Dodaj do ulubionych

Koniec pracy - wchodzi klient

26.07.17, 20:14
Odnośnie wątku o dziewczynie punktualnie kończącej pracę.

Kończę pracę o 17.
O 16:55 wchodzi klient X, jest drugi w kolejce. Kończę obsługiwać o 17 poprzednią osobę Z.
Z nie załatwił do końca sprawy ponieważ musielibyśmy siedziec jeszcze ponad 40 minut więc umówiliśmy sie na następny dzień.
Klient X ma sprawę na minimum 15 minut.

Co robice?
Ważne: Nie macie płacone za nadgodziny!
Obserwuj wątek
    • regina-phalange Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 20:18
      Mówimy, ze pracujemy od (załóżmy) 9:00 do 17:00 i zapraszamy jutro w tych godzinach. Tylko, że ja powiedziałabym to klientowi X od razu po jego wejściu, nie czekałabym aż klient Z sobie pójdzie.
      • ania.rene Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 20:22
        Tylko ze on wchodzi o 16:55

        Mialam niedawno klienta o 16:59 na jego zegarku wink powiedzial ze mam go obsluzyc bo jeszcze ma czas
        • regina-phalange Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 20:26
          No to komunikat, ze możesz nie zdążyć obsłużyć go w 5 minut, zwłaszcza ze jeszcze nie skończyłaś z osobą, która jest przed nim i przekładasz ją na następny dzień, bo nieczynne dlatego, że zamknięte. smile
        • 3-mamuska Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 21:39
          ania.rene napisała:

          > Tylko ze on wchodzi o 16:55
          >
          > Mialam niedawno klienta o 16:59 na jego zegarku wink powiedzial ze mam go obsluzy
          > c bo jeszcze ma czas
          >
          Jeśli to jest 2/3 minuty obsługuje.
          Jeśli dłuzej to mowie ze sorry ale np. System juz nie przyjmuje po danej godzinie.
    • triss_merigold6 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 20:19
      Przepraszam, już zamknięte, proszę przyjść jutro.
    • szorstkawelna Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 20:20
      Jeśli mam prowizję to zostaję, jeśli nie - udzielam zdawkowych informacji i zapraszam na jutro. Chyba, że mam wyjątkowo dobry humor i klient jest miły/przystojny - wówczas zostaję.
    • fil.lo Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 20:21
      Raczej proszę o przyjście w innym terminie, zwłaszcza, jeśli miałoby mi to zająć dłużej niż kwadrans. Ale jeśli mniej i akurat by mi się nie spieszyło, to załatwiłabym sprawę, z którą przyszedł.
    • kota_marcowa Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 20:32
      Zapraszam na jutro, chyba, że mam dobry humor/osoba wzbudza moją sympatię/czy jest w naprawdę dużej potrzebie i wiem, że mogę jej naprawdę pomóc, a jak nie pomogę zawali coś ważnego, czyli na litość wink Samej mi się zdarzyło, dawno temu, wpaść do urzędu na 5 min przed zamknięciem w naprawdę ważnej dla mnie sprawie, której załatwienie, wiadomo potrwało nieco dłużej i pani urzędniczka mnie nie pogoniła, jestem jej wdzięczna i staram się być elastyczna.

      Jeżeli klient z jakiegoś powodu działa mi na nerwy, to choćby się paliło i waliło, nie obsłużę idę do domu.
    • wiosennaburza1 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 21:09
      starałam się wychodzić o czasie ( a byłam w takiej sytuacji). ale wchodzili klienci minutę przed zamknięciem i przez pół godziny.... się zastanawiali. albo coś innego. po roku nauczyłam sie asertywności. kilentom i współpracownikom mówiłam : skończyłam pracę. i koniec. nie rozumiem żalów, że ktoś nie zostaje po godzinach. reszta zostaje? daje się rolować.
    • milva24 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 21:22
      Jeśli to rzeczywiście 15 min. mi zajmie obsługuję.
    • frey.a86 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 21:30
      Ja sto lat temu pracowałam w biurze obsługi szkoły językowej. Przyszedł raz klient 5 minut przed zamknięciem, został przeze mnie poinformowany, że owszem, mogę mu udzielić informacji, ale zapisać się na kurs w danym dniu nie może, bo potrzeba jest rozmowa z lektorem w celu określenia poziomu, a lektora już nie ma, bo zamykamy. I kurcze, siedziałam przez niego 40 min dłużej w pracy, bo tak mnie maglował, a potem i tak wysmarował na mnie skargę, że STRACIŁ CZAS, bo prawię godzinę siedział, a go nie zapisałam. Praca w obsłudze klienta to zmora.
    • issa-a Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 23:07
      kiedys zamykało się drzwi sklepu, urzędu, albo o czasie "zero", albo kilka minut wczesniej, tak, żeby skonczyć prace o czasie. Drzwi otwierano tylko, żeby wypuscić tego, kto załatwiał swoja sprawę. Proste i jednoznaczne.
      Nie wyobrażam sobie wypraszania klienta za drzwi, ktory nie wiadomo kiedy przyszedł i ile czasu spędził, czekajac na twoje "panu już dziekujemy".
    • pruszynkaaa Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 23:21
      Ja pracuję w sklepie z odzieżą damską, taka z trochę wyższej półki - ceny od $100 za t-shirt, reszta znacznie droższa, od $200 za spodnie, $450 za marynarkę itp. Zdążą się, że zostajemy nawet i dwie godziny po zamknięciu, jeśli znamy klientkę i wiemy, że coś kupi. Jak coś kupi, to mamy zapłacone za ten czas, jak nie to nie mamy. Chodzi o to, że jeśli jej zatrzasniemy drzwi przed nosem, to drugi raz kobieta pojdzie do konkurencji obok: nie ma klientów - nie ma dochodów - nie ma na wypłaty --> nie ma pracy.... Proste! A ja lubię swoją pracę i chce ją zachować.
      • forumologin Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 07:10
        Akurat Twoj przyklad wskazuje ze jak sie ma kase tl wszystko mozna, nawet zawracac dude 2 h po godzinach...zyciesmile
        • pruszynkaaa Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 14:34
          No właśnie - w Polsce to nie do pojęcia, że ktoś widzi dalej niż czubek nosa. To bardzo logiczne - napisałam juz o tym w poście. Konkurencja jest duża, nie pracujemy w sieciowe. Jeśli klientka nie zostanie obsluzona, to pójdzie do konkurencji z fochem ona i dodatkowo nas obsmaruje. Oznacza to, że my tracimy klienta czyli dochód - pieniądze jednym słowem. My nie siedzimy tam dla siedzenia tylko dla sprzedawania. Jak nie ma dochodu to niby z czego właścicielka ma nas utrzymać? A później zdziwienie, że redukcję są... No są! Bo jak nie ma kasy to po co ludzi trzymac i im płacić za siedzenie. Czasami jest tak, że cały dzień nie ma nikogo i się widzimy to raz na jakiś kwartał zostanie te 2 h to nie problem.
          • maslova Re: Koniec pracy - wchodzi klient 28.07.17, 07:29
            > No właśnie - w Polsce to nie do pojęcia, że ktoś widzi dalej niż czubek nosa.

            Masz na myśli oczywiście te klientki, które wiedząc, że sklep jest czynny do określonej godziny, zmuszają pracowników do obsługiwania ich poza godzinami ich pracy? Mam nadzieję, że przynajmniej zostawiają z tego tytułu jakieś konkretne napiwki, bo chyba nie uważają, że tylko i wyłącznie z tego powodu, że są bogate, nie muszą szanować cudzego czasu.
      • kalia-kalia Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 12:32
        Jeśli pozostanie po pracy z niczym wam nie koliduje, to ok.
        Nie rozumiem jednak, dlaczego nie macie zapłacone za bądź co bądź 2 godziny, jeśli nic nie kupi. Przecież pracowałyście, doradzałyście.
        W normalnych godzinach też płacą wam tylko czas poświęcony na obsługę klientki, która coś kupiła?
    • ongoing Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 23:54
      a co ty ztobiłabyś na miejscu tego klienta? to chyba oczywiste, że chciałabyś być obsłużona. Sorry, ale na tym polega ta praca. Zupełnie nie rozumiem takiego podejscia, co ciekawe, jest dość częste wśród osób, które lubią jednocześnie narzekać na niskie zarobki i zupełnie jakby nie zauważały związku zaangażowania w pracę z wysokością zarobków.
      Zapytaj kogoś, kto zaszedł wysoko w zawodowej hierarchii i/lub bardzo dobrze zarabia czy zostałby w pracy 15 minut po 17. Jak myślisz - co odpowie?
      • thea19 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 26.07.17, 23:58
        taaaaa bo kazdy pracodawca docenia i placi za nadgodziny
      • ania.rene Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 06:09
        Nie mamy placone za nadgodziny,
        Nie ma u nas awansowania na wyzsze stanowisko
        A to nie jest 15 minut dluzej bo zeby obsluzyc tego klienta poteba minimum 15 minut, z doswiadczenia wychodzi to ok.40
        Mam pracowac za darmo?

        A po drugie, nie jest napisane nigdzie w jaki sposob ja postapilam big_grin
      • ania.rene Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 06:53
        I jeszcze jedno. Ja bym nie weszla za pięć, zwłaszcza widzac ze jeszcze sa klienci
      • budyniowatowe Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 14:04
        ongoing napisała:


        > Zapytaj kogoś, kto zaszedł wysoko w zawodowej hierarchii i/lub bardzo dobrze za
        > rabia czy zostałby w pracy 15 minut po 17. Jak myślisz - co odpowie?

        Stoje dosyc wysoko w zawodowej hierarchii i bardzo dobrze zarabiam. Nie zostaje i nie zostawalam nigdy po godzinach. Bylo kilka przypadkow, ale to naprawde musialo byc cos waznego i dostawalam za to wynagrodzenie albo czas wolny. Nikt nigdy nie mial z tym problem, a wrecz zauwazylam, ze ludzie ktorzy potrafia postawic granice so bardziej szanowani.
        • ongoing Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 18:50
          a klient, który przychodzi do firmy istiejącej właśnie dlatego, że ma klientów, nie jest ważny? przeciez nie mówimy o wysiadywaniu na siłę tzw. dupogodzin, tylko o sytuacji, kiedy do firmy usługowej/sklepu przychodzi klient, za którym idą pieniądze.
          Nie mówię też o braku asertywności, ale o proklienckiej postawie i o tym, czy się lubi swoją pracę, bo to warunkuje sukces w niej. Nie widziałam wielu karier ludzi, którzy punkt 17 wybiegają z pracy, bo boją się, że ktoś będzie coś od nich chciał i zatrzyma na 15 minut.
          Możecie na to narzekać i to krytykować, ale koniec końców klient pójdzie - i zostawi swoje pieniądze - tam, gdzie będzie obsłużony w dogodnym dla siebie czasie i przez kogoś, kto nie będzie stroił fochów, że zostaje trochę dłuzej w pracy. Zresztą kilka przykładów, że się to opłaca, juz padło w tym wątku.
    • gulcia77 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 06:43
      Niestety, roszczeniowość klientów jest koszmarna. Znajomy często opowiada, że jednym z jego największych problemów są klienci, do których nie dociera, że DOWÓZ towaru jest do godziny 20-tej, a zamówienia przyjmuje się do ok. 19.30. Telefony o 19.59 i awantura ze strony klienta, bo on ŻĄDA dowozu na drugi koniec Śląska, to norma. Podobno rewelacyjnie działa informacja, że do ceny usługi zostanie doliczona dodatkowa godzina pracy kierowcy/montera.
      W mojej branży ten problem w zasadzie nie występuje. Firmy, z którymi współpracuję traktują fajrant jak najświętszą świętość.
    • forumologin Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 07:14
      15 mi to bym obsluzyla. Klient pewnie sam pracuje i nie moze ot tak wpasc kiedy chce.
      • forumologin Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 07:14
        Chyba ze powie ze bez problemu przyjdzie jutro/za tydzien itepe
      • ania.rene Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 07:29
        I to dziala w druga strone, ja tez pracuje i po pracy musze zalatwic swoje sprawy
    • tonik777 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 07:23
      Zmieńcie organizację pracy. Jeśli kończysz pracę o 17 to otwarte dla klientów powinno być max. do 16:45. Te 15 minut lub więcej powinno być przeznaczone na obsługę tych klientów, którzy już weszli i posprzątanie czy zakończenie pracy.
    • leyre1 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 07:36
      Jesli jestem wlascicielka tej firmy i sama obsluguje klienta to decyduje jak uwazam. Jesli jestem pracownikow to oczekuje ze osoby oodpowiedzialne za organizacje ostatniego klienta wluszcza o godzinie ktora zawsze umozliwi mi wyjscie o czasie, chyba ze praca od poczatku zakladam nienormowane godziny i ja o taka wlasnie aplikowalam i takie warunki przyjelam. Platne nadgodziny nie maja tu nic do rzeczy bo o te tez sa raczej planowane chociaz dzien wczesniej, chyba ze jakies bardzo sporadyczne przypadki ze z godziny na godzine. Sklepy dla klientow tez zamyka sie o okreslonej morze tak zeby pracownicy po obsluzeniu tych w srodku mogli skonczyc o czasie.
    • stacie_o Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 08:24
      Nie ma czegoś takiego jak niepłatne nadgodziny, jesteście wykorzystywane przez pracodawcę droga koleżanko.
    • kura17 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 08:42
      ja nie mam pojecia, co bym zrobila, bo - w praktyce - mam nielimitowany czas pracy. na papierze sa 39.5 godziny, ale w moim zawodzie nikt tego powaznie nie traktuje (tzn mozna, ale wtedy nie dostanie sie nastepnej pracy, a kontrakty sa krotkie 2-3 lata). oczywiscie mam swoje plusy - w zasadzie moge wyjsc, kiedy chce (chore dziecko, wypadek, moj lekarz), nie biore zwolnien na pol dnia, czy na opieke nad dzieckiem - zostaje z nim w domu i pracuje zdalnie lub wieczorami.

      jednak ja osobiscie miewam problemy z odmowa "obslugi klienta" wink w moim przypadku to studenci lub wspolpracownicy, ale pewnie zostalabym te 15 minut ... jak ktos przychodzil w czasie, kiedy jadlam cos w biurze (przerwa na lunch), to przez lata odkladalam jedzenie i zalatwialam "klienta"... dopiero niedawno nauczylam sie mowic "przyjdz prosze o tej i o tej, jak skoncze" ... nadal umawiam sie na godziny, ktore ludziom pasowaly, mnie - niekoniecznie ... moje biuro jest zawsze (metaforycznie) otwarte, a ja dostepna o kazdej porze - nawet wieczorami, z domu. ma to swoje plusy i minusy, oczywiscie, ale ja sama wybralam taki tryb. nie mam pojecia, jak bym pracowala w ramach "od-do".
    • julek_i_ja Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 11:57
      Zalezy czy by mi sie spieszylo po pracy, np. odebrac dziecko ze szkoly/przedszkola.
      Jesli nie, zostalabym te 15min, jesli to faktycznie tylko 15min.
      Jesli musze wyjsc o rownej godzinie zeby zdazyc, uprzedzilabym go od razu po wejsciu, ze nie dam rady go obsluzyc przed zamknieciem i juz.
    • joa66 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 12:01
      Prosimy szefa, żeby przyjmowanie klientów konczylo się np o 16.30.

      Jako klient wiem wtedy, że jak przyjdę w godzinach pracy to zostanę obsłużona.
    • lati7 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 12:05
      A u mnie bywają klienci typu "zadzwonię sobie w czasie urlopu ( mojego, wiedział o tym) w dodatku w niedzielę" . W leniwą niedziele po obiadku , no co tu robić ??? Na moja uwagę, że dzwoni w niedzielę w czasie urlopu i bardzo proszę o przełożenie sprawy na po moim powrocie do pracy, usłyszałam "Nooooo i coooo z tegooooo , mówić pani nie może ?!!!! " . Telefony o 20 do męża to była norma , po informacji że proszę jutro 8 - 17 wywoływały wielkie zdziwienie na "taką bezczelność " . Wyjazd na urlop - sms-y od klienta "Bardzo nieładnie pan zrobił, że nic nie wiem o pana urlopie" wink Dodam, że nie było żadnej sprawy, klient zwlekał z 3 tyg i słuch po nim zaginał ... O czym dowiedzieliśmy się z tego sms-a smile Biedaczek nie mógł wcześniej , bo miał pilne sprawy...a potem był na urlopie !!! big_grin Nie będę wspominać o "pilnych sprawach na wczoraj , z pięć dwunasta w piątek smile Można by wyliczać piekielnych bez końca.

      ps. Telefony od telemarketerów : Moja odpowiedz "Nie mam czasu, bo jestem w pracy" wywołują oooogromne zdziwienie... "Ale tylko chwilkę zajmę" ... Moja odpowiedz: " I sądzi pani/pan , że klient który teraz siedzi u mnie zaczeka aż pani wyłuszczy swoją ofertę ??? " No i wielllkie oburzenie : "A to przepraszam, do usłyszenia" słuchawka bammmsmile
      • thea19 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 12:12
        a po co odbierasz w czasie urlopu, tym bardziej oficjalnego? i w niedziele? ja nie odbieram w niedziele i swieta. zdarzylo mi sie juz miec telefon w niedziele wielkanocna od klientki a nie prowadze strazy pozarnej ani pogotowia. nie robie niczego, co nie poczeka do poniedzialku.
        • lati7 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 12:26
          thea19 napisała:

          > a po co odbierasz w czasie urlopu, tym bardziej oficjalnego? i w niedziele? ja
          > nie odbieram w niedziele i swieta. zdarzylo mi sie juz miec telefon w niedziele
          > wielkanocna od klientki a nie prowadze strazy pozarnej ani pogotowia. nie robi
          > e niczego, co nie poczeka do poniedzialku.

          Niestety odebrałam, ponieważ mój starszy syn bardzo poważnie choruje... wiec zawsze się boje że to ten telefon ... sad
      • beataj1 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 12:51
        Pamiętam jak wzbudziłam dziką furię u szefostwa (zagranicznego) jak odmówiłam zadzwonienia z jakimiś ustaleniami do zleceniodawcy w wigilię o godzinie 16.50

        Nie byli w stanie zrozumieć że po pierwsze nic nie załatwię (bo kobieta bardzo wyraźnie oddzielała czas pracy od prywatnego) a po drugie mogę ją na tyle wkurzyć, że uzyskanie następnego kontraktu może być wyjątkowo utrudnione.
        Wszędzie są tacy dla których praca to sens życia.
      • leyre1 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 28.07.17, 08:10
        Dajesz klientom swoj prywatny numer? No chyba ze to twoja firma?
    • muchy_w_nosie Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 12:30
      Jak kto jest u mnie i sprawa wymaga dluższego zaatwienia to wychodzę i uprzedzam kolejnego e dzisiaj nie zdażę się nim zająć a tego ktorego mam umawiam na nastepny dzień i w ciągu kilku minut po problemie. Ale jeśli jest to starsza osoba bąź z daleka albo znajomy to obsługuję. Inna bajka, że u nas 10 min po skończeniu pracy rolety są opuszczane, windy blokowane, korytarze zamykane i sprzątaczki wkraczają. Można tylko wyjść, ale nie raz ludzie wpadali w panikę co się dzieje wink
    • kawka74 Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 12:35
      Od razu informuję klienta X, że nie zdążę go obsłużyć, i umawiam się z nim na inny dzień.
    • kropka_kom Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 13:01
      U nas raczej trzeba obsłużyć z tym ze załatwianie spraw nie trwa tak długo. Tak do 15 min po czasie mozna siedziec ( nie wolno samoistnie siedzec po godz.pracy) chyba ze jest polecenie odgórne ze do ostatniego klienta.
    • feollin Re: Koniec pracy - wchodzi klient 27.07.17, 14:21
      Jeżeli godziny otwarcia na drzwiach są oznaczone jako 9-17, to każdy kto wszedł przed 17 powinien zostać obsłużony. Jeśli jest napisane, że ostatni klient może wejść o 16.45, to o 16.45 zamyka się drzwi.

      Btw. bardzo denerwują mnie współpracownicy, którzy punkt 15 muszą wyjść. I nie mam na myśli zostawania wiele godzin po czasie, ale na przykład panią z kadr, która usiłowała mi kiedyś zabronić zostawienia sprawozdania na jej biurku, bo jest 15.02 (uprzedzając pytania - nic z nim nie musiała robić w tej chwili, miała dwa następne tygodnie żeby się nim zająć). Techniczkę ode mnie z instytutu, która ma alarm ustawiony na 15.00 i urywa choćby w pół zdania i wychodzi, czasem nawet do widzenia nie powie.
      Ale - podobnie jak Kura17 mam nienormowany czas pracy. Więc może po prostu inaczej na to wszystko patrzęsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka