Czytałyście?
wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22468364,ukrainka-przetrzymana-niemal-dobe-na-policji-dwukrotnie-rozebrana.html#sortBy:Time-Desc
Dla nie mających dostępu:
21-letnia Ukrainka po kłótni z byłym polskim chłopakiem spędziła noc w komisariacie we Wrocławiu. Przez wiele godzin nie chciano jej przesłuchać, rozbierano do naga, straszono deportacją. Wypuszczono rano bez zarzutów.
Przebywająca od sierpnia w Polsce Daria w komisariacie Wrocław-Krzyki znalazła się w ub. czwartek. Mężczyzna oskarżył ją, że nie chce mu zwrócić podarowanego jej wcześniej telefonu. I choć prosiła jedynie o możliwość zgrania z aparatu danych, wezwał policję. Powiedział, że jakaś Ukrainka ukradła mu telefon, z którą umówił się na sprzedaż komórki.
Po kilkunastu minutach kobieta została zatrzymana pod swoją klatką schodową przez dwóch nieumundurowanych funkcjonariuszy policji, po czym została przetrzymana niemal dobę w areszcie.
Nie jesteś tu mile widziana
Policjantów nie interesowały jej tłumaczenia, że wystarczy zajrzeć do pamięci telefonu, by sprawdzić, że ze zgłaszającym się znają – były tam ich wspólne zdjęcia i wielomiesięczna korespondencja przez internetowy komunikator.
Darii nie chciano słuchać także w komisariacie. Jeden z policjantów „poinformował” ją, że nie życzy sobie we Wrocławiu 50-tys. ukraińskiej diaspory. Że ona też nie jest tu mile widziana. Krzyczał i groził natychmiastową deportacją.
Potem dwukrotnie kazano jej rozebrać się do naga.Odmówiono też kontaktu z przebywającymi we Wrocławiu rodzicami.
Przestraszoną kobietę umieszczono w celi, w której spędziła noc. Rano przesłuchano ją w charakterze świadka i bez postawienia zarzutów zwolniono.
Bo były podejrzenia
Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski potwierdza, że zatrzymano we Wrocławiu młodą Ukrainkę „w związku z podejrzeniem przywłaszczenia mienia”.
– Kobiecie wręczono informacje o jej prawach. Nie wnosiła wówczas zażalenia na zatrzymanie – mówi „Wyborczej” Petrykowski.
A pisemnie tłumaczy: „zatrzymanie i jego czas zgodnie z przepisami wynikało z potrzeby wykonania czynności związanych z podejrzeniem popełnienia przestępstwa, w tym zapewnienia osobie zatrzymanej o innej narodowości biegłego tłumacza uczestniczącego w przesłuchaniu”.
Po co tłumacz, skoro Daria doskonale mówi po polsku, o czym policjanci wiedzieli, bo rozmawiali z nią podczas zatrzymania? – To wymogi policyjnych procedur wobec obcokrajowców – tłumaczy rzecznik.
Do naga zaś kazano jej się rozbierać, bo - jak tłumaczy rzecznik - biustonosz kobiety miał fiszbiny, którymi mogła próbować się okaleczyć.
Na przesłane mejlem pytania o niestosowne komentarze o kraju pochodzenia zatrzymanej i obecności we Wrocławiu imigrantów z Ukrainy Petrykowski nie odpowiedział.
Potraktowana absolutnie poniżająco
Mec. Radosz Pawlikowski, który reprezentuje Darię w sporze z policją, opowiada, że po wyjściu z komisariatu kobieta była załamana: – 21-letnia drobna kobieta, studentka, osamotniona w obcym. Całą noc płakała, bo nie zrobiła nic złego, a a została potraktowana w sposób absolutnie poniżający, wyłącznie przez jej pochodzenie – mówi „Wyborczej”.
Na zatrzymanie złożył w sądzie zażalenie. Będzie się też domagać zadośćuczynienia.
Mecenas dodaje: – Nie ma obowiązku wzywania tłumacza, jeśli osoba zatrzymana o to nie wnioskuje. Rozbierać się kazano mojej klientce w towarzystwie policjantki, ale dlaczego dwukrotnie i dlaczego w toalecie? Policja nie wydała jej w ogóle protokołu zatrzymania. Uczyniono to dopiero po mojej interwencji, jako jej obrońcy. A na pytanie, czemu tak zatrzymuje się świadka i dlaczego po prostu Darii nie wezwali na przesłuchanie np. na drugi dzień, usłyszałem, że „istniały przesłanki do jej zatrzymania”.
Policja kontynuuje czynności związane ze zgłoszeniem kradzieży przez byłego chłopaka Darii. Wczoraj miało dojść do konfrontacji byłych narzeczonych. Mężczyzna nie stawił się jednak w komisariacie. Policja nie ma z nim kontaktu.
Wyobrażacie sobie jak by pisała GP i inne rządowe tuby propagandowe gdyby tak potraktowano np. Polkę w Anglii? Kraj się robi straszliwie brunatny