tryggia
18.01.18, 23:04
Właśnie doświadczyłam i w lekkim szoku piszę.
Prowadzę cykliczne, płatne szkolenie. Płatne w całości za 4 spotkania.
Pół godziny temu dzwoni numer i chyba z tego szoku, że ktoś tak późno dzwoni, durna, durna, odebrałam.
A tu pan, uczestnik szkolenia, że się rozchorował i jutro go nie będzie.
Ja, że ok, życzę zdrowia, do zobaczenia za miesiąc.
A Pan, że czeka na zwrot z to spotkanie.
Spokojnie odpowiadam, że w umowie jest, że płatne bezzwrotnie za całość (możliwość zwrotu 80% w określonych warunkach) i że dobranoc.
Sekundę później, znowu telefon.
Dzwoni MAMA pana (pan po 30).
Że syn jest w szoku i jak tak mogę, że on ma gorączkę i muszę zrozumieć.
Potem uderzyła w biedę w domu, męża alkoholika i tego kochanego synka, co to pracy nie może znaleźć i tak mu na tym szkoleniu zależało, a ja taka pazerna nie chcę mu zwrócić za chorobę.
Pozostałam nieugięta, więc pani na koniec powiedziała, że dobrze, dowiozą syna na to szkolenie, może wróci karetką, a ja sobie zarobię.
Dodam, że to nie są spotkania dla osób upośledzonych, niepełnosprawnych czy wybudzonych ze śpiączki.
Zwykli ludzie z ulicy.
Ratunkuuuuuu!