livia.kalina
16.10.17, 18:05
Ale nie chce o samej akcji tylko chciałam spytać, czy macie doświadczenie, z całego życia, napastowania seksualnego. Pytam, bo jak zaczęłam się zastanawiać to sobie uświadomiłam, że wszystkie kobiety, które znam, tego doświadczyły. Moja babcia, która przyjechała w 45 na Ziemie Odzyskane była wielokrotnie napastowana przez Czerwonoarmistów. W moim rodzinnym mieście to w ogóle jest morze ludzkich krzywd z tego okresu a napastowanie i gwałty są ich nieodłączną częścią. Na moją mamę wracającą wieczorem z pracy napadł seryjny gwałciciel. Atak mu się nie udał (mama, bardzo wysportowana, zaczęła się z niespodziewaną dla niego siłą bronić więc odpuścił), moja mama po chwili zastanowienia zaczęła go gonić i krzyczeć:"łapcie go, to zboczeniec!" no i doszło do zatrzymania obywatelskiego. To nie były czasy telefonów komórkowych więc pewnego wieczoru do mieszkania w którym mój tato ze mną czekał na mamę, wkroczyła moja mama (ze szpilkami w ręku, zdjęła je, żeby szybciej biec) i kilku mężczyzn prowadzących niedoszłego gwałciciela. Szybko przyjechała milicja, okazało się, że szukali go od dłuższego czasu bo wiele było w tych rejonach zgłoszeń napadów na kobiety.
Ja to mam już takie wspomnienia, jako dziewczynka w szkole podstawowej. Molestował mnie w-f-sta... nawet mi się tego opisywać nie chce.
Moją najlepsza przyjaciółkę, na studiach, molestował zboczeniec w tramwaju. Kiedy zaczęła głośno krzyczeć i protestować i szukać zrozumienia u współpasażerów napotkała tylko na wesołość i grube dowcipy.... Przez wiele dni nie chciała potem z pokoju z akademika wychodzić...
To naprawdę takie powszechne doświadczenie, czy kobiety z mojego otoczenia miały wyjątkowego pecha?