nathasha
28.07.17, 20:09
Nie wiem czy sledzilyscie sprawe Charliego Gard, ktory dzis zostal odlaczony od urzadzen podtrzymujacych zycie. Dziecko mialo chorobe ktora skazywala go na nieustanne cierpienie i byla nieuleczalna. Charlie zmarl po dlugiej walce sądowej, lacznie z odwolaniami rodzicow do Supreme Court w UK i Europejskiego Trybunalu Praw Czlowieka. nawet postanowienje o tym ze maluszek nie umrze w domu i kiedy sie to stanie podjal sąd. Mysle ze prawo dotyczace decyzji ze nie ma mozliwosci kontynuowania leczenia, ktora opracowuje szpital i sedziowie, jest okrutne ale jednoczesnie zdejmuje z rodzicow jakis ogromny ciezar (w moim wyobrazeniu, patrzac na to jak oni rozpaczliwie walczyli i jak dawano im jakies zludne nadzieje terapii w US). Ale co sadzicie? Wyobrazacie sobie taka wladze w rekach sedziow?