A komu udaje się nie kupować co sezon nowych ubrań/butów - zakładając, że te zeszłosezonowe pasują i nie są zniszczone? Nie chodzi mi o sytuację, w której nie ma kasy na nowe rzeczy, bo tu jakby nie ma wyboru. Ale przypuśćmy, że kasa jest, ubrania czy buty też są - kupujecie nowe czy nie? Zarówno dla siebie jak i dla dzieci? I jeśli chodzi o dzieci - w wątku obok pojawiały się teksty o tym, że moda/presja otoczenia/nastolatki zwracają na to uwagę - czy tak jest zawsze, czy może są wyjątki, które opierają się tego typu trendom i dadzą radę pójść zimą do szkoły w starej kurtce?
Ja osobiście zakupów nie znoszę. Szukanie nowego płaszcza czy butów zwyczajnie mnie frustruje - nic mi się nie podoba, a jeśli już podoba, to jest za drogie/cena jest wg mnie nieadekwatna do jakości. Albo nie pasuje tak jakbym chciała czy wręcz nie ma mojego rozmiaru. Lubię nie musieć nic sobie w danym sezonie kupić - wyciągam płaszcz i buty z zeszłego sezonu i tyle, co najwyżej zaszaleję i kupię nowy szalik

Czasami coś mi się spodoba na jakiejś wystawie - ale zaraz odzywa się mój wewnętrzny skąpiec, który przypomina mi, że przecież mam już w domu coś o analogicznym przeznaczeniu, więc nowy zakup byłby fanaberią. I tu mam wrażenie, że czasami mogłabym i powinnam z tym głosem powalczyć.