ichi51e
09.08.17, 08:52
malgorzataohme.mamadu.pl/117745,nie-jestem-maszynka-do-robienia-pieniedzy
Czytam i w sumie sie zastanawiam. Jest powiedzmy miesiac x pani zrobila zakupy oplacila rachunki odziala siebie i dziecko zapewnila rozrywki ksiazki zycie i klops - pani barkuje pieniedzy na korki dla syna - 200 zeta. Co robi? dzwoni do bylego zeby zaplacil. Pan mowi od tego masz alimenty.
No i w sumie ma racje. Dla pani te korki tez byly na koncu listy waznych rzeczy do zaplacenia. z wariantem tata przeciez doplaci. Nie ma co sie oszukiwac ze po rozwodzie bedzie sie zylo jak przed - zawsze sie odbija bo prowadzic dwa domy jest drozej niz jeden. Pani ma pretensje ze musiala dopozyczac od matki bo nie bedzie blagac eksa zeby doplacil. Zly czlowiek jak wiadomo - dziecku 200zeta na korki zaluje.
A fakty sa takie ze pani po prostu za duzo wydala na co innego i zadna kreatywna ksiegowosc nic tu nie zmieni.
No i pytanie - jak dlugo mozna polegac na eksie? Jak dlugo przynajmniej nieswiadomie czlowiek traktuje eks jak meza ktory ma sie dokladac do gospodarstwa? Ile trwa nim sie stanie na nogi i nauczy zarzadzac tym co sie ma a nie tym co ja mam i co eks moglby nam dorzucic?