Dodaj do ulubionych

Inteligencja emocjonalna

10.10.04, 16:20
Do zincjowania tego tematu zainspirował mnie post marianki15:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=16558166&a=16561048
Chciałabym znać Wasze zdanie na temat istnienia tzw. inteligencji
emocjonalnej. Mnie osobiście trochę zaskoczył fakt, iż, jak podaje
marianka15, już w przedszkolu rozwijają tę "umiejętność" u dzieci. Moim
zdaniem bowiem nie można rozwijać czegoś, czego nie mawink

Co o tym sądzicie?
Ja uważam, że inteligencja emocjonalna to termin wymyślony przez marniutkich
psychologów na potrzeby zakompleksionych pacjentów ("niech pan się nie
przejmuje niskim IQ, istnieje jeszcze coś takiego jak inteligencja
emocjonalna") jak również po to, aby mieć więcej pacjentów ("o, widzę u pana
totalny zanik inteligencji emocjonalnej, to trzeba leczyć")wink
Inteligencję emocjonlaną wrzucam do jednego worka z psychoterapią dla
wszystkich, dysleksją czy inną dyskgrafią, ADHD diagnozowaną u co drugiego
dziecka itp.
Dla mnie inteligencja to zdolność sprawnego korzystania z posiadanej wiedzy,
zdolność asymilacji i skutecznego działania wobec nowych sytuacji i
problemów.
Wydaje mi się, że "inteligencję emocjonalną" wymyślono na użytek ludzi,
którym się wydaje, że są inteligentni, ale nie potrafią nauczyć się
rozwiązywania równań różniczkowychwink

A jak Wam się wydaje?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 16:40
      Również uważam inteligencję emocjonalną za czysty wymysł. Kiedyś umiejętność
      wczuwania się w nastroje innych ludzi i stosownego zachowania nazywano TAKTEM,
      DOBRYM WYCHOWANIEM i KULTURĄ OSOBISTĄ.
      To takie pocieszenie też dla rodziców: może twoje dziecko jest tępym matołem i
      opanowanie jakiegokolwiek materiału sprawia mu kłopoty ale za to jest lubiane
      przez kolegów i miłe.
      To wszystko z nudów Wysoki Sądzie...
      • ikaikaj Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 17:26
        zdecydownie popieram.tez uwazam,ze inteligencja emocjonalna to wymysl
        'amerykanskich uczonych",ktorzy chyba maja za duzo czasu i za duzo pieniazkow na
        przeprowadzanie kolejnych badan i udowadnianie,ze cos istnieje a cos nie.
        co do adhd i dysleksji to wierze,ze istnieja,ale rzeczywiscie w zakresie ich
        diagnozowania wystepuje jakas niezdrowa nadinterpretacja.
        tak na marginesie u mojego starszego syna 2 lata temu pani przedszkolanka
        "zaobserwowala" zespol aspergera bo nie nawalal sie z kolegami tak czesto jak
        inne dzieci i nie lubil welnianych sweterkowsmile))
        na szczescie jestem corka psychiatry i nie dalam sie wyslac z malym do poradnismile
        mysle,ze teraz jest tez ogromna moda na bycie takim troche domoroslym
        psychologiem."trendy" jest miec ksiazki typu "inteligencja emocjonalna" czy cos
        w tym stylu...niestety to do niczego dobrego nie prowadzisad
        pozdrawiam
    • kawka74 IE to argument ostateczny ;) 10.10.04, 17:53
      jakiś czas temu, chyba już rok, diabeł mnie podkusił do wzięcia udziału w dyskusji na onecie. Kiedy osobie, z którą prowadziłam rozmowę, skończyły się dość kiepskie argumenty, wtedy dostałam pociskiem z supertajnej broni: BO MASZ NISKĄ INTELIGENCJĘ EMOCJONALNĄ! I jak ja mogłam dalej dyskutować, no jak? wink
      Przyszłość rysuje się dość wyraźnie: chamskie odzywki, brak empatii, współczucia, kultury będą teraz kwalifikowały nie do kopniaka w pupsko i lotu w kosmos, tylko do terapii za ciężkie pieniądze i zwolnienia lekarskiego.
      • triss_merigold6 Re: IE to argument ostateczny ;) 10.10.04, 19:33
        Dostępność pseudonaukowych poradników typu "Rozwiń swoją IE" kusi żeby sobie
        samemu stawiać diagnozy. Poza tym to taka przypadłość studentów pierwszych lat
        medycyny i psychologii.smile Pamiętam jak byłam jeszcze w podstawówce i rodzice
        zdobyli trzytomową "Encyklopedię medycyny". Czytałam i łapałam
        schizy. "Zdiagnozowałam" u siebie niemal wszystko (no, odpadały rzeczy typu:
        stopa szpotawa i ciąża oraz część nowotworów) w tym chyba wszystkie opisane
        kompleksy.smile
    • barbin Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 19:06
      Nie jestem specjalistą od inteligencji emocjonalnej, ale napiszę co rozumiem
      pod tym pojęciem. Każdy, kto pracuje z ludżmi wie, że oprócz inteligencji,
      wiedzy, dobrego wychowania potrzebne jest jeszcze COŚ.
      Bywa, że spotykasz się z człowiekiem żle wychowanym, nieuprzejmym, głupim,
      zaczepnym- Ty musisz mu pomóc. Inteligencja, savoir vivre- nie wystarczą, bo w
      Tobie się wszystko gotuje. Umiejetność wyjścia z takiej sytuacji, umiejętność
      zdystansowania się i udzielenia serdecznej pomocy takiemu człowiekowi- to
      nazywam inteligencją emocjonalną.
      • allga Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 20:05
        Czekaj, czekaj. Nie kapuję. Dobra - zdystansuję się do sprawy i nie wezmę do
        siebie faktu, że urzędniczka bryzga na mnie ptyaliną z wściekłości, bo mogę
        sobie wyobrazić, że dajmy na to ma w domu chore dziecko a jednak musiała
        przyjść do roboty, znaczy się - jestem inteligentna emocjonalnie. Ale co z
        tą "serdeczną pomocą"?

        Jest taka reklama w piwa w TV, jak to drwal uwalnia wilka z potrzasku. OK. Tu
        łapię, że jest inteligenty emocjonalnie i pod przykrywką wściekłości potrafi
        zobaczyć paniczny lęk. Ale co ja mam zrobić z tą urzędniczką? I jeszcze na
        koniec załatwić sprawę?
        • allga Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 20:11
          O jeny, sorki. Może nie widziałaś tej reklamy a ja tu przykładem sypię. Idzie
          tak: drwal widzi wilka w potrzasku. Powoli zbliża się doń, chcąc go uwolnić.
          Wilk charczy z wściekłością, obnaża zębiska i chlusta śliną. Drwal nie
          rezygnuje i patrząc wilkowi głęboooooko w oczy zbliża się powolutku i kiedy są
          już nos w nos, wilk łagodnieje i zostaje uwolniony. Ciary pani, ciary po
          plecach! Taki inteligenty emocjonalnie!
          • barbin Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 20:50
            Allga, dokładnie tak jak w reklamie. Jestem lekarzem, w swojej pracy spotykam
            się nie tylko z ludżmi kulturalnymi i na poziomie, ale i z tymi, którzy
            wchodząc do gabinetu sypią "łaciną" i starają się opluć mnie za całe zło, które
            ich w życiu spotyka: za to, że autobus się spóżnił, żona zgubiła skierowanie,
            za to,że na termin musiał czekac 3 miesiące, a w poczekalni jest ciasno. Ja
            muszę zacisnąć zęby, wysłuchać napastnika, któremu zawiniłam tylko tyle, że
            akurat szef kazał mi zostawić (na potem) wszystkie swoje oboiwiązki na
            oddziale i wpaść do poradni na zastepstwo. Musze się usmiechnąć i zapytać: w
            czym mogę pomóc? Musze odsunąć od siebie wszystkie negatywne odczucia, które
            budzi we mnie ten człowiek, żeby móc skupić się na udzieleniu mu pomocy. Takie
            sytuacje dotyczą wszystkich, którzy pracują z ludzmi, ba , wszystkich, którzy
            żyją z ludżmi. Scenka z mojej pracy była tylko przykładem (żeby nie było, że ja
            taka pokrzywdzona smile).
            • allga Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 21:48
              Hmmm.... Twój przykład jest ciut podstępny, albowiem dotyczy klarownej
              sytuacji, w której jedna strona, z punktu widzenia etyki (nie tylko lekarskiej)
              nie może odmówić pomocy stronie drugiej. Teoretycznie Twój zawód wyklucza
              odmowę pomocy osobie, która wchodzi do gabinetu z wiąchą na ustach.

