Bo wiadomo, Gwiazdka, to zbędne prezenty i komercha... Minimalizm jest tak trendy, że już każda sroka o nim skrzeczy itp. itd.
Trafiłam ostatnio w prasie kobiecej

na dwa bardzo interesujące wywiady. To znaczy dla mnie interesujące, bo dwa autorytety

powiedziały ładnie to, co myślę od dawna.
1)
"Uroda życia"
"Opowiadam się za dawaniem prezentów"
Z Karoliną Morelowską-Siluk rozmawia ksiądz Adam Boniecki
- Ja chcę kupować moim bliskim prezenty. Robię coś złego?
- Bzdura! Jak sięgam pamięcią (...), to dla mnie te prezenty były konkretyzacją tego, że są ludzie, którzy mnie kochają, którzy się głowili, co sprawi mi przyjemność. Moja radość była ich radością. Jesteśmy ludźmi, a nie czystymi duchami, prezenty są konkretyzacją naszych uczuć. (...)
- Dawanie prezentów zalicza ksiądz do kategorii "być"?
Zdecydowanie tak. Szczególnie te wymyślone z myślą o kimś, pamięta się przez całe życie. Oczywiście w przypadku dorosłych ludzi ten język symboliki jest o wiele prostszy niż w przypadku dzieci, ale na całym świecie gest dawania jest dla ludzi czymś bardzo ważnym, cennym. (...) Podarował mi, złapał go, zawinął w gazetę i dał mi. W jego oczach zobaczyłem szczęście, że mógł mi coś podarować. Zrozumiałem, jak było to dla niego ważne. [to ostatnie o skromnym człowieku, gdzieś na końcu świata, poznanym w podróży, który ofiarował jedną z niewielu rzeczy z własnego dobytku]
2)
"Zwierciadło"
"Tradycja? Po co nam dziś ona?
Jak warto obchodzić święta, mówi W. Eichelberger.
Rozmawia Beata Pawłowicz
WE [o świętach] - Poprzez swoją uniwersalną symbolikę ten czas dotyczy niezwykłego i wspólnego nam wszystkim wymiaru życia. Niezależnie od tego, co się wydarzy (...), święta powtarzają się co roku. (...) To daje nam namiastkę nieskończoności, odczucie uczestniczenia w czasie świętym, czyli wieczności. (...) ci którym duchowość nie zaprząta głowy, po prostu wzruszają się widząc (...), czerwoną czapkę Świętego Mikołaja i nos renifera Rudolfa.
WE [o pasterce] - To było fantastyczne przeżycie. Uniwersalne, ponadreligijne. Także dlatego, że symbole, jakie ożywają w Boże Narodzenie są uniwersalne, żadna religia ich nie zawłaszczyła, bo nie można zawłaszczyć Boga. [potem o symbolice światła -> oświecony umysł; nie che mi się przepisywać

]
BP - "Cicha noc, święta noc...
WE - Właśnie, też ma uniwersalne znaczenie. Bóg jest ciszą w tradycji chrześcijańskiej. Cisza jest symbolem oświecenie w buddyzmie i w innych tradycjach duchowych. Mamy jeszcze jeden symbol - dziecko, które się rodzi. Jest święte, bo pochodzi od Boga, od natury. Symbole tych świąt są ich siłą.
Potrzebujemy ich, by przypomnieć sobie o sprawach najważniejszych, odnieść je do siebie. Co jest we mnie światłem, co jest we mnie ciemnością? (...)
I co ematka na to wszystko?