Dodaj do ulubionych

I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:))

04.11.17, 18:26
A komu udaje się nie kupować co sezon nowych ubrań/butów - zakładając, że te zeszłosezonowe pasują i nie są zniszczone? Nie chodzi mi o sytuację, w której nie ma kasy na nowe rzeczy, bo tu jakby nie ma wyboru. Ale przypuśćmy, że kasa jest, ubrania czy buty też są - kupujecie nowe czy nie? Zarówno dla siebie jak i dla dzieci? I jeśli chodzi o dzieci - w wątku obok pojawiały się teksty o tym, że moda/presja otoczenia/nastolatki zwracają na to uwagę - czy tak jest zawsze, czy może są wyjątki, które opierają się tego typu trendom i dadzą radę pójść zimą do szkoły w starej kurtce?

Ja osobiście zakupów nie znoszę. Szukanie nowego płaszcza czy butów zwyczajnie mnie frustruje - nic mi się nie podoba, a jeśli już podoba, to jest za drogie/cena jest wg mnie nieadekwatna do jakości. Albo nie pasuje tak jakbym chciała czy wręcz nie ma mojego rozmiaru. Lubię nie musieć nic sobie w danym sezonie kupić - wyciągam płaszcz i buty z zeszłego sezonu i tyle, co najwyżej zaszaleję i kupię nowy szalikwink Czasami coś mi się spodoba na jakiejś wystawie - ale zaraz odzywa się mój wewnętrzny skąpiec, który przypomina mi, że przecież mam już w domu coś o analogicznym przeznaczeniu, więc nowy zakup byłby fanaberią. I tu mam wrażenie, że czasami mogłabym i powinnam z tym głosem powalczyć.
Obserwuj wątek
    • mama.nygusa Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 18:45
      W tym roku nie kupuje dla siebie zadnych butow, i tak mam ich za duzo, kurtki/plaszcza tez nie planowalam, ale bedac z mezem na zakupach przymierzylam jedna parke , bez checi zakupu, ale maz zdecydowal za mnie i kupil, nie bede narzekac, fajna jest, ale tez i calkowicie zbedna. Natomiast zamiast butow zimowych, mam kupione niedawno, calkiem nowe 2 pary butow na wiosne smile czekaja w pudelkach.
    • iwoniaw Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 18:47
      Na razie to mam dzieci w takim wieku, że jeśli jakieś buty czy kurtka z ubiegłego roku są dobre teraz, to i tak najdalej w lutym będą za małe, więc każdemu minimum jedne buty zimowe i zimowe okrycie na rok kupić muszę tak czy owak - to przy dobrych wiatrach, bo bywa, że akurat w środku sezonu zaliczy któreś skok wzrostu (czy to ogólny, czy stopy). I nie ma to nic wspólnego z kasą - gdybym miała mniej pieniędzy, to musiałabym kupić coś tańszego (dyskont? szmateks? - bo kupuję w sieciówkach obecnie), ale nie mogłabym nie kupić wcale, no przecież goło i boso chodzić im nie każę, zwłaszcza w zimie...
      Zatem moje nastolatki w ubiegłorocznej kurtce do szkoły pójdą, pod warunkiem, że rękawy tejże kurtki nie sięgają już łokci, a sama kurtka się dopina, także na swetrze, i nadal można w niej swobodnie oddychać wink

      Dlatego też wątki z cyklu "czy musicie kupować te ubrania" mnie nieco bawią - no oczywiście, że musimy. Nawet jeśli ktoś nie lubi (jak Ty) chodzić po sklepach i jest dorosły (i nie zmienia rozmiaru), to wcześniej czy później i tak na zakupy iść będzie musiał, bo ciuchy nie są wieczne, zużywają się, a trudno też wyglądać jak bezdomny, zwłaszcza wychodząc z domu "do ludzi". I tak, jasne, że mam też w szafie ciuchy sprzed lat (niektóre sprzed baaardzo wielu lat...), no ale nie oszukujmy się, że "nic mi nie potrzeba" i tak przez dekadę. Bo fakt, można mieć w dobrym stanie i używać nawet rzeczy kompletnie vintage, no ale to nie jest raczej przypadek, że masz jedną kurtkę/buty/żakiet/cokolwiek i chodzisz w nim codziennie od 20 lat - raczej wprost przeciwnie: coś ma szansę być w używalnym stanie przez tyle lat, jeśli (oprócz dbania, właściwej konserwacji itd.) jest jedną z wielu rzeczy danego typu w szafie i jest noszone od czasu do czasu, a nie "zajeżdżane" dzień po dniu. Zresztą nawet producenci butów czy ubrań bardzo dobrej jakości zalecają, by dawać im "odpocząć" po całodziennym noszeniu i używać wymiennie z innymi, a nie zakładać non stop dzień po dniu. W sumie to też "lubię nie musieć niczego kupować" - ale właśnie dlatego skanuję wzrokiem wieszaki w sklepach - jeśli coś mnie totalnie zachwyci i pasuje, to biorę, bo wiem, że nie znajdę czegoś równie dobrego, gdy będę musiała kupować "pod przymusem" (mam na myśli sytuację typu "jedyna kurtka rozpadła się ostatecznie akurat w dniu, gdy zaczął sypać śnieg, a prognozy zapowiadają, że utrzyma się on przez co najmniej kilka kolejnych tygodni"). Nie jestem fanką posiadania garderoby pękającej w szwach, co to, to nie - ale uważam, że dorosła kobieta powinna mieć ubrania na różne okazje i nie musieć gorączkowo się zastanawiać "skąd ja wezmę jakąś spódnicę/płaszcz/buty nadające się na wyjście do teatru/na pogrzeb/na wycieczkę do lasu".
      • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:05
        No sytuacje w których coś kupić trzeba, bo sie popsuło/zniszczyło/jest za małe - to zupełnie inna historia. Ale czy faktycznie nastolatkowi trzeba co sezon kupić nowa kurtkę, tylko dlatego, ze „presja otoczenia”? (to pytanie z oczywistych względów raczej do rodziców starszych nastolatków)
        • iwoniaw Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:13
          Pewnie ta "presja otoczenia" różnie wygląda w różnych środowiskach. Ale z drugiej strony - gdy nastolatek już przestaje rosnąć, to zaczyna kompletować garderobę, z której będzie korzystał dłużej - tzn. ja tak to widzę i nie uważam, że to coś złego, nie sądzę też, że te dwie/trzy kurtki są mu niepotrzebne z definicji, bo nie.
    • rannala Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 18:54
      Wczoraj nosilam płaszcz kupiony przed ślubem - czyli liczy on sobie ponad 14 lat. Nie, nie kupuję co sezon ubrań. Kurtki ok 7-10 lat.
      • iwoniaw Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 18:59
        Wczoraj nosilam płaszcz kupiony przed ślubem - czyli liczy on sobie ponad 14 lat

        Też taki mam - no ale nie jest to mój jedyny płaszcz i nie chodzę w nim codziennie przez cały okres jesienno-zimowy - i tylko dlatego jeszcze wygląda dobrze.
      • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:10
        Ja ciagle nie mogę sie rozstać z para glanów, które kupiłam jeszcze w liceum - czyli tez maja pewnie coś koło 15 lat. Wkładam je rzadko, ale jednak minimum raz w sezonie sie do czegoś przydają. I pewnie tez dlatego jeszcze nie zniszczyły sie kompletnie, bo nie nosze ich tak często jak w liceumsmile
    • leanne_paul_piper Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 18:55
      Nie wymieniam ubrań i butów co sezon - uznaję to za niegospodarność. Mam tak zbudowaną bazę ubraniową, że nie potrzebuję kupować teraz nic nowego. Mam kilkanaście kurtek i płaszczy na każdą okazję - kurtki na narty, puchówki na silny mróz, płaszcze wełniane eleganckie i klasyczne, płaszcze vintage etc.
      Kozaki zimowe staram się mieć co najmniej 2-3 pary, zwykle dokupuję jedne w roku i wymieniam wraz z zużyciem.
      Teraz przydałoby mi się uzupełnić bazę, więc myślę nad tymi, ale może poczekam na wyprzedaż
      https://mosaic02.ztat.net/vgs/media/catalog-sm/M6/61/1A/03/YQ/11/M6611A03Y-Q11@13.jpg