              A ja nadal nie wiem, co ja mam zrobić z tą wściekłą urzędniczką? Niby to ona
              jest tam, by mi pomóc, poradzić, podpowiedzieć.

              Mam też inną wątpliwość. Postawa osoby inteligentnej emocjonalnie wiąże się
              więc w pewnym sensie z braniem odpowiedzialności za emocje innych ludzi. Myślę,
              że każdy ma prawo odpowiadać za swoje emocje i fakt, że może tym zrobić innym
              przykrość. A emocjonalny inteligent ich w tym trochi ubezwłasnowalnia, czyż nie?
              Jak to jest?
    • marianka15 Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 22:14
      No dobrze, skoro jesteście tak przeciw inteligencji emocjonalnej, to
      odpowiedzcie na pytanie: dlaczego niektórzy wyjątkowo zdolni uczniowie stają
      się bardzo przeciętnymi pracownikami w sytuacjach, które wymagają szerokiego
      kontaktu z innymi osobami? A dlaczego niektórzy bardzo słabi uczniowie
      doskonale radzą sobie w życiu dorosłym, po szkole? Robią karierę, osiagają
      sukces? Już taka dyskusja była pod koniec wakacji na forum dla matek dzieci
      zdolnych, kobietki nie doszły do żadnych konkretów, ale o IE też nie wspomiały
      w żadnym poście...
      Podobnie "kończących" znajomych mam w swoim życiu bardzo wielu - macie zapewne
      i Wy. Powspominajcie lata szkolne, przyjrzyjcie sie życiorysom niektórych.
      Nigdy Was takie sytuacje nie dziwiły?
      Pomijam oczywiście fakt, kiedy pracę i stanowisko załatwia słabemu uczniowi
      tatuś czy znajomy...

      Oto ja i mój mąż.
      Ja: Nie uważam, abym reprezentowała sobą zbyt wysokie IQ - ot, takie w
      granicach średniej krajowej. Ale jakiś tam sukces odnoszę, gdyż moi uczniowie
      mnie szanują i darzą sympatią (tak twierdzą, ja tego nie wymyśliłam smile)- nie
      tylko za wiedzę, sposób jej przekazywania. Niektórzy nazywają prywatnym
      psychologiem. Zawsze sie zastanawiałam, dlaczego tak się dzieje. Nie uważam
      siebie za postać wyjątkową. Może dzieje się tak dzięki umiejętności bycia
      taktowną i szanowania wszystkich, jak leci? W każdej sytuacji? I tu nie chodzi
      tylko o wrodzoną, bądź nabytą grzeczność. Nie wiem. Ale w codzienych sytuacjach
      życiowych, kiedy muszę cos załatwić, wychodzi mi to lepiej niż mojemu mężowi. A
      teraz o nim.
      Mąż: Bardzo, bardzo inteligentny człowiek, ale tylko w testach IQ (nie wiem,
      jakim cudem wziął mnie za żonę). W codziennych, życiowych sprawach ponosi wiele
      porażek - nie potraf kontrolować emocji, przemilczeć tego, co trzeba. To rodzi
      problemy, pewną niechęć innych. I nie potrafi sobie przetłumaczyć, że pewne
      zachowania pociagają za sobą inne.

      Virtual_moth,
      nawet, jeżeli
      <<inteligencja emocjonalna to termin wymyślony przez marniutkich psychologów na
      potrzeby zakompleksionych pacjentów ("niech pan się nie przejmuje niskim IQ,
      istnieje jeszcze coś takiego jak inteligencja emocjonalna")>>
      - to dlaczego to potępiać? Może takie stanowisko lekarza, taki tekst coś komuś
      pomoże? Przecież nie wszyscy mogą być doskonali: piękni, mądrzy, inteligentni?

      Wiesz, w klasie, której jestem wychowaczynią, jest spora grupa bardzo słabych
      uczniów. W pierwszej klasie zrobiłam im na godzinie wychowawczej zabawę-
      ćwiczenie na określenie, który typ inteligencji reprezentują (chodzi tu o model
      dzielący inteligencję na 7 typów, bez IE i IQ). Zabawa była przednia. Dzieciaki
      odnalazły sie w odpowiedniej rubryce, odkryły drzemiące w sobie możliwości.
      Ogromny procent spośród nich reprezentował inteligencję kinestetyczną - i to
      sie sprawdziło w ciągu kolejnych lat nauki! Uwierzysz? Dokładnie się
      sprawdziło! Nabrali wiary we własne możliwości! Legendarna zaś lekcja stała sie
      dla mnie ogromnym źródłem wiedzy o uczniach, choć początkowo podchodziłam
      sceptycznie.

      Uważam, że każdy wymysł ludzkości można postawić na piedestale i obsypać
      kwiatami, jeżeli tylko może pomóc innym - nawet na krótko. IE ma to właśnie na
      celu.

      P.S. W ostatnich numerach pisma "Mamo to ja"(może Twojego Dziecka", nie
      pamiętam, jutro sprawdzę na półce) drukowany jest cykl na temat rozwoju IE u
      małych dzieci.

      Pozdrwiam smile
      • allga Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 22:39
        Wszystko zależy od interpretacji. Ja jestem z przekonania freudystką. Głęboko
        wierzę, że człowiek tworzy sobie pewien model, wewnętrzną strukturę swoich
        relacji z ludźmi na bazie własnych pierwotnych doświadczeń z rodzicami. I
        dlatego to rodzaj więzi z matką wydaje mi się kluczowy dla rozwoju dziecka a
        nie jakikolwiek trening inteligencji emocjonalnej. Jeśli potrzeby dziecka są
        zauważane i realizowane z czułością i akceptacją, są wszelkie przesłanki ku
        temu, by sadzić, że z dziecka wyrośnie empatyczny, otwarty na innych człowiek,
        który nie czuje się wiecznie zagrożony (najlepszą obrona jest zawsze atak). I
        jeżeli chcesz lepiej zrozumieć męża, spróbuj poobserwować swoich teściów lub
        wsłuchaj się w historie z jego dzieciństwa.

        Woody Allen cudnie ośmiesza psychoanalizę w jej amerykańskim wydaniu. Dla mnie
        to szalenie ciekawa i chyba trafiona metoda zrozumienia, czemu jesteśmy jacy
        jesteśmi i co leży u źródeł naszych osobowości.

        Powiem tak: nie jestem przeciwniczką pomocy ludziom wg tej metody. Po prostu
        jestem zwolenniczką innej. Ale cudne jest to, że drąży temat osoba pracująca w
        szkole, z dzieciakami. Tak trzymaj Marianko!
    • umasumak chciałam tylko zauważyć.... 10.10.04, 22:46
      że każda teoria, każde odkrycie budzi na początku wątpliwości, a nawet kpinę.
      Kiedyś nawet palono na stosie za szerzenie kontrowersji...
      Moje zdanie jest takie - nie kazda osoba która sobie świetnie radzi z nauką,
      potrafi sobie równie świetnie radzić w kontaktach interpersonalnych i
      odwrotnie - nie każdy słaby i uważany za tępego uczeń jest życiowym gamoniem.
      Dodam jeszcze, że nie są to odosobnione przypadki.
      Jestem przekonana, że istnieje coś takiego, jak inteligencja emocjonalna.
      Zresztą jak zwał, tak zwał, ale pewne jest, że nie każdy może się tym czymś
      poszczycić.

      Uma
      • kawka74 Re: chciałam tylko zauważyć.... 10.10.04, 22:52
        oczywiście, tylko że moim zdaniem akurat IE to nie jest żadne odkrycie. To raczej zebranie w jednym pudełku wielu czynników, które są istotne dla kontaktów międzyludzkich: dobre wychowanie, empatia, itd. I tego nie da się załatwić inteligencją emocjonalną ćwiczoną w przedszkolu.
        • bea.bea Re: chciałam tylko zauważyć.... 10.10.04, 22:57
          dlaczego nie?
          jeśli w domu nie nauczą młodego człowieka dobrego wychowania, empati,
          zyczliwości, to przeciez moga to zrobic w przedszkolu czy szkole...
          moze maluch nie ma jeszcze umiejetności analizy zachowan, ale zapamietuje, i
          moze zapytać taty.....czy mamy..... ( np.dlaczego powiedział ty....do
          sąsiadki smile))
          • kawka74 Re: chciałam tylko zauważyć.... 10.10.04, 23:01
            oczywiście, że tak, tylko że robi się to od dawna i przykrywka inteligencji emocjonalnej jest do tego zupełnie zbędna
        • umasumak Re: chciałam tylko zauważyć.... 10.10.04, 23:01
          kawka74 napisała:

          > oczywiście, tylko że moim zdaniem akurat IE to nie jest żadne odkrycie.
          • kawka74 Re: chciałam tylko zauważyć.... 10.10.04, 23:24
            ano smile usiłowali mnie tego nauczyć na kursie pedagogicznym, ale się nie dałam, zresztą uczniowie i tak mnie lubią chociaż jestem emocjonalnie nieinteligentna wink
    • bea.bea Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 22:53
      wydaje mi sie ,że temat jest jak najbardziej prawdziwy...
      bo często nie wiedza a znalezienie sie wśród ludzie, odpowiednie reakcje,
      dystans do tematu , panowanie nad nerwami, decydują o sukcesie sprawy, czy
      zadania.
      Słyszałam , że właśnie te umiejętności w dużo większym stopniu decyduja o
      odnoszonych przez nas sukcesach , czy porazkach, niż zwykłe IQ.

      bo przecież inteligencja jest jak komputer....możemy mieć ogromną "pamięc" ale
      co z nia zrobimy, w jakim stopniu wykozystamy i w jaki sposób to jest ważne
      • allga Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 23:11
        Nie wierzę!!!!!!

        Nie wierzę, że małe dziecko trenowane na kursach IE zdystansuje się
        emocjonalnie (w jakimkolwiek stopniu) od swoich rodziców! Dziewczyny! To już
        przesada! Naprawdę wystarczy zajrzeć do pierwszego z brzegu podręcznika
        psychologii, nie związanego z żadną z modnych szkół, żeby przekonać się, że
        takie twierdzenia są sprzeczne z mechanizmami rozwoju człowieka. Jeśli ta
        teoria zakłada taką możliwość, to chyba jednak stanę się jej przeciwniczką.
        • allga Re: Inteligencja emocjonalna 10.10.04, 23:21
          Za wcześnie kliknęłam.

          Dziecko kopiuje rodzica zupełnie poza świadomością. Kopiuje go nie tyle
          słowach, na poziomie konkretu słownego, co w emocjonalnym stosunku rodzica do
          świata (czyli do dziecka). Nawet jeśli dziecko zapyta tatusia, czemu tak mówi
          do sąsiadki, to nie znaczy, że nie przejmie podświadomie jego złości i agresji
          wobec niej, zawartych w tonie głosu, mimice ojca.

          Dziewczyny! Popatrzcie na swoje maluchy. Moja córka uwielbia nasladować mnie
          rozmawiającą przez telefon. Naśladuje nie tyle konkretne słowa, których używam,
          co moje miny, intonację, pewien klimat, który kojarzy z rozmową telefoniczną.

          Dla lepszego zrozumienia sprawy polecam film "Pręgi". Naprawde warto obejrzeć!

          Pozdrawiam
          • ikaikaj Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 13:21
            allga-popieram cie w 100%.
            a od siebie dodam jeszcze tylko tyle,ze mnie osobiscie denerwuje to,ze ludziom
            sie wydaje, ze psychologia jest dla kazdego, i ze wystarczy nabyc poradnik i juz
            mozna pomagac...to tak jak ja bym rzucila medycyne,przeczytala vademecum terapii
            i uznala,ze moge leczyc.
            mysle,ze spor o to czy IE istniej czy nie po pierwsze zostawmy fachowcom a po
            drugie nie starajmy sie "rozwijac" jej u naszych dzieci tylko na podstawie
            jakiegos poradnika.efekt moze byc bardzo krzywdzacy.
            jedym slowem glosze haslo "psychologia dla psychologow"smile
            pozdrawiam
            • domali Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 19:58
              ikaikaj napisała:


              > jedym slowem glosze haslo "psychologia dla psychologow"smile


              Otóż to!
              • marianka15 Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 20:18
                domali napisała:

                > ikaikaj napisała:
                > jedym slowem glosze haslo "psychologia dla psychologow"smile

                > Otóż to!
                > -------------
                > No dobrze, ale czy ma to oznaczać, że przeciętny człowiek nie ma prawa
                wiedzieć, znać podstawowych informacji na temat IE? Czy przeczytanie
                podręcznika na dany temat w żaden sposób mu nie pomoże? Przecież nie
                dyskutujemy tutaj o patologii prowadzenia specjalistycznych zajęć z IE przez
                niewykfalifikowaną kadrę!
                Człowiek inteligentny - czy sprawa dotyczy IQ, czy jakiegokolwiek innego typu
                inteligencji smile (choćby z tzw. koła wielorakiej inteligencji) - DĄŻY DO
                POGŁęBIANIA WIEDZY na tematy mu bliskie? Przecież jest to naturalne!
                Zabronić?
                • domali Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 20:34
                  Czytanie i pogłębianie wiedzy na swój własny użytek - ok. Każdy powinien to
                  robić. Natomiast niedopuszczalne jest ferowanie wyroków w stylu 'masz niski
                  poziom IE' tylko i wyłącznie po takim 'poczytaniu'. I o to Ice i mi chodziło.
    • merlott Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 14:29
      moim zdaniem IE istnieje. i byc moze niekore z Was odrzucaja to tylko ze
      wzgledu na nazwe, bo "inteligencja" zwykla kojarzyc sie nam czyms z innym.
      moze, gdyby nazwac to dojrzalosia emocjonalna, przyjelybyscie, ze to istnieje i
      ze nalezy nad tym pracowac od dziecka.

      popieram to, co napisala tu umasumak i kawka - ze IE jest zbiorem takich
      roznych cech.

      dla mnie IE to przede wsystkim umiejetnosc radzenia sobie z wlasnymi emocjami.
      umiejetnosc hamowania zlosci, umiejetnosc oceny sytuacji, nie popadanie w
      skrajne zalamania, zdrowa ocena sytuacji, dystans do problemu, kompromisy.

      i tak, uwazam, ze dzieci mozna tego uczyc. i nie chodzi o jakies formalne,
      pompatyczne kursy. gdy Wasze malenstwo reaguje przesadzona zloscia, wrzaskiem,
      krzykiem, tlumaczycie mu przeciez, ze moze reagowac inaczej. gdy tupie ze
      zloscia, ze cos chce, tlumaczycie ze moze na to poczekac. gdy placze, bo je
      ukaraliscie, tlumaczycie ze to nie znaczy, ze go nie kochacie. dla mnie to
      wlasnie jest nauka IE dla dziecka. natomiast gdy dziecko nie dostaje tych
      tlumaczen, natomiast ma same zakazy i nakazy - wowczas to jest wlasnie brak
      nauki IE.

      pozdrawiam serdecznie
      • le_lutki Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 15:30
        Ha, ja chyba nieoczytana jestem w poradnikach albo co, bo szczerze mowiac jakos
        mi termin IE nie zapadl w pamiec smile
        Ale z tych opisow, ktore tu czytam, to dochodze do wniosku, ze chyba nie mam
        tego zbytr wielkich pokladow u siebie smile
        "umiejetnosc radzenia sobie z wlasnymi emocjami.
        > umiejetnosc hamowania zlosci, umiejetnosc oceny sytuacji, nie popadanie w
        > skrajne zalamania, zdrowa ocena sytuacji, dystans do problemu, kompromisy." -
        jak pisze merlott.
        To sa wszystko cechy, ktore bardzo mi sie podobaja i pracuje nad nimi jak moge
        z nadzieja, ze po pierwsze kiedys je nabede, po drugie - ze w ogole mozna je
        nabyc, a nie po prostu trzeba urodzic sie z nimi i po trzecie, ze nie
        posiadajac ich w stopniu zadowalajacym bede jednakze w stanie przekazac je w
        formie idealow chociazby mojemu Grubciowi smile

