Dodaj do ulubionych

Wyprowadziłybyście się?

    • stephanie.plum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:49
      nie wyprowadzałabym się.

      w każdym razie nie na zasadzie - zabieram dziecko i znikam.

      właśnie podjęliście z mężem decyzję o wspólnej budowie domu, rozumiem, że to dla Ciebie ważny cel.
      nie ryzykowałabym wojny z mężem w tych okolicznościach, bo to na pewno utrudni realizację planu, który będzie od Was wymagał działania w zgodzie.
      jeśli wyprowadzka, to razem - może pod pretekstem, że bliżej nowej działki?

      póki co, skupiłabym się na tym, jak mieszkanie u teściów (oraz własne małżeństwo) uczynić znośniejszym, mając w perspektywie wyprowadzkę na swoje (i kontynuowanie małżeństwa).
      jeśli terapeuta jest dobry, powinien być w stanie Ci w tym pomóc.
      • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 15:21
        Lepiej sie meczyc z mezem i jego rodzina tylko po to by wybudowac dom? a potem sie o ten dom klocic przy rozwodzie😂
        • jola-kotka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 16:56
          Dokladnie najpierw trzeba ocenic realne szanse na trwanie tego malzenstwa. Po takich akcjach to nie sadze aby nowe lokum zadzialalo jak czarodziejska rozdzka i zmiane na wszystko super.
          • stephanie.plum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 17:03
            dlatego napisałam - jeśli w perspektywie jest kontynuowanie małżeństwa...
        • stephanie.plum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 17:09
          jeśli t y l k o po to, to faktycznie - nie warto.
          ale rzadko kto zbudował sobie dom i zapewnił trwałość małżeństwu bez żadnych poświęceń.
          • jola-kotka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 17:54
            Tylko tu jeszcze nie zaczeli a juz wyglada na ostry kryzys i to taki z mami synkiem w tle a to jest zawsze raczej cienki lod
          • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 18:20
            No tylko po to ma sie autorka meczyc.Mialam przyjemnosc a wlasciwie nieprzyjemnosc przez pewien czas tak mieszkac i ta opcja chocby nawet to bylo pol palacu nie wchodzi u mnie wiecej w gre.
    • tajemnicza.a.m Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 17:57
      A po co ci dom?
      Sorry ale każdy by chciał rybkę i pipke. Mieszkanie za pół darmo i budowa domu do tego frytki.
      Czemu nie kupicie mieszkania? Na pewno szybciej pójdzie. Nie trzeba wybierać lata z rodzicami czy płacenie za wynajem i opóźnienie budowy.
      Twój mąż w takiej sytuacji jest między młotem a kowadłem. Dla niego to rodzice i żona. Najbliższe osoby. Dla niego jak i dla połowy facetów taka szwagierka co chce wszystko wiedzieć to bzdura i zapewne ma to gdzieś. Babskie bzdury. Zapewne nie ma go w domu za często to też daje mu mniej zmęczenia sytuacją. To wszystko plus brak bliskości sprawia, że obrywa się tobie.
      Tobie ogólnie przeszkadza ta kupa, natłok ludzi, taki brak prywatności. Pojawia się irytacja, złe emocje z dwóch stron i każda bzdura jest konfliktem wręcz ogromnym.
      Każdy ma swoje zwyczaje.
      Czasem wystarczy rozmowa. Siąść i po ustaleniu z mężem poprosić teściów aby ptzy dziecku nie palili, nie dawali mu słodyczy itp itd.
      To ich dom, ale zgodzili się na wasze mieszkanie. Też tam żyjecie i dokładacie się, wiec też macie jakieś prawa.
      Ja wynajmując w niemczech pokój w nie swoim mieszkaniu nie życzę sobie aby właściciel czy współlokatorzy palili mi w twarz itp. To są zasady współżycia społecznego a nie wolność tomku w swoim domku. Znaczy, ze jak mąż mi pali w domu to może bo jest u siebie..a ja to co?
      Tak czy inaczej jesteście kowalami własnego losu.
      Od was zależy czy czekacie na cudzym ale tańszym bo rodzinnym aż postawicie dom czy wyprowadzacie się na wynajem i czekacie dłużej na dom.
      Choć moim zdaniem chyba taką decyzją po środku byłoby mieszkanie a nie dom, ale to tez wasza decyzja.
      Tak w ogóle ile potrwa ta budowa? Rok? 5 lat? 10?
      Zauważ, że jeśli dalej ci libido bedzie leżeć i kwiczec a ty bedziesz wiecznie poirytowana sytuacją, z wszystkim na nie to predzej ci małżeństwo padnie niż dom się wybuduje. Sorry.
      Skoro masz taki dylemat może najpierw postaraj sie pogadać po dobroci z mężem a nie roszczeniami z marudzeniem, zwalaniem winy na wszystkich dookoła bo są ( jakieś korzyści ty od nich masz, oni od was może tak, może nie) zaproponuj, żeby usiąść w czwórkę i ustalić zasady wspólnego współżycia. Tak żeby się nie irytować. Mąż musi być po twojej stronie. Jeśli dojdziecie do porozumienia a budowa to rok czy półtorej to jakoś można spróbować zostać. Jeśli oni się nie zgodzą lub nic z tego nie wyjdzie trzeba się wyprowadzić i albo zaakceptować późniejsze wejście na swój dom albo zweryfikować plany i pójść w mieszkanie.
      Uważam że nie masz dramatycznej sytuacji. Sami sobie ją tworzycie i ty też masz w tym swój udział. Masz pole do popisu, że hej. Możecie zdjąć korony i spróbować się dogadać wszyscy ale najpierw ty z mężem a potem w zależności jak wyjdzie wynająć coś, zmienić plany...
      A, co do braku warunków - dla chcącego nic trudnego.. ratuj ty lepiej swoje małżeństwo.
      • laaisa Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 18:30
        wybudowanie domu w roku to mrzonki. Do zamieszkania nawet bez komfortu jeszcze do tego z pół roku. Wynajem mieszkania przez 1,5 roku po 1000 zł to 18 tys - za tyle można położyć połowę dachu, drugą połowę wybudujesz za koszty stałych opłat w wynajmowanym mieszkaniu. Czyli za wynajem kładziesz dach.
        • diona78 Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 09:49
          Przecież u teściów też mają opłaty. I spokojnie można wybudować się w rok. A nawet znam takich co w pół roku dali radę z przeprowadzką ale to już ryzyko niedoschniecia.
      • jola-kotka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 20:47
        Ale dla zony nie bzdura taka szwagierka a co dla zony nie bzdura dla niego tez nie powinno bzdura byc. Jak dochodzi juz do takiej sytuacji jaka autorka opisuje to rozmowy nic nie daly albo ludzie niereformowalni bo tacy tez istnieja. Moze byc tak ze dokladaja itd. Ale zadnych praw nie maja taki przypadek miala moja koleznaka mieszkala dokladala jeszcze za sprzataczke robila i sluzaca tesciowej. No ale tam chodzilo o to ze ta tesciowa byla na wozku inwalidzkim a syn byl jej jedynym dzieckiem. Nawet bronil ta zone ale nic to nie dawalo bo ona sama slaba byla.
    • chyba.ze Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 18:23
      mysia_furiatka napisał(a):

      > po
      > stepowaniem teściów wobec mojego synka (paleniem papiersów 4 m od niego,

      4m?
      Przeszkadza Ci, że palą w SWOIM pokoju?

      dawani
      > em mu słodyczy bez naszej zgody np.

      Wiesz ilu dziadków ma w czterech literach swoje wnuki? Nawet na batonik z biedry ich "nie stać" dla dzieciaka.
      Przesadzasz.

      Powstrzymuje mnie kasa, ponieważ wydaktów je
      > st mnóstwo, a wynajem pochłonąłby ok. 1000 zł więcej niż wydaję teraz na rachun
      > ki u teściów.

      Albo rybka albo pipka.
      Masz mieszkanie za free-niczego nie doceniasz.

      Z mężem jest kiepsko. Nie uprawiamy seksu, ponieważ przez brak warunków moj
      > e libido spadło do zera.

      Że też libido nie spada do zera ludziom przez brak warunków w... kinie, na basenie, publicznym parku czy pociągu.
      To nie "warunki" są winne, a brak zainteresowania seksualnego mężem.

      Nie rozumiem po co było pakowanie kasy w dom, który za chwilę zamierzacie opuścić.
      Brak planu życiowego u Ciebie na wszystko- za to roszczenia, że ho ho.

      A po wtóre- postaw się w roli teściów.
      Wprowadza się do nich obca- w sensie nie córka-osoba do spokojnego i uporządkowanego domu i zaczyna strzelać fochy oraz limitować im w ramach swojego komfortu przestrzeń ICH WŁASNEGO domu.
      Oni też mają Ciebie zapewne dosyć tylko posiadają więcej taktu i dobrej woli w przeciwieństwie do Ciebie...
      • laaisa Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 18:32
        autorka chyba zamierzała mieszkać z teściami dłużej skoro tyle wydali kasy na adaptację ich części mieszkalnej.
    • ciszej.tam Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 19:40
      Nie wiem czy taka postawa zasługuje na podziw czy na kopa na rozpęd, ale jestem pod wrażeniem tego, że ty się właściwie niemal nie gniewasz na troje ludzi, którzy doprowadzili cię do autodestrukcyjnych mysli i stanów.

      więc przytulam i daję kopa. to jest dla mnie jakieś niezdrowe, że tak delikatnie i leciutko się gniewasz, że nie wyciągasz ani wniosków ani konsekwencji. Że wytrzymałaś PIĘĆ LAT takiej sytuacji i planujesz z męzem budowę domu. mam wrażenie, że na Twoim miejscu byłabym 4,5 roku po rozwodzie. nie wiem czy to dobrze czy żle

      Nie daj sobie chodzić po głowie, kontynuuj psychoterapię, wyprowadź się najprędzej jak to bedzie możliwe. Trzymam kciuki
      • chyba.ze Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 20:19
        ciszej.tam napisała:

        > ty się właściwie niemal nie gniewasz na troje ludzi, kt
        > órzy doprowadzili cię do autodestrukcyjnych mysli i stanów.

        Ludzie ją doprowadzili?
        Sama się doprowadziła swoją roszczeniową, konsumpcyjną postawą wobec rodziny, która ją przyjęła do siebie.

        > Że w
        > ytrzymałaś PIĘĆ LAT takiej sytuacji

        Skąd wzięłaś pięć lat?
        Autorka pisze o TRZECH, z czego jeżeli chodzi o ścisłość wyszłoby DWA.

        mam wrażen
        > ie, że na Twoim miejscu byłabym 4,5 roku po rozwodzie.

        Masz rację- masz "wrażenie".

        >
        > Nie daj sobie chodzić po głowie, kontynuuj psychoterapię, wyprowadź się najpręd
        > zej jak to bedzie możliwe.

        Chrzanisz.
        Nie wyprowadzi się bo nie ma ani gdzie ani za co.
        Psychoterapię niech zacznie jej teściowa- współczuję z całej duszy takiej synowej pod dachem. Pani nie jest u siebie, a rządzi się pełną parą- ustawia teściów gdzie i kiedy mają chodzić we WŁASNYM domu big_grin
        I dziecku nie mogą podawać słodyczy przed obiadem (!)- chyba teściowa do przedszkola do wnuka biega z czekoladką, żeby zdążyć nim podadzą mu ten nieszczęsny obiad big_grin

        >Trzymam kciuki

        Trzymaj, może przejrzy na oczy.
        • ciszej.tam Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 21:28
          Dlatego właśnie nigdy nie zamieszkałabym z nikim z rodziny dowolnego męza, a i z własnej nie za bardzo. Żeby nie byc na pozycji "przyjęli ją do siebie".

          A zazwyczaj to rodzice cisną i twierdzą, że "będziecie u siebie". Wygląda to jak wygląda. W większości przypadków nie ma żadnej wspólnoty tylko hierarchia. Nie do końca to pojmuję bo nawet dziecko z wiekiem zyskuje kolejne prawa i przestrzeń do decyzyjności w mieszkaniu, za które przecież, co oczywiste, nie płaci. Dlaczego dorosły, współpłacący rachunki domownik ma byc na prawach, jak to się kiedyś określało, jałmużnika? Lub wręcz gorszych?
          • chyba.ze Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 22:31
            ciszej.tam napisała:

            > Dlatego właśnie nigdy nie zamieszkałabym z nikim z rodziny dowolnego męza, a i
            > z własnej nie za bardzo. Żeby nie byc na pozycji "przyjęli ją do siebie".

            Pomyślałaś o tym, że ludzie młodzi, na starcie życiowym MUSZĄ gdzieś mieszkać?
            Mało którzy rodzice kupują dziecku 20+ mieszkanie na start. Jeżeli mają więcej niż jedno dziecko to już tym bardziej.
            Po wtóre- czy człowiek tuż po studiach ma pieniądze na mieszkanie? Chyba, że od rodziców wink
            >
            > A zazwyczaj to rodzice cisną i twierdzą, że "będziecie u siebie".

            A co mają zrobić jako rodzice? Dokładać się nieskończenie im do czynszu?
            Taniej przesunąć się na ławie i zrobić miejsce przybyszowi kosztem swojego komfortu.
            Tyle, że przybyszowi bardziej podoba się środek stołu, a i miejsce na sąsiednim zydlu jakby się dodatkowo należało. Sprzątał po posiłku nie będzie. Bieżnik ze stołu wyrzuca i kolorowe serwety kładzie. Potem lata po sąsiadach i opowiada, że jedzenie tam nie dobre i w kącie brudno...

            Wygląda to ja
            > k wygląda. W większości przypadków nie ma żadnej wspólnoty tylko hierarchia.

            Wszędzie jest hierarchia. Pracujesz zawodowo?
            Poza tym dom JEST teściów i to ONI są w nim gospodarzami.

            Ni
            > e do końca to pojmuję bo nawet dziecko z wiekiem zyskuje kolejne prawa i przest
            > rzeń do decyzyjności w mieszkaniu, za które przecież, co oczywiste, nie płaci.

            Dziecko- tak.


            > Dlaczego dorosły, współpłacący rachunki domownik ma byc na prawach, jak to się
            > kiedyś określało, jałmużnika? Lub wręcz gorszych?

            No to zaproś ubogą koleżankę do współmieszkania w WASZYM domu.
            Będzie współpłacącym domownikiem u WAS. Czy jej prawa i roszczenia co do mieszkania i przestrzeni będą identyczne jak WASZE?
    • asientos Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 20:33
      A ile ci zajmie budowa?
      Ja bym się nie wyprowadzała. W sumie miałam podobną sytuację. 10 lat z teściową, bez wydzielonego piętra, ze wspólną kuchnią i łazienką, oraz szwagrem (nie-wspólnym). Złota kobieta, ale na co dzień nawet złoto może zmęczyć. Nie miałam papierosów, ale słodycze, dokarmianie i noszenie tak. Na słodycze i dokarmianie pomógł uzgodniony z lekarzem wpis o nadwadze w książeczce dziecka, na noszenie - zaniesienie drącego japę dzieciaka o drugiej w nocy "bo mamusia tak fajnie nosi i usypia". A potem uciekłam w literaturę: tyle książek o wielopokoleniowych rodzinach np. cała Jeżycjada... zaczęłam się uśmiechać do mojej teściowej i korzystać z tego co najlepsze - z zostawania z dzieckiem, kiedy jeździłam na budowę, z ciepłego posiłku gdy z niej wracałam, a gdy się przeprowadziłam z chęcią ją zapraszałam.
      Byłoby o wiele trudniej, gdybym się wyprowadziła: mama w pracy, na etacie, na budowie, kasa topniej, dzieci samotne, ja wściekła.
      • stephanie.plum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 23:10
        mam podobne doświadczenia - z tym, że mieszkałam z teściami sporadycznie, ale gdyby było trzeba, wprowadziłabym się na stałe bez mrugnięcia.

