banksia
02.01.18, 19:40
[temat dosc obszernie opisany w lit. feministycznej, chocby tu: geekfeminism.wikia.com/wiki/Nice_Guy_syndrome ]
znacie takich? wlazidupkow, pocieszycieli, "nie jestem jak inni faceci", "mi mozesz powiedziec wszystko", usluznych, gotowych, na celu majacych dostanie sie do czyichs majtek?
oczekujacych d..y za "bycie milym"?
tacy slodcy misiowie, ktorzy po jasnym komunikacie ze babka nie jest zainteresowana niczym wiecej niz rozmowa i ew. dalsza przyjaznia potrafia rzucic "jeszcze, suko, pozalujesz?"
tacy potem odczuwaja satysfakcje widzac singielke po 30 - wg nich sama sobie musiala, bicz, zasluzyc.
***
Pamietam, jak kiedys na jakims forum jeden taki zwierzal sie w duchu "teraz, rowiesniczko zaluj, ze mnie wtedy odrzucilas, wybralas chlopca zlego/starszego/na motorze/z duza kasa a nie mnie, przyszczatego pilnego studencika z potencjalem - to teraz zostalas sama"
Znalam kilku podobnie myslacych panow i jakaz satysfakcje sprawilaby mi ponizsza riposta:
"Tak, misiu, wtedy wolalam tamtego, bo byl ciekawszym kompanem do zabawy, mial interesujace towarzystwo i lepiej bzykal. Potem mialam dekade pelnej wolnosci, by w koncu zalozyc rodzine z odpowienim dla mnie czlowiekiem w odpowiednim dla mnie czasie.
Ty za to, ozeniles sie z pierwsza, ktora cie chciala i zrobiles 2 dzieci zaraz po studiach, teraz jestes podtatusialym smutasem, pelnym resentymentu do lasek, ktorych nie przeleciales czasach twej zlotej mlodosci bo zadna cie nie chciala. I co, zle ci?"
Tak mnie naszlo po watku o nienawisci do kobiet. Kurde, jak ja nie znosze takich typow.