Mam kilkunastomiesięczną rabatę z różanecznikami, bukszpanem, różami i małymi iglakami. Ściółkowałam ją do tej pory korą kupioną w markecie. Faktycznie spełniała swoją funkcję, bo utrzymywała odpowiednie ph gleby (ma być kwaśna) i wilgotność. Jednak problem polega na tym, że kilka razy w roku przy większych wiatrach (np. w ostatnich dniach) zostaje w połowie wywiana na bruk, trawę i podjazd do domu. Jest to proces bardzo męczący i pracochłonny ciągłe zamiatanie kory i porządkowanie rabaty. Stąd też podjęłam dziś po ustaniu wiatrów radykalną decyzję i korę zupełnie usunęłam zostawiając tylko niewielkie obwódki pod krzewami, ale takie o średnicy kilku cm.
Zastanawiam się nad praktycznym i korzystnym dla roślin lubiąvych kwaśną glebę rozwiązaniem. Co wykorzystałybyście na ściółkę gleby w kształcie prostokąta ponad 4m na 2,5m? Jest to teren lekko nachylony i niestety narażony na wiatry. Jakby taka wietrzna pogoda była raz w roku to machnęłabym ręką i zamiatałabym korę, ale niestety wiatry od pól u mnie zdarzają się częściej.
Kamyczki to dobre rozwiązanie? Wiem, że czymś glebę muszę przykryć, bo taka goła nie wpływa korzystnie. A może rośliny okrywowe typu rumianka posadzić co 20cm we wszystkich wolnych przestrzeniach?
Poradźcie proszę, bo wiem, że sporo z Was ma duże doświadczenie ogrodnicze