zainspirowana wątkiem pchlim.
wiadomo, nikt człowiekowi większego wstydu nie narobi niż własne dziecko.
kiedyś czytaliśmy książeczkę traktującą o włosach. jest tam księżniczka co się nie czesała i weszki miała, całe królestwo też mówiąc wprost... zawszone. jakiś czas po lekturze byliśmy na dużej imprezie towarzyskiej. tatuś wziął dziecię na ręce, dziecię przytuliło się ... i jak nie wykrzyknie: " wszy! masz wszy!!! o, jaka wielka łazi!!!"
do końca imprezy jakoś dziwnie nas unikano

D mąż oczywiście żadnych wszy nie miał.