ksionzka
30.01.18, 18:41
Swoje zdanie n/t wyraziłam.
Zarowno jesli chodzi o owo hobby jak i o akcje ratunkową. I amen. Ileż mozna to wałkować.
Ale krew mnie zalewa.
Ledwo laska została uratowana. Cudem. Moje zdanie jest takie, ze gdyby nie chlopaki, ktorzy przypadkiem byli na k2 umarlaby. Ledwo z jednego szpitala idzie do innego. Jeszcze trwa walka w związku z amputacją jej palców. Ledwo co stracila kolegę. Czlowieka, ktorego musiała zostawić na śmierć. Wyobrazam sobie, ze to chyba jakaś trauma jest. Ledwo co ludzie w tym obce panstwo zarzucało sie aby ją uratować, za co jest ogromnie wdzięczna ( och, ach) dodajmy, ze dzieki temu zyje.
A ona juz z usmiechem zapowiada, ze na prwno bedzie sie wspinac....tylko nie na tej gorze..a na jakiej? Na kasprowym? Czy moze znow polezie na inne rownie niebezpieczne szczty, wszak ten niby zdobyla. Jak mnie takie cos wkurza...