tanebo2.0
26.12.17, 10:01
Wszystko zaczęło się od tego, że w ramach nowelizacji ustawy o działalności leczniczej Radziwiłł po cichu zlikwidował „najpóźniej do końca 2018” zapis, że minister może wydawać rozporządzenia dotyczące „standardów postępowania medycznego”. Radziwiłł posłuchał Naczelnej Rady Lekarskiej, organizacji branżowej, znanej z obrony interesów lekarzy, która 22 kwietnia 2016 zażądała wyrzucenia standardów medycznych z ustawy, bo „stanowią jaskrawe i nieuprawnione wkroczenie władzy ustawodawczej i administracyjnej w obszar nauki i wiedzy”. O tym, jak leczyć mają od teraz decydować towarzystwa lekarskie. Tak naprawdę rzecz dotyczy rodzenia – bo z czterech standardów ustalonych do tej pory rozporządzeniami ministrów zdrowia aż trzy dotyczą porodu: fizjologicznego (bez powikłań), patologii ciąży oraz łagodzenia bólu podczas porodu. Ujawnienie tej groźnej w skutkach, a przeprowadzonej bez żadnych konsultacji, zmiany przez OKO.press, wywołało falę oburzenia. Petycję do premier Szydło podpisało ponad 100 tysięcy osób. Radziwiłł odpowiadał niekonsekwentnie: raz twierdząc, że to lekarze powinni wyznaczać standardy porodu, a raz, że nic się de facto nie zmieni. Jednocześnie ministerstwo powołało ogromny – ponad 30-osobowy – zespół do opracowania nowego rozporządzenia ministra (dotyczącego standardów organizacyjnych). Z udziałem aktywistek z Fundacji Rodzić po ludzku. współczuję matkom... ale póki 500+ rządzi to lepiej nie będzie...