sylwadomowa
10.01.18, 14:53
Nie wiem, czy innym to się zdarza: ludzie powierzają mi tajemnice bez dowiedzenia się, czy chcę je poznać. A ja nie chcę. Na ogół jednak nie mam szansy odmówić, bo ktoś w na nic nie wskazujących okolicznościach w trakcie rozmowy mówi coś sekretnego, a potem dodaje "Tylko to jest tajemnica!" Najpierw gada, a potem zastrzega tajemnicę. A ja nie chcę słyszeć tego gadania i być obciążona ciągłym niepokojem, które moje zasoby wiedzy to tajemnice, a które nie. Nie mam predyspozycji do tajemnic, bo po czasie zapominam, co jest tajemnicą, a co nie, a że dużo rozmawiam z ludźmi, nie raz coś powiem, a potem przypominam sobie, że to miało być tajne...
Pytam zatem: Dlaczego ja? Wolę żyć bez niebezpiecznej wiedzy, nie chcę jej. Czy to normalne, że ludzie powierzają innym tajemnice niejako na siłę, bez uprzedniego dowiedzenia się, czy ten drugi jest gotów na ich przyjęcie?
Co robić w momencie, gdy następuje nieświadoma wsypa? Przepraszać czy mówić wprost: Nie chciałam wysłuchiwać twoich tajemnic, nie zapytałaś mnie, czy chcę, po fakcie zastrzegłaś sekret, więc licz się z konsekwencjami.
Jak zasygnalizować ludziom, by nie powierzali mi bez pytania rozmaitych tajemnic?...
Nie chcę być chlapą, ale naprawdę nie mam daru pamiętania, co było powiedziane pod jaką klauzulą, wewnętrzny barometr tajemnicy mam jakiś słaby, więc zwyczajnie nie chcę klauzuli "sekretne"... Czy jestem bardzo dziwna z tym problemem?