Dodaj do ulubionych

Romans bez perspektyw

10.10.17, 19:30
Mam romans. To fakt. Ale nie, nie mam meza, a romans rozumiem jako relacje seksualno-partnerską.
Romans jest urywany, spotykamy sie moze 2 razy w miesiącu, teraz to prawie wcale.
Problem w tym, ze to nie jest materiał na związek.
(Nieeee, on nie ma zony, dzieci i kredytu...).
Problem tkwi w jego.. problemach psychicznych. Polegają one na wyautowaniu. Tak mozna je nazwac.. no przez miesiac jest ok, przyjeżdża, chodzimy, jemy, zyjemy, potem gadamy, dzwonimy, gdy wyjezdza i bac- zapaśc!
(nie, nie chodzi o żonę, która musi się zając).
Wylacza telefon albo nie wylacza, ale jest nieobecny. Jest nie na miejscu. Jest jakby go nie bylo. Raz ''odwiedziłam'' go w ''tym'' stanie i to nie on. Wrak siebie. Zlauje, ze go takim zobaczylam, a ostrzegał mnie.
(nie, nie jest narkomanem na detoksie..).
Chwyta go psychoza. Wyglada strasznie - zarośnięty, nieumyty, glodny, brudny... BEZ KONTAKTU. Nie ma porozumienia. Nie jest mną wtedy zainteresowany. On to nazywa
ch o r o o w a n i em. Prosi bym przeczekala, wtedy mowie mu, ze to zdarza sie za często, ze na te dwa lata znajomosci, to on polowe przechorował sad


Ale przeciez sa te magiczne chwile, gdy jest kimś innym. Gdy jest zdrowy. Wtedy jest tak dobrze. Przez ten rok leczył sie farmakologicznie, zagranicą. Tam, gdzie pewne rzeczy są legalne i mogą pomoc. Niestety efekt byl połowiczny, dalej sie zapadał, ale tak jakby ''na wpol''. Ma stwierdzoną konkretna jednostkę chorobową. Nie jest uleczalna. Nie ma leku.

Gdy to mija to jest naprawdę dobrze. I w tym dobrze sie zakochałam. To uczucie pozwala mi przeczekiwać i nie kontaktować sie, nie patrzec nawet w jego stronę. Problem w tym, że nawet jesli ograniczyłabym to do seksu, to nie umiałabym sie nie angażować. I chce z tym skończyć.
Nie widziałam go miesiąc, bez kontaktu jesteśmy 10 dni. (tak, liczę dni). Zajęłam sie wieloma rzeczami, ale widzę po sobie, że wciąz czekam na przełom, az da znac, az powie: koniec, jestem.
(nie, nie wpada w cug alkoholowy, problem jest neurologiczny)

Jak to poprowadzić - kontynuować? Czekać? Odciąć sie. Być wtedy, gdy on jest ''gotowy''?
Nie moge tak dalej, to mnie zjada.
Obserwuj wątek
      • tiszantul Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 22:13
        > Choroby psychiczne są dziedziczne. Chcesz mieć dzieci z podobnymi problemami? T
        > o zakończ tę znajomość zanim zaliczycie wpadkę, a Ty będziesz zbyt zakochana by
        > usunąć.

        potem idź do supermarketu z partnerami i poproś o egzemplarz bez wad.
        • morgen_stern Re: Romans bez perspektyw 12.10.17, 07:56
          Na podstawie ukrywanej choroby psychicznej można chyba uzyskać kościelne unieważnienie małżeństwa, prawda? Więc i kk dopuszcza, że istnieją wady, których lepiej nie powielać w kolejnych pokoleniach? I nie, nie mów, że chodzi tylko o oszustwo, hipokryto.
      • lovje Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 19:49
        Nie wiem co mu jest. Napisałam ze to jakaś psychoza, bo tak wygląda. Ale czy psychoza, czy co innego, to nie mam pojęcia. Po prostu znika, odgradza sie, jest totalnie poza zasięgiem. Ma żółte papiery.

        Oszlalam, bo jestem cholernie samotna. Od 8 lat. Cala filozofia mojego stanu.
        • taki-sobie-nick Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 19:56
          lovje napisała:

          > Nie wiem co mu jest. Napisałam ze to jakaś psychoza, bo tak wygląda.

          Dziecko drogie, a skądże ty możesz wiedzieć, jak wygląda psychoza? I w dodatku "jakaś"?

          Przed chwilą było, że choruje na KONKRETNĄ chorobę, na którą nie ma leku

          (ale za granicą, o dziwo, jest, bo tam pewne rzeczy "są legalne" - czy ty wiesz, jak ludziom chorym psychicznie trudno jest zrobić cokolwiek, a zwłaszcza wyjechać za granicę?)


          Ale czy ps
          > ychoza, czy co innego, to nie mam pojęcia.

          No to faktycznie sporo wiesz.

          Po prostu znika, odgradza sie, jest
          > totalnie poza zasięgiem.

          Yhy. To nie jest choroba, co najwyżej objaw. A poza tym jest kudłaty i nieumyty. Przyznaj się, niedawno oglądałaś jakiś film fabularny o chorym psychicznie.


          Ma żółte papiery.

          W kropki bordo. Co to niby mają być "żółte papiery"? Można mieć orzeczenie o niepełnosprawności, ale ono nie jest żółte. tongue_out Historia choroby także nie, o ile ktoś zleci przychodni jej skopiowanie i ma w domu.


          > Oszlalam, bo jestem cholernie samotna. Od 8 lat. Cala filozofia mojego stanu.

          I wokół ani jednego chłopa, tylko on...
    • kota_marcowa Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 19:49
      O dżizys, czy tylko mi tu śmierdzi trollem?

      Bo jak nie jesteś trollem, to póki co zachowujesz się jak idiotka. Spi***j póki możesz. I to biegiem.

      Jak czytam o tych zakochanych laskach z klapkami na oczach, bo przecież czasami jest dobrze, a ona tak kocha (czy to pan regularnie spuszcza łomot, czy jest pijakiem, czy psychiczny), to nie czuję nawet pół grama współczucia, nie ma ofiar, są ochotniczki. Widocznie te panie lubią taki dreszczyk emocji i jest im to potrzebne do zaspokajania jakichś chorych potrzeb.
          • bergamotka77 Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 22:25
            taki-sobie-nick napisała:

            > bergamotka77 napisała:
            >
            > > Święte słowa kota. Nie byłabym się w stanie zakochać w chorym psychiczni
            > e.
            >
            > Jasne, bo chorobę od razu widać, nie? tongue_out Zwłaszcza w stanie remisji.

            No widać że widać. Choć się próbował kamuflowac partner watkodajki to na dłuższą metę się nie da. Ja akurat mam złe doświadczenia z takimi osobami a raczej osoby z rodziny bo ja znam tylko dziewczyny z depresją - moja mamę zaatakowała pracownica w stanie psychoza i dobrze że pojawił się tata i wspólnie odwiezli ja z trzecia osoba do Drewnicy. A z dalszej rodziny - jest córka pociotków chora na jakąś chorobę genetyczną wpływająca na lekkie upośledzenie i ma chłopaka psychicznego. Z tej dwojki to ona jest ogarnięta i pomimo choroby pracuje itd. A on ma dziwne pomysły np. zlopie piwsko regularnie biorąc silne leki sad Nie wiem jakie będą efekty tej mieszanki. Na szczęście nigdy go nie spotkałam, ale słyszałam wrażenia z pierwszej ręki i naprawdę nie jest wesoło...
    • muchy_w_nosie Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 19:55
      Tego sobie zostaw na boku a szukaj nowej miłości ... i przejdziesz płynnie, nie będziesz szlochać i wić się po kątach tylko będziesz patrzeć już w inną strone, mieć cel.
      Uciekam od ludzi z problemami psychicznymi bo boję się "infekcji".
            • taki-sobie-nick Re: Muchy, a tobie co? 10.10.17, 20:12
              alchemy_alice napisał(a):

              > Triss, żadna choroba psychiczna nie zaraża. Może być genetyczna, ale dla osoby
              > postronnej zaraźliwa nie jest.

              Dziedziczne są skłonności. To na forum panują taka tragiczna tępota i zacofanie, że uważa się choroby psychiczne za zaraźliwe?
                • taki-sobie-nick Re: Muchy, a tobie co? 10.10.17, 20:18
                  alchemy_alice napisał(a):

                  > Jak widać niektórzy boją się zarazić.

                  Chyba założę o tym wątek!



                  Odziedziczyć skłonności można do wszystki
                  > ego, raka, schizofrenii, depresji czy wczesnego wypadania włosów.

                  Z dwojga złego wolałabym to wypadanie niż schizofrenię, to akurat jest kiepski argument. Mnie chodziło o to, że dziecko takiej osoby nie jest automatycznie chore, ale prawdopodobieństwo się zwiększa. U człowieka bez obciążeń wynosi 1%, a poza tym większość schizofreników też kiedyś była zdrowa, przypominam.
              • taki-sobie-nick Re: Muchy, a tobie co? 11.10.17, 19:19
                ZD w rodzinie też nie zwiększa prawdopodobieństwa wystąpienia ZD u potomków.

                Oj, to zależy, czy partner też ma ZD i od szczegółowej konfiguracji genów obojga( czyli jakie ZD konkretnie). Wpływ jest w związku z tym różny i może wynosić 0%, a może i 100%, są jeszcze wartości pośrednie.

                Wynika z przypadkowego połączenia chromosomów i żadnej skłonności rodzinnej tu nie ma.

                Jeśli zdrowe osoby mają dziecko z ZD, nie ma. Jeśli osoba z ZD ma dziecko z osobą zdrową, to nie wiem. Jeśli z drugą osobą z ZD - patrz wyżej.



      • alchemy_alice Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:07
        Ja na podobnej zasadzie unikam ludzi, którzy twierdzą, że choroby psychiczne są zaraźliwe. Nie są, ale głupota bywa, więc dmucham na zimne.

        Swoją drogą obrzydliwa wypowiedź, atakująca tych, którzy bronić się nie mogą bądź nie mają siły. Bije z niej pogarda i chyba lęk. Boisz się osoby depresją? A z nerwicą? Bo jeżeli tak, to opadły mi ręce i cycki. Rozumiem, że można bać się agresywnych zachowań (np. Schizofrenika z paranoją i wizjami - takich wielu nie ma i po lekach są całkiem zwyczajni), ale żeby bać się chorego człowieka? Kuriozalne.
        • taki-sobie-nick Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:11

          Rozumiem, że można bać si
          > ę agresywnych zachowań

          Agresywnych w sensie [zagrażania zdrowiu lub życiu własnemu lub innych] jest 8 (OSIEM) procent osób ze schizofrenią. Przy czym zależy to m. in. od tego, jakie delikwent ma rojenia.
          • alchemy_alice Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:14
            Osiem procent w skali choroby to nie jest dużo. Nadal nie widzę powodu aby się bać chorego człowieka. Miałam styczność z różnymi chorobami psychicznymi i chorymi na nie. Im trzeba pomóc, leczyć, a nie stygmatyzować. Wiesz, że jedna na pięć osób będzie miała problemy ze zdrowiem psychicznym? Może trafić na każdego.
            • taki-sobie-nick Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:16
              alchemy_alice napisał(a):

              > Osiem procent w skali choroby to nie jest dużo. Nadal nie widzę powodu aby się
              > bać chorego człowieka. Miałam styczność z różnymi chorobami psychicznymi i chor
              > ymi na nie. Im trzeba pomóc, leczyć, a nie stygmatyzować. Wiesz, że jedna na pi
              > ęć osób będzie miała problemy ze zdrowiem psychicznym? Może trafić na każdego.
              >
              Wszystko to wiem i dlatego pisałam. Bo ludziom się wydaje, że jak schizofrenik, to obowiązkowo z tą siekierą ma latać. A dane mam od dyplomowanego psychiatry. tongue_out
              • alchemy_alice Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:23
                Widziałam jedną osobę latającą z siekierą. I był to całkiem zdrowy, trzeźwy sąsiad. smile Schizofreników znam raczej spokojnych i sympatycznych, często bardzo utalentowanych. Współczuje im potwornie, bo to dla nich koszmarne obciążenie. Ta choroba, nawet leczona jest trudna dla chorego.
                • taki-sobie-nick Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:26
                  alchemy_alice napisał(a):

                  > Widziałam jedną osobę latającą z siekierą. I był to całkiem zdrowy, trzeźwy sąs
                  > iad. smile

                  Dobra, dobra, drwa rąbał. Za to ja widziałam schizofreników w remisji i zdrowych kiboli - stanowczo wolę tych pierwszych!


                  • alchemy_alice Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:29
                    Ja też. Zdecydowanie. Poza tym, miałam okazję wykonywać ilustracje do wierszy pisanych przez schizofrenika. Współpracowałam z nim nad projektami ponad rok. Miał lepsze i gorsze momenty, ale był niesamowicie miłym człowiekiem. Żalił się jedynie, że ludzie go odpychają, właśnie ze względu na chorobę, a on chciałby w miarę normalnie funkcjonować.
        • bergamotka77 Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:11
          Ja tez sie boję chorych psychicznie nawet tych z ciężką depresją, bo nie wiadomo co im strzeli - zabija się albo zrobią krzywdę sobie i innym np. poszerzone samobójstwo albo spadną na kogoś skacząc z wiezowca. Pół biedy gdy się leczą ale gdy nie to omijam szerokim łukiem.
          • zla.m Re: Romans bez perspektyw 12.10.17, 19:40
            bergamotka77 napisała:

            > Ja tez sie boję chorych psychicznie nawet tych z ciężką depresją, bo nie w
            > iadomo co im strzeli - zabija się albo zrobią krzywdę sobie i innym np. (...) spadną na kogoś skacząc z wiezowca.
            >

            Umarłam i nie mogę wstać. Biorę do sygnaturki.
    • satoja Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 20:01
      Kto tobie tak spaprał psychikę, że szukasz i pragniesz destrukcji w swoim życiu?
      Zajmij się sobą, porządną terapią, bo jak cię tak bardzo rajcuje że facet chory psychicznie i bez kontaktu, to twoja jednostka chorobowa i musi być niewiele słabsza niż jego albo desperacja by jakiekolwiek portki mieć właśnie zdobyła Everest.
    • alchemy_alice Re: Romans bez perspektyw 10.10.17, 22:20
      Związek z osobą chorą jest bardzo trudny, czasami niemożliwy. Wszystko zależy od typu choroby, nasilenia i leczenia. I oczywiście od ciebie samej. Są pary, które żyją długo i szczęśliwie, a także takie, które szybko się rozchodzą. Jeżeli huśtawka emocjonalna pana jest dla ciebie zbyt intensywna, zrezygnuj. Nie każdy daje radę. Zdrowy czy chory.
    • majenkir Re: Romans bez perspektyw 11.10.17, 00:04
      lovje napisała:
      > Wyglada strasznie - zarośnięty, nieumyty, glodny, brudny...
      > BEZ KONTAKTU. Nie ma porozumienia. Nie jest mną wtedy zainteresowany. On to na
      > zywa ch o r o o w a n i em. Prosi bym przeczekala,


      Wiem, ze serce nie sluga, ale bez przesady.. nie zawracaj sobie nim glowy, bo sobie zycie zmarnujesz.
      • taki-sobie-nick Re: Romans bez perspektyw 11.10.17, 00:13
        majenkir napisała:

        > [i]lovje napisała:
        > > Wyglada strasznie - zarośnięty, nieumyty, glodny, brudny...
        > > BEZ KONTAKTU. Nie ma porozumienia. Nie jest mną wtedy zainteresowany. On
        > to na
        > > zywa ch o r o o w a n i em. Prosi bym przeczekala.

        A ja się założę, że autorka oglądała niedawno jakiś film, gdzie ktoś kochał chorego psychicznie. tongue_out

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka