Do zincjowania tego tematu zainspirował mnie post marianki15:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=16558166&a=16561048
Chciałabym znać Wasze zdanie na temat istnienia tzw. inteligencji
emocjonalnej. Mnie osobiście trochę zaskoczył fakt, iż, jak podaje
marianka15, już w przedszkolu rozwijają tę "umiejętność" u dzieci. Moim
zdaniem bowiem nie można rozwijać czegoś, czego nie ma
Co o tym sądzicie?
Ja uważam, że inteligencja emocjonalna to termin wymyślony przez marniutkich
psychologów na potrzeby zakompleksionych pacjentów ("niech pan się nie
przejmuje niskim IQ, istnieje jeszcze coś takiego jak inteligencja
emocjonalna") jak również po to, aby mieć więcej pacjentów ("o, widzę u pana
totalny zanik inteligencji emocjonalnej, to trzeba leczyć")
Inteligencję emocjonlaną wrzucam do jednego worka z psychoterapią dla
wszystkich, dysleksją czy inną dyskgrafią, ADHD diagnozowaną u co drugiego
dziecka itp.
Dla mnie inteligencja to zdolność sprawnego korzystania z posiadanej wiedzy,
zdolność asymilacji i skutecznego działania wobec nowych sytuacji i
problemów.
Wydaje mi się, że "inteligencję emocjonalną" wymyślono na użytek ludzi,
którym się wydaje, że są inteligentni, ale nie potrafią nauczyć się
rozwiązywania równań różniczkowych
A jak Wam się wydaje?
pozdrawiam