Dodaj do ulubionych

Mam problem z psem...

23.07.17, 21:28
Problem polega na tym, że jego los bardzo mnie obchodzi, i szlag mnie trafia na jego, pożal się Boże, "właścicielkę", ale sama nie umiem tej sytuacji rozwiązać.
Historia jest taka: kobiecie zabrano jakiś czas temu stado zwierząt, które trzymała w strasznych warunkach. Fundacja robiła wiele starań i podchodów, wreszcie się udało, psy (i kozy) zostały wyłapane i zabrane do schroniska. Ale po kilku dniach okazało się, że jeden pies został. Pewnie się gdzieś schował i nie złapano go. No i teraz siedzi na tej posesji sam, bo babka się stamtąd wyniosła. Przyjeżdża czasem, co parę dni, ale psa nie karmi, ani nawet nie wchodzi na posesję, tylko się rozgląda, obejdzie "włości" i odjeżdża. Kiedy się zorientowaliśmy w sytuacji,zaczęliśmy do Bolka chodzić wieczorami i go karmić. Boi się okropnie, ucieka, z dala obserwuje i podchodzi jeść dopiero jak odejdziemy.
Nie wiem co ta kobieta zamierza, bo najwyraźniej nie chce by go karmić - jak przyjeżdża, to wyrzuca tacki, na których wsuwamy mu karmę pod furtką (to akurat niech sobie wyrzuca, puste tacki) i zabiera miskę z wodą. W te upały !
Najchętniej to bym tego psa ukradła, ale on do nikogo nie podejdzie, poza tym musiałabym wtargnąć na posesję, która jest solidnie ogrodzona i zamknięta. I podobno monitorowana, wiszą tabliczki. Na razie napisałam maila do fundacji, nie mam jeszcze odpowiedzi. Jak jutro nie odpiszą/zadzwonią, to chyba pojadę do nich osobiście.... Mam nadzieję, że i nad nim się pochylą, chociaż to tylko jeden pies, a nie całe stado jak przedtem. Ale czy uda się go złapać ? On jest jednym wielkim strachem i stresem. Odłowienie i zabranie do schroniska całkiem go załamie sad Gdyby nie moje własne stado, sama bym go wzięła, gdyby go złapali i podjęłabym się jego resocjalizacji, ale przy tych moich trzech sukach, to może być trudne. Poza tym gdyby fundacja go złapała, to pewnie nie oddaliby mi go ? Nie wiecie jak to jest ? Czy musiałby "odsiedzieć" swoje w schronisku i dopiero można by się starać o adopcję ?
Któraś się orientuje w tych procedurach ?
Gryzę się tym Bolkiem okropnie sad
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 21:42
      Ukradlabym tego psa. Na klatkę.
      • stara-a-naiwna Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:06
        no... podobnie uważam

        a potem facet by mnie chyba z własnego domu wyrzucił
        • taki-sobie-nick Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:09
          stara-a-naiwna napisała:

          > no... podobnie uważam
          >
          > a potem facet by mnie chyba z własnego domu wyrzucił

          Z psem.
          • stara-a-naiwna Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 09:42
            no raczej psa nie chciał by zatrzymać wink
    • arwena_11 Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 21:44
      Najlepiej skontaktuj się z miejscowym TOZ lub jakimś innym stowarzyszeniem, fundacją. Oni pojadą na interwencję z policją/strażą miejską i złapią psa ( mają różne klatki łapki i inne narzędzia ). Potem zaproponuj, że zostaniesz dla psa domem tymczasowym ( bo jak baby nie zmuszą do zrzeczenia się pas - będzie sprawa sądowa ). Mam nadzieję, że babie wlepią duży mandat, albo pójdzie siedzieć za znęcanie się nad zwierzętami.
      Napisz na priv skąd jesteś - postaram się coś dowiedzieć na grupach na FB
      • default Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 21:55
        Fundacja Viva zna tę kobietę, bo już jej zabrali psy - jak napisałam. Babka ma wytoczoną sprawę o znęcanie, więc tamte psy nie są do adopcji na razie. O Bolku, który uniknął wywózki, fundacja pewnie nie wie, dlatego do nich napisałam. Nie będę mieszać innych, skoro oni znają sprawę. Liczę, że i Bolka odbiorą (chociaż tamte psy odbierali ponad rok,zanim się akcja udała, ale...no właśnie, jak odbiorą, to i zabiorą, a ja się z nim zżyłam jakoś.... Głupio brzmi, skoro on nawet nie podchodzi bliżej jak na 20 m, ale jednak - mam do niego stosunek emocjonalny.
        • arwena_11 Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 21:58
          Ale teraz to kwestia życia tego psa, więc powinni zrobić natychmiastową interwencję z policją.

          No chyba, że rzeczywiście zobaczysz gdzie tych kamer nie ma, założysz szmatę na głowę i pójdziesz po psa. Liczy się teraz jego życie.
          • default Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 22:07
            Kamery w sumie pierdzielę, ale ja go nie złapię... To ogromna posesja, z mnóstwem zakamarków i zarośli.
            Umrzeć to on na razie nie umrze, dostaje codziennie jeść i pić, specjalnie chodzimy późno, żeby zjadł, zanim ona przyjedzie i wywali (ona jeśli wpada, to w ciągu dnia). Tyle że dziczeje coraz bardziej. Chociaż na nas czeka, tak mi się wydaje, jak nadchodzimy, to widać go przy ogrodzeniu -patrzy. Potem się chowa i podchodzi do miski dopiero gdy odejdziemy.
      • jola-kotka Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 22:13
        Dokladnie,a o tym co robi pani powiedziec,bo zabieranie wody to juz jest chore i zwykle znecanie sie,ona chce zeby ten pies sie wykonczyl ,proste.
    • izak31 Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 21:46
      Skąd jestes?
      • 3-mamuska Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 21:50
        Babka i tak bedzie miła sprawdzę w sądzie.
        Moze sie okazać ze pies trafi do weterynarza na jakis czas i miże z tamta będziesz zmogła go zabrac.
        Fundacje często maja problem z miejscem zwłaszcza w wakacje gdzie wyrzuconych psów przybywa.
        Jak chcesz skontaktuje sie z fundując której czasem pomagam.
        • default Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 21:59
          Dzięki, ale poczekam jeszcze na odpowiedź z Vivy, oni znają już tego babsztyla. Bardzo chciałabym "udomowić" Bolka, ten pies to chodzące nieszczęście. I całe życie takie miał, on się tam urodził zapewne, jak większość jej psów, które tam żyły i mnożyły się między sobą bez żadnej kontroli sad
    • lady-z-gaga Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 21:59
      A nie można zadzwonic na jakis tel interwencyjny typu Ekopatrol? Skoro ta śwrnięta baba tam nie mieszka na stałe, pies jest opuszczony, to może go po prostu zabiorą w trybie interwencji ratunkowej?
      • default Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 22:10
        Na to liczę, ale chciałabym nie stracić z nim kontaktu. Czy można sobie "zaklepać" adopcję" ? Że jak już będzie można to ja go wezmę ? Ech, gdybym umiała go złapać, to pewnie bym go ukradła, z pominięciem tych procedur. Ale chyba jednak będą konieczne...
        • arwena_11 Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 22:22
          Wiesz można w jedzeniu podać jakiś śr usypiający ( po kontakcie z weterynarzem, który określi dawkę i fundacją ). Wtedy go zgarnąć. Lub jakaś klatka łapka ( pytanie jak duży jest pies ) - gdzie wstawiasz jedzenie i pies się łapie.

          Co do adopcji. Fundacja będzie zachwycona mając jednego psa mniej na utrzymaniu, więc bez problemu powinni ci taką adopcję zaklepać.
          • klamkas Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 22:38
            Tylko żeby wstawić klatkę, trzeba mieć pozwolenie na wejście na posesję (chyba?).

            Default, poczekaj jeszcze chwilę na reakcję fundacji, jeśli się nie odezwą i nie zareagują od razu, to ja zawiadomiłabym straż miejską/policję/TOZ i co tam jeszcze macie w okolicy o tym, że na posesji przebywa bez opieki pies. A na wszelki wypadek nagrałabym filmiki zarówno tego jak pani pozbawia psa wody/jedzenia, jak i tego, jak wy go karmicie i jak wasze jedzenie pożera.
          • default Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 22:58
            Uspic mozna, ale potem musialabym przelezc przez ogrodzenie - raz sama, drugi raz z psem, sporym, on jest podobny do border collie (z grubsza, bo to czysty kundel). Jak mnie baba przyuwazy to kaplica, ona ma obsesje na punkcie tej swojej ziemi. I cwanego adwokata.
            Stosunkowo latwo byloby przejsc od strony jej sasiada, tam ogrodzenie jest tylko z siatki - ale ten sasiad na to nie pojdzie, to sztywniak, nie pusci mnie.
            No nic, jutro mam nadzieje skontaktuje sie fundacja. I zobaczymy. Trzymajcie kciuki za Bolusia.
            • dziennik-niecodziennik Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:09
              No to nie idz sama, tylko z kims do pomocy. Sama tego nie zalatwisz.
              Pozew o wtargniecie skontrujesz pozwem o znecanie sie nad zwierzeciem - zaraz po zlapaniu psa do veta, niech pisze ekspertyze. I lapac swiadkow na to ze miski z woda odbiera.
              I sprawdz czy to na pewno monitorowane, bo pewnie nie...
            • taki-sobie-nick Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:12
              default napisała:

              > Uspic mozna, ale potem musialabym przelezc przez ogrodzenie

              Z czego ono jest?
              • default Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:40
                Z betonowych przesel.
            • peonka Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:28
              Trzymamy kciuki. Wariatka z Ciebie, szkoda, że mało takich ludzi...
              Powodzenia, naprawdę. Informuj.
    • mama303 Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 22:19
      jak mu miski zabiera to jakas psychiczna, może chce psa życia pozbawić. Nie czekaj interweniuj.
    • wilan.an Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:01
      Ja przyznam szczerze po prostu bym psa zabrala ( albo spróbowała to zrobić), nie chce sie rozpisywać, ale metod widzę kilka. Ogrodzenie to chyba nie fort? Tylko o takich rzeczach lepiej nie pisać w necie.
      Lata temu miałam taką sytuacje. Wiocha, ruina, przy ruinie jakieś sterty rupieci, wielki lancuch a na nim młodziutka suczka jakieś 5 kilo, 30 cm. Brytan morderca. Łańcuch miala zawiazany sznurkiem który zaczął ciąć skórę. Najpiew próbowaliśmy z kolega po prośbie, potem na litość, ale dziadyga nic. Dywersja polegala na tym ze wzielismy koleżankę, zrobiliśmy zamieszanie, kupowanie mleka, ziemi, krów, jaj. Wszystko co sie dało, a psina w tym czasie wyparowala. Po szyciu, odrobaczaniu, wyleczeniu oczu Perełka dożyła 17 lat (miala mniej niz rok) Byla przekochana, mądra, pozbawiona cienia agresji. Na powitanie sie uśmiechała i nie można bylo tego pomylić z pokazywaniem zębów. To były lata bez internetu wiec po prostu ratowalismy jak umielismy najszybciej.
      • default Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:20
        Gdyby on byll uwiazany to zaryzykowalabym wejscie na posesje - pierdziu, niech mnie potem skarzy o bezprawne wtargniecie. Ale on jest luzem, nie podejdzie, a terenu jest cos kolo 2 ha. A ja slabo biegam sad
        • alam.kota Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:25
          środek usypiający podany w karmie i ewakuacja przez płot.

          czy fundacja ocaliła psy ze stada które zabrali? czy może je uśpili na dobre jako półdzikie?
          • default Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:47
            Nie, skad, zyja, sa leczone, oswajane - tyle ze narazie (do sprawy sadowej) nie moga isc do adopcji. Kozy tez. Lacznie bylo 34 zabidzone zwierzaki. Plus Bolek, ktory zostal.
            Na fb Vivy mozna o tej interwencji poczytac.
            • wilan.an Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:50
              O jakim ogrodzeniu mówimy? 2 ha ciezko chyba bardzo szczelnie ogrodzic. Wywabilabym go, z lekka pomoca droga by sie znalazla. Tylko trzeba by sie przygotowac na odlowienie.
              • default Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 00:15
                Takie gotowe, betonowe przesla, wysokie na 2 m. Bez drabiny raczej trudno przejsc uncertain
            • arwena_11 Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 08:21
              Nie mogą iść do adopcji, ale do domu tymczasowego powinny móc iść. Ja się dziwię, że jak zabierali te psy, to nie wymusili zrzeczenia się zwierzaków na rzecz fundacji. To zazwyczaj standard w takich sytuacjach.
              • default Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 16:44
                Wymuszenie na tej babie czegokolwiek jest niemożliwe, chyba tylko na drodze sądowej, a sprawa jest dopiero w przygotowaniu. Mój mąż ma pewne nadzieje, że ją przekona. Osobiście wątpię, ale niech próbuje. W każdym razie ma większe szanse niż urzędnicy.
          • capa_negra Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:47
            default - ty stara psiara jesteś w stanie ocenić wagę psa. Pogadaj z vetem, daj do michy i uśpij. Ja też słabo biegam i mam lęk wysokości, ale spokojnie znalazłabym na mojej wsi ze 2 sprawnych chłopa z drabiną, którzy za parę zeta i butelkę bez problemu poszli by z kocykiem po psa. A jak nie chcesz "we wsi" to chyba znajdziesz w rodzinie jakiegoś młodego chłopa
            • default Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 00:12
              Ani "we wsi", ani w rodzinie, choc pewnie kogos by sie wykombinowalo...meza bym musiala spytac, on ma rozne dziwne znajomosci wink
              • capa_negra Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 00:22
                Siądź, ostudź emocje i pomyśl.
                Uśpienie, drabina i kocyk to chyba wbrew pozorom łatwiejszy sposób niż rozbicie jednego elementu przęsła - szkoda materialna nieznaczna, ale jak złapać wtedy psa?? no chyba że uśpić, załatwić przęsło i .... e nie zbyt skomplikowane.
                • capa_negra Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 00:23
                  ale jakby tak jeden element uszkodzić to pieseł mógł "uciec", a wandale nieznani...
        • dziennik-niecodziennik Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:26
          Wez sobie wsparcie. Zmobilizuj znajomych. Wynajmij fachowca...
    • dziennik-niecodziennik Re: Mam problem z psem... 23.07.17, 23:05
      Umow sie z miejscowym schroniskiem prywatnie na odlowienie psa. Zapewnij ze dasz mu.dom tymczasowy. Przyjada, zlapia, oddadzą Ci. Co z nim zrobisz to juz Twoja broszka.
      Albo idz oficjalnie ta droga, ale pies oficjalnie odlowiony przez hycla musi byc zgloszony do urzedu nadzorujacego i isc do schroniska, bo inaczej nikt hyclowi za robote nie zaplaci. Ale mozesz sie umowic ze Ci zaraz nastepnego dnia psa oddadza.
    • default Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 14:53
      Dzwonił do mnie pan z dzielnicy, z wydziału ochrony środowiska, Viva przekazała mu mój mail, bo teraz dzielnica się tą sprawą zajmuje, tzn. sprawą zwierząt z tamtej interwencji oraz współpracuje z prokuraturą, która przygotowuje akt oskarżenia. Pan wypytał mnie o wszystko, spytał, czy deklaruję udział w sprawie jako świadek (rzecz jasna deklaruję, razem z mężem), powiedział, że wysyła patrol dla sprawdzenia w jakiej pies jest kondycji i ewentualnie rozważą zabranie go trybie interwencyjnym (czyli wejście na posesję z policją), lub - jeżeli na razie życie i zdrowie psa jest w miarę ok, to dołożą ten zarzut do oskarżenia i będą odbierać w trybie administracyjnym. Ja ze swojej strony zaproponowałam, że porozmawiamy z babą i spróbujemy na nią wpłynąć, by psa oddała nam dobrowolnie. Pan na to z lekka zaparskał - on z nią nieraz gadał i wie, że oprócz steku wyzwisk i gróźb karalnych nic się nie osiągnie, ale mój mąż ma nadzieję, że ma na nią pewien wpływ. No być może, ona ma do niego coś w rodzaju respektu... Może dlatego, że on się jej nie boi i okazuje to. No ale najpierw trzeba ją przydybać, my mieszkamy dalej i nie widzimy jej posesji, więc nie przyuważymy kiedy akurat jest. Ale może jakoś na nią trafimy. Grunt, że odpowiednie służby są powiadomione i coś się w sprawie dzieje.
      Dzisiaj znowu upał niemiłosierny, idę zaraz sprawdzić czy woda jest.
      • arwena_11 Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 15:20
        Rób zdjęcia, jak stawiasz wodę i potem jak są miski wywalone. Rób screeny z netu o temperaturze u was. _Przydadzą się do sądu. Nagraj psa, jak się zachowuje.
      • pieskuba Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 15:53
        A może spróbowałabyś na początek nie tyle przejąć psa co może zacząć go oswajać? Postawić jedzenie, oddalić się o kilka metrów ale zostać w pobliżu, mówić do niego?
        • default Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 16:03
          To robię codziennie, zawsze kiedy przychodzimy z jedzeniem. Efekty marne, najlepszy wynik miała moja córka, która przychodziła "w zastępstwie" przez trzy dni podczas naszego wyjazdu: podszedł do miski, złapał z niej kawałek mięsa i jadł go na miejscu, w odległości 2-3 m od córki. Do nas nigdy tak blisko nie podszedł, musimy całkiem odejść, żeby się zbliżył do jedzenia. Ale ona mu wtedy zaniosła schabowego kotleta, to może dlatego wink My nosimy mu psie puszki. Może być też tak, że boi się mężczyzn i powinnam jednak bez męża tam chodzić, przynajmniej na razie.
          • pieskuba Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 16:09
            Biedny zwierzak sad I trudny przypadek, bo zazwyczaj jedzenie czyni cuda. Kilka miesięcy temu ściągnęłam z ruchliwej drogi porzuconego kundelka z tym, że namówienie go, żeby podszedł do kawałka sera leżącego metr ode mnie zajęło niespełna godzinę sad
            • default Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 16:33
              Ja bym nawet i postała tam godzinę czy dłużej, ale szkoda mi go, żeby tyle czekał na jedzenie i jeszcze się, nie daj Boże zniechęcił i wystraszył całkiem, więc odpuszczam i odchodzę - niech je w spokoju. Dziś zrobię taki eksperyment, że pójdę z jedną z moich suk, ona jest bardzo kontaktowa i przyjazna wobec wszystkich - może do niej podejdzie ? A ona mu wytłumaczy, że jesteśmy dobre ludzie ? wink
              • pieskuba Re: Mam problem z psem... 24.07.17, 16:34
                Całkiem możliwe, ten nowy mój pies bardzo dużo uczy się od starego boksera.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka