W wątku wydatkowym pojawił się jako osobna pozycja w budżecie. Nie ukrywam, że zakupy materiałowe do drugiej klasy mojego dziecka polegały głównie na zabezpieczeniu zapasu wkładów.
Szkoła, teoretycznie, bezpłatna. Prośba o przyniesienie kleju spotkała się z odmową ze strony matki i różnymi komentarzami ze strony ematki. A takie Frixiony? Drogie, nieekologiczne (ekologiczne wg mnie są pióra wieczne

) - tyle że zeszyt ładnie wygląda.
Komu zależy na ładnym zeszycie? I na czyj koszt ma być ten ładny zeszyt? I na czym ma polegać poprawianie błędów: na pracach manualnych (zaklejanie/zamazywanie/zabielanie) - czy na przepisaniu danego słowa ze dwa trzy razy, dla utrwalenia?