        Tak czy siak bardzo mi sie podobaja. No i nauczylam sie nowego terminu smile
        Pozdrawiam cieplo i zycze nam wszystkim Inteligencji Emocjonalnej.
    • melka_x Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 14:52
      Stosunkowo nowy, za to bardzo modny termin na to co w psychologii określało się
      jeszcze niedawno umiejętnościami społecznymi. Czyli to wszystko czego uczymy
      się jako dzieci przebywając najpierw w rodzinie, później w innych grupach, a
      więc zdolność do odbierania sygnałów pozawerbalnych, czyli zwyczajnie
      interpretacja czyjegoś wyrazu twarzy, gestów, tonu itd, empatia, komunikowania
      się bez agresji, za to w sposób, który zachęca do wysłuchania, kontrola
      własnych emocji i sposobu ich wyrażania. Triss ma więc sporo racji pisząc, że
      to w dużej mierze kultura osobista, wychowanie i taktsmile
    • kawka74 Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 18:20
      dorzucę jeszcze swoje pięć grosików smile nie chodzi mi o to, czy IE istnieje czy
      nie, chodzi mi o skutki wprowadzenia kolejnego modnego wyrażenia, klucza do
      wszystkich problemów. Obawiam się tego, o czym napisałam w poście wyżej, że
      teraz każdy cham i prostak będzie się usprawiedliwiał brakiem inteligencji
      emocjonalnej i będzie chodził na kursy IE zamiast zastanowić się nad swoim
      zachowaniem. Obawiam się, że usprawiedliwienie dla braku zrozumienia dla innych
      w postaci IE zaowocuje brakiem poczucia winy, bo niby jak mogę mieć poczucie
      winy z powodu zrugania kolegi Kowalskiego, skoro to wina rodziców, którzy nie
      posłali mnie w przedszkolu na kurs IE dla sześciolatków, a teraz zabrakło w
      księgarni podręcznika "Inteligencja emocjonalna w praktyce", więc niech kolega
      Kowalski się wypcha, bo jestem usprawiedliwiona.
      Pewnie zdrowo przesadzam i koloryzuję, ale boję się kolejnej furtki dla
      buractwa, które zamiast powstydzić się trochę za siebie rozłoży ręce i powie,
      że nie ma już miejsc na kursie IE.
      • marianka15 Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 19:01
        Obiecałam sprawdzić, jakie pismo drukuje artykuły o IE - tak, to "Mamo to ja".

        Myślę, że powinnam rozwinąć temat cytując fragmenty artykułu (wrzesień, s. 37-
        38). Czytając powyższe posty widzę, że dyskutuje sie nad problemem bez
        całkowitej znajomości zagadnienia. Przeczytajcie.

        "Istnieje szceść podstawowych umiejętności, bez których iE nie mogłaby sie
        rozwijać. To właśnie dzięki wpajaniu ich dziecku, mamy szansę na wychowanie
        szcczęśliwego człowieka.

        1) SAMOŚWIADOMOŚĆ
        2) KIEROWANIE EMOCJAMI
        3) SAMOMOTYWACJA
        4) EMPATIA
        5) NAWIĄZYWANIE ZNAJOMOŚCI
        6) PODTRZYMYWANIE KONTAKTÓW

        Ludzie z rozwiniętą IE mają łatwiej w życiu! Dlaczego? Ponieważ:
        1) Potrafią współpracować
        2) Są twórczy.
        3) Osiągają wyznaczone przez siebie cele.
        4) Są lubiani i pożądani przez grupę.
        5) Nie boją sie zmian. "

        Kochane, to tylko fragmenty, nie cytowałam rozwinięcia poszczególnych punktów,
        gdyż są - wg mnie - oczywiste.
        Powiedzcie: czy nie chciałybyście, aby Wasze dzieci prezentowały wymienione
        umiejętności, aby były właśnie takie? JA BYM CHCIAŁA! Dlatego z wielką chęcią
        przyjęłabym każdą fachową pomoc, aby tego własne dziecko nauczyć. Przecież nie
        nauczy sie naśladując tylko rodziców, ponieważ my nie zawsze jesteśmy wzorcowym
        przykładem takich zachowań!

        Aha, to nie jest termin nowy, badania nad IE prowadzone są od 10 lat, a w
        dzisiejszych czasach to oznacza "epokę lodowcową" smile

        IE pomaga też rozwijać własne fascynacje, radzic sobie ze stresem, strachem,
        złością. Może pomóc - choć w minimalnym stopniu - na stan zakochania smile

        Podyskutujcie teraz, proszę: IE - potrzebna, czy też nie?

        Moje zdanie: potrzebna. Tak jak potrzebna jest każda umiejętność konieczna w
        radzeniu sobie z rzeczywistością. Podejrzewam, że IE modna jest ostatnio
        dlatego, że czasy tego potrzebują. Przecież są trudne - inaczej niż lata
        młodości naszych rodziców. Oni nie musieli walczyć rozpaczliwie o pracę (fakt,
        walczyli o kartki na mięso, o samo mięso...), nie żyli w społeczeństwie, gdzie
        istnieje tylko prawo dżungli.
        Przecież teraz nawet w szkole uczy sie młodzież walki o przyszłość, szukania
        pracy, pisania CV, samprezentacji. Która z Was w szkole średniej-liceum miała
        tego typu zajęcia? A u nas uczy sie dzieciaki bycia menagerem samego siebie!
        Czasy sie zmieniają. Potrzeby sie zmieniają. Zmienia się też forma zajęć
        prowadzonych przez psychoterapeutów smile

        Czekam na opinie
        • kawka74 Re: Inteligencja emocjonalna 11.10.04, 19:08
          jeśli IE wygląda tak, jak to opisujesz, to pięknie, ale nie zmniejsza to moich
          obaw - patrz post wyżej. Boję się że IE stanie się tarczą dla ludzi
          bezmyślnych, bezwzględnych i prostackich, że będzie to dla nich wygodny sposób
          pozbycia się odpowiedzialności za swoje słowa i działania. Tak jak
          zaświadczenie o ADHD stało się dla niektórych dzieci sposobem na nieponoszenie
          konsekwencji swojego zachowania.
          • marianka15 Re: Kawka... 11.10.04, 19:37
            Tu chodzi o coś innego: IE ma na celu podniesienie jakości życia samego
            zainteresowanego. Kierowanie emocjami i odpowiedzialność za słowa to tylko
            część większej całości. Jeżeli cham i prostak będzie usprawiedliwiał swoje
            zachowanie i zarzucał rodzicom, ze nie posłali go na kursy IE - to tylko jego
            problem! Jeżeli tak się zachowuje, to też problem jego rodziców, że nie
            nauczyli go kultury i szacunku do ojca i matki. A to już nie jest sprawa IE,
            tylko zwykłego, porządnego wychowania, jakie powinno otrzymywać w domu dzecko
            od tysięcy lat. Nie trzeba mieć certyfikatu ze szkolenia IE, aby wiedzieć, jak
            dziecko należy uczyć miłości i szacunku do rodzicieli.
            Cham pozostanie chamem. On nawet nie będzie dokładnie wiedział, co oznacza
            termin IE, co sie za tym kryje. Uważam, że raczej nie ma powodów do niepokoju.
            A jeżeli cham zechce poznać tajniki IE - to tym lepiej, nauczy sie przynajmniej
            zasad współżycia z ludźmi. Zresztą cham ma to do siebie, że raczej sie nie
            przyzna, że nie uczęszczał na jakieś tam kursy z IE [a cóż to znaczy IE ?smile],
            gdyż wstyd mu będzie...
            • kawka74 Re: Kawka... 11.10.04, 20:13
              A to już nie jest sprawa IE,
              > tylko zwykłego, porządnego wychowania, jakie powinno otrzymywać w domu dzecko
              według mnie właśnie to porządne wychowanie w domu, potem przedszkole i szkoła,
              które w pewnym stopniu socjalizują, wystarczą w zupełności. Inteligencja
              emocjonalna to nowa nazwa dla starych spraw, nic więcej.
              • marianka15 Re: Kawka... 11.10.04, 20:26
                kawka74 napisała:

                > A to już nie jest sprawa IE,
                > > tylko zwykłego, porządnego wychowania, jakie powinno otrzymywać w domu dz
                > ecko
                > według mnie właśnie to porządne wychowanie w domu, potem przedszkole i
                szkoła,
                > które w pewnym stopniu socjalizują, wystarczą w zupełności. Inteligencja
                > emocjonalna to nowa nazwa dla starych spraw, nic więcej.
                ------------
                Otóż to! Masz dużo racji. Jednak ja raz jeszcze nieśmiało podkreślam, że tzw.
                porządne wychowanie nie zapewni dziecku powodzenia w przyszłości - może pomóc,
                ale nie daje stuprocentowej gwarancji. Oczywiście stosowanie sie do wszystkich
                zasad IE wykładanych w podręcznikach też nie da recepty na szczęście. Nic jej
                nie da, nie łudźmy się. Dlatego powinniśmy szukać sposobów, aby przynajmniej
                naszym dzieciom było łatwiej w dzisiejszym społeczeństwie. Dlatego potrzebne
                jst podkreślanie roli samoświadomości, samomotywacji i innych rzeczy
                wspomnianych przeze mnie w cytacie z gazety. Tradycyjna edukacja przedszkolna
                nie jest w stanie temu sprostać. Przypominam, że nie powinniśmy sie tutaj
                ograniczać wyłącznie do pojęcia dobrego wychowania - IE jest pojęciem
                szerszym...
                • procesor Re: Kawka... 11.10.04, 20:34
                  Dobre wychowanie nie załatwia wszystkiego.

                  Załóżmy że jest grupa dobrze wychowanych osób. smile
                  I w tej grupie jedni będa łatwiej nawiązywac kontakty z ludźmi niż inni, jedni
                  będą potrafili pilnowac swych granic - nie pozwolą sie np. wykorzystywac w
                  pracy, będą umieli bronić swego zdani i nie używac agresjiw kontaktach z innymi
                  (uwaga - nie zawsze agresja jest związana z zachowaniem chamskich, czasem jest
                  to agresja "w baiałych rękawiczkach", ale mimo to okrutna).

                  I można przypuszczać że ci któzry nie będa mieli problemów w kontaktach z
                  innymi, mając ten sam poziom inteligencji i będąc tak samo "dobrze
                  wychowanymi"(tak załóżmy) to będą ci z wieksza inteligenja emocjonalną.. smile
                • kawka74 Re: Kawka... 11.10.04, 21:22
                  masz rację pisząc o dobrym wychowaniu jako o części recepty na sukces, bo owo
                  wychowanie nie wystarczy, żeby było dobrze. Ale pozostałe czynniki zawierające
                  się w szerokim pojęciu inteligencji emocjonalnej to sprawy przebadane,
                  przewałkowane i przeanalizowane. Ktoś zebrał to do kupy - ale czy to dobrze,
                  czy źle; na moje oko to znów Ockham machnął brzytwą wink
              • virtual_moth Re: Kawka... 11.10.04, 21:30
                kawka74 napisała:

                > Inteligencja emocjonalna to nowa nazwa dla starych spraw, nic więcej.

                No właśnie. Mnie dodatkowo zastanawia fakt, dlaczego to się nie nazywa
                np. "umiejętność życia w społeczeństwie" czy coś w tym guście, tylko zawiera w
                sobie słowo "inteligencja". To sugeruje, jakoby ta umiejętność była wrodzona
                (podobnie jak inteligencja zwykła). Of kors, wiadomo, że inteligencję można
                kształtować, rozwijać - ALE, wydaje mi się, do pewnego stopnia, ograniczonego
                genami danego osobnika.
                A moim zdaniem empatię, współczucie, takt, kulturę osobistą, dobrą komunikację
                z ludźmi można rozwijać w sposób niemal nieograniczony (w porównaniu do
                inteligencji) i nie jest to aż tak zależne od genów i wrodzonych predyspozycji
                jak w przypadku inteligencji.

                I trochę irytuje mnie to nazewnictwo, które w moim mniemaniu jest całkowicie
                błędne. To co rozumiemy pod pojęciem inteligencji emocjonalnej ma niewiele
                wspólnego z inteligencją jako taką. Może dla psychologów jest to tylko słowo-
                klucz, takie niefortunna dość próba krótkiego nazwania tej mnogości cech, o
                których mowa. Dla laików IE stoi na rówi z inteligencją mierzalną punktami IQ i
                leczy ich kompleksy.

                Myślę nawet, że to kobiety wymyśliły pojęcie inteligencji emocjonalnejwink
                • marianka15 Re: Kawka... 11.10.04, 21:38
                  Ale po co poświęcać swoją energię na rozważania nad kwestią nazewnictwa: jak
                  zwał, tak zwał! Przynajmniej dla mnie nie jest to tak ważne. Ważne natomiast
                  jest to, że problem "umiejętności społecznych" został dostrzeżony i oceniony
                  jako ważny - skoro mnożą sie jak grzyby po deszczu odpowiednie podręczniki.
                  Jest na to zapotrzebowanie: jedni robią na tym wielkie pieniądze, inni
                  korzystają w kształtowaniu pozytywnych, osobistych kontaktów międzyludzkich i
                  budowaniu kariery (lub chociaż próbują skorzystać). Może ktoś dzięki temu
                  wygrał swoje życie?
                  • marianka15 Re: i jeszcze o przedszkolach... 11.10.04, 21:45
                    Jestem winna uzupełnienie informacji na temat edukacji przedszkolnej w zakresie
                    kształtowania IE (wspomniałam o tym w linku wklejonym przez autorkę tego wątku).
                    Jest to jednocześnie sprostowanie.

                    Otóż został opracowany specjalny program rozwijający IE u dzieci. Autorką jest
                    dr Maria Moneta-Malewska. Został on objęty patronatem prezydenta
                    A.Kwaśniewskiego, a pilotażem w trzech wybranych szkołach warszawskich zajęła
                    sie Barbara Labuda. Wszystko zmierza ku temu, aby zaistniał również w
                    przedszkolach.
                    Mamy, ja Was nieświadomie wprowadziłam w błąd, gdyż kołatało mi po głowie, że
                    już istnieje właśnie w przedszkolach. Sprawdziłam i okazało się, że chodzi o
                    szkoły podstawowe. Przepraszam.
                    • merlott Re: i jeszcze o przedszkolach... 11.10.04, 23:41
                      chyba niedokladnie Was czytalam dopisujac sie do tego watku poprzednio. Teraz
                      wiec dodam kilka nowych komentarzy.

                      ad nazwy, ktora krytykuja tu niektorzy - zgadzam sie, ze nie jest najlepsza.
                      Natomiast mysle, ze jest taka z czysto marketingowego powodu. Ile osob siegnie
                      po poradnik "umiejetnosc radzenia z otoczeniem" a ile po "ineligencje bla, bla,
                      bla"? dla mnie marketing i tyle.

                      co do specjalnego programu w przedszkolach, szkolach - pewnie nie zaszkodzi,
                      ale srednio wierze w powodzenie. IE to cos, co rozwijamy cale zycie i mysle, ze
                      glownie poprzez kontakty z rodzicami, znajomymi, kolegami. Nie przez siedzenie
                      na kursie. Zwlaszcza male dzieci. Moze, gdyby takie kursy organizowane byly dla
                      rodzicow, wtedy uwierzylabym w ich sens.

                      a sama IE, albo to co kryje w osbie jest OK, tak jak pisalam wyzej..

                      pozdrawiam
                      • marianka15 Re: i jeszcze o przedszkolach... 12.10.04, 08:33
                        merlott napisała:

                        > chyba niedokladnie Was czytalam dopisujac sie do tego watku poprzednio. Teraz
                        > wiec dodam kilka nowych komentarzy.
                        > ad nazwy, ktora krytykuja tu niektorzy - zgadzam sie, ze nie jest najlepsza.
                        > Natomiast mysle, ze jest taka z czysto marketingowego powodu. Ile osob
                        siegnie
                        > po poradnik "umiejetnosc radzenia z otoczeniem" a ile po "ineligencje bla, bla
                        > bla"? dla mnie marketing i tyle.
                        > co do specjalnego programu w przedszkolach, szkolach - pewnie nie zaszkodzi,
                        > ale srednio wierze w powodzenie. IE to cos, co rozwijamy cale zycie i mysle,

                        ze
                        >
                        > glownie poprzez kontakty z rodzicami, znajomymi, kolegami. Nie przez
                        siedzenie
                        > na kursie. Zwlaszcza male dzieci. Moze, gdyby takie kursy organizowane byly
                        dla
                        > rodzicow, wtedy uwierzylabym w ich sens
                        > a sama IE, albo to co kryje w osbie jest OK, tak jak pisalam wyzej..
                        >
                        > pozdrawiam
                        >
                        ---------------
                        Merlott, ale są kursy i kursy... Chyba muszę Was namówić na przeczytanie choćby
                        jednej książki na temat IE, bo widzę, że nie do końca społeczeństwo rozumie, o
                        co tutaj chodzi.
                        Oto prosty przykład ćwiczenia z maluchami:
                        W pomieszczeniu z lustrami weneckimi przebywa grupka dzieci. Wchodzi
                        wychowawczyni, rozdaje po cukierku. Mówi: "Jeżeli któreś z Was zachowa ten
                        cukierek na potem (tutaj podaje termin), to otrzyma jeszcze jeden."
                        Wychodzi. Następuje obserwacja poczynań dzieci. Tylko neliczne, bardzo
                        nieliczne chowają dyskretnie słodkości do kieszeni. Reszta zjada od razu.
                        Po latach następuje proces odszukiwania badanych dzieci. Są już dość duże,
                        zaczęły układaś sobie życie, podjęły pierwsze wybory. Otóż dzieci z cukierkiem
                        w kieszeni w większosci przypadków osiagnęły dość znaczące sukcesy (szkoła,
                        wysokie wyniki, dobra praca już na studiach). Natomiast te, które zjadły
                        smakowitość od razu, zazwyczaj reprezentowały "średnią krajową" - ot, bez
                        żadnych większych osiagnięć.

                        Nauka IE nie polega na siedzeniu w ławeczkach na nudnym kursie i rysowaniu
                        bazgrołów na serwetkach. To jest nauka prowadzona w grupkach, często w trakcie
                        zabawy. Dziecko uczy się nie mając zapewne świadomości, że właśnie realizuje
                        program pani doktor od programu wdrażania IE.

                        Racja, że wiele nasze dzieci mogą się nauczyć od rodziców. Takie ćwiczenie z
                        cukierkami można zrobić w domu. Zapewne nieświadome, że kształcicie IE smile, nie
                        raz w ten sposób postępowałyście z dziećmi, ucząc je cierpliwości,
                        samodyscypliny. Spokojnie można na ten pomysł wpaść samemu. Jednak ile z Was
                        zastanowiłoby się potem, po latach, jak to wpłynęło na życie pociech?
                        A może jesteście w stanie wpaść na inne pomysły kształcące IE? Zastanówcie sie,
                        to wcale nie jest tak proste i oczywiste...

                        Aha, zaczyna wyglądać, że robię sie na domorosłą specjalistkę od IE smilesmilesmile
                        Ojej, to nie tak miało być! Doceniam jednak wagę tego typu elementów
                        uzupełniających edukację naszych dzieci. Może chcę, aby moja córcia miała
                        lepiej ode mnie? Poza tym pracuję w szkole z młodzieżą, która potrzebuje
                        wsparcia, pokierowania. Która często jest pozostawiona sama sobie przez
                        wiecznie zapracowanych rodziców. Ona chce sie uczyć się walki ze stresem,
                        potrzebuje zajęć z samomotywacji. Dlaczego mamy jej tego zabronić? Dlaczego
                        nasz sceptycyzm ma zamykać dzieciakom drogę do lepszego jutra? Nawet, jeżeli to
                        tylko marzenia...

                        Pozdrawiam
                        • procesor Re: i jeszcze o przedszkolach... 12.10.04, 11:12
                          MArianko, to co opisałaś to było doświadczenie na dzieciach, a nie nauka
                          rozwijająca inteligencję emocjonalna..

                          W naszych szkołach dzieci mają i tak dużo zajęć, wtłacza sie im w głowy tyle
                          informacji (hmm, może lepiej uczyć je jak te informacje zdobywac? bo uczenie
                          sie na pamięć roczników statystycznych - mam nadzieję to już przeszłość) - a
                          zajęcia dodatkowe z IE??

                          To powinno być realizowane jako normalny proces WYCHOWANIA społecznego w
                          szkole. Na każdej lekcji - dziecko jest częścia grupy rówiesniczej, ma kontakt
                          z nauczycielami, pracownikami szkoły itd. i realizacja programu nauczania
                          powinna uwzględniac nauke zachowań. Pomoc koledze, wspólne wykonywanie zadań,
                          rywalizacja kontra współpraca.

                          MAm wrażnie że teraz od przedszkola(!!) stawia sie na wygrywanie, na
                          rywalizację, na bieg do przeodu bez oglądania ise na innych.. A potem dziwią
                          sie ludziska, że przyjaciół nie ma, że konkurenci nogę podstawiają, że nie ma
                          co liczyć na pomoc..

                          Za moich czasów to ja pomagałam koleżankom które nie rozumiały lekcji, a nie
                          korepetycje musiały brać. Teraz jest postawa "radź sobie sam" "będziesz gorszy
                          to ja lepiej wypadnę" "co mnie to obchodzi".
                          A potem chce sie dzieci na zajęcia z IE zapisywac....
                          • marianka15 Re: procesor... 12.10.04, 14:18
                            procesor napisała:

                            > MArianko, to co opisałaś to było doświadczenie na dzieciach, a nie nauka
                            > rozwijająca inteligencję emocjonalna..
                            -----------------------
                            Ale przecież to jest doświadczenie i jednocześnie ćwiczenie, pomagające w
                            rozwoju IE! Uczy cierpliwości, trudnej sztuki dokonywania wyborów, stopniowego
                            dązenia do wyznaczonego celu. Przecież jest to chyba oczywiste?


                            procesor:
                            > W naszych szkołach dzieci mają i tak dużo zajęć, wtłacza sie im w głowy tyle
                            > informacji (hmm, może lepiej uczyć je jak te informacje zdobywac? bo uczenie
                            > sie na pamięć roczników statystycznych - mam nadzieję to już przeszłość) - a
                            > zajęcia dodatkowe z IE??
                            > To powinno być realizowane jako normalny proces WYCHOWANIA społecznego w
                            > szkole. Na każdej lekcji - dziecko jest częścia grupy rówiesniczej, ma
                            kontakt
                            > z nauczycielami, pracownikami szkoły itd. i realizacja programu nauczania
                            > powinna uwzględniac nauke zachowań. Pomoc koledze, wspólne wykonywanie zadań,
                            > rywalizacja kontra współpraca.
                            --------------------
                            Oczywiście, ze rozwój IE powinien stać sie nieodłącznym procesem wychowania,
                            przecież do tego dąży autorka programu i Labuda. Tylko tradycyjna szkoła temu
                            nie podoła. Nie podoła też tradycyjny dom. Nam, matkom, potrzebna jest choćby
                            ogólna orientacja na temat IE - a z tym, jak widzę, niezbyt dobrze. Cały czas
                            usiłuję wytłumaczyć, że IE to nie tylko kwestia dobrego wychowania, bycia
                            grzecznym, ułożonym, pomagającym kolegom w odrabianiu lekcji


                            procesor:
                            > MAm wrażnie że teraz od przedszkola(!!) stawia sie na wygrywanie, na
                            > rywalizację, na bieg do przeodu bez oglądania ise na innych.. A potem dziwią
                            > sie ludziska, że przyjaciół nie ma, że konkurenci nogę podstawiają, że nie ma
                            > co liczyć na pomoc..
                            > Za moich czasów to ja pomagałam koleżankom które nie rozumiały lekcji, a nie
                            > korepetycje musiały brać. Teraz jest postawa "radź sobie sam" "będziesz
                            gorszy
                            > to ja lepiej wypadnę" "co mnie to obchodzi".
                            > A potem chce sie dzieci na zajęcia z IE zapisywac....
                            -------------
                            Ufff! IE jest kombinacją elementów psychologii społecznej i tych wszystkich
                            terminów, które powyżej wymieniły forumowiczki. Cały czas dążę do wyjaśnienia,
                            że chodzi tu o wykształcenie w dziecku umiejętnosci kierowania swoim życiem,
                            dążenia do sukcesu, ale nie kosztem innych. Przecież już cytowałam fragmenty z
                            pisma, gdzie pojawiła się empatia, umiejętność współżycia z ludźmi. Tutaj nie
                            ma konfliktu interesów! Przecież nie dąży sie do sukcesu jednostki kosztem
                            innych ludzi! Ma być lepiej Kowalskiemu, ale Kowalski swoim zachowaniem,
                            postępowaniem może też pomóc innym!
                            Czy to tak trudno zrozumieć?

                            A nie wykluczy sie owej walki szczurów ot, tak sobie. Należy podjąć odpowiednie
                            działania. Ale co zrobić, kiedy panuje taki sceptycyzm?...
                            • kawka74 Re: procesor... 12.10.04, 15:09
                              byłabym ostrożna w traktowaniu inteligencji emocjonalnej jako lekarstwa na
                              problemy. Poza tym, jak sądzę, tu nie chodzi o sceptycyzm wobec konieczności
                              nauczenia dzieci tego, co składa się na IE, ale sceptycyzm wobec wprowadzania
                              nowego terminu, nowej idei, która zdewaluuje się jak wszystkie inne tego typu
                              teorie mające rozwiązać wszystkie problemy. Bo jeśli coś jest do wszystkiego,
                              to jest właściwie do niczego. Nie zrozum mnie źle, nie jestem jakoś specjalnie
                              cięta akurat na teorię IE, bo w gruncie rzeczy jestem odporna na wszystkie tego
                              typu rewelacje, które nie są tak naprawdę żadnymi rewelacjami.
                              Moim zdaniem z IE jest tak, jak z cudownymi dietami odchudzającymi - tak, ta na
                              pewno zadziała, a potem klęska. Potem znów kolejna cudowna dieta albo cudowny
                              specyfik - i kolejna klęska. A potem przychodzi zrozumienie - to do niczego nie
                              prowadzi. Dla mnie IE jest kolejną cudowną dietą, niczym więcej, fajerwerkiem,
                              który za jakiś czas spłonie i tyle go widzieli.
                              Tak jak napisałam kilka postów wcześniej - brzytwa Ockhama, mnożenie bytów
                              ponad potrzebę. Wszak istota IE ma się dobrze bez dodatkowej otoczki w postaci
                              teorii nowej odmiany inteligencji.
                              • ikaikaj Re: procesor... 12.10.04, 15:35
                                kawka74 napisała:

                                > byłabym ostrożna w traktowaniu inteligencji emocjonalnej jako lekarstwa na
                                > problemy. Poza tym, jak sądzę, tu nie chodzi o sceptycyzm wobec konieczności
                                > nauczenia dzieci tego, co składa się na IE, ale sceptycyzm wobec wprowadzania
                                > nowego terminu, nowej idei, która zdewaluuje się jak wszystkie inne tego typu
                                > teorie mające rozwiązać wszystkie problemy. Bo jeśli coś jest do wszystkiego,
                                > to jest właściwie do niczego. Nie zrozum mnie źle, nie jestem jakoś specjalnie
                                > cięta akurat na teorię IE, bo w gruncie rzeczy jestem odporna na wszystkie tego
                                >
                                > typu rewelacje, które nie są tak naprawdę żadnymi rewelacjami.
                                > Moim zdaniem z IE jest tak, jak z cudownymi dietami odchudzającymi - tak, ta na
                                >
                                > pewno zadziała, a potem klęska. Potem znów kolejna cudowna dieta albo cudowny
                                > specyfik - i kolejna klęska. A potem przychodzi zrozumienie - to do niczego nie
                                >
                                > prowadzi. Dla mnie IE jest kolejną cudowną dietą, niczym więcej, fajerwerkiem,
                                > który za jakiś czas spłonie i tyle go widzieli.
                                > Tak jak napisałam kilka postów wcześniej - brzytwa Ockhama, mnożenie bytów
                                > ponad potrzebę. Wszak istota IE ma się dobrze bez dodatkowej otoczki w postaci
                                > teorii nowej odmiany inteligencji.

                                zgadzam sie z kawka a od siebie dodam tylko,ze sceptycyzm panuje nie tylko wsrod
                                laikow,ale i wsrod psychologow...bo ten rodzaj psychologii to taka psychologia
                                marketingowa.masowa sprzedaz czegos co nie jest zadna rewelacja,czegos co juz
                                istnialo jako grupa odrebnych cech ,tylko opatrzonego nowa, wspolna etykietka.
                                • marianka15 Re: Co na to młodzież? 13.10.04, 18:58
                                  Podpytałam dzisiaj moich uczniów, co sądzą na temat IE. Niewielu wiedziało
                                  cokolwiek, problem więc rozjaśniłam podając cytowane powyżej punkty
                                  z "Mamo...".
                                  Wnioski:
                                  Owszem, kultury uczą się w domu, zasad współżycia również.
                                  Ale rodzice mają zbyt mało czasu i przygotowania pedagogicznego, aby pomóc
                                  dzieciom w rozwijaniu pozostałych wytycznych stawianych przez autorkę programu
                                  IE. W zasadzie - nie mają większego pojęcia, jak można pomóc dziecku w
                                  rozwijaniu poczucia własnej wartości, samoświadomości, samomotywacji itd. Oni
                                  mają te swoje naście lat i w zasadzie sami muszą sobie pomagać na zasadzie prób
                                  i błędów. Potrzebują pomocy z zewnątrz, potrzebują większego zainteresowania
                                  dorosłych, zwł. specjalistów. Stąd np. wielkim wzięciem cieszy sie u nas w
                                  szkole pani pedagog. Zajęcia rozwijające IE są pożądane.
                                  Młodzież czuje sie po prostu zagubiona...

                                  Racja, nie można IE traktować jako lekarstwa na problemy. Jednak zauważcie, że
                                  czasami trzeba zażyć kilka specyfików, aby chorobę uleczyć. Nowa etykieta z
                                  hasłem "inteligencja emocjonalna" pojawia się na buteleczce z dotychczasowym
                                  specyfikiem zwanym potocznie... np. psychologią społeczną (tutaj możecie podać
                                  każdą z cytowanych przez forumowiczki dawnych nazw). Niby lek ten sam, ale
                                  jednak trafia do szerszego kręgu potencjalnych odbiorców. I o to chyba chodzi.

                                  Nie jestem specjalistą psychologiem, więc chyba czas skończyć to moje
                                  wymądrzanie się. Jestem za wprowadzenie zajęć z IE w szkołach, gdyż takie jest
                                  społeczne zapotrzebowanie (przynajmniej w mojej szkole). Pracuję z młodzieżą,
                                  znam jej problemy. Wiem też, jak entuzjastycznie reaguje na wszelkie nowości
                                  pomagające w przezwycieżaniu codziennych trudności. Kiedyś wprowadziłam przed
                                  zajeciami techniki relaksacyjne - patrzyli na mnie jak na ufo, ale byli pod
                                  wrażeniem i wspólnie ćwiczyli. Kiedy przyniosłam na klasówkę magnetofon z
                                  odpowiednią muzyką klasyczną (wg zasady: odpowiednie dźwięki pobudzają
                                  odpowiednie fale mózgowe), protestów też nie było, choć teraz patrzyli jak na
                                  ufo do kwadratu. A klasówka wypadła nadzwyczaj pomyślnie.
                                  Dzieciaki Chcą poznawać siebie, poznawać psychikę człowieka. Sami nie mają
                                  czasu, aby zaczytywać się odpowiednia lekturą. Uważam, że należy im pomóc -
                                  nawet, jeżeli owo "lekarstwo" okaże sie chybione...
                                  • kawka74 Re: Co na to młodzież? 13.10.04, 19:05
                                    Marianko, w jakiej szkole uczysz - które klasy, w jakim wieku są dzieciaki? Ja
                                    tez jestem nauczycielem i też zależy mi na tym, żeby moje dzieci (szósta klasa
                                    szkoły podstawowej) miały dobry start, bo to chyba o to chodzi, o zapewnienie
                                    im nie tylko odpowiedniego bagażu wiedzy, ale także i odpowiednich
                                    umiejętności. Nadal nie bardzo mam ochotę bawić się w inteligencję emocjonalną,
                                    ale ciekawi mnie, jakie metody - poza tymi oficjalnymi - stosujesz, zeby
                                    pracowało się lepiej. pozdr
                                    • marianka15 Re: Kawko, napisałam na priv n/txt 13.10.04, 19:57
                            • procesor Re: procesor... 13.10.04, 22:12
                              Ćwiczenie zakłada powtarzalność. Czy to doświadczenei było systematycznie
                              powtarzane?? Jako trening??

                              Wcale nie uważam że inteligencja emocjonalna to coś jak dobre wychowanie.
                              Zauwaz ze sa ludzie którzy w naturalny sposób łatwo nawiązuja kontaktuy z
                              innymi, mają duże grono przyjaciół. Bez żadnej nauki - cecha wrodzona? Czy też
                              sposób wychowania w dzieciństwie? Warunki?
                              Na pewno można wyuczyc pewnych zachowań. Ale czy konieczne są oddzielne lekcje
                              w szkołach? Mnie się to troche skojarzyło z propozycja LPR w Krakowie by lekcje
                              patriotyzmu obowiązkowo do szkół wrprowaadzic.. smile

                              To NAUCZYCIELOM i RODZICOM tak naprawde potrzeba takiej wiedzy - by w sposób
                              naturalny przekazywali te umiejętności.. Chyba że zakładamy wychowanie włąsnie
                              teraz pierwszego pokolenia kwalifikowanych pod względem IE przyszłych rodziców
                              i nauczycieli.. smile

                              Nawiasem mówić jakis teścik w internecie sobie kiedys zrobiłam i wyszlo mi że
                              mam wysoką inteligencję emocjonalna i werbalną.. hihi.. ale widac to nie
                              wystarcza aby sie dogadac. smile

                              Lubie jak sie pisze o tym że "Tradycyjna szkola temu nie podoła..". Wiele osób
                              już spotkałam które bardzo chwaliły przedwojennych inteligentów. Że poznając
                              taką panią w mocno podeszłym wieku (zwykle panią bo kobiety dłuzej żyją ale
                              dotyczyło to tez panów oczywiście) byli zachwyceni jej taktem, oczytaniem,
                              kulturą osobistą, pewną aura - jak to nazwać?- dużej dozy człwieczeństwa? To
                              wychowankowie i wychowanki dawnych tradycyjnych szkół.

                              I wiesz tak sobie myślę, ze to nie kwestia programów, dodatkowych lekcji,
                              nowych szalenie teorii. To raczej kwestia tego KTO w tych szkołąch ich uczył.
                              Że nauczyciel uczył nie tylko przedmiotu "matematyka". Uczył jak myślec -
                              ścisle i logicznie. Nie tylko uczył łaciny ale i wpajał pewne wartości
                              uniwersalne.

                              Owszem mozna odgórnie zarządzić wprowadzenie przedmiotu IE do szkół. Ba, te
                              lekcje mogą sie odbywac.
                              Czy musza być dobre efekty?
                              Jedynie MOGĄ.

                              Mój jak nazwałaś sceptycyzm jest przy całym moim optymizmie - tylko
                              realistycznym spojrzeniem na otaczająca rzeczywistość. I gdy patrze na mojego
                              bratanka z podkrązonymi oczami, bo nie dosypia (trzecia gimnazjalna) z powodu
                              nawału lekcji.. I to nie dlatego że jest głąbem. Przeciwnie, jest laureatem
                              różnych konkursów, świetnie się uczy. Ale jakim kosztem? Lekcji jest tyle że z
                              kółkami zainteresowan zabierają codziennie 8-9 godzin, do tego prace domowe i
                              dodatkowe lekcje języka. CZas na czytanie lektur..
                              I tylko na życie jakos mało zostaje. I na sen.

                              Jak słysze o dodatkowych lekcjach dla uczniów.. ech.. smile
                              Zwłaszca uwielbiam te 3 godziny wf w tygodniu.. spędzanych na korytarzu bo sala
                              jedna o klas czerdziesci pare.. No ale o kręgosłupy trzeba dbać! wink A że
                              krzywią sie od zbyt długiego siedzenia w ławkach i zbyt cięzkich tornistrów..
                              cóż.. ale wf 3 razy!!

                              To i zajęci az IE mogą być.. smile
                              Nie obrażaj sie Marianko, ja tak dobrotliwie.
                              Doba jakoś nie chce miec więcej niż 24 godziny a człowiek jakoś musi te parę
                              godzin spać..
                              • marianka15 Re: procesor... :) 13.10.04, 22:31
                                He he! Gdyby Twój bratanek miał silnie rozwiniętą IE, to z tych wszytkich
                                dodatkowych zajęć i olimpiad wybrałby te, dające w przyszłości najwiecej
                                korzyści. Ale tak małe dziecko nie potrafi podjąc tego wyboru, więc chyba
                                należałoby my pomóc? Może jakieś zajęcia z IE? smilesmilesmile To jest właśnie dylemat
                                dobrych uczniów: zaharowują się dla ocen w szkole, a potem i tak nie mogą
                                znaleźć pracy (jakbym widziała swego męża...). Z dobrych czasów zostają tylko
                                świadectwa z paskiem smile
                                Słuchaj, ja sobie żartuję, ale to ma pewien sens, wiesz?

                                Zajęcia z IE nie muszą być przecież typem normalnych lekcji. Przecież po to są
                                godziny wychowawcze, aby spokojnie poradzić sobie z problemem. W większości
                                przypadków te właśnie godz. wych. są marnowane. Istnieją wprawdzie szkolne
                                programy wychowawcze, ale nie wszędzie są porządnie i uczciwie wdrażane.
                                Najczęściej n-l na godz. wych. usprawiedliwia opuszczone przez uczniów lekcje i
                                karci za słabe oceny.
                                Na godz. wych. można naprawdę wiele zrobić. W zeszłym roku zaprojektowałam
                                kilka takich zajęć otwartych dla nauczycieli. Przybyło kilka osób z grona, test
                                określający typ inteligencji wykonywali uczniowie, wykonywali ich nauczyciele.
                                Pożytek mieli zwłaszcza ci piersi, ale ubaw również drudzy...
                                Ale odbiegam od tematu, przepraszam.

                                W każdym razie chciałam podkreślić, że można to zrobić bez naruszenia rozkładu
                                lekcyjnego, bez zamęczania ucznia, bez klasówek z IE smile. Warunki więc są, tylko
                                chętnych do nauczania brak...
                                • marianka15 Re: procesor... :) 13.10.04, 22:33
                                  Zgubiłam literkę w słowie "pierwsi"
                                • procesor Re: procesor... :) 13.10.04, 22:44
                                  smile
                                  Otóz on chodzi tylko na te wybrane. smile I tyle tego jest.
                                  Jak na dziecko to już całkiem spore chłopię. Ja już go tym określeniem bym nie
                                  nazwała - i ze względu na rozmiary zewnętrzne i ze wzgledu na przekroczoną juz
                                  barierę dzieciństwa. Oczywiście wiele cech jest jeszcze niedojrzałych ale to
                                  już zdecydowanie nastolatek, młodzież a nie dziecko. smile

                                  On własnie robi to pod kątem tego co dalej - bo tu trzeba wybrać co dalej jaka
                                  szkoła jaki profil klasy. Nawet na dostateczny tez sie trzeba nauczyć. smile No a
                                  szachy dla przyjemności - ale bądźmy szczerzy to tez nauka ..logicznego
                                  myśłenia, strategii itd. smile

                                  Własnie miałam napisac o tych lekcjach wychowawczych. smile Bo to takie lekcje-nie
                                  lekcje zwykle. Ale włąsnie tu jest miejsce jak sama piszesz na takie rzeczy.
                                  AAAA! Chetnych brak do nauczania..?? Oj coś ci nauczyciele.. ;P
                                  Poważniej - najpierw trzeba wychowac tych co będa wychowywać i tu znowu
                                  problem. Bo co - wszystkich nauczycieli (bo wychowawstwo miewają wszyscy, no
                                  prawie) na kursy? Niektórzy nie mają do tego talentu zapewne, a niechętny i
                                  nieczujący tematu nauczyciel to horror. Niektórym to nawet charakter nie
                                  pozwoli pomyślec o takich "bzdetach" (spora grupa mężczyzn). smile

                                  Ech temat rzeka jak sie wydaje, a ja padam na nos. Ale będę jeszcze tu
                                  dopisywac.
                                  • marianka15 Re: Kawko, wysłałam bibliografie n/txt 13.10.04, 23:13
                                    • kawka74 Re: Kawko, wysłałam bibliografie n/txt 13.10.04, 23:17
                                      dostałam, wielkie THX smile
    • jojo_z_jajem Re: Inteligencja emocjonalna 13.10.04, 19:57
      "Nieinteligentny emocjonalnie" pracownik zadzwoni do Ciebie podczas Twojego
      urlopu o 7 rano z blacha sprawa. Na delikatna uwage ze nie za bardzo sa warunki
      do rozmowy bo tu wymyslasz wink : odkurzaja korytarz, pracuja ratraki czy cos
      innego ow gosc z genialnym IG powie "OK zadzwonie za pol godziny" - o zgrozo!

      Jesli pacujesez przy tasmie - IE to wymysl, ew musiesz wiedziec kiedy nie
      przeklinac przy szefie. W innych przypadkach IE ma znaczenie, naprawde. Dla
      szefow 80% sukcesu ich pracy to wlasnie IE. Lednie 20% to umiejetnosci ( choc
      czasem i tego nie maja wink

      Tlumaczac IE na polski : "Nie wazne co umiesz, wazne kogo znasz"
      • procesor Re: Inteligencja emocjonalna 13.10.04, 21:37
        jojo_z_jajem napisał:
        > Tlumaczac IE na polski : "Nie wazne co umiesz, wazne kogo znasz"

        A może "nie ważne co umiesz, ważne, że sprawiasz wrażenie,jakbyś wszystko
        umiała!".
        wink
        • marianka15 Re: Inteligencja emocjonalna 13.10.04, 21:57
          procesor napisała:

          > A może "nie ważne co umiesz, ważne, że sprawiasz wrażenie,jakbyś wszystko
          > umiała!".
          > wink
          --------------------
          He he! To mogłaby być świetna aluzja do mojej osoby smilesmilesmile
          Jak ja mam rozwiniętą IE! smilesmilesmile
          • procesor Re: Inteligencja emocjonalna 13.10.04, 22:13
            marianka15 napisała:
            > He he! To mogłaby być świetna aluzja do mojej osoby smilesmilesmile
            > Jak ja mam rozwiniętą IE! smilesmilesmile

            smile
            Wyzej jeszcze ci odpisałam. Tylko czytaj pamiętając że nie przybieram tonów
            złośliwych jeno kpiarskie czasem. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka