Na kanwie wątku o pierwszym wrażeniu, pytam o niepierwsze wrażenie tylko o schemat(szufladę) w jakim was widzą wieloletni znajomi.
Kiedyś długoletnia znajoma (wręcz przyjaciółka) często wspominała, że ma taką dalsza koleżankę Irkę(z innej paczki więc jej nie poznałam) która bardzo jej się ze mną kojarzy.
Że ta Irka ma podobne zainteresowania, podobnie jak ja lubi sama wyjeżdżać i jest taka niezależna w działaniu, i że nawet ze sposobu bycia i wyglądu - wszystko jej przypomina mnie.
Przyjaciółka w tym czasie dużo korzystała z mojej pomocy i wychwalała mnie pod niebiosa że jestem inteligentna, mądra, obrotna, dobrze radząca sobie zawodowo i cud miód tylko za przykład dzieciom dawać.
I otóż zdarzyło się kiedyś, że na wspólnym wyjeździe spotkałyśmy się wszystkie, bo była też ta Irka co to wg mojej przyjaciółki miała być do mnie podobna, wręcz identyczna.
I kogóż ja widzę?
Dziewczyna typu zaniedbana szara mysz, mało się odzywająca i nadwrażliwa na swoim punkcie bo na żarty związane z jej zawodem prawie się obraziła, jakaś taka wycofana z życia zachowująca się jak z poprzedniej epoki, i do tego - masakra - 5 centymetrowe paskudne siwawo-wypłowiałe odrosty na głowie do których żadna szanująca się kobieta nie powinna nigdy dopuścić.
Cóż, zweryfikowałam moją znajomość z przyjaciółką. Bo jeśli ona mnie TAK widzi (choć kadzi superlatywami) to coś tu jednak nie hallo.