Dodaj do ulubionych

Jestem zaborcza

07.10.04, 11:13
Takie slowa przyniosl mi moj maz od tesciowej wczoraj..
Sytuacja przedstawia sie nastepujaco..
Tesciowa niepracuje ,siedzi caly dzien w domu ,snuje sie z kata w kat caly
dzien
Siostra meza niepracuje,przyjezdza do rodzicow codziennie ,siedzi caly dzien
Ja jestem na wychowawczym,caly dzien z dzieckiem ,sprzatam ,gotuje
piore..standard
Maz przyjezdza o 19 do domu
Mieszkamy kolo rodzicow meza ..doslownie przez plot
Sprawa wyniknela stad ze wczoraj maly wyspal sie do 15 wiec ja go ubralam
posadzilam do wozka i chcielismy isc na dwor bo pogoda byla prawie letnia a
tu puk puk..."zabieram malego do mamy"=slowa siostry meza a ja na to ze my
mamy inne plany i idziemy na dwor ..wiec jestem zaborcza bo nie chce zmienic
swoich planoow na temat tesciowej ..mam czekac az dwie krolowe zawitaja z
audiencja i wezma malego na spacer ...jestem zaborcza bo chce zeby maly byl
po 19 w domu jak tata wroci z pracy ..a moja tesciowa akurat sie wtedy nudzi
i chce malego do siebie... zadna nie przyjdzie po dziecko w poludnie gdzie
mogloby sobie pospac w wozku na spacerze tylko jak sie juz zaczyna sciemniac
to nabieraja ochoty na eskapady...smieszy mnie ta sytuacja i pretensje ze ja
poprostu lubie byc mama...z drugiej strony tesciowej pewnie jest zal bo
oddala mojego meza swojej matce na siedem lat...siedem lat..tego nie da sie
teraz nadrobic zabierajac mi wnuka.. a moze ja rzeczywiscie jestem zaborcza?
Mamy ja Wy to widzicie?czy to takie dziwne ze ja lubie byc z moim
dzieckiem,lubie jak mi sie plata pod nogami i nie chce oddawac go na
wychowanie babci...
Obserwuj wątek
    • mama_radka Re: Jestem zaborcza 07.10.04, 11:29
      E tam od razu zaborcza. Po pierwsze ty jesteś matką i skoro chcesz być z
      dzieckiem wtedy kiedy chcesz to masz do tego prawo. pod drugie - siostra meża,
      mogła przyjść i spytać się czy nie mogłaby wziąć dziecka jeśli nie masz żadnych
      planów, a przecież mialaś, wiem, że to tylko spacer, ale przecież wczoraj była
      ładna pogoda, a ładną pogodę trzeba wykorzystać, a po drugie też nie lubię, gdy
      ja mam plany z synkiem, gdy chcę wyjść np. z nim na spacer a tu np. teściowa
      chce go wziąć, i potem też jest że jestem straszna, ale przecież przynajmniej
      spacer z dzieckiem dla mnie to fajny relaks od domowych obowiązków. A poza tym
      jak teściowa chce się troszkę pobawić z dzieckiem to przeciez może przyjśc do
      ciebie.
      Oczywiście rozumiem, ze nie bronisz kontaktów synka z teściową?
      • andzia1976 Re: Jestem zaborcza 07.10.04, 11:41
        Jasne ze nie bronie kontaktow z kimkolwiek ..tylko ze babcia nie za bardzo chce
        bawic sie z malym u nas w domu...zabiera go do siebie i juz i ja nabieram
        podejrzen ze oni robia z nim w swoim domu co chca ..niekoniecznie rzeczy na
        ktore ja mu pozwalam..wiec wychodzi na to ze mama nie pozwala ale my dziadkowie
        bedziemy lepsi,my ci wszystko damy...juz troche przegryzlam ta sytuacje bo nie
        trwa ona od dzisiaj ..nie mam tylko z kim o tym pogadac bo moi rodzice
        daleko ,przyjaciolki tez zostaly w dawnym miescie a nowych za bardzo nie
        potrafie sobie tu znalesc dlatego wybralam forum na te moje zale-niezalesmile
        pozdrawiam serdecznie
        • mama_radka Re: Jestem zaborcza 07.10.04, 11:51
          A właśnie wg. mnie jak juz to własnie powinni do Ciebie przychodzic , ale ja
          mam podobny problem, a wymądrzam się łatwo powiedzieć, ale u mnie to jest tak
          ze z tesciami mieszkamy razem, my na gorze, teście na dole, i zamiast pobyć z
          synkiem na górze, gdzie mały się najlepiej czuje, o zabieraja go do siebie, a i
          jeszcze lepiej zamykają go w pokoju - nie wiem czy dlatego żebym ja nie
          wiedziała co z nim robią - sama nie wiem, co prawda teraz się troszkę się
          poprawiło, ale wczoraj sie wkurzyłam troszkę na teściową, bo po pierwsze - mój
          synek ma ponad rok, a jak mały pije herbatkę, to tesciowa bierze go na ręce jak
          malutkiegoo niemowlaczka, a on już wyrósl z tego, po drugie teściowa stara się
          aby maly był cały czas trzymany za rękę, a ja wręcz odwrotnie - chcę aby był
          samodzielny, a najgorsze jest to, że wczoraj zauważyłam, ze uczy małego mówić
          amen, czy też gdzie jest bozia, itp. rzeczy, uważam, ze jest jescze za maly na
          takie rzeczy - jest jescze na to czas, a poza tym to chyba do rodzicow nalezy
          jak będą wychowywać synka - czy w wiarze, czy nie, jestem osobą wierząca- ale
          to ja chcę takie rzeczy uczyć malego,a nie teściowa - to do mnie nalezy - a
          może sie mylę....
    • mama_kacpra Re: Jestem zaborcza 07.10.04, 11:59
      Ja tez jestem zaborcza... bo lubie spedzac czas z moim dzieckiem, bo sama
      najlepiej wiem co on lubi a czego nie i co dla niego najlepsze.... Jestem
      zaborcza bo nie zostawie dziecia z tesciowa, ktora bedzie go karmic sernikiem i
      trzasc nim makabrycznie jak marudzi... Jestem zaborcza i dobrze mi z tym ! wink
      A tak na serio to chyba nie jestesmy zaborcze.... tylko tesciowe nie potrafia
      tego inaczej okreslic wink
      • maja312 Re: Jestem zaborcza 07.10.04, 12:02
        Nie przejmuj się i rób swoje.Jak teściowa ma ochotę pobawić się z wnukiem ,
        moze przyjść do Ciebie. Nie musisz układac swojego życia pod kątem potrzeb
        teściowej.W końcu ją tego nauczysz.
    • d.orka Re: Jestem zaborcza 07.10.04, 12:20
      E tam, jaka zaborcza?
      Ty jesteś mamą i Ty wiesz co Twojemu dziecku jest potrzebne.
      Wystarczy chyba powiedzieć teściowej jaki jest Wasz plan dnia (kiedy spacery, a
      kiedy dom itp.) i poprosić, by - w miarę możliwości - się dostosowała. Myślę,
      że nie dojdzie wówczas do konfliktu i dziwnych podejrzeń.

      Ech, a ja bym chciała, żeby mi teściowa lub moja mama zabierały dzieci raz na
      jakiś czas...
      Dorka
      mama Sikorek i Leonka
    • twinmama76 Re: Jestem zaborcza 07.10.04, 14:38
      To ja tez zapisuje się do klubu zaborczych mam wink) Na szczęscie mieszkam na
      tyle daleko od teściów, że dzieci beze mnie do nich napewno nie pojadą, zreszta
      nie ma to znaczenia. Nie ufam teściowej w kwestii np. karmienia moich dzieci
      czekoladą (są alergikami) i innymi przysmakami. Co więcej jak były malutkie, to
      na propozycje zabrania ich na spacer odpowiadałam nie (nie chcialy leżeć w
      wózku i darły się po 15 minutach, ale i tak wychodziło na to, że to JA IZOLUJE
      JE OD BABCI). Teraz teściowa nie potrafi zrozumieć, że ja lubię być z moimi
      dziecmi i przebyanie z nimi cały dzień mnie nie męczy (choc są oczywiści dni,
      kiedy wychodzę z siebie, ale którz ich nie ma). No, ale jej dwójke dzieci
      wychowywała mama, więc faktycznie nie wie, co to znaczy - być z dziećmi.
      wracając do ciebie - nie przejmuj się, rób swoje, teściowa w końcu się nauczy,
      że swoje plany co do wnuczka powinna konsultować z tobą.
      P.S.
      Gdyby ktoś przyszedł nagle i powiedział, że zabiera dzieś moje dzieci, to
      dostałambym białej gorączki wink)
    • milarka Re: Jestem zaborcza 07.10.04, 15:22
      to ja w takim razie jestem super zaborcza, bo w ogóle nie pozwoliłabym na takie
      zabieranie małego. Jak się babcia chce pobawić z wnukiem to niech przyjdzie do
      ciebie. No i co to w ogóle znaczy, że siostra męża przychodzi i woła: zabieram
      małego do mamy??? A może by tak spytała czy móże???
      Dopóki dziecko jest małe to babcia go może odwiedzać u was (ewentualnie wy z
      małym możecie odwiedzać babcię), a jak będzie większe to już sobie będzie
      chodziło do babci jak będzie chciało.
      Oczywiście nie chodzi mi o to, że nie można zostawić dziecka u babci, ale
      zachowanie typu nudzi mi się, więc przynieście mi do zabawy wnusia u mnie nie
      wchodzi w rachubę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka