lafona
08.12.17, 12:10
Czy ktoś z was wychowywał się w domu gdzie jedno z rodziców piło?
Czy jest sens w takim małżeństwie trwać by dzieciom zapewnić obecność obojga rodziców oraz przyzwoity standard finansowy życia bo to alkoholik zarabia na rodzinę? Jeśli alkoholik nie jest typem agresywnego furiata, trzeźwy jest starającym się rodzicem, ale alkohol powoduje nieprzewidywalne zachowania i cykle picia są już stałe i częstsze niż dni trzeźwe zaś psychika pijącego coraz bardziej chora więc domownicy nie znają dnia ani godziny co mu do głowy strzeli?
Alkoholizm to choroba śmiertelna więc trwać w miłosierdziu przy człowieku którego uzależnienie pokonało, aż do jego śmierci? Czy rozdzielić się jak najszybciej i próbować żyć oddzielnie i w pojedynkę wychowywać dzieci, co wcale łatwiejsze się nie wydaje?
Czy ktoś, ktokolwiek z was, miał rodzica alkoholika i może powiedzieć -
"nie był takim złym rodzicem (ojcem/matką) i z dwojga złego lepiej, że ta rodzina trwała w całości niżby się rodzice mieli rozstać? "
?