No wściekła jestem jak osa!
W styczniu dzwoniłam zapisać syna na wizytę kontrolną do kardiologa. Termin - październik. Ok, poczekam. Wizyta za kilka dni, dzwonię potwierdzić naszą obecność i dopytać się o niezbędne badania a babeczka do mnie, że przecież wizyty odwołane. Lekarz chory, zastępstwa nie mają, o odwołaniu wizyty nikt nie poinformował to się dowiedziałam, że będą dzwonić ale nie wiedzą kiedy... Gdybym dziś nie dzwoniła to pojechalibyśmy na darmo

Szukam teraz innego kardiologa ale już prywatnie bo syn powinien mieć w tym roku kontrolną wizytę (tak mamy napisane na karcie informacyjnej z poprzedniej wizyty). NFZ taki kochany, naprawdę trzeba mieć końskie zdrowie do niego...