Skąd w ludziach tak ogromna potrzeba dowodzenia, że wszystko musi być tak, jak oni lubią - a jak ktoś lubi inaczej, to idiota? A nawet jeśli czyjeś wybory wynikają nie tyle z preferencji, co z ograniczonych możliwości, to on/a z pewnością zrobiłaby mądrzej - po swojemu
To właściwie wychodzie pięknie we wszystkich watkach na tematy tzw. kontrowersyjne, typu mieszkanie za miastem (jak obok), wyjazdy wakacyjne, niepracujące panie domu, zajęcia dodatkowe dzieci, itp. itd.
Skąd to się bierze? Chyba wiedza, że ludzie są różni to niejako podstawa podstaw? A tu wychodzi, że jednak nie.