        wspólna kuchnia i łazienka - to jest jednak trudne.

        szacun dla Ciebie.
        • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 09:41
          stephanie.plum napisała:

          > wspólna kuchnia i łazienka - to jest jednak trudne.

          to jest koszmar....
    • 71tosia Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 00:46
      problem jest nie w tesciach, ani w mezu ale w braku poczucia pewnosci w roli matki i zony. Gdybys czula sie pewnie w roli matki nie zwracalabs najmniejszej uwagi na krytyczne uwagi o wychowaniu dziecka, wzruszylabys ramionami i z milym usmiechem stanowczo odpwiedzialabys, 'mama taka uwaza a ja inaczej', bylabys tez bardziej stanowcza w egzekwowaniu swoich zasad. Nie balabys sie 'wtracania sie' szwagierki, po prostu nie dalbys sie wtracac, ustawilabys jasne granice co mozna a co nie w waszych kontaktach. Nie pielegnowalbys uraz wobec tesciow, bylabys pewnie dla nich bardziej poblazliwa. Zwykle taka pewnosc siebie przychodzi dopiero z wiekiem ale troche mozna ten proces przyspieszyc - wlasnie o tym porozmawiaj z psychologiem a nie walkowaniu rzeczywistych i urojonych krzywd jakie doznalas ze strony tesciow.
      ps budowa domu jest fajna ale mocno stresujaca, wiec jeszcze sporo kryzysow przed Toba, niestety.
    • minerallna Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 04:30
      Sorry, ale dziecko ma 5 lat, mieszkasz z teściami od 3 lat. Co było wcześniej? 3 lata temu Ty podjęłaś- decyzję że zamieszkasz z teściami, z jakiego powodu?
      Nie wiem co się stało, nie czytałam całego wątku ale mnie tam by dawno nie było. Faceta postawić do pionu. Z postu wynika że nie pieniądze są najistotniejszym problemem.
      Mała kawalerka i życie wasze, waszej rodziny powinny być priorytetem. Dla Ciebie . I dla męża.
      Dom nie musi być wykończony na tip- top jeśli czas nagli.
    • diona78 Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 09:43
      Jak dla kogoś dodatkowe 12-20 tys zł za wynajem na okres budowy domu jest finansowym problemem to w ogóle nie powinien brać się za budowę. Wprowadź Się, znam osoby które sprzedają mieszkania żeby się budować i wynajmują na czas budowy. Koszty wynajmu wrzucają w koszty budowy, biorą np trochę większy kredyt. Budowa jest stresująca, zeżrecie się zanim dom stanie. Te kilkanascie tysięcy, to kropla przy budowie. Mniej znacząca niż trwałość małżeństwa.
      • quilte Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 10:08
        Diona, zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś.
        Autorko, na twoim miejscu wyprowadziłabym się natychmiast. Nie jestem zwolenniczką poglądu, że "zmiana otoczenia nic nie da, jeśli najpierw nie zmienisz siebie" - czasem - i sądzę, że tak jest w twoim przypadku - siebie można zmieniać dopiero po zmianie okoliczności zewnętrznych. Uciekaj i ratuj małżeństwo.
    • anika772 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 12:54
      Furiatko, co u Ciebie?
      • lot_w_kosmos Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 13:39
        No właśnie?
        ANIKA, fajnie, że wyciągnęłaś wątek.
        • anika772 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 14:35
          Miałam w ulubionych i tak mnie dziś naszło.
    • muchy_w_nosie Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 13:26
      Zostałabym odliczając dni do wyprowadzki.
      Nie byłabym taka pewna czy mąż pójdzie za tobą.
      I jak się wyprowadzisz to mąż i tak będzie jeździł do teściów a ty będziesz strzelać fochy, że tak często, że po co oni dzwonią, że znowu przyjechali ... Coś zawsze się znajdzie, po wyprowadzce oni nie umrą.
    • cruella_demon Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 13:55
      W życiu bym się nie wprowadziła.
      A w twoim przypadku jak najszybciej wyprowadziła. Tyle, że nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ze problem masz wcale nie z teściami, a z mężem.
      A kolejną głupotą którą chcesz zrobić, jest ładowanie się w budowę gdy małżeństwo wisi na włosku.
      • chatgris01 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 13:58
        To stary wątek, ciekawe, co w końcu zrobiła.
        • cruella_demon Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 14:01
          faktycznie, dałam się złapać na starocia.
          Ciekawe, czy są już po rozwodzie.
    • mapo0 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 14:16
      Wiele matek nie ma libido i się nie przeprowadza.
    • leni6 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:05
      Nie budowałabym domu w tej sytuacji, budowa sama w sobie potrafi rozwalić małżeństwo.
      • pelissa81 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:12
        Możliwe, ze przez 1,5 roku nawet się wprowadzili do tego domu
        • jola-kotka Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:18
          O ja kto wyciagna to
          • anika772 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 20:52
            "WyciągnąŁ"
            Ja, byłam ciekawa, co słychać u autorki.
    • jola-kotka Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:16
      Najpierw sobie odpowiedz na pytanie czy jestes pewna ze twoje malzenstwo sie posypalo na sto procent przez tesciow. Bo moze sie okazac ze nie tylko a cala wina za problemy w nim obarczasz ich bo to jest pierwsze co ci sie przychodzi do glowy jako wina. Wyprowadz sie pozyj sama z mezem i jak bedzie miedzy wami naprawde ok decyduj o budowie domu. Inaczej zaraz bedziecie dzielic ten dom.
    • czekoladazkremem Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:20
      Też miałam podobny dylemat - kiedy rozpoczynaliśmy budowę domu mieliśmy do wyboru albo wynajmować albo zamieszkać u teściowej (teść nie żyje od kilkunastu lat), gdzie całe piętro byłoby nasze (a dom i tak przepisany już na męża). Mąż naciskał, były kłótnie, ale ja się nie zgodziłam, nie będę mieszkać u teściowej i tyle. Kosztowało słono, ale dla mojej psychiki bezcenne.
    • stolikowa Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:38
      Uciekaj dziewczyno!
    • eliksir_czarodziejski Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 20:44
      Jestem głęboko wdzięczna mojej teściowej że już w pierwszym tygodniu mieszkania razem zaczęła odwalać tak grube numery, że wiedziałam że nigdy w życiu nie będę tam wychowywać dzieci - miały wtedy pół roku. Tydzień później wyprowadziliśmy się do wynajmowanego nieumeblowanego mieszkania. Kilka miesięcy później kupiliśmy mieszkanie w starym bloku z wielkiej płyty. To była jedyna możliwa opcja, gdybyśmy chcieli zbierać na większy wklad na mieszkanie deweloperskie albo na budowę domu teściowie zniszczyliby mnie psychicznie... Wszystko ma swoją cenę. Bycie u siebie i święty spokój jest bezcenny, absolutnie...
    • bo_gna Re: Wyprowadziłybyście się? 07.10.19, 10:09
      Jeśli nie jesteś w stanie nabrać dystansu to się wyprowadzaj. Przestań mieć żal i wybacz, ale skup się na własnych potrzebach, tamtych ludzi nie zmienisz. Twój syn musi mieć wesołą mamę. Ty musisz być szczęśliwa. Twój smutek to też niepowodzenie w małżeństwie i w wychowaniu. Wytłumacz synowi, że jesteście oddzielną rodziną i powinniście mieszkać oddzielnie. Wytłumacz to również mężowi, może zaproponuj mu wspólną terapię. Powodzenia
    • aga_mon_ber Re: Wyprowadziłybyście się? 07.10.19, 10:50
      Ja bym z teściami nie zamieszkała raczej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka