naprawde malo kto ma tak super idealnie, ale gdyby miała jakaś nawet malutką grupkę koleżenską przez te 8 lat i bardziej życzliwych rodziców.
        • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 15:19
          > Co bys powiedziala? Przeciez to dzieci byly. D z i e c i ! Szkola podstawowa.

          Akurat ja bym nic nie powiedziała, bo z takimi osobami nie ma sensu rozmawiać, ale to, że byli dziećmi to nie jest żadne wytłumaczenie. Albo jest się dobrym człowiekiem albo złym. Sama nigdy nikomu nie dokuczałam. Na tym polega empatia, którą dzieci w podstawówce powinny mieć, a jeśli nie mają, to znaczy, że są pod jakimś kątem zaburzone.
        • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:16
          Autorka też wtedy była DZIECKIEM i wiele przez te osoby wówczas wycierpiała, co pozostawiło w niej trwały ślad do dzisiaj. Pewnie, że lepiej koncentrować się na sobie niż na przeszłości, ale w tym przypadku podobna sytuacja, jak kiedyś, otworzyła na nowo stare rany. Autorka nigdzie na siłę się nie pchała. Przykre to wszystko strasznie.
          • panna_lila Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 18:48
            "Pewnie, że lepiej koncentrować się na sobie niż na przeszłości..."

            Ale to jest przeszłość autorki więc jedno z drugim się łączy
            • 1st.world.problems Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:20
              Ale to jednak dziwne ze jeżeli nie miała żadnej brat niej duszy w tamtej klasie (a wprost przeciwnie) nadal zabiegać o jakąś więź z nimi. Klasowe gwiazdencje pewnie zapamiętały to jako zwykłe dziecięce podśmie**ujki i przeszły nad tym do porządku dziennego. Zero empatii albo zero empatii retrospektywnej.
            • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 20:27
              Dlatego o tym właśnie piszę. Dobrze jest dawać dobre rady, takie jak wyżej, kiedy samemu się czegoś nie doświadczyło.
        • kornelia_sowa Re: klasowa ofiara - po latach 28.06.17, 13:31
          dzieci były w podstawówce.

          Jak dorosła baba, kłamie, że inna nie mogła przyjść (wiedząc ze jej nie poinformował nikt) to zwykła s..ka jest
    • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 14:55
      Co bym zrobiła? Jakby była możliwość, to bym miłym dawnym koleżankom podłożyła parę świń - bo to wykluczanie wciąż trwa, nawet dzisiaj, to nie jest zamierzchła przeszłość...
      Może wiesz coś o nich, co mogłabyś wykorzystać?
      wink
      • szafirowa77 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 15:03
        Nie znam żadnych wstydliwych szczegółów z ich życia. Zresztą pół życia zmarnowałam na to, żeby zapomnieć
        • gama2003 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 15:27
          To jeśli to tylko możliwe, nie myśl, nie wspominaj.
          Miałaś pecha trafić na kanalie, nie trać więc więcej energii na kogoś kto na zwykłe cześć nie zasługuje.
          Przy okazji przypadkowego spotkania odegraj kobietę sukcesu. Nic takim ludziom nie psuje bardziej samopoczucia niż sukces ofiary.
          Szkoda sił na zemstę, taką zaplanowaną.
          Oczywiście, jeśli życie przyniesie okazję do dania pstryczka w nos którejś idiotce - nie omieszkaj.

          Na spotkanie klasowe bym nie poszła za Chiny. Kłamstwo na Twój temat bym skwitowała przy okazji - widać xy nie mogłaby znieść, że tak mi się dobrze w życiu wiedzie. I czekała aż poczta pantoflowa zadziała.
          Trzymaj się z daleka od tych ludzi i tych wspomnień. Nie są godni.
        • saszanasza Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 16:28
          szafirowa77 napisał(a):

          > Nie znam żadnych wstydliwych szczegółów z ich życia. Zresztą pół życia zmarnowa
          > łam na to, żeby zapomnieć

          Ja uważam, że ludzie się zmieniają. To jakim było się za młodu nie zawsze rokuje na przyszłość. Moim zdaniem nie ma co rozgrzebywać starych ran, trzeba iść do przodu.
          • chicarica Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:51
            Tu jak widać te panie się nie zmieniły, skoro kłamią że autorka wątku nie mogła przyjść.
        • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:16
          Może jakieś spotkanie z psychologiem w takim razie by Ci się przydało, skoro to zostawiło w Tobie takie ślady?
        • kamea_chateau Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:55
          a jakie to ma znaczenie.
          To jak cie traktowały to był mobbing. Straszne przeżycie.
          Kilka małych nawet nieprawdziwych prosiątek byłoby wyrównaniem rachunków.
          • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:09
            Zamiast prosiątek przydałby się psycholog, skoro po tylu latach nadal jest niska samoocena.
            • 1st.world.problems Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:22
              No,zdecydowanie, jeżeli to li tylko i jedynie atmosfera w szkole się do tego przyczyniła na całe następne ponad 25lat. Zaufanych w sobie pańć klasowych nijak nie zmieni;co najwyzej swój sposób myślenia i przeżywania.
    • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 15:17
      Bardzo przykre jest to o czym piszesz.
      Czy w klasie były osoby, które traktowały Cię dobrze? Nie mówię tu już o jakichś przyjacielskich stosunkach, bardziej chodzi mi o to, że nie brały udziału w dręczeniu Ciebie, czasami coś tam zagadnęły, o coś spytały, czasami wracałaś z nimi ze szkoły do domu?
      Bo mnie jednak niemal wszyscy traktowali normalnie, chociaż miałam coś takiego w sobie, że przyciągałam zakompleksione osoby, które sobie poprawiały na mnie humor.

      Powiem szczerze, że nie zwróciłabym uwagi prześladowcom, ponieważ myślę, że to ten gatunek ludzi, co to zawsze uważają, że mają rację, a poza tym to sobie coś ubzdurałaś..
    • black.sally Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 15:27
      ło matko dziewczyno... poszła by to raz, a dwa powiedziała bym koleżance prawdę dlaczego nie przyszłam na spotkanie klasowe, choć bardzo chciałam
    • mikams75 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 15:31
      zapytana, dlaczego nie moglam przyjsc powiedzialabym wprost, ze nie zostalam zaproszona przez prowodyrki wieloletniego mobingu. A dorosle kobiety nie potrafia wyjsc ze roli z czasow podstawowki.
      Przykre, wspolczuje i gratuluje sily ducha i wyjscia na prosta.
      • aqua48 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 16:26
        Horror. Nie żałuj, że nie zostałaś zaproszona. Co niby miałabyś miłego wspominać? Prześladowanie? Czy może nadal "koleżanki" by się nad Tobą próbowały znęcać? Odetnij się od nich całkiem świadomie. Nie śledź co robią, nie podtrzymuj kontaktów. Żyj swoim życiem i buduj swoje poczucie wartości niezależnie od tamtych dziewcząt a teraz kobiet. Masz jakiś swój krąg koleżeński?
    • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 16:34
      Z osób (z mojej podstawówki) które były agresorkami/-ami, tak naprawdę tylko jedna wyrosła na "normalną" osobę, tzn. zamknęła tamten etap, zachowuje się przyzwoicie i jest raczej dobrym człowiekiem. Reszta wyrosła na pospolitych chamów i cwaniaków. Dwie pozują na osoby kulturalne i światowe, ale, cytując Nosowską, to raczej "buraczane damy". Niemniej i tak mają lepiej - znajoma będąca jedną z częstszych ich ofiar, mimo zdobytego solidnego wykształcenia, jest bezrobotna, a większość czasu spędza na terapiach i leczeniu głębokiej depresji. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że ma wsparcie, także finansowe, w rodzinie.
    • tro_tot Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:12
      Miałam bardzo podobną sytuację do Twojej. Ale po latach byłam na tyle silna że inteligencją zabiłam wszystkie "lepsze" koleżanki. Po za tym bardzo zadbałam o siebie smile Mam świetną pracę, i dużo osiągnięć na swoim koncie.
      Pojechałam kiedyś na takie spotkanie klasowe i co się okazało? Że te wszystkie koleżanki co się uważały za lepsze pracują dziś na gorszych stanowiskach, są mniej zadbane, mniej wykształcone, lub w ogóle bezrobotne. Powiedziałam głośno i wyraźnie że powinno się zapraszać wszystkich bez wyjątków, w końcu to już nie podstawówka i jesteśmy dorośli... Niektórych zamurowało smile A dawni koledzy wzroku oderwać nie mogli smile I żeby nie było miałam tylko na sobie dżinsy, top, marynarkę i szpilki smile Najważniejsza moja rada, to taka żeby być pewnym siebie, i nie dać się zmanipulować smile A wszystko będzie dobrze smile Trzymam kciuki za Ciebie.
      • kamea_chateau Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:59
        Tro_tot witam w klubie.
        Jakie to przyjemne kiedy widzisz swoich mobberów albo inaczej prześladówców i możesz głośno zaśmiać się im w twarz.
        Czasem trzeba poukładać sobie to w głowie, przepracować i odciąć się. Żyć dla siebie i własnym życie -czerpać garściami.
        Tylko tak na marginesie- zemsta to danie najlepiej smakujące na zimno.


        • tro_tot Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 18:38
          To nawet nie zemsta, to karma smile Nigdy nikomu nie dokuczałam, nie wyśmiewałam się z nikogo, czy to z powodu wiary, wyglądu, koloru skóry czy pochodzenia. Ja długo byłam taką szarą myszką, cierpliwie znosiłam wszelkie docinki. Ale poznałam naprawdę wartościowych ludzi, którzy uświadomili mi że ja też jestem tak jak oni, też mam w sobie ogromną wartość smile A znając swoją wartość, to chyba najcenniejsze doświadczenie smile
          • znowu.to.samo Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 20:53
            Ja byłam zahukaną dziewczynką na którą uwzieły sie wespół trzy dziewuchy. Dokuczały mi przeważnie słownie ale raz jedna chciała mnie wypchnąć z okna sad Reszta klasy była bierna ale miałam dwie luźne koleżanki, też zahukane szare myszy.

            Po latach, gdy nastało fb zauważyłam okazje i udało mi sie odpłacić pięknym za nadobne i potwierdzam: zemsta jest słodka big_grin
            • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:06
              I w jaki sposób się zemściłaś? smile
              • znowu.to.samo Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 23:08
                Wtedy wszyscy masowo zakładali konta na fb ale mało kto orientował sie w ustawieniach. I że tak powiem, wykorzystałam to 😊 odpowiednio i dobitnie skomentowałam urodę, inteligencję itd. tak im poszło w pięty że szybko pokasowały konta. Ale miałam ubaw big_grin
                • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 10:48
                  Gorzej, gdyby były ładniejsze i inteligentniejsze. Trochę dziecinada moim zdaniem.
                  • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 10:54
                    Racja, że dziecinada, ale z drugiej strony takich osób jakoś nie żal.
                    Empatii je to nie nauczy, bo to nie ten typ ludzi, ale przynajmniej zawsze przez chwilę i one mogą poczuć się jak ofiary.
                    • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 11:07
                      Mnie też nie żal takich osób, ale takie "zemsty" nie nauczą niczego agresorów, a nawet mogą zaszkodzić. W opisanej sytuacji, gdyby trafiła na inteligentniejsze osoby, wytknęłyby jej kompleksy i ośmieszyły.

                      To, co opisałaś niżej, to inna sytuacja, bo mściła się młoda osoba, w trakcie trwania sytuacji z dokuczaniem, a nie po latach i jako osoba dorosła.
                • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 10:51
                  I słusznie.
                  Skoro one nie miały skrupułów, żeby Ci dokuczać, to należało się im big_grin.

                  Moja siostra kiedyś na jakimś wyjeździe klasowym nasikała do szamponu osobie, która bardzo dużo jej dokuczała. Szampon był żółty z kaczuszką. Ponoć dało jej to dużą satysfakcję i kiedy ta osoba znów robiła do niej jakieś przytyki (a nie wiedziała o urynach w swoim szamponie), to siostrę mniej to ruszało, bo czuła się usatysfakcjonowana zemstą.
                  • znowu.to.samo Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 14:29
                    One były tak podłe wobec mnie, że nie ma słów. A ja byłam zahukaną dziewczynką która robiła wszystko by zejść im z drogi, a one wykorzystywały każdą okazje by mnie wdeptać w ziemie. Teraz bez wychodzenia z domu przydybałam wszystkie trzy, w realu to byłoby raczej niemożliwe. Było jedno spotkanie klasowe, ale nie byłam zaproszona, a jedna z nich powiedziała "całe szczęście że nie wszyscy przyszli" wiadomo było że chodzi o mnie. To potwierdza że tacy ludzie sie nie zmieniają.
                    Więc poczekałam aż pozakładają konta i z namaszczeniem zamieszczą najładniejsze zdjęcia. Więc zrobiły to i czekały na zachwyty. Zamiast tego były moje " odpowiednie" komentarze.
                    A te kretynki nie wiedziały co to ustawienia prywatności i jedynie kasowały komentarze, a ja zaraz wstawiałam nowe, i każdy mógł sobie poczytać 😁. Aż pokasowały konta.
                    To wszystko jest nic w porównaniu z tym jak mnie przez lata prześladowały.
                    Mówcie co chcecie, że dziecinada itd. nie obchodzi mnie to, ja mam satysfakcje. Bo prawda jest taka że wpadłam przez nie w depresje i wogóle szkołe wspominam jako koszmar.
                    • 1st.world.problems Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 14:31
                      To rzeczywiście były mało ogarnięte, większość ludzi dobrze czai ustawienia prywatności i nie dalaby skomentować nikomu spoza listy znajomych. Nawet w jakimś 2009 roku czy wczesniej.
                      • znowu.to.samo Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 15:35
                        World problems zdziwiłabyś sie jak wielu ludzi, i to młodych nie ogarnia nie tylko ustawień na fejsie ale w ogóle " internetów" .
                        • 1st.world.problems Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 15:54
                          No to w liceum i na studiach obracałam się wśród elit (pod tym wzgledem) w takim razietongue_out

                          Raz jedyny w życiu widziałam akcje zaspamowania komuś profilu na fb roznymi docinkami przez obcych dla niego ludzi (tzn ktokolwiek mogl komentowac). Ale chyba mało czasu przeznaczam na fb, raczej używam messengera a nie podziwiam zdjęcia znajomych czy nowe posty na fanpage.
                    • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 14:36
                      Bardzo dobrze Cię rozumiem big_grin
                      U mnie zemsta była lajtowa wink
                      Założyłam jeszcze na NK profil "Najbrzydsze na NK" i z uporem maniaka zapraszałam je do znajomych. Gdy ignorowały zaproszenia namawiałam żeby dołączyły bo naprawdę się nadają wink
                      • znowu.to.samo Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 14:47
                        😁😁😁niby niewiele, bo mała prywatna vendetta, ale poprawia humor 😁
                      • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 16:54
                        Dobre big_grin
                    • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 14:50
                      Poczucie krzywdy i potrzebę satysfakcji rozumiem w pełni. To naturalny odruch. Mimo wszystko uważam takie "zemsty po latach" za dziecinne i tak naprawdę dające dawnym agresorom satysfakcję z tego, że ich dawna ofiara do tej pory nie pozbyła się kompleksów (w tym konkretnym przypadku może być rzeczywiście inaczej, bo trafiły ci się jakieś niezbyt lotne intelektualnie, ale często agresorkami są osoby inteligentne, perfidne i zwyczajnie cwane). Gdybym czuła potrzebę zemsty po latach, uznałabym to za dowód na to, że nadal dawne agresorki mają na mnie zbyt duży wpływ i próbowałabym jakieś terapii. Piszę to z punktu widzenia osoby, ktora nie tylko obserwowała agresję, ale i jej doświadczyła.
                      • znowu.to.samo Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 15:31
                        Teraz to pojechałaś z tymi inteligentnymi agresorkami. Tersz obrażasz ofiary sugerując, że są na tyle głupie by dać sie zastraszyć tym inteligentnym agresorom. Ja zaś widze wrażliwe, empatyczne dzieci dręczone przez tępaków, niezdolnych do uczuć wyższych agresorów, które w grupie czują sie silne i agresją leczą swoje maciupkie poczucie własnej wartości.
                        • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 15:56
                          Przeczytaj spokojnie moj post jeszcze raz. W ogóle nie wspomniałam (ani niczego nie sugerowałam) o inteligencji ofiar. Ani w sposób negatywny, ani pozytywny. Inteligencja nie ma związku z moralnością (niestety), co oznacza, że ofiary mogą być, mówiąc kolokwialnie, głupie i mogą być też bardzo inteligentne. Podobnie wśród agresorów można znaleźć głupców i osoby o wysokim poziomie inteligencji, którą wykorzystują, żeby krzywdzić innych. Doczytaj też proszę ostatnie zdanie z mojego postu wyżej.
                          • znowu.to.samo Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 17:18
                            Jednak zaakcentowałaś że agrasorzy są często ludzie inteligentni a ja miałam pecha trafić na głupków, bo gdyby było inaczej to pewnie dałyby mi popalić.😕 Napisałaś w dwóch postach!! uncertain dletego ja zastanawiam sie: co z tobą jest???🤔
                            I nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia a na samo wspomnienie jak te baby zmywały sie z fejsa uśmiecham się
                            • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 17:49
                              znowu.to.samo napisała:

                              > Jednak zaakcentowałaś że agrasorzy są często ludzie inteligentni a ja miałam pe
                              > cha trafić na głupków, bo gdyby było inaczej to pewnie dałyby mi popalić.😕

                              Owszem, istniałoby takie ryzyko. Bywałam świadkiem (na szczęście tylko świadkiem) takich sytuacji.

                              > Napisałaś w dwóch postach!! uncertain dletego ja zastanawiam sie: co z tobą jest???🤔

                              Nic, mamy inne doświadczenia po prostu.
                              • znowu.to.samo Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 19:56
                                Ja uważam że agresor wybiera na ofiary spokojnych ludzi o łagodnym usposobieniu, którzy nie potrafą być tak chamscy i ordynarni, więc wiadomo że nie odpłaci pięknym za nadobne. A gdy do tego dostrzegają jakiś feler jak nazwisko czy chociażby wadę wymowy, to już w ogóle łatwy cel. Więc zaczynają podburzać innych i knuć przeciwko ofierze.
                                Ja uważam że to ma niewiele wspólnego z inteligencją, co jest to próba poprawienia sobie samopoczucia kosztem kogoś innego, spokojniejszego. Poczucie bycia lepszym bo sie komuś dokopało. Mało to takich choćby na foru????
                                • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 20:48
                                  znowu.to.samo napisała:

                                  > Ja uważam że to ma niewiele wspólnego z inteligencją,

                                  Otóż to. Inteligencja jest kwestią zupełnie odrębną od bycia dobrym/bycia podłym.

                                  > co jest to próba poprawienia sobie samopoczucia kosztem kogoś innego, spokojniejszego.

                                  Zgadzam się i zupełnie nie stoi to w sprzeczności z tym, co napisałam wcześniej.

                                  > Poczucie bycia lepszym bo sie komuś dokopało.

                                  Otóż to - dlatego zemsta po latach, kiedy jest się człowiekiem dorosłym, jakkolwiek przynosi pewną satysfakcję, dla mnie jest właśnie wyrazem tego, o czym piszesz - "poczucia bycia lepszym, bo się komuś dokopało". Po co? Najlepiej nie zawracać sobie nimi głowy i nie marnować swojego czasu na dawnych agresorów, dostarczając im tylko dowodu na to, że nadal się nimi przejmujemy.
    • wapaha Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:26
      Strasznie współczuję temu dziecku, którym byłaś i strasznie współczuję Tobie teraz. Idź , jak najbardziej, spojrzyj wszystkim jasno w oczy i spokojnie powiedz im jak się czułaś , jak się zachowywali..
      BTW
      Jakiś czas temu miałam mini spotkanie , był jeden kolega z klasy, który był taką klasą ofiarą, "ciotą" jak się wtedy mówiło ( nie w charakterze seksualnym ale takim pogardliwym, ciamajda itp ) Okazało się, że jest na rencie..prawdopodobnie psychiatrycznej czy cóś ( wiem że miał epizod w psychiatryku ). Mieszka z rodzicami, przywieźli go rodzice, odwieźli go rodzice. To było koszmarne spotkanie..sad
      • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:56
        No właśnie, ciekawa jest korelacja między takimi problemami danej osoby w klasie a jej problemami wewnątrzpsychicznymi. W sensie, co było pierwsze, czy takie niszczenie przez środowisko aż tak źle wpłynęło na psychikę, czy odwrotnie, dana osoba była niszczona, bo była "dziwna" (pod względem psychicznym).
        • miss_fahrenheit Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 18:45
          To działa w obie strony.
          • 1st.world.problems Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:26
            Kiedyś (lata 70-80) diagnostyka aspergerow itp zaburzen nie była aż tak rozwinięta a w dorosłym wieku takie osoby mogły dostać diagnozę schizofrenii czy schizotypowosci. Autyzm mogli rozpoznawać wyłącznie jak był totalnie ewidentny i bardzo gleboki.
          • whitney85 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 20:32
            Znam osobę, która gnebiona w podstawówce zachorowała psychicznie wkrótce po jej zakończeniu i tak już dwadzieścia lat to trwa.
        • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 20:59
          Myślę, że wystarczy mieć wrażliwszy nieco od przeciętnej układ nerwowy i brak wsparcia w bliskich. W innej klasie taka osoba mogłaby przejść przez całą edukację normalnie, jako jedna z wielu.
          Chłopak który był dręczony w szkole zyskał nowych kolegów w nowej klasie (po szkole podstawowej), ja też. Poszłam potem do szkoły w której raczej nie było tzw. dziewczyn z lepszych domów i mimo, że wiem że niektóre grupki za plecami mnie obgadywały nikt mi nie robił żadnych przykrości wprost. Zakolegowałam się z małą grupką dziewczyn w podobnej do mojej sytuacji. Nie było super, było ok.
        • lauren6 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:06
          > No właśnie, ciekawa jest korelacja między takimi problemami danej osoby w klasie a jej problemami wewnątrzpsychicznymi.

          Żadna. Kozłem ofiarnym może zostać każdy, choć trochę odbiegający od szeroko rozumianej normy: zbyt bogaty/zbyt biedny, za mądry/za głupi, za gruby/za szczupły, z innej grupy etnicznej, innego wyznania itd. Autorka pisze, że w jej przypadku chodziło o głupie nazwisko + starych rodziców. Wierzę, że tak mogło być. Dzieci z dziwnymi imionami bardzo często padają ofiarą przemocy rówieśników uncertain
    • chicarica Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:50
      Powiem tak: niewiele straciłaś opuszczając spotkanie z gromadką kretynek i jeszcze większą gromadką tchórzy.
      Najlepiej byłoby zamknąć ten rozdział i nigdy więcej nie szukać kontaktu z tamtą grupą, a jak ktoś zapyta - powiedzieć otwarcie, że nie zostałaś o spotkaniu powiadomiona, choć pewnie i tak byś nie przyszła, ponieważ nie zależy Ci na kontaktach z przemocowymi, toksycznymi osobami. Jeśli nadal Cię to jakoś dręczy, to kilka spotkań z terapeutą żeby obgadać ten temat i wtrącić Cię na dobry, przynoszący Ci spokój tor myślenia. Natomiast jeśli ktoś inny powiedział Ci o tym że było spotkanie, to nie widzę powodu, by ukrywać kłamstwa tamtej manipulatorki.
    • handzia.kaziukowa Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 17:52
      Współczuję... obejrzyj szwedzki film "Zjazd absolwentów" z 2013 roku, może Ci to w czymś pomoże.
      • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:03
        Polecam też tę książkę:

        lubimyczytac.pl/ksiazka/54618/dziewietnascie-minut

        Tu prześladowany jest przez całe lata chłopiec, aż w końcu sięga po broń (rzecz dzieje się w Stanach).
        Dość realistycznie przedstawiono jego stany ducha i jak może zacząć się prześladowanie.
      • fil.lo Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 18:09
        Też polecam "Zjazd absolwentów", bardzo dobry film. I bardzo a propos pytania zadanego w pierwszym poście - co zrobić "po latach". Autorka filmu zrealizowała inscenizację takiego zjazdu klasowego, na którym wygarnęła całej klasie (aktorów), jak sprawy się mają z jej punktu widzenia. Potem - z tym nagranym inscenizowanym filmem - chciała spotkać się z rzeczywistymi kolegami z klasy. Czasem udało się spotkać, czasem nie. Ich reakcje są fascynujące.
        Nie wiem, co zrobiłabym na miejscu autorki wątku, bo nigdy nie czułam się tak źle przez nikogo. Bardzo współczuję. Możliwe, że dążyłabym do konfrontacji. Jednak na zimno najlepszym rozwiązaniem wydaje się być olanie tych ludzi i trzymanie się od nich z dala. Pozdrawiam.
    • landora Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 18:28
      Nic bym pewnie nie powiedziała.
      Sama byłam klasową ofiarą, chociaż chyba aż tak nikt mnie nie prześladował - po prostu generalnie byłam sama. Na zjazd klasowy nie poszłam. Po co - nie mam tam żadnych przyjaciół czy choćby bliższych znajomych.
    • lauren6 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:21
      > No i właśnie - powiedziałybyście co myślicie o nich po latach? Wulgarnie - zniżając się do ich poziomu czy udawałybyście znów, że przecież nic się nie stało.

      Tak. Myślę, że nazwanie zła po imieniu może Ci przynieść ulgę.
      • 1st.world.problems Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 19:44
        Istnieją różne sposoby tej werbalizacji (mozna po prostu napisać list którego się nawet nie wysle; poczucie ulgi podobne), a nie np. szukać okazji do osobistrgo spotkania. Dawne gwiazdy klasowe pewnie taka próbę umówienia spotkania by olaly luźnym kalafiorem. A nachodzenie w pracy np wykładowcy czy lekarza moze byc cokolwiek dziwne.
        • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 20:32
          Nie trzeba nachodzić.
          Miałam w klasie w LO taką mądrzącą się, chamowatą, ostro imprezującą dziewuchę, która bardzo psuła atmosferę w klasie. Ja jej wręcz znieść nie mogłam. Miałam wiele satysfakcji, kiedy z powodu olewania szkoły nie zdała i znalazła się poziom niżej, zostawiła nas w spokoju. Później powędrowała za mną na studia, uczy w szkole. Ileś moich znajomych nauczycielek z kręgu tego samego przedmiotu (ja nie uczę tongue_out) wie, że to był nierozgarnięty, leniwy tłumok, który kiblował w LO tongue_out.
          • hummorek Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 20:45
            Piękne big_grin
            • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 20:48
              Kochana, jakbyś miała ją w klasie, to byś mi się nie dziwiła wink.
              No i co to za nauczycielka, co sama nie potrafiła o czasie liceum skończyć, hm?
              • hummorek Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 16:06
                Wcale się nie dziwię, to nie było podszyte ironią wink
                • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 16:48
                  Wiesz, ja na ematce to już wszędzie tropię ironię wink
    • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 20:50
      Ja bym nie wchodziła w żadne spotkania po latach.
      Zbędny masochizm.
    • smoczy_plomien Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:02
      Masz niskie poczucie własnej wartości, niepotrzebnie rozpamiętujesz sprawy sprzed 30 lat. Również byłam gnębiona, moją winą były rude włosy i nieśmiałość. Natomiast w przeciwieństwie do Ciebie w ogóle nie kojarzę szczegółów tego gnębienia, konkretnych sytuacji. Wyparłam to, mam na to zlewkę. Z ludźmi nie mam żadnego kontaktu.

      Wiesz, ludzie się zmieniają. Jako dzieci większość z nas robiła mniejsze i większe głupoty. Ale w pewnym momencie się dorasta. Jeśli ktoś jest dorosły i dalej miałby coś do rudych włosów albo złego nazwiska, to raczej bym mu współczuła pustki pod kopułą. A pytanie dlaczego nie mogłam przyjść, skwitowałabym śmiechem i tekstem w stylu "O borze, a ta to dalej nie dorosła?!".
      • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:05
        A jakie ma mieć poczucie wartości po tym co przeszła w pierwszych latach życia czyli wtedy gdy człowiek jest 100% bezbronny i zależny od innych?
        W życiu dorosłym jak jesteś mobbingowana to możesz iść do sądu albo odejść z pracy.
        Dziecko nie ma żadnego pola działania.
        To zostaje na zawsze.
        • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:08
          kaznodzieja dobrze prawi, polać jej.
        • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:09
          Nie do końca.
          Człowiek nie jest przez całe życie bezwolnym dzieckiem.
          Zdobywa wykształcenie, zawód, nowych znajomych na każdym etapie edukacji, zdobywa bliskie osoby, pozycję zawodową, jakąś tam kasę...
          Jeśli prześladowanie z czasów podstawówki wciąż tak głęboko w nim tkwi, to powinien przyjrzeć się sam sobie, dlaczego wciąż czuje się tak niepewnie w życiu.
          • wapaha Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:32
            Co Ty pierniczysz w ogóle ?
            Niedawno sama pisałaś o goownianym żarciu i innych traumach, które fundowała ci matka i że one wpływają na twoje życie a innym sugerujesz przyjrzenie się sobie ?
            Co tu patarzeć ?
            To, czego doświadczamy w dzieciństwie wpływa na nas szczególnie na całe zycie-i pozytywnie i negatywnie -zwłaszcza gdy przypada na okres kształtowania się osobowości, postawy wobec życia i ludzi.
            • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:41
              Ale o so chodzi? wink
              Goonwniane żarcie miało taki oto wpływ na moje życie, że odżywiam moje dziecko zdrowo, pełnowartościowo i jest to dla mnie istotny element. Mam wysoką świadomość żywieniową, że tak powiem. Ale nie dlatego, że leczę swoje traumy, tylko chcę mieć dziecko bez nadwagi, prawidłowo odżywione.
              Sobie się przyglądam - często. Wiem, jakie elementy z przeszłości wpłynęły na mnie pozytywnie, jakie negatywnie, ale też widzę, pod wpływem jakich nowych zdarzeń i przeżyć te złe, stare się zacierają, przestają być uwierające, bolesne. Wypowiadanie się o tym na forum też działa bardzo dobroczynnie wink.
              Postawa wobec ludzi i osobowość nie kształtuje się jedynie do końca podstawówki. Na całe szczęście. Co piszę jako osoba, która była w bardzo nieprzyjemnej, chamskiej, patologicznej wręcz i pełnej łobuzów klasie. W liceum odżyłam, ale świadomie wybrałam klasę i szkołę, do której chyba nikt ode mnie nie szedł.
              Warto wiedzieć, dlaczego pewne złe wspomnienia bolą przez całe życie, warto próbować coś z tym robić, jeśli tak strasznie doskwierają.
          • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 08:42
            Nie jest. Ale dziecięce traumy wpływają na całe życie.
            I na owe zdobywanie wykształcenia, zawód, zdobywanie nowych znajomych wpływa to co Cię spotkało w dzieciństwie.
            Ty sama jesteś tego żywym przykładem. Mimo średniego wieku i posiadania własnej rodziny drżysz o szkołę swojej córki. Przeniosłaś ją 3 razy ze względu na towarzystwo bo Ciebie samą gnębili w szkole i zapewne chciałaś tego samego oszczędzić córce.
            Może zastanów się czemu aż tak przyglądasz się i komentujesz każdą p....dołę związaną ze sprawami szkolnymi córki?
            Czemu czujesz się niepewnie?
            • zlababa35 Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 10:18
              Owszem, zastanawiam się nad tym.
              To, co napisałam, absolutnie nie było przytykiem wobec autorki!!! Tylko radą...
              Bo ja np. zastanawiając się, zobaczyłam, że część moich obaw była dość bezpodstawna - i że ja akurat miałam wokół siebie bardzo niefajne, niezainteresowane szkołą i nauką środowisko (co w dzisiejszych czasach jest rzadkością, większość rodziców jednak pcha swoje dzieci w kierunku zdobycia wykształcenia, chyba, że mówimy o dzielnicy skrajnej patologii). Szkoła jest obecnie inna niż za moich czasów, na szczęście.
              A po drugie - czasem żałuję, że moja mama tak nie analizowała każdej pierdoły, że w sprawach nauki byłam jakoś tam sama sobie zostawiana. Myślę, że dalej bym zaszła, będąc bardziej motywowana od początku - i w lepszym, mającym większe aspiracje życiowe środowisku.
    • eulalia_bardzo_przecietna Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 21:12
      To co opisujesz nie miesci mi sie w glowie. Bardzo ci współczuję, to musial byc koszmar.
      Sam fakt, ze dorosle baby po latach nadal zachowuja sie, jakby ich wrazliwosc i postawa zatrzymala sie na etapie bycia gnojkiem i malym chamidlem z podstawowki swiadczy o tym, ze nie masz absolutnie czego zalowac. Wiem, ze nie sam fakt, ze cie tam nie bylo, ale fakt "wyczytania" cie boli, ale czy warto znizac sie do tekiego poziomu? Czy osoba, ktora tak gruboskornie kogos traktuje w ogole poczuje jakakolwiek przykrosc, jesli np cos jej bezposrednio wypomnisz? Watpie. Po takich typach po prostu wszystko splywa. Jesli chcesz sie zemscic- zrob to. Dla jasnosci - nienpopieram zemsty, ale w opisanym przypadku sie jek nie dziwie. Nie wiem czy sama bym nienskorzystala, gdybym miala odpowiednia okazje.
    • alchemy_alice Re: klasowa ofiara - po latach 26.06.17, 22:23
      Współczuje ci, bo przeżyłam to samo. Zaproszono mnie na zjazd, ale nie poszłam, nawet nie tłumaczyłam dlaczego. Przejdź się do terapeuty, przegadaj temat, trochę to potrwa, ale uwolnisz się od nich. Jesteś z pewnością wartościową osobą i życzę ci abyś to sobie uświadomiła. Oni cie skrzywdzili, nie mieli do tego prawa ani powodu, ale to zrobili. Ludzie tacy są. Pamiętaj jedynie, ze to nie twoja wina i że nie jesteś od nikogo gorsza. Przytulam wirtualnie i wypycham siłą na terapię. Walcz o siebie jak lwica, jesteś tego warta!
    • szafirowa77 Zbiorczo 26.06.17, 23:14
      Dziękuję za wszystkie wpisy. Pojawiło się tam parę pytań, więc postanowiłam odpowiedzieć w jednym miejscu.
      -Oczywiście to nie jest tak, że z chęcią poleciałabym na zlot i za przymilałabym się tym osobom. Pojawiła się u mnie raczej chęć takiego ostatniego słowa - to ja wybieram czy chcę przyjść czy nie (nie poszłabym) a jednocześnie powiedziałabym chociażby telefonicznie : wiesz co, Iksińska, w doopę sobie wsadź to zaproszenie, nie mam żadnych dobrych wspomnień a ty sama byłaś beznadziejna. No cóż - po raz kolejny to za mnie zadecydowano - nie dziwcie się, że wróciły fatalne wspomnienia sprzed lat - tak jak pisałam - nie mogłam zagrać, choć miałam ochotę, nie mogłam pójść itd.
      -Sądzę, że część osób była w stanie mnie akceptować, a dla części byłam obojętna, ale te osoby z którymi normalnie gadałam, były w stanie obgadać mnie potem, albo wprost powiedzieć o czym rozmawialiśmy + powymyślać jakieś niestworzone historie, żeby zapunktować u tych gwiazd
      - Chłopcy nie dokuczali słownie w ogóle, aczkolwiek gwiazdy pilnowały, by się nie odzywali, wymyślając ordynarne rymowanki - moje nazwisko generalnie rymowało się z wieloma wulgarnymi słowami, więc poetki od siedmiu boleści miały pole do popisu.
      -Bliżej kolegowałam się najpierw z dziewczyną, która chyba była opóźniona i w efekcie wylądowała w szkole specjalnej a potem córką alkoholika. Tej ostatniej trochę dokuczały, aczkolwiek umiała się obronić bluzgając je aż miło, wiec chyba jej się bały. Moi rodzice mieli mi za złe tę znajomość, ale ja przyjaźniłam się bardzo, a ona lubiła przesiadywać w moim spokojnym domu.
      -Moje zachowanie w szkole średniej było efektem tego, co działo się w sp. Nikt mnie otwarcie nie gnębił, ale ja stałam się bardzo cicha, wycofana, nijaka. Dali mi spokój, ale nie byłam zapraszana, sama nie byłam w stanie wyjść z inicjatywą. Przyjaźniłam się z jedną dziewczyną - równie cichą, z bardzo trudną sytuacją w domu. Ze szkoły średniej pamiętam też, że bardzo pilnowałam, żeby nie mieć paska, nie brać udziału w konkursach. W pierwsze klasie zrobiłam to raz i wyczytano moje nazwisko na akademii. Ten rechot chyba z 10 min pamiętam do dziś big_grin I zawsze przedstawiałam się wyłącznie imieniem.
      -Macie rację. Terapia by mi się przydała. Przez 20 lat wydawało mi się, że zapomniałam, ale paskudnie to ze mnie wylazło...
      • zlababa35 Re: Zbiorczo 26.06.17, 23:20
        Masz inne nazwisko teraz?
        • szafirowa77 Re: Zbiorczo 26.06.17, 23:26
          Taksmile))) mam pięknesmile Do tego stopnia, że czasem podczas rozmowy tel. przedstawiam się wyłącznie nazwiskiem tongue_out Nie szukałam pod tym kątem, ale się trafiło. Mam cudownego męża od nastu lat, udane dzieci, przyzwoitą pracęsmile
          • zlababa35 Re: Zbiorczo 26.06.17, 23:26
            To dobrze big_grin.
          • cauliflowerpl Re: Zbiorczo 27.06.17, 07:40
            Idź do terapeuty. Aż się popłakałam jak to czytałam, strasznie Ci współczuję.
            I tak, powiedziałabym im. Nie po chamsku, wręcz przeciwnie, elegancko. Taki duszony w sobie, niewyrzucony żal zżera od środka.
          • 1st.world.problems Re: Zbiorczo 27.06.17, 14:49
            W szkole średniej miałam dwóch kolegów, którzy przy okazji ozenku zmienili nazwiska. W liceum chyba już trochę się zahartowali (oraz zmienili towarzystwo na bardziej zyczliwe), ale w podstawówce byli obiektami głupich żartow.
    • labianka Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 08:40
      Tak Szafirowa, ja bym chciała, żebyś po latach powiedziała, co o nich wszystkich myślisz. Chciałabym, żebyś przyszła do szkoły moich dzieci na jakąś lekcję i opowiedziała swoją historię tak, jak nam opowiedziałaś i żeby dzieciaki mogły sobie to przepracować, zanim bullying w ich życiu się wydarzy. Zanim staną sie ofiarą, oprawcą, publiką albo niemym, ślepym i głuchym świadkiem jak Twoja wychowawczyni i inni dorośli.
      Mnie uderzył taki fakt: wychowawczyni po 25 latach odczytuje listę i dalej dzieje się bullying. Zakładam, że kończyłaś 8-letnią podstawówkę, czy ta odczytująca listę pani była wychowawczynią przez całe cztery lata? Dzieci dziś by pewnie skomentowały "żal". Żal, że kobieta nie potrafiła nic zrobić wtedy i żal, że wszyscy jak jeden mąż po pół wieku od rozwiązania klasy dalej mogą być aktorami tego haniebnego procederu.
      Gdybyś była moją znajomą z reala, na dodatek absolwentką szkoły moich dzieci, sugerowałabym Ci przyjęcie mocno wyprostowanej postawy i wyjście z niebytu nie po to, żeby konfrontować się z oprawcami albo mścić się, tylko po to, żebyś mogła w swojej byłej szkole, w swojej klasie (izbie lekcyjnej) przepracować tę historię dla siebie do końca i dla dzieci, aby je uświadomić, zanim wpadną w wir bullyingu.
      Gdybym miała napisać scenariusz takiej lekcji, poprosiłabym Cię o napisanie listu otwartego do byłej wychowawczyni, w którym informujesz ją, że nie wiedziałaś o spotkaniu po 25 latach, a osoba, która wykrzyknęła, że nie mogłas przyjść, kłamała, a wcześniej szykanowała Cię. To byłby punkt wyjścia do spotkania z Tobą.
      • lauren6 Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 09:07
        > napisanie listu otwartego do byłej wychowawczyni, w którym informujesz ją, że nie wiedziałaś o spotkaniu po 25 latach, a osoba, która wykrzyknęła, że nie mogłas przyjść, kłamała, a wcześniej szykanowała Cię.

        Też uważam, że kwestię nieobecności na spotkaniu należy wyjaśniać. Choćby przez szacunek do byłej nauczycielki, która została ordynarnie okłamana.

        Może kiedyś byłaś ofiarą, ale teraz jesteś dorosłą kobietą, a dorosłe kobiety bronią swoich interesów.
    • kropka_kom Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 15:57
      Współczuję przeżyć i też miewałam niefajnie z koleżankami, które raz były blisko a potem mnie odtrącały, niskie poczucie wartości pozostało choć akurat instynktownie próbowałam przełamywać swoją nieśmiałość , byłam aktywna w szkole i poza nią. Potem znalazłam pasję i poznawałam wielu ludzi , miałam duże grono znajomych , było fajnie ale wiem że to traktowanie mnie kiedyś rzutowało na brak pewności siebie. Ciekawe jak bym była i gdzie teraz bym była gdybym bardziej wierzyła w siebie. Dzisiaj też nie jest źle ale to co było w dzieciństwie siedzi we mnie. Takie życie. Staram się o tym nie myśleć. Ale też nie jestem wolna od przeszłości. Cieszę się że Tobie się później mimo wszystko ułożyło...pozdrawiam.
    • rosapulchra-0 Re: klasowa ofiara - po latach 27.06.17, 17:06
      Czy ty nie za bardzo użalasz się nad sobą?
      • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara - po latach 28.06.17, 10:31
        Moim zdaniem pod wpływem wątku o klasowej ofierze odezwały się w niej stare rany. Nie jest przecież powiedziane, że szafirowa całe dnie chodzi i rozpacza jaka jest biedna i poszkodowana, tym bardziej, że ma obecnie udane życie i kochającą rodzinę. Skoro doświadczyła permanentnego znęcania się psychicznego, to nic dziwnego, że nadal w niej to tkwi.
        Dlaczego nikogo nie dziwi, że kobieta, która doświadczyła gwałtu (jednego!) nie może się do końca po tym pozbierać, a dziwi już to, że wrażliwe dziecko z nieukształtowaną psychiką, z którego przez wiele lat szydzono, było odrzucone przez grupę i traktowane jak śmieć nawet jako dorosła osoba nie do końca jest w stanie pozbyć się blizn.
      • alpepe Re: klasowa ofiara - po latach 28.06.17, 10:39
        OJP i to mówi pierwsza charity lady tego forum?
      • alpepe Re: klasowa ofiara - po latach 28.06.17, 13:52
        Muszę jeszcze raz odpisać. Pisząc z taką pogardą do szafirowej potwierdzasz jej, że to, co ją spotkało, to nic, to nieważne, że ona nie ma prawa do swoich uczuć, że może nawet była traktowana tak, jak na to zasługiwała. A przecież to NIEPRAWDA.
        Ona ma prawo do takiej reakcji, ma prawo być do dziś nawet wściekła i rozżalona, bo działa jej się krzywda.
    • kornelia_sowa Re: klasowa ofiara - po latach 28.06.17, 13:37
      Znam taka osobę. W tej chwili juz mężczyzna.
      O dzizas ale miał przechlapane w podstawówce.
      Chodził do sąsiedniej klasy- taki był mały, chudy, zęby wystające. No, lekko nie miał.

      Od skończenia podstawówki minęlo ok. 20 lat. Facet mieszka niedaleko. Wyrobił się wizualnie baaaaaardzo. Naprawde przystojny. Żonę ma śliczną, dwoje dzieci, i powiodło mu się zawodowo.

      A jego "przesladowcy" jeżdzą na zmywak, albo wysiadują pod przysłowiowym barem "u Mietka".

      U Ciebie to trochę inaczej wygląda.
      A nie byłas ty czasem sporo ładniejsza od tych głupich p...p?


      Albo zalazłaś moze za skorę?

      Pamiętam jak zachodziłam w głowę czemu mnie nie lubi jedna koleżanka z klasy? Po paru latach sie okazało, że wpał jej w oko niejaki Marcin. Krązyła koło niego, zaprzyjaźniła się , a on ją zapytał czy nie mogłaby mu jakoś pomóc, bo mu się podobam , ale się wstydzi smile
      Nie pomogła, o sytuacji dowiedziałam się po latach. Marcin był mi obojętny więc strata żadna, a w głowie mi się rozjaśniło bardzo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka