andzia1976
07.10.04, 11:13
Takie slowa przyniosl mi moj maz od tesciowej wczoraj..
Sytuacja przedstawia sie nastepujaco..
Tesciowa niepracuje ,siedzi caly dzien w domu ,snuje sie z kata w kat caly
dzien
Siostra meza niepracuje,przyjezdza do rodzicow codziennie ,siedzi caly dzien
Ja jestem na wychowawczym,caly dzien z dzieckiem ,sprzatam ,gotuje
piore..standard
Maz przyjezdza o 19 do domu
Mieszkamy kolo rodzicow meza ..doslownie przez plot
Sprawa wyniknela stad ze wczoraj maly wyspal sie do 15 wiec ja go ubralam
posadzilam do wozka i chcielismy isc na dwor bo pogoda byla prawie letnia a
tu puk puk..."zabieram malego do mamy"=slowa siostry meza a ja na to ze my
mamy inne plany i idziemy na dwor ..wiec jestem zaborcza bo nie chce zmienic
swoich planoow na temat tesciowej ..mam czekac az dwie krolowe zawitaja z
audiencja i wezma malego na spacer ...jestem zaborcza bo chce zeby maly byl
po 19 w domu jak tata wroci z pracy ..a moja tesciowa akurat sie wtedy nudzi
i chce malego do siebie... zadna nie przyjdzie po dziecko w poludnie gdzie
mogloby sobie pospac w wozku na spacerze tylko jak sie juz zaczyna sciemniac
to nabieraja ochoty na eskapady...smieszy mnie ta sytuacja i pretensje ze ja
poprostu lubie byc mama...z drugiej strony tesciowej pewnie jest zal bo
oddala mojego meza swojej matce na siedem lat...siedem lat..tego nie da sie
teraz nadrobic zabierajac mi wnuka.. a moze ja rzeczywiscie jestem zaborcza?
Mamy ja Wy to widzicie?czy to takie dziwne ze ja lubie byc z moim
dzieckiem,lubie jak mi sie plata pod nogami i nie chce oddawac go na
wychowanie babci...