      Niestety życie to też sztuka wyboru i choruję na porządny kaszmirowy szal, ale jak mam do wyboru bilet do Afryki albo ciuchy, to ciuchy zawsze stoją na straconej pozycjiwink.
      • butch_cassidy Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:50
        Fajne smile
      • anika772 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 20:55
        Porządny kaszmirowy szal to przecież BAZA ubraniowa, kupuj bez wyrzutów. Widziałam fajne w Piumo i H&M Premium.
        N/t Zawsze coś nowego sobie dokupięsmile
      • princesswhitewolf Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 01:05
        blagam powiedz ze one maja gdzies zamek i ze nie meczysz sie za kazdym razem sznurujac je...

        mam takie botki ale one maja zamek bo jakbym miala codziennie je sznurowac to bym sie pochlastala...
        • lusitania2 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 07:05
          princesswhitewolf napisała:

          > blagam powiedz ze one maja gdzies zamek

          przecież że jest zamek widać na tym zdjęciu.

          Swoją drogą - interesującawink ta baza.
      • kornelia_sowa Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 06.11.17, 00:31
        A powiesz gdzie je można kupić? Bo są OBŁĘDNE!!!!!!
        • leanne_paul_piper Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 06.11.17, 22:36
          Mai Piu Senza,
          niestety dość drogie
          www.zalando.pl/mai-piu-senza-kozaki-black-m6611a03y-q11.html
    • milva24 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 18:59
      Dzieciom muszę co sezon kupić buty bo im nogi rosną, kurtka raz na dwa lata starczy i młodsza bez oporów ubrania po starszej nosi. Sobie kupuję jeśli potrzebuję, nie jestem zwolenniczką posiadania dużej ilości ubrań, nie lubię kupować więc pp sklepach z ubraniami nie biegam jeśli czegoś konkretnego nie szukam.
      • milva24 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:00
        I jeszcze jedno, wolę kupić jedną rzecz lepszej jakości niż kilka kiepskich. Na dłużej starczą i generuję dzięki temu mniej odpadów.
    • miss_fahrenheit Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:11
      agata_abbott napisała:

      > A komu udaje się nie kupować co sezon nowych ubrań/butów - zakładając, że te zeszłosezonowe pasują i nie są zniszczone?

      > kupujecie nowe czy nie? Zarówno dla siebie jak i dla dzieci?

      Dla dziecka - kupuję, bo ciągle i szybko rośnie. Dla siebie - nie, ale powinnam to zmienić, bo trochę mam za mało ubrań, padłszy wcześniej ofiarą takich właśnie myśli, jak twoje - "nie lubię i po co mi to" wink
    • aerra Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:14
      Ja nie kupuję co sezon dla siebie - kupuję jak się zniszczy albo jest potrzebne coś konkretnego. Tak, żeby "strasznie" chcieć kupić jakiś ciuch to mi się zdarza baaaardzo rzadko - jak już kupuję, to nie przypadkowe rzeczy, więc potem nie choruję na coś innego wink
      Natomiast dziecko w takim wieku, że po prostu wyrasta i nie ma siły nie kupić. Pewnie, mogłabym kupować kurtkę dwa rozmiary za dużą i liczyć, że za rok też będzie. Albo nawet za dwa. Tylko po co? Możemy pozwolić sobie na to, żeby jednak dziecko chodziło w ubraniach w swoim rozmiarze, a jak wyrośnie to kupić nowe. Starych się nie wyrzuca, tylko przekazuje dalej.
      • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 10:26
        Ale pytanie, czy moda aż tak sie zmienia? Jeśli ktoś kupuje głównie to, co w danym momencie jest modne - to pewnie tak. Ale da sie kupić takie ubrania, które maja dosyć klasyczny krój i naprawdę czasami musi sie zmienić epoka, żeby było po nich to widać.
    • simply_z Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:19
      Moda się niestety zmienia i rzadko kiedy rzecz sprzed15 lat wygląda tak samo dobrze. Nie mówiąc o tym, że rzeczy po prostu się zużywają. Jeśli coś nosimy okazyjnie..w porządku ale chodząc non stop przez kilka sezonów w danej kurtce/płaszczu niech mi nikt nie wmawia, że tego nie widać. Kiedyś poznałam kobietę, która z racji skąpstwa chodziła w ciuchach, kupionych w końcówce lat90/tych, początek 2000...Dodajmy dobrze sytuowana ale skąpa. Efekt był taki, że pani wyglądała jak licealistka sprzed lat. Princeski, białe golfiki, dzwony, sukienka z czerwonej tafty na ramiączkach ( studniówkowy hit ) itd. Niestety kiepsko to wygladalo. Przypomniał mi się też żart..O, Pani profesor!- Jacusiu, a jak mnie poznałeś?-po trenczyku pani profesor...po trenczyku..
      • 1st.world.problems Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:54
        To chyba początek lat 90, a dokładniej 1sza polowa
        • simply_z Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 21:13
          możliwe, że pewne nawiązania tam się pojawiły.
      • mikams75 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 01:32
        mam tz taka znajoma... nosi ubrania az sie zniszcza i wg daty zakupu. A ze bardzo dba o ubrania to sie tak latwo nie niszcza. Nowe (ktore czasem dostaje od corki w prezencie) odklada na kupke do szafki i mowi, ze jak zniszcza sie te co teraz nosi to wyciagnie z szafy kolejne. Tym sposobem ma zawsze ciuchy z innej epoki.
    • mama.nygusa Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:25
      Pomagam, niestety mam za miekkie serce sad
    • mary_lu Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:25
      Muszę sobie zawsze coś kupić, bo inaczej sama czuję się jak stary łach.

      I nie jest to żadne uzależnienie, bo np. 3 sezon teraz noszę dwie pary kozaków - po prostu idealnych, "robiących" każde ubranie. Modlę się, żeby nadal się nie zniszczyły. Jeśli kupię nowe, to niemal identyczne.

      Ale takie kiecki czy sweterki z sieciówek? Ile to można ponosić bez obrzydzenia?
      • zla.m Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 21:26
        Ja na przykład rzeczy z sieciówki piorę i wtedy jakoś noszę bez obrzydzenia. Ale rozumiem, ze każdy ma inaczej.
      • kura17 Mary_lu 05.11.17, 10:10
        > I nie jest to żadne uzależnienie, bo np. 3 sezon teraz noszę dwie pary kozaków
        > - po prostu idealnych, "robiących" każde ubranie. Modlę się, żeby nadal się nie
        > zniszczyły. Jeśli kupię nowe, to niemal identyczne.

        pokaz te kozaki, prosze smile
        • mary_lu Re: Mary_lu 05.11.17, 17:40
          Jedne to dokładnie te buty:

          wojas.pl/produkt/21150/czarne-damskie-kozaki-5723-81





          www.floryday.com/pl/Kobiece-Buty-Buty-Za-Kolano-Buty-Na-Slupku-Zamsz-Buty-m1030010?currency=PLN&country_code=PL&utm_term=5120715&color=black&size=37¬_pop=1¤cy=PLN&country_code=PL&gclid=CjwKCAjw7frPBRBVEiwAuDf_LYhDGFiwXFCxoU0jUYouR-6nJ2IyhkOSrSQpEpSaET8RonAdL50RqBoCQk4QAvD_BwE


          A drugie to coś w tym stylu, tanizna ze sklepu w którym wszystkie buty śmierdzą klejem...




          • jolie Re: Mary_lu 05.11.17, 18:20
            Te kozaki robią każde ubranie? Może Anji Rubik (przy założeniu, że chodzi tylko w sukienkach).
            • 1st.world.problems Re: Mary_lu 07.11.17, 09:29
              Anji Rubik te pierwsze z Wojasa latałyby wokół kostek i straaaszecznie marszczyly dookoło podudzi/łydek i wyżej. Są raczej na przeciętne nogi a nie na waziutkie i baaardzo smukłe.
      • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 10:23
        mary_lu napisała:


        > Ale takie kiecki czy sweterki z sieciówek? Ile to można ponosić bez obrzydzenia
        > ?

        No to zależy pewnie od rodzaju sieciówki i częstotliwości noszenia. Mam sukienki do pracy, które maja po 5-7 lat i w ogóle po nich tego nie widać. Ale kosztowały swoje.

        Z drugiej strony - są „sweterki z sieciówek”, które po 1 praniu można wywalić...
        • 1st.world.problems Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 13:49
          jak nauczysz sie czytac ze zrozumieniem sklad z metki to zapewne najzwyczajniej nie kupisz.
          • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 18:17
            No i nie kupuje. Aczkolwiek były takie czasy (studenckie), kiedy mi sie zdarzało - z czasem dotarło do mnie, ze jak ktoś ma ograniczony budżet, to zwyczajnie go nie stać na tanie sweterkismile
    • bazia8 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:27
      Ja osobiście zakupów nie znoszę. Szukanie nowego płaszcza czy butów zwyczajnie mnie frustruje - nic mi się nie podoba, a jeśli już podoba, to jest za drogie/cena jest wg mnie nieadekwatna do jakości. Albo nie pasuje tak jakbym chciała czy wręcz nie ma mojego rozmiaru.

      Mogę się pod tym podpisać obiema rękami.

      Staram się kupować mniej, ale ubrania/ buty lepszej jakości. Takie zdecydowanie wystarczają mi na kilka sezonów.
      Ilekroć kupię coś taniego, to po kilkunastu praniach ubranie wygląda jak szmata. Nie lubię zaśmiecać planety, a na łażenie po lumpkach nie mam czasu.
      Kiedyś kupiłam sweter w norweskie wzory w Pewexie, wyrzuciłam go po kilkunastu latach, bo tak mi się opatrzył, że miałam go naprawdę dość, a był skubaniec niezniszczalny (mimo tego, że z akrylu, tylko takiego pancernego). Teraz to chyba niewykonalne.
      • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 10:29
        Czasami aż by sie juz chciało, żeby coś sie zniszczyło - żeby można było kupić nowesmile
    • lucyjkama Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:34
      Mi się zdarza. Syn od kiedy zaczął gimnazjum i wskoczył w rozmiarówkę młodzieżową (cropp, house) wchodzi M. Kurtki 2 przejściowe i 2 zimowe kupiłam 2 lata temu jesienią (na jakiś minus %) i nadal w nich chodzi i na pewno obskoczy w nich najbliższą zimę i wiosnę. Jeśli się nie zniszczą to będą służyły dalej. Póki co śladów używania nie widać, modele nadal modne i podobne są nadal w sprzedaży. W sandałach turystycznych chodził drugie lato a że stopa nie rośnie już to i na kolejne będą dobre. Zimowe dostanie nowe bo po 2 sezonach stare były podniszczone i wywaliłam
      Córka po 2-3 lata chodzi w czapkach, szalikach a na tą zimę ma 3 kurtki zeszłoroczne bo pasują jak ulał to po co nowe. Buty musi mieć kupione bo stopa od wiosny urosła o rozmiar.
      Dla siebie mam 4 kurtki zimowe w których będę zaliczać kolejną (pewnie z 5 albo i 6 zimę). Ha ha jedna prawie identyczna wyskakuje mi właśnie w banerku z tchibo wink Buty kupuję rzadko bo nie niszczę. Zresztą strasznie nie lubię kupować sobie ubrań (he he ciągle czekam, że może trochę schudnę i wejdę w 36 tongue_out ) dlatego kupuję jak już koniecznie muszę bo jakaś uroczystość albo coś się zniszczyło.
    • lusitania2 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:44
      dla siebie - od dobrych paru lat kupuję tylko wtedy, gdy coś szczególnie mi w oko wpadnie (rzadko), albo dotychczasowe się zużyło, a nie dlatego, że kolejny sezon nadszedł.
      Dzieciom kupuję częściej, "z okazji" nowego sezonu również, bo cóż - też byłam nastolatkiem (a zwłaszcza nastolatkąsmile) i pamiętam, że miło było mieć coś nowego i więcej, niż jedną kurtkę, jedną parę butów stosownych do pogody etc.
      Mnie to cieszyło, je teraz cieszy, a harpagonić nie musimy.
    • butch_cassidy Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:46
      Kupuję jak mnie najdzie, ale nie nachodzi mnie co sezon, zdecydowanie nie. W tej chwili mam tyle ciuchów i dodatków na wszelkie możliwe okazje, że "nachodzi" mnie bardzo, bardzo rzadko. Do głowy by mi nie przyszło kupować nowe co sezon. Córka prędzej, bo dochodzi fakt, że rośnie, więc lubimy przejść się po sklepach i wybrać coś nowego dla niej. Mnie samą dla siebie to już średnio kręci, z resztą nigdy nie było moim konikiem.
    • majenkir Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:46
      A ja z corka mamy wspolne buty. To dopiero oszczednosc! big_grin
    • jolie Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:51
      Mam podobnie, jestem skąpa a do tego jeszcze niewymiarowa (nie, gruba nie jestem) i musiałabym wiecznie chodzić na zakupy/odsyłać kupione przez net rzeczy, żeby dobrać coś sensownego dla siebie. Nienawidzę w ogóle zajmować się ubraniami np. przerabiać, skracać, szyć to już w ogóle. Ubranie ma pasować od razu i dodawać urody.Dzieciom lubię kupować, ale jak tylko mogę, staram się ograniczać.
      • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 10:36
        Mam teorie, ze jeśli coś ma 3 wymiary (np. długość nogawki/szerokość w pasie/ szerokość w biodrach), to pasować bedą góra dwa z nich. Jak pasują wszystkie trzy, to można odtrąbić sukces. Mnie sie praktycznie tak nie trafiauncertain
        • jolie Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 18:22
          Mogę się pod tym podpisać. Ale to pewnie dlatego, że jestem niska.
          • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 19:08
            No ja teżuncertain Mam też to szczęście, że posiadam wcięcie w talii - nieproporcjonalnie duże w porównaniu z biustem i biodrami. Fajna sprawa, pod warunkiem, że sukienki szyje się na miarę - w przeciwnym wypadku albo muszę je zwężać w pasie, albo po prostu nie przeciskam przez tyłek/biust.
            Ale ostatnio odkryłam, że np. Next ma czasami wersje sukienek również dla wysokich i niskich. Więc można kupić taką, która nie kończy się w połowie łydki, chociaż miała być do kolansmile
        • 1st.world.problems Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 07.11.17, 09:31
          Jeżeli tylko nogawki są odrobinę do skrócenia to naprawdę nie masz powodów do narzekania. Jeansy kupuje za ułamek pierwotnej ceny w outletach i nie płaczę rzewnymi łzami "bo trzeba zanieść do skrocenia"
    • kornelia_sowa Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:55
      Jesli coś pasuje (tzn nie wyrośli i nie zniszczyli- zostawiam). No ale to sporadyczne sytuacje, żeby mi nie wyrośli- zwłaszcza z butów.
      Czasem jedna para butów zostaje na kolejny sezon a pozostałe dokupuje.

      Trendy mi absolutnie nie doradzają wink dzieci maja niecałe 10 i 2,5 więc im to lotto póki co.
      Niemniej jednak uwielbiam ich stroić i na bank wydaję za duzo na ich ciuchy. Syn jest elegant, ma chyba z 10 koszul, kapelusze, kaszkiety, kilka kurtek przejściowych, no sporo. Przy córci szaleję chyba jeszcze bardziej
    • crea.tura Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 19:59
      Bardzo mi się podobał Twoj post i nawet się z nim utożsamiałam aż do tego fragmentu:
      "Czasami coś mi się spodoba na jakiejś wystawie - ale zaraz odzywa się mój wewnętrzny skąpiec, który przypomina mi, że przecież mam już w domu coś o analogicznym przeznaczeniu, więc nowy zakup byłby fanaberią. I tu mam wrażenie, że czasami mogłabym i powinnam z tym głosem powalczyć."
      No bo jest tu pewna niekonsekwencja. Z jednej strony nie lubisz zakupów. Jak już się na nie wybierzesz, to nic Ci się nie podoba. A jak Ci się już podoba to nie kupisz bo masz. No i gdzie tu radość i szczęście, które można też (między innymi oczywiście!) czerpać z tak prozaicznej rzeczy jak kupienie sobie od czasu do czasu czegoś ładnego? Sama siebie karzesz wewnętrznym skąpcem, chociaż z tego co piszesz nie masz problemu z zakupoholizmem i trwonieniem fortuny na kolejny płaszczyk będący hitem sezonu.
      Ja też nie jestem fanem krążenia po galeriach i zmiany garderoby co sezon ale nauczyłam się, że jeśli mi się coś podoba to to po prostu kupuję. Dzięki temu mam moim zdaniem fajne ubrania, w których się dobrze czuję. I nie doświadeczam nerwowego krążenia po galeriach (been there!) w celu zakupu spodni bo akurat bardzo potrzebuję - a najczęściej wtedy akurat nie ma fajnych spodni w dobrej cenie i kończy się na tym że wybierasz mniejsze zło. Czyli nie do końca takie jakie chciałaś i trochę drogawe albo kiepskiej jakości no ale nic lepszego nie było. A potem idziesz do sklepu bo potrzebujesz swetra - znowu nie znajdujesz takiego, który by Ci odpowiadał w 100 %. Ale super spodni które Ci się spodobały na manekinie nawet nie mierzysz - bo akurat spodnie masz.
      • agata_abbott Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 19:02
        Wiesz, ja zdaję sobie sprawę, że ten mój "wewnętrzny skąpiec" to nie jest coś dobrego, bo faktycznie czasami ociera się to o lekkie zboczenie. I jest to też jeden z powodów, dla którego nie lubię chodzić po sklepach - bo wkurzam się sama na siebie, bo tego skąpca nie potrafię uciszyćsmile Czasami więc do chodzenia po sklepach przydaje mi się mąż - doradzić nie doradzi, ale jak zobaczy, że coś mi się podoba i nie jest to np. niepraktyczny trencz za półtora tysiąca, to namówi mnie do kupienia (a mój wewnętrzny skąpiec musi wtedy się przymknąćwink). No ale to też idealne rozwiązanie nie jest.
    • mikams75 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 20:37
      nowe kupuje tylko jesli sie w danej rzeczy zakocham wink i jesli cena jest tez po odpowiedniej obnizce, przy regularnej cenie tez przemawia do mnie rozsadek, ze danej rzeczy nie potrzebuje. Ale rozsadek ostatnio pozwolil mi kupic nowa kurtke, choc poprzednia jest dobra, ale nosilam ja 4 lata i mi sie znudzila.
      Dla dziecka czesciej sie skusze ale raczej na drobiazgi typu bluzeczka. A jesli juz jakas kurtka/buty mnie zaurocza to kupie w wiekszym rozmiarze, zeby bylo tez na kolejny sezon. Corka owszem ma swoje ubraniowe upodobania i wchodzi w wiek nastoletni, ale bez przesady - zeszloroczne ubranie nie staje sie natychmiast niemodne. Nawet jak cora miala faze milosci do rozu i ta faza jej nagle przeszla to tez wytlumaczylam, ze nie wywalamy wszystkiego i nie kupujemy nowego tylko nosi to, co ma a kolejne wieksze ubrania bedziemy kupowac w jej nowym ulubionym kolorze. Nic nie poradze, ze w tym wieku co tydzien jest ulubiony inny kolor wink i do tego nastolatka tez nie trzeba byc wink
    • jeziorowa Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 21:07
      Kupuję to co potrzebuję (w przypadku dzieci co sezon buty i część ciuchów) i to co daje mi radochę lub przynajmniej przyjemność (nie jest to odzież). Na sezon zimowy dla siebie nie potrzebuję niczego nowego z ubrań i butów, więc nie kupuję. Szkoda czasu i nerwów na zakupy (a i pieniądze przyjemniej poprostu przechulać😀😝).
    • zofijkamyjka Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 04.11.17, 21:30
      kupiłam sobie dzisiaj trzecie kozaki bo mi sie spodobały, pierwsze za to już mi sie nie podobają
    • princesswhitewolf Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 01:03
      >zakładając, że te zeszłosezonowe pasują i nie są zniszczone?

      a czy to glod zeslancow na Syberie czy co? Kupuje cos co mi sie podoba i jest uzytkowe a nie na zasadzie czekania az poprzednie sie rozpadnie.

      Ja tez nie lubie sklepow ale lubie zakupy online. Pare razy w roku robie duze zakupy z Katalogow online. Przymierzam odsylam wymieniam itd.
    • leni6 Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 01:56
      Sobie parafie bardzo długo nic nie kupować. Przywiązuje się do rzeczy i nie lubię ich wymienić, zdarza mi się kupować identyczne jak poprzednie. Najczęściej kupuje sobie ubrania buty, jeśli poprzednie nie nadają się już do chodzenia, nie przypominam sobie żebym cos nowego kupila ze względu na mode. Dziecko za szybko rośnie więc tu prawie wszystko co sezon nowe, są drobne wyjątki np krótkie spodenki (bo na razie rośnie raczej wzdłuż niż w szerz).
    • sfornarina Re: I jeszcze raz - wydatki ubraniowe:)) 05.11.17, 08:28
      Mam dokładnie tak samo jak Ty smile Kupuję rzadko, bo wszystko z poprzednich sezonów się nadaje, jest wciaż ładne, wiec nowe to zbędna fanaberia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka