Na marginesie wątku o progeniturze

Pytanie do bardziej bywałych w świecie, niż ja - czy obsesja na punkcie akcentu w mówieniu w języku obcym jest naszą polską specjalnością, jak mi się wydaje, czy to powszechne?
Nie bardzo rozumiem ten problem. Znam obcokrajowców mówiących po polsku - z wyjątkiem jednej koleżanki, która zresztą już nawet obywatelstwo ma, u każdego słychać akcent, mniej lub bardziej wyraźny. Zresztą u wspomnianej koleżanki może wprawne ucho też by się dosłuchało czegoś, ale gdybym jej nie znała to obstawiałabym najwyżej, że jest ze wschodniej Polski, bo mówi bardziej miękko. W komunikacji z tymi ludźmi ich akcent nie stanowi dla mnie żadnego problemu.
W drugą stronę też tak to działa - nie ma wątpliwości, że nie jestem Rosjanką, Ukrainką czy Bialorusinką tylko cudzoziemką mówiącą po rosyjsku, ukraińsku czy białorusku. I nikomu to nie przeszkadza, a ja przecież nie pracuję w wywiadzie i nie muszę udawać kogoś, kim nie jestem.
Wam przeszkadza, jak obcokrajowiec mówi z akcentem? Zwracacie na to dużą uwagę?