Dodaj do ulubionych

Jest mi źle.

07.03.18, 10:05
Mój dzień powszedni:
Wstaje o 6.45. Budzę, a raczej dobudzam dzieci, myje się, ubieram siebie i najmłodszego, schodze i robię śniadania, drugie śniadania, przygotowuje obiad, prasuje mężowi koszule, jeśli akurat nie jest żadną wyprasowana. Dzieci wychodzą o 7.50 do szkoły. Najczęściej wyjście poprzedzone jest kłótniami między dziećmi. O pierdoly, ale dzień w dzień lezą na fochu.
Mąż wstaje o 8.30-8.45, do tego czasu każe sobie zamykać drzwi od sypialni, bo czeka go nerwowy dzień (codziennie) i bo nie mógł zasnąć do późna (codziennie).
Prysznic, schodzi na dół i w popłochu zbiera się do wyjścia.
Wraca około 17.30 - 18.00.
Wtedy gra z dziećmi, odrabia lekcje jeśli wcześniej nie odrobiły. Ogólnie jest od długiego czasu bardziej od przyjemności i pytania jak było i czy zapisałam ich na jakieś zajęcia, niż od zrobienia czegoś konkretnego.
W ciągu dnia wiadomo - sprzątam, piore, dzieci o 14 wracają i mają obiad. Zakupy. Teraz jeszcze chwilowo nie mamy opieki, więc wszystko w towarzystwie 2,5 latka.
I mąż wie, że bardzo mnie irytuje jego wstawanie na ostatnią chwilę i wdu..e manie porannego jazgotu starszych dzieci. Jak się na nich wydre, to ma pretensje, że nie mam cierpliwości i nie umiem załatwić tego ns spokojnie.
Dzisiaj znowu akcja. I zadzwoniłam do niego z pytaniem, czy zejdzie i zrobi porządek, czy mam się zacząć drzec - córka stwierdziła że sama nie idzie do szkoły, a syn że jej nie zaprowadzi. Córka już chodziła sama. Ale dziś stwierdziła, że napewno ja ktoś dziś porwie - nie chciała iść poprostu do szkoły. To była wymówka.
No i potem było.... Bo ja powiedziałam, że chyba mam prawo oczekiwać pomocy z jego strony i że mam prawo oczekiwać żeby ruszył zadek godzinę wcześniej i o tej 7.30 zszedł zjeść śniadanie i zobaczyć, jaka sytuacja, skoro sytuacja jest notoryczna.
A on, że taaak, że ja to zawsze mam prawo, że do wszystkiego zawsze mam prawo! Ze on zmęczony, niewyspany, że do pracy, że to że tamto. A ja sie poryczalam, bo ciągle tylko słyszę że jak chce coś robić zawodowo, to on mi da wsparcie. Tylko jego wsparcie ogranicza się do pomocy finansowej i "chodź przytul się", a nie do realnej.
Czuje się do du.y.
Ja muszę być zawsze dzielna, on zawsze ma wytłumaczenie.
Możecie zacząć kopać.
Obserwuj wątek
    • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:17
      A jakiej pomocy w zorganizowaniu sobie pracy i wsparciu pieniędzmi i przytulaniem oczekiwałabyś? A pójście do pracy w takiej sytuacji jest najlepszym i najprostszym rozwiązaniem.
      Z dziećmi trzeba na spokojnie obgadać wieczorem organizację poranka. Jeśli po pracy wraca, bawi się, odrabia z nimi lekcje to w sumie sprawdza się jako ojciec.
      A może weź wyjedź na kilka dni w bardzo ważnej sprawie i niech sprawdzi się też rano.
      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:46
        Oczywiście że się sprawdzi.
        I to mi nic nie da. Jak musi, to potrafi. I to świetnie.
        Jeszcze na koniec tej sceny mi odkrywczo rzucil:,"ja wiem o co Ci chodzi! Tobie chodzi o to, że chcesz dostać... (i tu padła nazwa czegoś, co chce sobie kupić).
        To mnie dobilo.
        • triss_merigold6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:59
          Widocznie go nauczyłaś, że jeśli pojękujesz to znaczy, że chcesz, żeby Ci coś kupił.
        • fadilla Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:04
          Tak się zastanawiam, co aż takiego trzeba chcieć dostać, żeby usłyszeć taki tekst od męża? Chcesz czegoś niemożliwego, czy ci skąpi na zwykłe rzeczy? Jeśli to pierwsze to przestań chcieć niemożliwego i nie będzie cie szantażował.
          • majenkir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:41
            fadilla napisała:
            > Tak się zastanawiam, co aż takiego trzeba chcieć dostać, żeby usłyszeć taki tekst od męża?


            U mnie to byl kot! big_grin
          • unaragazza.bionda Re: Jest mi źle. 07.03.18, 18:16
            Sukienkę z Zary 😉
      • szmytka1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:48
        no tak, oczekiwanie, że przejmie część obowiązków domowych, np. poranne ogarnianie dzieci, to byłoby stanowczo zbyt wiele.
        • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:00
          Jeśli on idzie do pracy, o ona zostaje w domu to raczej naturalne jest, że ona ogarnia dzieci. Tak to u nas wygląda, że ten kto ma bardziej napięty dzień, zajmuje się sobą, a ten kto pracuje z domu czy ma wolne, szykuje dzieci
          Mąż chyba chce, żeby Domowa wróciła do pracy i oferuje pomoc finansową i wsparcie psychiczne, mnie intryguje co jeszcze mógłby zaoferować.
          • aerra Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:11
            Ale jak ona ma wrócić do pracy, skoro on nie uwzględnia tego, że podział obowiązków domowo-dzieciowych się wtedy będzie musiał zmienić?
            Ona ma iść do pracy, tylko pod warunkiem, że ta jej praca absolutnie nie wpłynie na życie domowe? To jest po prostu słabe wink
          • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:16
            Może pomoc w ogarnianiu domu?

            Idź do pracy, ogarniaj na 100% dom i dzieci, a ja będę w rewanżu wspierał psychicznie smile , o ile tobie w ogóle czasu na bycie wspieraną wystarczy... tongue_out

            U mnie sytuacja rozwiązała się dość szybko, gdy mąż sugerował, bym brała więcej zleceń. Już znając go trochę, mówię "Ok, ale ty pierwszy zaczniesz częściowo ogarniać chałupę. Na początek umyj oka (zobowiązywał się do tego jeszcze przed ślubem big_grin, żeby nie brać pani, bo oszczędny taki, i nigdy nie dotrzymał słowa) ". Na tym dyskusje o braniu przeze mnie więcej pracy się zakończyły raz na zawsze.
            • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:16
              Nawet nie pomoc, udział to powinien być...
          • aamarzena Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:17
            Jak to co jeszcze? Wsparcie logistyczne. Jak ty sobie wyobrażasz, że ona pójdzie do pracy i jeszcze ma ogarnąć w 100% troje dzieci, gotować, prać, sprzątać, robić zakupy i jeszcze mężowi rano koszule prasować?
            Na prawdę korona z głowy panu nie spadnie jeśli po drodze z pracy zrobi zakupy i raz na kilka dni wstanie pół godziny wcześniej, żeby przypilnować starszych dzieci.
          • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:37
            mamma_2012 napisała:

            > Jeśli on idzie do pracy, o ona zostaje w domu to raczej naturalne jest, że ona
            > ogarnia dzieci. Tak to u nas wygląda, że ten kto ma bardziej napięty dzień, zaj
            > muje się sobą, a ten kto pracuje z domu czy ma wolne, szykuje dzieci
            > Mąż chyba chce, żeby Domowa wróciła do pracy i oferuje pomoc finansową i wsparc
            > ie psychiczne, mnie intryguje co jeszcze mógłby zaoferować.

            Co mógłby zaoferować? Najważniejsze: ogarnianie dzieci.
            Rano, przy wyjściu do szkoły, w czasie kłótni, przy odrabianiu lekcji, kładzeniu ich spać.
            To jest moim zdaniem najważniejsze a nie takie tam "przytul się" albo "świetnie dasz sobie radę", a najgorsze dla mnie to "będzie dobrze". Mam ochotę odpowiedzieć wtedy "a pocałuj się w d.pę" big_grin
            • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:40
              Dziękuję za te słowa. Taka mnie więcej reakcja się u mnie rodzi na te "pozytywne słowa wsparcia" wink
            • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:52
              Ale on wracając po pracy realnie zajmuje się dziećmi, bawi się, odrabia lekcje. Rano wydaje mi się, że to dość naturalne, że to osoba, która nie idzie do pracy bardziej się angażuje. To ogarnianie, to w przypadku, kiedy córka ma 9 lat, a syn jest jeszcze starszy to zrobienie śniadania i kanapek do szkoły, jak sądzę. Do ogarnięcia zostaje maluch, któremu od biedy rano można bajki zapodać i ubrać jak już wszyscy sobie pójdą.
              Jeszcze rozumialabym problem, gdyby chodziło o trzyletnie trojaczki, ale to są dużo starsze, samodzielne dzieci.
              Problem jest w tym, że mama nie radzi sobie z nimi i to za zmianę ich zachowania trzeba się zabrać, a nie zrywanie męża, żeby przyszedł i huknął, bo dzieci się kłócą. Focha strzeliła córka i to mama z córką powinny rozwiązać swój problem.
              • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:01
                No tak. Dokładnie. Jedyne z czym sobie nie radzę, to wychowanie 😩😭 i dlatego chcę pomocy ze strony męża.
                Nie powinnam? Czy może powinnam iść z dziećmi do psychologa, albo szukać pomocy u pedagoga? Czytać specjalistyczne poradniki, byle NIE BUDZIĆ MĘŻA?!
                • kanga_roo Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:07
                  ale mąż za ciebie się nie nauczy, jak dzieci wychowywać. nam realnie pomógł psycholog dziecięcy, z tym, że nie szliśmy "z dziećmi" tylko sami.
                  • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:19
                    No właśnie, we dwójkę.
                    Tu się sugeruje, że Shell sama powinna wszystko ogarnąć, bo rano pan domu jest śpiący, a po południu zmęczony.
                    Shell, rada serio: poszukaj dobrego psychologa dziecięcego i najpierw sama się przejdź, wyłuszcz z czym masz problem, powiedz, że oczekujesz rad jak postępować w takich a takich sytuacjach (najlepiej spisz sobie wszystko w ciągu tygodnia, bo za jednym posiedzeniem się nie pamięta), a potem idź z mężem. Do psychologa nie dlatego, że coś z dziećmi jest nie tak, tylko dlatego, że Ty nie wiesz co robić, a mąż najwidoczniej oczekuje, że jakoś sobie z tym poradzisz. Po co się samej męczyć? Idź, dostaniesz pomoc i wsparcie.
                    Oprócz tego proponowałabym dużo rozmów z mężem na ten temat. Ale takich konkretnych, w stylu: Ania w takiej sytuacji reaguje tak i tak. Jak sądzisz co możemy z tym zrobić? Dopytaj męża, jak on był traktowany w dzieciństwie w takich sytuacjach, czego by chciał uniknąć, co jego zdaniem może być skuteczne. I tak samo TY się zastanów, jak reagowali Twoi rodzice, czego byś na pewno nie chciała robić, a co może pomóc. Zróbcie burzę mózgów. Po to, żeby nie słuchać ślepo innych ludzi, albo nie robić czegoś wbrew sobie.
                    • karen_ann Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:15
                      Z całym szacunkiem pade ale oboje nie znaczy jednocześnie. Ten ojciec poświęca czas wieczorem dzieciom bawi się i odrabia lekcje. Bądz sprawiedliwa w takim razie wieczorem autorka powinna asystować z mężem i odrabiać lekcje i dawać ojcu wsparcie skoro on tez ma tez rano wyprawiać dzieci i dawać wsparcie. Czy nie dązymy do absurdu?
                      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:22
                        A myślisz, że gdzie ja wtedy jestem? Na jodze? Czy u kosmetyczki?...
                        • karen_ann Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:08
                          Czemu nie? Ja nie wiem co robisz ale wyobrazam sobie ze mozesz wyjść na tą jogę
                          jak mąz jest po pracy.
                          Mozecie się wymieniać.
                          Masz taki kpiąco prześmiewczy styl komunikacji jak coś jest nie po twojej myśli. To jest nie fajne. 3mamuśka fajne rady dała a wykpiłaś. Nie wiem co ci to daje.
                          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:23
                            3mamuska jest stronnicza. Jej rady są mało obiektywne i dość radykalne. Wolę rady, zakładające dialog i partnerstwo, niż zmierzające w kierunku "zrób sobie gorzej, bo masz za dobrze".
                          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:30
                            Trudno opisać wszystko zerojedynkowo. Napisałam, że mąż zajmuje się po pracy dziećmi, odrobinę z nimi lekcje. Ale ten czas to też czas dla mnie. Dzieli go między dzieci i mnie. Poprostu jest w domu. Wyjdę. Nie spędzę czasu z nim. Ja terapię błogosławię między innymi dlatego, że przez 1,5 h jesteśmy razem i ROZMAWIAMY.
                            Nie mam w sobie potrzeby uciekania z domu, kiedy on w tym domu jest. Nie mam potrzeby udowadniania mu, jak ciężko jest z trójka samemu.
                            Chcę iść do kina, to idę w ciągu dnia, kiedy dzieci są w szkole, a młody z opiekunka. Której teraz nie mam chwilowo. Robię tak, żeby popołudniu czas spędzić z rodziną.
                            Jak wyjdę, to pożytku z tego mieć nie będzie żadne z naszej piątki.
                            • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:29
                              Shell, Ty potrzebujesz po prostu:
                              -poradnictwa wychowawczego
                              -ustawienia dzieci
                              -randek z mężem
                              Wykonalne?smile
                              • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:40
                                Tak smile dzięki za ukierunkowanie Pade😘
                                I wogole wszystkim.
                                Potrzebowałam tego wątku, żeby spojrzeć na to z boku.
                                Być może mam poczucie frustracji, że sobie nie radzę rano, w tym krótkim odcinku czasu, w którym cała 4ka jest obecna i ma szansę dostrzec, że się nie obijam. I najmniejszy odchyl od wyidealizowanego obrazka w głowie, powoduje złość na wszystkich, w tym na męża przede wszystkim, że ja tu sama na placu boju, a on ma to gdzieś.
                                Macie rację. Od jutra postaram się zastosować zmiany w spędzaniu porankow i przygotuję im nawet te cho...e kanapki dzisiaj.
                                O ile nie padne przy usypianiu trzeciego, jak codzień ostatnio uncertain
                                Niech już będzie wiosna.
                                • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:51
                                  domowapani napisał(a):

                                  > Tak smile dzięki za ukierunkowanie Pade😘
                                  A proszę bardzosmile

                                  > I wogole wszystkim.
                                  > Potrzebowałam tego wątku, żeby spojrzeć na to z boku.
                                  > Być może mam poczucie frustracji, że sobie nie radzę rano, w tym krótkim odcink
                                  > u czasu, w którym cała 4ka jest obecna i ma szansę dostrzec, że się nie obijam.

                                  Rozumiem Cię, ale wywal to z głowy. Że musisz pokazać, zasłużyć, udowodnić.

                                  > I najmniejszy odchyl od wyidealizowanego obrazka w głowie, powoduje złość na w
                                  > szystkich, w tym na męża przede wszystkim, że ja tu sama na placu boju, a on ma
                                  > to gdzieś.

                                  Ten wyidealizowany obrazek powoduje, że dajesz palec i zostajesz bez ręki.

                                  > Macie rację. Od jutra postaram się zastosować zmiany w spędzaniu porankow i prz
                                  > ygotuję im nawet te cho...e kanapki dzisiaj.
                                  > O ile nie padne przy usypianiu trzeciego, jak codzień ostatnio uncertain
                                  > Niech już będzie wiosna.

                                  Oj, niech będziesmile
                                • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:00
                                  a my ci dziekujemy domowapani, ze jestes szczera osoba. Naprawde niewiele kobiet na tym forum na jednym nicku pisze o sobie i wiekszosc wlazi na nagle pojawiajace sie nicki. To bardzo cenne i stawia cie przynajmniej z mojej perspektywy w pozytywnym swietle.
                      • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:27
                        Gdzie wyczytałaś, że jednocześnie?
                        Mnie chodziło o to, żeby metody były spójne, żeby wymagali m/w tego samego, choć pewnie różnie, albo, żeby ojciec powiedział czasem do dzieci "słuchajcie mamy!".
                        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:35
                          Tego "słuchajcie mamy" brakuje.
                          Zdarza się za to, że mąż rzuci tekstem w stylu "oho... Kiedy dostaniesz okres?"
                          Przy dzieciach.
                          • kouda Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:49
                            moze jazgoczesz i zrzedzisz?
                            a mozesz, skoro jestes sfrustrowana i przemeczona
                            na łeb ci wlezli
                            jedyne z czym sie zgodze, ze praca pomaga
                            to owszem - treba sie bardziej zorganizowac
                            ja mam trojke z czego dwoje szkolnych i jedno zlobkowe i musze ich wszystkich wyprawic i zdazyc na czas do pracy
                            i nie ma zmiluj
                            na poranne miagwienie jest 5 minut przed wstaniem, slysze jeki spod kołder
                            pozniej jest szybka wstawanie, koszulki prasuje ewentualnie dwom najmlodszym, szybkie sniadanie, dzieci pomagają, porcja tranu po 4 na glowe, zebow mycie i zbiorka pod samochodem
                            na wszelka niesubordynacje zawsze dobrze dzialala zyebka, teraz juz niepotrzebna, wdrozeni sa
                            wdrozeni, bo byc musieli
                            bo matka pracujaca nie ma czasu na ceregiele i zastanawianie sie czy zjedza z lodowki, czy nie zjedza
                            za dobra jestes, a mowia, ze to ja rozpuszczam wink
                            my ci tu potomstwo naprawimy w kilku krokach tylko sie sluchaj ematek wink
                            • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:54
                              smile ale jakbym ja miała im ciepłego śniadania nie zrobić, skoro jestem w domu i sobie też robię i najmłodszemu?
                              Zgodzę się, że pracując człowiek się bardziej organizuje. Ale znowu. To nie jest problemem, tylko chyba faktycznie to, że oni mi na łeb wlezli i właśnie się załatwiają.
                              • kouda Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:58
                                w jakim wieku dokladnie te dzieci?
                        • karen_ann Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:52
                          Wyczytałam stąd ze autorka chciałaby zeby ojciec rano ją wspierał a ty podkreślasz oboje jakby maz nie odrabiał lekcji i jest to pomijalne. Dodatkowo czy autorka potrzebuje potwierdzenia swojego autorytetu z ust męza i przyklepania jej słów? No serio? Lepiej moze niech wypracuje ten autorytet i przeczytanie 2 ksiazek czyli Jespera Jula i Faber naprawdę zmienia percepcję w wychowaniu dzieci. Mi to oczy otworzyło. Acha jak autorka jest z Wawy to są tez warsztaty.
                          • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:10
                            A co ma wspólnego odrabianie lekcji z oczekiwaniem konkretnego zachowania czy wyciąganiem konsekwencji? Przecież ja ciągle piszę o wychowaniu, a nie o pomocy w lekcjach.
                            Ja czasami potrzebuję wsparcia męża i nie oznacza to, że nie mam autorytetu. To samo w drugą stronę.
                            Użeranie się z dziećmi, tak, tak właśnie chcę tę czynność nazwać, kiedy dziecko wstaje lewą nogą, albo ma właśnie burzę hormonów, albo jeszcze co innego, nie należy do przyjemności. I trzeba się dla własnego zdrowia dzielić tą nieprzyjemnością z drugim rodzicem. Podkreślam, NIE ZAWSZE w tym samym czasie czyli jednocześnie. Chórem rodzice też nie muszą mówićsmile
                            • karen_ann Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:20
                              Czy słowa "sluchajcie mamy" od meza to takie realne wsparcie? Przyklepanie jej słow? Jakieś takie niezbedne rano? No serio jesteśmy takie niepełne bez tego? Ok dla mnie to własnie brak autorytetu matki skoro trzeba przybić.
                              Szanuję twoje zdanie ale zostanę przy swoim.
                              Podkreślasz oboje rodzice i dlatego piszę ze on uczestniczy w wychowaniu np odrabianiu lekcji tylko nie przygotowuje rano dzieci. W czym popoludnie jest gorsze od rano.Piszesz oboje jakby on cały trud na autorkę zrzucił.
                              • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:27
                                To nie ma nic wspólnego z pełnością czy autorytetem. "Słuchajcie mamy" może na przykład oznaczać "jesteśmy w tym razem" i tyle. Nie ma co do tego dorabiać ideologii.
                                A co do tych lekcji, uparłaś się na nie, nie ma cosmile Ja bym wolała całe gimnazjum z córką przez miesiąc przerabiać, dzień po dniu, niż "skłaniać ją" do chowania naczyń do zmywarki a nie do zlewu, albo do sprzątania po sobie łazienkismile
                                • karen_ann Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:09
                                  Spoko.
                                  Wiesz ja na to "sluchajcie mamy" mam obraz shellerki w burce jakieś to takie wiesz nie moje patriarchalne, bo wiesz czy ojciec tez potrzebuje jej zatwierdzenia słuchajcie taty? Ciekawe co na to jakiś psycholog dziecięcy by powiedział.

                                  Bowiem radzilyscie raczkowi jak to mozna samemu ładnie dzieci wychowawać a tu okazuje się ze wyprawienie dzieci rano bez obydwojga rodziców to cuda na kiju wink eh...
                                  • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:14
                                    Ja się w wątku Raczka nie wypowiadałam.
                                    Poza tym, jak są oboje rodzice w domu to i tak jest ich mniej niż dziecismile
                              • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:28
                                Czy słowa "sluchajcie mamy" od meza to takie realne wsparcie? Przyklepanie jej słow? Jakieś takie niezbedne rano? No serio jesteśmy takie niepełne bez tego? Ok dla mnie to własnie brak autorytetu matki skoro trzeba przybić.
                                Szanuję twoje zdanie ale zostanę przy swoim.
                                Podkreślasz oboje rodzice i dlatego piszę ze on uczestniczy w wychowaniu np odrabianiu lekcji tylko nie przygotowuje rano dzieci. W czym popoludnie jest gorsze od rano.Piszesz oboje jakby on cały trud na autorkę zrzucił.
                                Razem nie znaczy w tym samym czasie.Dobrze to ujęłaś.
                                • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:24
                                  zgadzam sie tam jest brak autorytetu matki, matka miekka i lagodna.
                                  • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:53
                                    Ciekawe z czego ten brak autorytetu wynika. Jesli autorka nie jest swiadoma własnych praw, to trudno, zeby miała w domu jakikolwiek autorytet. Najpierw trzeba zacząć od uświadomienia sobie swoich praw, dania sobie prawa do ich realizacji a następnie nauczenia sie konsekwentnie ich realizować. Potem przyjdzie czas na stawianie granic i wymagan. A potem pojawi sie autorytet. Bo silna matka, z poczuciem własnej wartości, nie ma takiej opcji zeby nie miała autorytetu w domu i u dzieci i u meza. Ale żeby do tego doszlo, to najpierw trzeba zacząć OD SIEBIE, od mozolnej pracy u podstaw, od zmiany chorych nawykow i uświadomienia sobie, ze nie jest się NICZYJA sluzaca JUZ i od ofiarowania SOBIE szacunku do siebie samej.
                                    • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:56
                                      Takie zachowania, jakie opisuje domowapani, to jest jakaś kalka z jej dzieciństwa. Należy odszukać wpojone chore wzorce, świadomie je odrzucić i zbudowac swoje własne zdrowe wzorce. Jazda cale życie w oparciu o chore wzorce prowadzi do wypalenia i frustracji i do zycia w nieświadomości, rzutujacej negatywnie na teraźniejszość. Moze psycholog powinien autorce wątku pomoc, aby byla w stanie wykonać pierwsze kroki do odnalezienia siebie.
                                      • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:00
                                        zuzi to brzmi jakbys sugerowala ze jest jeden jedyny model zycia i jakas potrzeba niezaleznosci. Ludzie sa rozni. Sa kobiety ( nie mowie tu o domowapani) ktore lubia pojeczec, pobiadolic, a w realu troche inaczej wyglada sprawa. Sa kobiety liany, sa masochistki, sa osobowosci zalezne i nie ma co kazdego zmieniac na swoja modle.
                                        • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:09
                                          Tak, piszmy gladkie slowka na forum, aby nie wyjsc na chamke bez krzty dyplomacji, wtedy to na pewno bedzie owocne pisanie. A co sobie popiszemy to nasze. Tylko autorki wątku żal, bo gladkie slowka niewiele wniosą do jej sytuacji i dalej bedzie trwala w letargu, żyjąc PRZECIWKO SOBIE SAMEJ.
                                          • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:43
                                            bo pisanie chamskie to zaraz zmieni i sie ocknie i zrewolucjonizuje cale swoje zycie?
                                            Uwazam ze czlowiek dziala na prostej zasadzie lubie- nie lubie. I tak, mozna bardziej lubic swoja trudna sytuacje domowa z pogranicza niewolnictwa, niz pobudki o swicie i gnanie do pracy. W wiekszosci przypadkow tak jest,

                                            Patrze na Melanie. Oczywiscie nie robi Donkowi sniadania ale widze niewolnice.
                                    • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:58
                                      wszelaka psychoanalize na podstawie paru zdan zalozonych przez watkodawczynie uwazam ze daleko posunieta hipoteze w oparciu o obiegowe teorie. Wirtualny swiat to jedno, real to drugie.
                                      • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:02
                                        Nie interesuje mnie co ty uważasz. Wyrazilam jedynie swoje zdanie. Przemyślenia należą do autorki wątku. I moc do wyjścia z tej trudnej sytuacji również.
                                        • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:05
                                          A mnie w przeciwienstwie do Ciebie interesuje co piszesz. I uwazam ze upraszczasz. Nikt z nas nie zna sytuacji w realu
                                          Czesto zaskakiwalo mnie poznanie osoby z wirtualnego swiata w realu, a juz nie wspomne jak bardzo roznila sie sytuacja od opisywanej
                    • black_magic_women Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:46
                      pade napisała:

                      >
                      > Shell, rada serio: poszukaj dobrego psychologa dziecięcego i najpierw sama się
                      > przejdź, wyłuszcz z czym masz problem, powiedz, że oczekujesz rad jak postępowa
                      > ć w takich a takich sytuacjach (najlepiej spisz sobie wszystko w ciągu tygodnia
                      > , bo za jednym posiedzeniem się nie pamięta), a potem idź z mężem.


                      Zaproponowałam niedawno mężowi, że może byśmy poszli naszym zbuntowanym 4 latkiem do psychologa. Dla mnie jego zachowanie mieści się w nomie wiekowej, ale wg męża jest "nie tak". Usłyszałam, że oczywiście nie, bo po co, bo zło i na koniec jeszcze...ty chcesz iśc, bo sama chodziłaś, to dla ciebie norma... A kłócimy się najczęściej właśnie o wychowanie dzieci (1.5 i 4,5). Czasem myślę, że byłoby mniej rozwodów gdyby nie było w domu dzieci uncertain
                      • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:28
                        Rozumiem Cięsmile
                        Może idź najpierw sama?
                      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:33
                        Bmw u nas jest identyczna różnica wieku i identyczna przyczyną konfliktów. Dzieci. Pocieszające, że jest nas więcej.
                • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:15
                  Może nie z dziećmi, a na początek sama idź. Żebyś nauczyła się radzić sobie z własnymi dziećmi. To się nazywa poradnictwo wychowawcze.
                  Popełniasz jakieś błędy, bo ani poranne, codzienne kłótnie nie są normą ani dziewięciolatka rozkazująca mamie. Trzeba ustalić co robisz nie tak, i co należy robić zamiast tego. Bo jeśli natychmiast coś z tym nie zrobisz to za 5 minut będziesz zarządzana przez rozkapryszone nastolatki, a to inny poziom problemu.
                  Poradniki na początek też mogą być.
                • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:20
                  domowapani napisał(a):

                  > No tak. Dokładnie. Jedyne z czym sobie nie radzę, to wychowanie 😩😭 i dlatego
                  > chcę pomocy ze strony męża.
                  > Nie powinnam? Czy może powinnam iść z dziećmi do psychologa, albo szukać pomocy
                  > u pedagoga? Czytać specjalistyczne poradniki, byle NIE BUDZIĆ MĘŻA?!


                  To może zacznij sobie rodzic i przyjmuj ,ze dzieci sie kłócą ze to nie reklama z labradorem w tle i kanapkami z nutella, tylko prawdziwe życie.
                  I nie trzeba wszystkim nadskakiwac i miec wszystkiego idealnie.
                  I nie chodzi o to ze masz nie oczekiwać wsparcia ,bo to jest oczywiste ze małżeństwo sie wspiera w rodzicielstwie ,ale konfliktów nie moze rozwiązywać tylko mąż musisz tez umieć ty sama postawić dzieci do pionu.
              • szmytka1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:08
                nie daj boziu obudzić tatę, przeicież problem jest mamy i córki, taty w ogóle nie dotyczy. On jest od zabawy i lekcji po południu, nie od jakichkolwiek problemów. Problemy? Jakie problemy, on zadnych z dziecmi nie ma. Dajcie chłopu spać.


                Może jak tkai geniusz porannej logistyki i mistrz idealnych stosunków z dziećmi, to mógłby od czsu do czasu zwlec szanowny tyłek wcześniej i dać popis jak się takie sprawy załatwia bez darcia paszczy. Nikt wszak mu nie każe się drzec, może łagodną perswazją się posłużyć, wazne, by poskutkowało i Shell mogła nie nadwyręzać nerwów.
                • joanna_poz Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:18
                  powiem szczerze, że mnie to spanie męza do 9 i usprawiedliwianie go przez niektóre - bo przecież on cięzko pracuje (a domowa siedzi przeciez w domu i luz blues) - też mocno uwiera..
                • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:36
                  A teraz wyobraź sobie, że rano śpisz, bo zaraz musisz iść do pracy, a tu wchodzi mąż, żebyś zeszła zainterweniować, bo on sobie nie radzi z dziećmi. Już sobie wyobrażam komentarze w takim wątku.
                  • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:46
                    Moje bylyby identyczne. Praca nie zwalnia z brania udzialu w obowiazkach wychowawczych SZCZEGOLNIE w sytuacjach, w ktorych akurat drugi rodzic doraznie sobie nie radzi. I nikt go nie szarpie o 5 rano, kiedy on potem musi leciec do pracy a zona idzie spac. Jest to normalna poranna godzina i zona potem tez nie proznuje przez caly dzien.
              • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:10
                Od wychowywania dzieci, czyli ustalenia zasad i konsekwencji są OBOJE rodzice, a nie ten, który jest w domu. Czyli: mąż, który ogarnia dzieci na bieżąco wie, że na córkę działa to, syna trzeba przypilnować z tym i z tamtym, tu i tu jest problem i trzeba go zacząć rozwiązywać. Jak się uczestniczy w życiu rodzinnym, wychowuje się dzieci zamiast z nimi tylko bawić, to się takie rzeczy widzi. A jak się widzi i czuje się ODPOWIEDZIALNYM, to się za to bierze, a nie zwala na żonę.
                Czym innym jest powrót z pracy i odrobienie lekcji z dzieckiem, a czym innym jest powrót z pracy z jednoczesnym odbiorem dzieci, zrobieniem zakupów, podaniem jedzenia, zawiezieniem na zajęcia/do lekarza, rozwiązaniem konfliktu, wysłuchaniem problemu, przy jednoczesnym planowaniu dnia następnego w postaci jadłospisu, prac domowych, wizyt lekarskich, przygotowań do sprawdzianu, ect., ect.
                Ja mam wrażenie, że mąż autorki czuje się odpowiedzialny za zarobienie na dom (tak, to ogromna odpowiedzialność), ale zdecydowanie mniej za ogarnięcie tego domu i dzieci.
                • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:21
                  Domowa napisała, że jeśli mąż zostałby sam z dziećmi na jakiś czas to świetnie da sobie radę, czyli te dzieci da się poskromić samodzielnie. Tego się musi nauczyć.
                  Popołudniami zajmuje się dziećmi bez zarzutu, problemy zaczynają się, kiedy mama zostaje z nimi sama.
                • lady-z-gaga Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:17
                  >Ja mam wrażenie, że mąż autorki czuje się odpowiedzialny za zarobienie na dom (tak, to ogromna odpowiedzialność), ale zdecydowanie mniej za ogarnięcie tego domu i dzieci.

                  Tak, zarobienie na trojke dzieci i żonę, ktora lubi życ na wysokim poziomie, a także na pomoc domową, to jest odpowiedzialność. Zwłaszcza, jesli nie ma planu B, czyli żona nie ma takich możliwości zarobkowania, aby zastąpić męża czasowo w razie choroby, utraty pracy czy plajty formy (zależnie, co kto ma). Pieniądze nie spadają z nieba, więc zakładam, że duże dochody nie przychodzą lekko, łatwo i przyjemnie. No chyba, że mąż Shell byłby dobrze ustawionym pisowcem i miał jakąś lukratywną fuchę na rządowej posadce, albo w rządowej spółce. Ten przypadek chyba nie zachodzi.
                  Ludzie na ktorych spoczywa całkowita odpowiedzialność za jedną sferę życia lubią mieć poczucie, że w innej mogą na kimś polegać. W opisanej sytuacji mąż nie olewa dzieci i ich wychowania, chce mieć tylko spokojne poranki, przed pójściem do pracy. To naprawdę tak wiele?
                  • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:36
                    To zależy. W sytuacji, w której żona sobie nie radzi, nie dlatego, że jest leniwa, tylko nie wie jak, pomoc jest niezbędna. Poza tym argument, że mąż sobie świetnie radzi kiedy jest sam, do mnie nie przemawia. Moje dzieci zawsze chodziły jak w zegarku, kiedy były tylko z jednym rodzicem. Gdy pojawiał się drugi, wszystko się rozłaziłosmile
                    • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:37
                      To zależy. W sytuacji, w której żona sobie nie radzi, nie dlatego, że jest leniwa, tylko nie wie jak, pomoc jest niezbędna. Poza tym argument, że mąż sobie świetnie radzi kiedy jest sam, do mnie nie przemawia. Moje dzieci zawsze chodziły jak w zegarku, kiedy były tylko z jednym rodzicem. Gdy pojawiał się drugi, wszystko się rozłaziłosmile
                      Wszystko się zgadza do momentu sytuacji nieradzenia sobie.Serio nie ogarniam jak normalnie komunikujący się rodzice nie są w stanie tego ogarnąć.Żona rozmawia po powrocie z pracy z mężem o zaistniałej sytuacji.Ale nie to musi być już bo pani żandarm tak chce.Odwróćcie sytuacje.Może wtedy popatrzycie inaczej.
                      • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:42
                        A co ma dać rozmowa po kilku godzinach od zdarzenia? Mąż wraca zmęczony z pracy i siadają omawiać ranek? Dzieci dostaną pouczenie, o którym nie będą pamiętały po 10 minutach?
                        • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:56
                          To nie są trzylatki, to starsze dzieci z którymi można i za dwa dni porozmawiać.
                          • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 18:08
                            Owszem, ale czasem rozmowa nie pomaga.
                            • aankaa Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:19
                              bo traktują matkę jak służącą, która ciepłe śniadanko pod nos podsunie, świeże kanapki przyszykuje a w razie focha / zamiast postawić dziecko do pionu / kładzie uszy po sobie i spełnia najdurniejsze zachcianki
                        • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:58
                          Ale pade nie mówię o sytuacji wymagającej natychmiastowej interwencji.Codzienne kłótnie dzieci do takich nie należą.
                  • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:51
                    I jeszcze jedno dodam. Często w rodzinach, w których jedno "robi karierę" i zarabia wystarczająco by drugie mogło "siedzieć w domu" zaczęło się od "to ja się zajmę dzieckiem (małym) a Ty dokształcaj się/szukaj odpowiadającej Ci pracy/bierz nadgodziny/awansuj. I potem ta jedna strona zostaje z tym jednym, drugim czy trzecim dzieckiem i domem na głowie i często jakąś pracą, żeby nie zwariować, a druga zarabia na dom.
                    Można oczywiście powiedzieć tej stronie, która zajmuje się małym dzieckiem: nie ma ofiar tylko są ochotnicy, ale można też dostrzec, że przyczyniła się do tego, że ta druga ma taką pozycję jaką ma. O ile ma się odrobinę dobrej wolismile
                    • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:02
                      Ja dodam,że jest to zazwyczaj wspólna decyzja.Tak jak napisałaś.Jednemu przybywa obowiązków pod postacią nadgodzin a drugiemu gadulstwo kolejnego dzieckasmile
              • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:21
                A ja sadze, ze maz naprawde nie musi sie wylegiwac do 9 “bo pracuje”. I o ile uwazam, ze faktycznie niepracujaca zona powinna ogarnac sniadania i ubrania dzieci to w kwestie wychowawcze pan jak najbardziej powinien sie zaangazowac, bez przesady.
                • jatojagodnik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:30
                  Pan się nie wyleguje "bo pracuje" tylko bo cierpi na bezsenność z powodu stresów w pracy. Mój osobisty facet też tak ma - potrafi zasnąć o 4-5 rano.
                  • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:39
                    Też tak miałam, stres powoduje gonitwę myśli i bezsenność. Kiedy w końcu zasnęłam to każda minuta snu z rana była na wagę złota.
                    • jatojagodnik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:52
                      No cóż, to już Domowapani musi ocenić, czy ta bezsenność jest rzeczywista, czy stanowi tylko wymówkę.
                      I czy należy mieć do męża pretensje, czy raczej dbać o każde 10 minut jego spokojnego snu, żeby nie ryzykować zaśnięciem za kierownicą. Pamiętając, że wystarczy jedna taka nieprzespana noc co 3-4 dni, by kompletnie rozwalić samopoczucie, zwłaszcza jeżeli nie ma możliwości odespania w ciągu dnia.
                      • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:04
                        Nie na litosc, nie nalezy dbac o jego kazde 10 min snu bo to nie noworodek. Jesli oan cierpi na stres i bezsennosc to kierunek lekarz. A nie zona i dzieci maja na paluszkach latami chodzic.
                        • alicia033 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:18
                          iskierka3 napisała:

                          > Nie na litosc, nie nalezy dbac o jego kazde 10 min snu bo to nie noworodek. Jes
                          > li oan cierpi na stres i bezsennosc to kierunek lekarz.

                          w takim razie życzę ci bezsenności. Może na własnym przykładzie zrozumiesz, jaki to kanałsad.
                          I tak, jak jest opcja, że można dospać z rana, to jest to najlepsze (dla całej rodziny) lekarstwo.
                          • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:21
                            Czyli nie nalezy leczyc/wyeliminowac jej przyczyny. Nalezy nawet nie zaczynac.
                            • alicia033 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:30
                              iskierka3 napisała:

                              > Czyli nie nalezy leczyc/wyeliminowac jej przyczyny.

                              właściwie masz rację, niech mąż shellerki rzuci tę pracę, która odpowiada u niego za bezsenność.
                              Z pewnością shellerka będzie zachwycona takim rozwiązaniem!.

                              A poza tym o leczeniu bezsenności napisała już jatojagodnik (post z 13:02).
                              Jak ci tłumaczenie innych nie wystarcza, to ponownie szczerze ci życzę odczucia tego na własnej skórze.
                              • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:39
                                Juz zyczylas. I ja jej tamze odpisalam zatem nie bede sie powtarzac.
                          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:02
                            Ja znam bezsenność. Zaczęła się i męczyła bardzo. Towarzyszyła depresji. Poszłam do lekarza. Bo zgadnij... Prace zaczynałam o 8 rano i nikogo nie interesowało, że nie mogłam zmruzyc oka do 5.
                            Maz twierdzi, że jego problem do leczenia się nie kwalifikuje.
                            • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:40
                              Jesli sie nie kwalifikuje to niech nie marudzi.
                        • majenkir Re: 07.03.18, 16:48
                          iskierka3 napisała:
                          > Nie na litosc, nie nalezy dbac o jego kazde 10 min snu bo to nie noworodek.


                          Facet jest jedyny, ktory zarabia na to cale towarzystwo. Ja bym zadbala o to, zeby byl wypoczety...
                  • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:44
                    To niech sie pan leczy a nie odbija sobie na jakisci zycia rodzinnego.
                    • semihora Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:56
                      iskierka3 napisała:

                      > To niech sie pan leczy a nie odbija sobie na jakisci zycia rodzinnego.

                      Otóż to. Już sobie wyobrażam, co ematki by pisały, gdyby to matka spała, a ojciec sobie nie radził.
                    • jatojagodnik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:02
                      Niestety bezsenność jest bardzo trudna lub niemożliwa do leczenia. Oprócz delikatnych ziołowych środków, które pomagają przy niewielkich problemach, cała reszta jest bardzo uzależniająca, ściśle reglamentowana przez apteki. Po tabletkach nasennych często rano nie można prowadzić samochodu. Lub działają za krótko - zasypiasz bez problemu, ale budzisz się o 4 rano i już nie zaśniesz. Mam od 4 lat faceta z bezsennością w domu - to jest dolegliwość, która naprawdę wpływa na jakość życia rodzinnego, ale nikt się na nią nie decyduje dobrowolnie. Ja jestem śpioch, zasnę zawsze i wszędzie, śpię do oporu i w ogóle nie wyobrażam sobie funkcjonowania po 2-3 godzinach snu w nocy. A on tak żyje czasem tygodniami sad I jeśli uda mu się czasem wrócić z pracy wcześniej i zamiast zająć się domowymi obowiązkami - pada na sofie w salonie i śpi - to absolutnie nie jest to lenistwo!
                      • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:05
                        A pan probowal? Poza tym jesli stres jest przyczyna to sa metody radzenia sobie z nim ( psycholog) lub tez leki p/lekowe plus terapia. A nie - mam strsujaca prace, wszyscy won!
                        • jatojagodnik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:20
                          No sorry, nie wszyscy won, tylko dajcie mi pospać do 8:30. A potem wstanę, pójdę do pracy zarabiać na całą rodzinę, a po południu i wieczorem zajmę się życiem rodzinnym i dziećmi. Bo mąż czynnie uczestniczy w życiu rodziny i wychowywaniu dzieci.
                          To że autorka ma problem z porannym ogarnięciem dwójki nastolatków i nie ma u nich za grosz autorytetu, że narzuciła sobie model poranka rodem z Perfekcyjnej Pani Domu, i że akurat poczuła wenę żeby w tym kulminacyjnym momencie dnia rozpocząć pieczenie mięsiwa na obiad - nie stanowi powodu, żeby kazać panu mężowi zwlec się z łóżka o półtorej godziny wcześniej.
                          • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:22
                            Czyli maz jest zadowolony z tej bezsennosci wg Ciebie skoro nie nalezy sie leczyc? Pozwolisz, ze pozostane przy swoim zdaniu.
                    • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:04
                      Niech się autorka ogarnie zamiast histeryzować rano.
                • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:07
                  iskierka3 napisała:

                  > A ja sadze, ze maz naprawde nie musi sie wylegiwac do 9 “bo pracuje”. I o ile u
                  > wazam, ze faktycznie niepracujaca zona powinna ogarnac sniadania i ubrania dzie
                  > ci to w kwestie wychowawcze pan jak najbardziej powinien sie zaangazowac, bez p
                  > rzesady.

                  A jak ja się wylegiwałam ,bo w nocy siedziałam z 2-letnim autysta który nie spał i maz wstawał rano i zaprowadził dzieci do szkoły, jakos mnie nie budził bo sobie nie radzi.
                  Jeszcze tłumaczył dzieciom ze mama spi bo nie spała w nocy i proszę cicho sie zebrać do wyjscia.
                  I nie pracowałam wcale. Budził mnie tylko zeby powiedzieć ze wychodzi ,jeśli najmłodszy zostawił ze mna.
                  A on odstawiał dzieci i szedł do pracy.

                  Jak on wracał z nocki to ja tez go o 8 nie budziłam jak zasnął o 6-7 rano bo sobie z dziećmi nie radzę.
                  • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:31
                    Ale to jakby z deka co innegowink jak najbardziej bralas udzial w wychowaniu. Tak samo w sytuacji gdy ktos ma niemowlaka, jest chory, musial z jakiegos powodu zarwac noc. Ale pan STALE spi do 9 choc, jak twierdzi, pomoc farmakologiczna czy psychologiczna mu niepotrzebna i nie jest po nocnej zmianie w fabryce. Uwazam, ze jesli w tym momencie jedna osoba nie ogarnia trojki dzieci ( i ja to rozumiem), jest zmeczona i zdenerwowana to druga powinna wstac i sie wlaczyc.
                    • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 18:50
                      iskierka3 napisała:

                      > Ale to jakby z deka co innegowink jak najbardziej bralas udzial w wychowaniu. Tak
                      > samo w sytuacji gdy ktos ma niemowlaka, jest chory, musial z jakiegos powodu z
                      > arwac noc. Ale pan STALE spi do 9 choc, jak twierdzi, pomoc farmakologiczna czy
                      > psychologiczna mu niepotrzebna i nie jest po nocnej zmianie w fabryce. Uwazam,
                      > ze jesli w tym momencie jedna osoba nie ogarnia trojki dzieci ( i ja to rozumi
                      > em), jest zmeczona i zdenerwowana to druga powinna wstac i sie wlaczyc.

                      Wiesz to nie był niemowlak ,a 2-4 latek bo tyle to trwało.
                      Teraz 10-latek dostaje melatonine bo problem ze spaniem nie znikał.

                      Teraz za to ja mam problemy ze snem i w weekend najcześciej wstaje maz i nie robi mi wyrzutów.
                      Ja sie boje brac leki, bo ja zawsze słyszę młodego w nocy , maz tylko rano😝 nie wezmę silnych leków bo go nie usłyszę i cos podpali ,ucieknie z domu. Albo wymyśli cos innego.
                      Teraz nawet odpuściłam wyjazdy w soboty do stadniny bo padam na pysk. Wyniki moje niby w normie.
                      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:12
                        Spróbuj trittico - nie śpisz po tym jak zabita, a się wysypiasz. I nie wybudzasz bez zewnętrznych powodów.
                      • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:08
                        Wiesz, napisałam o niemowlaku jako PRZYKŁAD. Musiałaś siedzieć przy dziecku w nocy. To zupełnie inna sytuacja.
                        Poza tym Twoj maż sobie radził. A autorka sobie nie radzi.
                        Zatem to PODWÓJNIE inna sytuacja.
            • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:25
              ale przecież jak ona pójdzie do pracy, to będą mieli jeszcze więcej pieniędzy, a juz teraz narzekać nie mogą (przypominam wątek o markowych torebkach). w takiej sytuacji wynajmuje sie pomoc domową. no trudno, zeby pracująca żona miała ogarniać dom (w sensie dosłownym również - jako budynek do sprzątania) i dwójkę dzieci. a mąż, któremu sie nie chce, niech nie traktuje jej jako domyślnej darmowej pomocy tylko kupi tę usługę na rynku, tak jak kupuje pierdyliard innych usług.
              • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:39
                Tak. Pójdę do pracy. Przeznacze 3/4 pensji na sprzataczke i opiekunkę oraz prywatny żłobek. Bo chyba nie masz na myśli sprzątaczki 1 - 2 w tygodniu, tylko codzienna pomoc - pranie, prasowanie, gotowanie, zakupy.
                Będzie zrobione. Ja nie będę brać tak dużego udziału w życiu domowym, tylko będę w pracy. Odpoczywać oczywiście, bo z zasady poszukam sobie pracy bez stresu.
                No ale przynajmniej pozbędziemy się problemu w postaci klocacych się nastolatków i braku mojego autorytetu. Czy ten autorytet z automatu zyskuje się wychodząc z domu?
                Ktoś, kto widzi kwestie zajmowania się domem tak jak to odpisałaś i komu się wydaje, że największym obciążeniem jest sprzątanie nie umie wyjść poza wyobrażenie życia w serialach.
                Doczytaj raz jeszcze. Obowiązki domowe nie są problemem w naszym związku. Tylko kwestia zaangażowania w wychowanie dzieci. Obojętnie czy te dzieci będą same w domu, z opiekunka, czy w placówkach, a ja będę mieć kamerdynera, ogrodnika i gosposia, PROBLEM pozostanie.
                • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:16
                  Z wychowaniem dzieci coś jest nie tak, jeśli potrzeba Waszej wspólnej interwencji, żeby się zachowywały w akceptowalny sposób. I wtedy razem coś musicie zrobić. Jeśli jest jednak tak, że wchodzą na głowę tylko Tobie, a ojcu nie, to Ty coś musisz zrobić ze swoim postępowaniem wobec nich.
                  Gdyby zszedł, to co takiego by zrobił, że dzieci uspokoiłyby się i poszły do szkoły? O ile to nie danie lania (wiadomo dlaczego nie do przyjęcia) czy wydarcie buzi w tonacji dla Ciebie nieosiągalnej (niektóre kobiety lepiej, żeby nie krzyczały, bo efekt nieco śmieszny bywa), to wszystko inne też możesz zrobić. Pomoc ojca jest potrzebna nie rano, a na spokojnie, w dogodnym momencie, żeby rozmawiał z dziećmi wspierając tak Twoje odbudowywanie autorytetu.
                  Pójście do pracy i pokazanie dzieciom, że możesz odnosić swoje sukcesy też pomoże i warto, nawet jeśli wyjdziecie na zero. Kontakt z niejęczącymi i nie kłocącymi się ludźmi może zbawiennie zadziałać na Twoje samopoczucie. A jak się ma dobry humor, to kłótnie mniej denerwują.
                  A to trochę wygląda tak, że Ty oczekujesz, że on przyjdzie i powie dzieciom „macie słuchać się matki”
                  • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:42
                    Jak to jest, że wizja pracy na tym forum zwykle jawi się tak iddylicznie wręcz?
                    Żadnych neurotycznych szefowych w trakcie menopauzy, żadnych szefów terrorystów, żadnych klientów z problemami z czapy, żadnych problemów do rozwiązania. Zero stresu. Tylko kontakt z uśmiechniętym dorosłym człowiekiem... I cisza... I spokój...
                    Ludzie. Zejdzcie na ziemię. Moja dotychczasowa praca to był stres. Nie 24/7 ale kilka razy w tygodniu napewno. Odpowiedzialność. Również finansowa. Zabieranie pracy do domu. Bycie pod telefonem.
                    Praca, która mnie czeka wiąże się z jeszcze większym obciążeniem.
                    Może i praca w domu, jako typowa Pani domu, jest nudna, żmudna i męcząca fizycznie, ale pod względem stresogennosci zdecydowanie na plus z moją zawodową.
                    Ale znowu się powtórzę. Chodzi o rodzicielstwo i partnerstwo w tym rodzicielstwie. Jak widać z koszulami sobie radzić umiem, zamawiając pralnie na SMS, która podjeżdża, odbiera koszule i następnego dnia przywozi do domu wypracowane. Staram się korzystać rzadko, wychodząc z założenia, że to część moich obowiązków.
                    W wątku o obiadach podpowiedzoalam metodę z robotem typu thermomix. I sobie tak ułatwiam.
                    Nie narzekam na swój los i nadmiar obowiązków. Chciałam zobrazować sytuację, żeby nie było niedomówień w kwestii "no tak, siedzi w chacie i nic nie robi".

                    Niestety sterty rodzicem każde z nas jest 24/7 i tu nie ustąpię i będę oczekiwać i mieć żal, jeśli moje oczekiwania są ignorowane, że jeśli w tej kwestii potrzebuje pomocy ze strony partnera, bo sobie nie radzę, to partner mi pomoże. Nie sadzając mnie na kolanie i glaszczac po główce, mówiąc : już dobrze, spokojnie. Musimy to JAKOŚ rozwiazac", tylko w danym momencie weźmie na klate problem i się wykaże.
                    Co z tego, że wróci dziś z pracy i weźmie na rozmowę jedno i drugie? Posłuchaja i za dwa dni, będę mieć to samo.
                    Raz drugi okazanie przez niego, że nie tylko ja nie godze się na poranne kłótnie, ale on też je słyszy i sobie ich nie życzy, przynioslyby wg mnie namacalny efekt.
                    EOT
                    • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:53
                      A nie pisałaś, że sobie znajdziesz niestresującą pracę? Na sarkazm to nie wyglądało.
                      Chyba dla pieniędzy pracować nie musisz, to możesz wziąć coś spokojnego, słabiej płatnego.
                      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:58
                        Facepalm...
                        Tak. To był sarkazm.
                    • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:02
                      Obojętnie czy te dzieci będą same w domu, z opiekunka, czy w placówkach, a ja będę mieć kamerdynera, ogrodnika i gosposia, PROBLEM pozostanie.

                      Dlatego ci napisałam ze problem lezy w tym ze to ty sobie nie radzisz a maz tak.
                      Wiec powinnaś nad tym pracować

                      Żadnych neurotycznych szefowych w trakcie menopauzy, żadnych szefów terrorystów, żadnych klientów z problemami z czapy, żadnych problemów do rozwiązania. Zero stresu. Tylko kontakt z uśmiechniętym dorosłym człowiekiem... I cisza... I spokój...

                      Czyli twoj maz ma prawo ze stresu miec problemy ze spaniem i chcieć ciszę rano skoro trafia w pracy na takich ludzi.
                      Zdecydują sie wiec o co ci chodzi
                      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:16
                        O to, że to nie do końca fair, bo jego stresy nie znikną automatycznie wraz z pojawieniem się moich pracowych stresów. I o to, że nikt nie dawał mi prawa do zwolnienia z byciem częścią rodzinnego układu.
                        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:18
                          Do zwolnienia z bycia częścią układu, kiedy ja też pracowałam i tych stresów doświadczalam.
                      • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:16
                        Praca fizyczna przy dzieciach świetnie odstresowuje, wiec zamiast skupiać sie na przeżywaniu swojego zmęczenia, lepiej niech sie skupi na dzieciach. Dobrze sie facet ustawil. Niestety, ale na to pozwolila autorka wątku, nie dbając o siebie. Czas to zmienić. Autorko, odstaw moze rano kilka razy jakas pokazówkę z omdleniem, niech na cito porozwozi dzieci do placowek a potem jeszcze ciebie na okresowe badania smile weź zrzuć mu troche miru domowego na plecy, a nie go tak odciazasz i odciazasz swoim kosztem, aż w końcu facet uznal, ze TY jesteś cyborgiem a on jest biedny i przemęczony bo chodzi do pracy i pracuje w normalnych godzinach...tak się właśnie rozleniwia mężów i robi z nich przemeczonych dziubdziusiow, co to musza sie wyspać...zona nie musi sie wyspać, ani odpocząć. Autorko idź po rozum do głowy i zacznij działać, bo się zajezdzisz....
                        • bergamotka77 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:23
                          Ale jak to? Facet chodzi do pracy i zarabia na cały ten bałagan i ma jeszcze o świcie wstawać bo domowdomowa sobie nie radzi? Helou to jej praca ogarnąć dzieci i zgarnac do szkoły i jeśli sobie nie radzi to niech tatusia zaangażuje do pogawędki na ten temat alevpo pracy. On pomaga na ile moze - zajmuje się bawi lekcje odrabia i ma robić wszystko za domową która nie pracuje zawodowo? Zarabiać na jej wypasione torebki i sukienki? Sorry to jej praca bo aktualnie ma więcej czasu w dzień i nie pracuje. Ja mam swoje na głowie plus prace zawodową i długie dojazdy itp. I nie wypominam mezowi, ze mniej sie angażuje bo wiem za w razie W on sam nas utrzyma bez problemu więc musi o robotę dbać. Ja dobrze zarabiam ale mniej niż on i mogę zmienić robotę co nie raz robiłam. Dlatego w sytuacji gdy rodziny mają kredyty i inne zobowiązania oranie facetami jest przegięciem. Jeśli facet nie pomoze więcej osobiście ale jest w stanie opłacić pomoc to już jest ok.
                  • minor.revisions Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:44
                    > Jeśli jest jednak tak, że wchodzą na głowę tylko Tobie, a ojcu nie, to Ty coś musisz zrobić ze swoim postępowaniem wobec nich.

                    Abo ojciec z postępowaniem wobec niej, zwłaszcza przy dzieciach. Może to on podkopał jej autorytet.
                    • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:49
                      Możliwe, ale wtedy chyba nie wyzwałaby go na ratunek.
                      • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:14
                        Gadanie przy dzieciach "co, okres masz?" jest podkopywaniem autorytetu jednak.
                • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:51
                  tak, doczytałam, ale w pierwszym poście przedstawiłaś to tak, jakby Cię przerastała liczba obowiazków, a nie wyłącznie kłócące się nastolatki.
      • mikams75 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:45
        i co jej da pojscie do pracy poza tym, ze z rana bedzie sama miala jeszcze wiecej stresu a scenka bedzie sie odgrywac godzine wczesniej.
        • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:47
          I jej wtedy stres w pracy nie bedzie tlumaczyl i do 9 sobie nie pospi bo przeciez MATKA jest!
        • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:55
          Mama sobie zniknie o 7.00 zostawiając młodsze w przedszkolu, a tatuś zajmie się wyprawianiem reszty, bo mamusia w pracy. Jak obydwoje będą pracować, będzie więcej pieniędzy, więc sprawy domowe ogarnie pani sprzątająca, a popołudniu razem zajmą się dziećmi w czystym domu.
          • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:02
            A to kwestia dogadania. Moze mama tez bedzie musiala spac do 9 bo bedzie stresujaca praca?wink
            • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:13
              To jednego dnia jedno, a drugiego dnia drugie, będzie chodzić niewyspanewink To jest sprawiedliwy podział obowiązków.
              • kouda Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:20
                mamma_2012 napisała:

                > To jednego dnia jedno, a drugiego dnia drugie, będzie chodzić niewyspanewink To j
                > est sprawiedliwy podział obowiązków.
                _________________________________-
                cala polska wyprawia dzieci na osma do szkoly
                i jakos to sie kreci
                problemem jest nie to ze maz spi i ze dzieci maja na osma
                tylko to, ze maja na nia wywalone, sa rozmemlane i klotliwe
      • milamala Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:00
        mamma_2012 napisała:

        > A jakiej pomocy w zorganizowaniu sobie pracy i wsparciu pieniędzmi i przytulani
        > em oczekiwałabyś? A pójście do pracy w takiej sytuacji jest najlepszym i najpro
        > stszym rozwiązaniem.

        "Genialne"na kazdy problem malzenski w ktorym kobieta nie pracuje zawodowo jedynym rozwiazaniem dla niektorych zazdrosnic, kore tez by chcialy nie pracowac a musza jest 'rada": idz do pracy.
        • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 07:49
          To rada jaką daje jej tez mąż, więc może coś w tym jest?
    • 89mumin Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:18
      Nie moja rzeczywistość, więc nie pomogę, ale bardzo mi się Twoja opowieść skojarzyła z początkiem "Komedii małżeńskiej", niedawno tu wspominanej zresztą. Tam rozwiązaniem było pójście kobiety do pracy, ale to tylko film...
      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:40
        Tak, tylko to by się sprawdziło, gdybym wyjechała do Warszawy. W przeciwnym razie miałabym to samo plus pracę uncertain
        • edelstein Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:26
          To po co z nim jestes skoro i tak ci w niczym nie pomaga?
          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:31
            Z miłości.
            • edelstein Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:21
              Dzieki za taka milosc,postoje.Jestes pewna,ze to nie przyzwyczajenie?
              • majenkir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:52
                Taa, niech mu walizki wystawi tongue_out
                • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:03
                  Ja bym zaczela od nieuprasowania mu koszuli. W zyciu nie tknelabym zadnej jego koszuli. I wymoglabym udzial w ogarnianiu trojki dzieci rano, razem ze mna. To sa rowniez jego dzieci I nie bylony przebacz z mojej strony. Musi sie wyspac...jak mu dzieci podrosna, to sie wyspi.
                  • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:18
                    Kochanie, chętnie będę prasował koszule i wyprawial dzieci do szkoły, ale chciałbym, żebyś wspomogła mnie w utrzymywaniu rodziny. I co wtedy?
                    • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:19
                      A co by było, gdyby mnie nie było?...
                    • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:21
                      Uważasz, że nie wspomagam? Czy wspomaganie oznacza dla ciebie z automatu wkład finansowy?
                      • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 19:44
                        No właśnie nie, ale skoro jedna osoba daje więcej pod względem finansów to druga musi się wykazać inaczej.
                        Ja byłam w pewnym okresie osobą, która wnosiła więcej jeśli chodzi o finanse, nie było to fajne, uwierz. I naprawdę doceniałam, że partner radził sobie ze wszystkim i w nocy mogłam pracować, a rano zająć makijażem. I to wszystko w sytuacji, kiedy oboje pracowaliśmy, tylko akurat wtedy ja zarabiałam lepiej i miałam mniej czasu na dom
                        • karen_ann Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:02
                          Odłużmy słowa musi. Blee to musi się wykazać.
                          Choroba jeszcze oceny roczne i cele zróbmy.
                          To nie korpo tylko dom. Kazdy robi w czym jest dobry i na co mu czas pozwala. A moze ma ukrytą depresję? Wypalenie?
                          Ma 3 dzieci lepiej dla rodziny jak ich stać jak jest w domu.
                          Tylko malolaty trzeba poustawiać.
                        • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:44
                          Dziwię się, że w ogóle miałaś czas na dom. Praca w nocy, rano makijaż, pewnie też do pracy. Jedno dziecko na stanie, bo z tego co pamiętam masz dużą różnicę wieku pomiędzy dziećmi. Pewnie da się tak funkcjonować przez krótki okres czasu.
                          Tylko nie wiem jak Twoja sytuacja ma się do sytuacji autorki. Zastanawiam się czemu mają służyć tego typu wpisy jak Twój czy Barbie? Bo analogii to ja tu nie widzę.
                          • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:06
                            Warto pomyśleć jak sytuacja wygląda od strony drugiej osoby i czy chcielibyśmy się z nią zamienić. A odpowiedzialność za utrzymanie licznej rodziny to nie jest nic do pozazdroszczenia i spore obciążenie psychiczne.
                            Licytacja na liczbę dzieci jest bez sensu, każdy ma inną sytuację. Miałam długo jedno dziecko, ale bez ojca do wzywania w sytuacjach awaryjnych, więc wiem, że z każdą sytuacją poranka można sobie poradzić samodzielnie. I nawet jeśli Domowa zmusi męża do schodzenia, to mimo wszystko powinna to opanować, bo co jeśli akurat wyjedzie w delegację czy się rozchoruje, nie mówiąc o większych zawirowaniach życiowych?
                            • iskierka3 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:19
                              O, ja bym chciala w opisanym zwiazku byc tylko na miejscu tego meza! Ryzyko przy jednym zywicielu rodziny takie samo dla obojga a jesli to jestem tym zywicielem to mam choc jakas moc sprawcza. Bycie w sytuacji autorki dla mnie jawi sie jako sytuacja z czarnego snu pod kazdym wzgledem.
                              • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:22
                                Dlatego uważam, że rozwiązaniem jest odciążenie się nawzajem we wszystkich dziedzinach.
                            • pade Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:47
                              Oczywiście, że powinna to opanować, tylko, że to jest proces.
                  • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:29
                    zuzi.1 napisała:

                    > Ja bym zaczela od nieuprasowania mu koszuli. W zyciu nie tknelabym zadnej jego
                    > koszuli. I wymoglabym udzial w ogarnianiu trojki dzieci rano, razem ze mna. To
                    > sa rowniez jego dzieci I nie bylony przebacz z mojej strony. Musi sie wyspac...
                    > jak mu dzieci podrosna, to sie wyspi.


                    Koszule oddaje do pralni wiec ...
                    A przepraszam obsługi dzieci do jakiego wieku wymaga asysty obojga rodziców? Do 18 beda stać i machać czule na pożegnanie dzieciom idącym do szkoły.
                    No jak w reklamie.
                    To nie jest 3 drobiazgów ,a duże dzieci, które sie kłoca jak normalne nastolatki ,tylko mamusi nie pasuje to do idealnego obrazka rodziny z reklam.
      • milamala Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:02
        ie moja rzeczywistość, więc nie pomogę, ale bardzo mi się Twoja opowieść skojarzyła z początkiem "Komedii małżeńskiej", niedawno tu wspominanej zresztą. Tam rozwiązaniem było pójście kobiety do pracy, ale to tylko film.

        Pomogl wyjazd i tylko wyjazd(podczas ktorego musiala podjac prace zawodowa bo z czegos trzeba zyc). Gdyby nie wyjechala z tego grajdolka to mialaby wraz z praca zawodowa dwa razy tyle co ma.
    • aerra Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:21
      I jeszcze powiedz, że jak mąż wstaje o tej prawie 9, to śniadanko ma gotowe i na niego czeka?
      I czemu mu koszule prasujesz? Rączek nie ma?

      Masz niefajną sytuację, naprawdę. Ale chyba wyłącznie na własne życzenie. Trudno, jak chcesz coś z tym zrobić, to musisz tupnąć nogą wink Koniec z obsługą męża, koniec z ustępowaniem i twardo trzymać się swoich racji, jak będziecie (wspólnie) ustalać nowe zasady wink
      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:37
        Nie mam nic przeciwko robieniu śniadań, czy obowiazkom domowym. Chyba największym problemem jest to jego wstawanie na ostatnią chwilę i zaslanianie się we wszystkim odpowiedzialną pracą.
        Poryczalam się w aucie, bo jak się zrobiła 7.50, to wzięłam i zaciagnelam piękna do auta - zostawiając włączony piekarnik i młodego na dole, bo małżonek owszem wstał, ale zamiast huknac na piękną, to zaczął przekonywać syna na wpół jeszcze spiąć, że nie wolno się kłócić z siostrą. I piękna zawiozlam. W największy korek się wladowalam, bo młoda odmówiła wyjścia przed drugim, bliższym skrzydłem szkoły, tylko chciała żeby ją wysadzić pod jej skrzydłem, które nota bene jest tuż przy przedszkolu, do którego będzie chodził trzeci. I w tym korku wyobrazilam sobie siebie we wrześniu... I to jak będę popylac ta trasa, bo przecież moja praca będzie bankowo mniej stresująca...
        I przypomniało mi się, jak ogarnialam logistycznie zawozenie w drodze na ósma do pracy, dziecka do przedszkola, śniadania, drugie śniadania, obiady i odbiór dzieci, bo przecież wcześniej niż mąż kończyłam pracę.
        No ale przecież mieliśmy sprzątaczke... A on kapal dzieci. Jak był.
        Bo często go nie było.
        I o to mam żal.
        Koszule najczęściej i tak oddaje do pralni do prasowania, to slysze: "a ja ci taka fajna stacje parowa kupiłem... No ile trwa wypracowanie jednej koszuli?"
        Nie jestem ucisniona kura domowa, ale mi się nazbierało.
        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:39
          Bo jak ja pracowałam, to nie traktowałam tego jak nie wiadomo czego, mimo że były tygodnie, że dzień w dzień siedziałam po nocy z tłumaczeniami rzeczy, które on zna dopiero od 2 lat uncertain
        • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:50
          >Koszule najczęściej i tak oddaje do pralni do prasowania, to slysze: "a ja ci taka fajna stacje parowa kupiłem... No ile trwa wypracowanie jednej koszuli?"

          A to już mi się szczerze mówiąc nie podoba. On kupił? OK, ale za kasę, na którą pracujecie o b o j e. I Ty jako osoba odpowiedzialna za stan jego koszul smile masz prawo decydować, jak ogarniasz temat. Nawet gdyby stacja kupiona za wspólną kasę miała stać nieużywana. Nie chciałabym słuchać takich wymówek. Raz można przymknąć uszy, ale żeby mu to w nawyk nie weszło, bo może Cię zacząć irytować, a to już niezdrowe smile
          • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:34
            on kupił Tobie?? czyli trakuje Cie jako domyślna darmowa pomoc domową. a nie! on Ci płaci torebkami! ale prawdę mówiąc sama do tego doprowadziłaś. no to najwyższy czas to zmienić.
            • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:42
              Tak. Nie podoba mi i się również ta forma. I zrobię z tego temat do rozmowy.
              Co do torebek - znasz pojęcie "prezent" czy poprostu silisz się na złośliwośc? Kup sobie też. Nikt ci nie broni.
              • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:59
                ale sama napisałaś, ze on zamyka Ci usta tymi "prezentami". że uważa, że jesteś zła, bo odmówił jakiegoś zakupu. to jest zero szacunku do Ciebie, traktuje Cię jak jakąs niunię, która mysli wyłącznie o luksusowych zakupach i większych stresów w ogóle nie ma.
                moja droga, ja sobie takich torebek sobie nie kupię, bo mnie na takie towary nie stać, ale ja pomimo to jestem szczęsliwą osobą - mam luksusową sytuację w domu. mój mąż wstaje o 7 rano, żeby wyprowadzić dziecko do szkoły. zamyka mi drzwi sypialni, żebym mogła spokojnie spać do czasu, gdy muszę wstać do pracy. naprawde nie zazdroszczę Ci ani jednej z tych torebek, bo są rzeczy niewymienialne na kasę.
                • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:10
                  Pierwszy akapit tego wpisu imo godzien przemyślenia.

                  Ale drugi to jakaś gra tongue_out
                  Jedna woli pospać, druga - "torebki", ludzie są różni i chyba mają do tego prawo?
        • aerra Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:03
          To odpowiadasz: Nie wiem ile, wyprasuj sobie i będziesz wiedział. Koniec kropka. Kobieto, Ty się w ogóle postawić nie umiesz.
          A jak sobie nie wyprasuje, tylko odda do prasowania w pralni (hehe, o ile będzie wiedział gdzie, bo coś wątpię), to zapytaj czemu nie skorzystał z waszej fajnej stacji parowej.

          Ale tak naprawdę problem nie tkwi w tym, że robisz śniadania i prasujesz, tylko w tym, że nauczyłaś męża, że koło niego skaczesz. Musisz przejść na opcję: Wyprasowałam ci koszulę i zrobiłam śniadanie, bo cię kocham, bo jestem super żoną i dlatego, że miałam OCHOTĘ to zrobić. A nie dlatego, że mąż tego oczekiwał.
          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:08
            Dzięki. Zastosuję.
            • hosta_73 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:20
              Koniecznie! Bo dobrze mówi.
        • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:08
          A wystarczy zaparkować 3 ulice id szkoły i przejść sie zajmie miej czasu bez nerwów w korku.
          Ale nie pod sama bramę i nerwy bo korek No ludzie.
          I co znaczy ze odmówiła wejścia ta bliższa brama halooooo czas sie obudzić. Bo dzieci ci na głowę wchodzą ostatni dzwonek na ogarnięcie dzieci bo za chwile nastolatki to juz całkiem odmówią wszystkiego.
      • hosta_73 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:01
        Masz prawo oczekiwać, ze wstanie godzinę wcześnie i ci pomoże, jak najbardziej. Nie prasuj mu tej koszuli, powiedz, ze sie nie wyrabiasz. Zaśpij raz i drugi 😉 .
        • hosta_73 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:04
          Ale śniadań to juz chyba mężowi nie robisz, co?
          • aerra Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:11
            Robi, przyznała się wyżej wink
            • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:32
              🙈🙉🙊
              • hosta_73 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:32
                Odcinaj pępowinę i dzieciom i mężowi. Naprawde warto, polecam. Będziesz miała samodzielnego męża i dzieci 😉. Gdy wpadł mi jakiś dzień wolny od pracy i chciałam sie wyspać to prosiłam córkę (9-10 lat )żeby rano byla cichutko jak będzie sie zbierać do szkoly. Robila śniadanie i wychodziła z domu nie budząc mnie. Syn juz juz dorosły ale bylo tak samo. Chyba ze zaspali to podejmowałam akcję ratunkową 😁
              • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:15
                Ależ ty jesteś ucisniona kura domowa i sobie nawet z tego nie zdajesz sprawy. Masz sprany mozg, czyżby mamusia cie tak wychowala, czy cwany maz wytresowal, czy tez obie opcje na raz. CZAS ZACZAC MYSLEC I PRZESTAC ROBIC ZA SLUZACA! bo to nikomu z was nie sluzy, a robi wiele szkody, wszystkim.
                • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:19
                  zuzi... mysle ze przydalaby ci sie odrobina dyplomacji w wypowiedzi. Teksty typu " Masz sprany mozg, czyżby mamusia cie tak wychowala, czy cwany maz wytresowal, czy tez obie opcje na raz." nie swiadcza zbyt dobrze o tobie.
                  • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:44
                    Naprawde, a jak o mnie swiadcza? Znam wiele takich historii i w nich albo przewija sie niewłaściwe wychowanieprzez matkę albo manipulujący maz, albo jedno i drugie, a konsekwencje tego takie, o jakich pisze autorka wątku. Brak świadomości własnych praw, brak stawiania granic i robienie za sluzaca. Sprany mozg, to w wolnym tłumaczeniu, brak uświadomienia sobie tego co wyżej wymienione i brniecie w chore schematy postepowania aż do zarżnięcia sie. przez Rozumiem, ze swoimi wywazonymi wypowiedziami, kreujesz swoj byt forumowy. Ja nie kreuje, pisze wprost i nie sile sie na ą i ę. Dyplomacji w wypowiedziach nie lubie.
                    • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:51
                      >Rozumiem, ze swoimi wywazonymi wypowiedziami, kreujesz swoj byt forumowy

                      w realu otaczasz sie samymi chamami skoro uwazasz ze wywazenie w wypowiedzi to tylko "kreacja bytu forumowego"? W pracy tez rzucasz ludziom " Masz sprany mozg, Mamusia cie tak wychowala"?

                      Nic nie kreuje ale pisanie w tym kontekscie o spranym mozgu jest zwyczajnie przesada bo sytuacja dotyczy wiekszosci kobiet niestety. Sytuacja opisana to klasyka. Swiadomosc niewiele zmienia, bo nie oznacza mozliwosci latwego uwolnienia od toksycznej sytuacji. Zreszta ... nie ma rodzin idealnych i kazdemu mozna przyczepic latke.
                      • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:00
                        Świadomość wiele zmienia, bo rodzi ZŁOŚĆ i SIŁĘ do poradzenia sobie z toksyczną sytuacją.
                        • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:03
                          zuzi, wybacz ale to brzmi jakbys sie poradnikow psychologicznych naczytala. Znam mase bab ktore jecza i jecza i nic nie zmieniaja bo gdzies gleboko lubia swoja rane i ja lizac. ( mowie tu ogolnie a nie o domowapani). Lubia byc "biedne". Niewiele osob ma zdolnosc do zmiany sytuacji.
                          • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:12
                            Lubią byc " biedne" to nic innego jak manipulacja. Tak zachowujący sie człowiek jest toksyczny. Wszyscy mamy w sobie zdolność do zmiany sytuacji, tylko nie każdy z nas sobie to uświadamia i daje prawo do zmian.
                            • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:40
                              ludzie manipuluja innymi ale takze odstawiaja teatr przed samy soba.

                              Ojtam, np. nie jeden alkoholik wie ze jest alkoholikiem a nie potrafi wyjsc z nalogu. Swiadomosc nie oznacza zmiany
    • alpepe Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:27
      Ja na twoim miejscu bym po prostu młodszą córkę ubrała i wypchnęła za drzwi mówiąc, że ma iść, bo jak nie pójdzie, to pożałuje szybciej niż myśli.Jeśliby tkwiła za drzwiami, zaprosiłabym ją do domu, usprawiedliwiła w szkole, a następnie dała takie lekcje od odrabiania, że ten pomysł drugi raz nie zawitałby do jej głowy. Z drugiej strony, jeśli córka ma zdolność jasnowidzenia, to jak najbardziej może być tak, że ona ma przeczucie i lepiej jej słuchać. Ale to już ty musisz wiedzieć.
      Co do darcia ryja dziatwy na siebie, nie pomogę, chyba tylko miałabym zatyczki do uszu, u mnie to różnica 5 lat i jest ok, rano nie jedzą w domu śniadania i lubią ciszę, więc nie wchodzą sobie raczej w paradę.
      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:42
        "Z drugiej strony, jeśli córka ma zdolność jasnowidzenia, to jak najbardziej może być tak, że ona ma przeczucie i lepiej jej słuchać. Ale to już ty musisz wiedzieć."

        😁 dzięki za rozchmurzenie mnie
        • alpepe Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:51
          U mnie w rodzinie kobiety tak miały, kiedyś ignorowałyśmy, obecnie dajemy się wieść intuicji.
          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:59
            Alpepe smile ona ma 3 kroki do szkoły. Jedzie się naokoło, dwa razy dłużej. Zaproponowałam, żeby wzięła komórkę i ze mną cała drogę gadała. To nie było przeczucie, tylko leń.
            • kanga_roo Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:27
              może leń. a może intuicja. ja się staram nie bagatelizować dziecięcych obaw.
              • sanrio Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:46
                big_grin oby twoje dziecko się tego nie dowiedziało, bo codziennie będzie mialo przeczucie, że coś strasznego się wydarzy i nie można iść do szkoły
            • alpepe Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:49
              Jak leń, to wpisałam ci alternatywę. Ja tak ignorowałam choroby dzieci, bo sama w domu byłam nauczona, że dopóki nie mam gorączki 40 stopni i nie rzygam dalej niż widzę, to jestem zdrowa i marsz do szkoły. A potem stwierdziłam, że moja, krytykowana przez moją matkę, ciotka robi dobrze, nie chce dziecko iść do szkoły, to jakiś problem jest, u mnie zwykle to była choroba, która zaczynała się rozwijać.
              Generalnie widzę to tak, że dziś ci się ulało, zdarza się najlepszym. Przykręć młodszej śrubę, nie wiem, o co można się kłócić rano, by był jazgot, rano się wstaje i chce się mieć spokój wchodząc na obroty, tak jest u mnie, nawet mnie starsza córa opieprzała, że mam do niej nie gadać i pamiętam, że ja rano też nienawidziłam rozmów. Może wprowadź zasadę, że poza dzień dobry można rano powiedzieć tylko coś związanego ze szkołą, ostatnim snem i zdrowiem, a reszta po przyjściu ze szkoły, no i że rodzeństwo ma zakaz rozmawiania ze sobą i komentowania. Wszystkim będzie łatwiej.
              • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:04
                Tak zrobię. Dzięki. I dam im karę.
                • kanga_roo Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:09
                  co im dasz?! karę?
                  zdecydowanie przydałby Ci się psycholog dziecięcy. mężowi też dasz karę, bo nie wstał?
                  • alpepe Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:23
                    powinna, pejczyk i kajdanki z puszkiem, ale to wieczorem.
      • tak_to_nowy_nick Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:42
        alpepe napisała:

        > jeśli córka ma zdolność jasnowidzenia, to jak najbardziej może być tak, że ona ma
        > przeczucie i lepiej jej słuchać.

        big_grin big_grin big_grin
      • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:59
        Nie masz problemu z mężem a z dziećmi,
        Co to znaczy nie wysiądzie? odmówiła wyjscia do szkoły?
        Szok, i co mąż ma wstać i lecieć na białym koniu na ratunek księżniczce?
        A jak juz to robi to zaspany i nie tak jak trzeba.

        Jeśli mąż pracuje zarabia na dom, po pracy zajmuje sie dziećmi to ja problemu nie widzę, ogarniasz dom x godzin ,on te godziny robi w pracy, jego praca jest równie ważna jak twoja, wiec jej nie umniejszaj, bo dzięki niej mozesz nakarmic dzieci, i nie twierdz ze to tylko wymówka aby uciec z domu, bo chyba przy 1-2 dziecku tez tak było nie zmienił przyzwyczajeń od miesiąca? Wiec skoro wtedy ci to przeszkadzało mialas świadomość jaki jest to sie nie rodzi następnych dzieci zeby było jeszcze trudniej dla jedenej osoby.

        Też wstaje na ostatnia chwile, kiedyś szykowałam sniadanie tylko dzieciom , zreszta odkąd skończył syn po 10 lat sam sobie robi sniadanie, gdy ogarniałam i karmiłam piersia najmłodsze, najstarszy robił sobie i siostrze sniadanie sam z siebie. Potem juz corka sibie tez sama robiła.
        Napewno nie czekałoby śniadanko na meza az wstanie.
        Za duzo inicjatywy ,a potem pretensje ze inni nie żyją tak jak ty bys chciała.
        Jakby mi dziecko nie wyszło do szkoły, to zostało by w domu ,ale na drugi dzien poleciało by na skrzydłach. Juz ja bym mu dzien umiliła.
        Sama musisz sobie zdobyć szacunek dzieci i je ogarnąć ,bo sobie z nimi nie radzisz. Nie wiem po co ludzie nie radząc sobie decydują sie na 3 bądź kolejne dziecko. Bo o ile przy jednym nie ma sie porównania to przy dwójce juz jakis obraz sytuacji masz.

        Idz do pracy zatrudnij nianie i sprzątaczkę i przestań tańczyc koło chłopa.
        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:04
          Te dzieci skarbie, mają ojca.... Ja na ich samodzielne wychowywanie nie godzilam...
          • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:20
            domowapani napisał(a):

            > Te dzieci skarbie, mają ojca.... Ja na ich samodzielne wychowywanie nie godzila
            > m...

            Nie ale raczej Hm sama ich nie wychowujesz oczekują ze mąż zrobi to za ciebie...
            Bo jak tylko problem to lecisz do meza , czaly czas tak było ze tata wroci z pracy to ci pokaże ,da w „dupę” bo cały dzien jestes niegrzeczny?
            Jak to słyszę czasem to za głowię się łapie..

            A skarbie to chyba nie mnie ,bo twoim skarbem nie jestem złotko.
            • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:36
              Nie. Nie jest tak. Ja wiem ze ty z pewnością jesteś chodzącym ideałem macierzyństwa, a respekt u dzieci wyrabialas sobie już będąc w ciąży. Mi wchodzą na głowę. No nie jestem dobra w wychowywaniu. Wspieram, gadam, słucham, opiekuje się i uczę, ale najczęściej wchodzą mi na głowę. Nikt nie jest idealny.
              • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:01
                No to popracuj nad tym. Postępowania z dziećmi można się nauczyć. Jeśli mąż daje sobie z nimi radę to z niego bierz przykład.
                Nie idziesz do szkoły, to zostań. Zejdzie tata wytłumaczysz mu co tu robisz, a jutro nauczycielce, bo zgłoszę, że to nieobecność nieusprawiedliwiona.
                Dziękuję za uwagę. Spakować kanapki czy nie?
                • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:03
                  big_grin
                  Brawo!
              • aankaa Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:30
                no toś sobie nagrabiła
                będzie jeszcze gorzej jak najmłodsze dorośnie
              • semihora Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:00
                domowapani napisał(a):

                > Nie. Nie jest tak. Ja wiem ze ty z pewnością jesteś chodzącym ideałem macierzyń
                > stwa, a respekt u dzieci wyrabialas sobie już będąc w ciąży. Mi wchodzą na głow
                > ę. No nie jestem dobra w wychowywaniu. Wspieram, gadam, słucham, opiekuje się i
                > uczę, ale najczęściej wchodzą mi na głowę. Nikt nie jest idealny.


                Tak trzymać. Serio. Nie musisz być ideałem, a już branie na serio tekstów tych forumowych pań "ja jestem najlepsza" byłoby szaleństwem i dobrze, że masz do tego dystans.
              • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:58
                domowapani napisał(a):

                > Nie. Nie jest tak. Ja wiem ze ty z pewnością jesteś chodzącym ideałem macierzyń
                > stwa, a respekt u dzieci wyrabialas sobie już będąc w ciąży. Mi wchodzą na głow
                > ę. No nie jestem dobra w wychowywaniu. Wspieram, gadam, słucham, opiekuje się i
                > uczę, ale najczęściej wchodzą mi na głowę. Nikt nie jest idealny.


                Tu sie kochana mylisz, bo mam córeczkę z charakterem jak ty, tylko ona w wieku lat 9 buntowała się, ze musi isc z kimś do szkoły ,bo ona juz jest duza, ale angielskie prawo tego wymaga -asysty. Dzieci mamy podobnie syn -córka- syn z wpadki.
                Od forum tez mi sie dostało wiec spoko.
                Mąż wychodził do pracy o 5-6 rano i nie było ze zadzwonie do tatusia ,żeby pogadał z dziećmi lub ustawiał je jak wroci po 10 godzinach do domu i co od drzwi ma się drzeć ? Świetny obraz ojca kata.
                Dzieci , siedzenia w domu , i chceci zrobie sama, uczyłam samodzielności , przytulam ,słucham ,ocieram łzy , zniszę krzyk trzaskanie drzwiami z burza hormonów w tle.
                Ale dzieci też musza wiedziec ,ze sa monety w życiu ze nie ma wchodzenia matce na głowę.
                Dobrze wiedziały czym sie kończy kłótnia o pilota w sobotnie poranki i budzenie matki wtedy.
                Dobrze wiedza ,ze rano nie ma czasu na fochy a spóźnione one ponoszą konsekwencje w postaci kozy w szkole nie ja.Wiec mi „rybka „czy wyjdą na czas.

                Dzieci sie kloca co nie oznacza ze ty jestes złą matka, ale matka tez człowieka moze tupnąć noga a dzieci sie nie rozpadną przez to bo nie sa ze szkła i sa bardziej odporne niz nam sie zdaje.
              • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:15
                Nie nikt nie jest ideałem i to jest piękne.Wiedz jedno.Dzieci mają słuchać rodziców nie tylko jak ci są razem")
        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:07
          Mam mu umilić dzień, ale za chwilę piszesz, że śniadanko to głupota... Niezła konsekwencja.
          Kiedy mam mu ten dzień w takim razie umilić?
          Czy chodzi ci tylko o "wieczór"?

          Ojciec powinien mieć realny wpływ na wychowanie dzieci.
          To po pierwsze.
          Zdarzają się ciąże nieplanowane.
          To po drugie.
          • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:15
            domowapani napisał(a):

            > Mam mu umilić dzień, ale za chwilę piszesz, że śniadanko to głupota... Niezła k
            > onsekwencja.
            > Kiedy mam mu ten dzień w takim razie umilić?
            > Czy chodzi ci tylko o "wieczór"?


            Nic nie pisałam o umilaniu mu czasu , chyba ze cos złe zrozumiałaś.???? Gdzieś to wyczytała ze masz mu cos umilać?

            > Ojciec powinien mieć realny wpływ na wychowanie dzieci.

            > To po pierwsze.
            Ma wieczorem i ty tez masz miec realny wpływ na wychowanie dzieci, ale ty go nie masz skoro 9 latka wymyśla i musisz jechac 2 razy dłuzej niz ona idzie. Dostała by kopa na zapęd w drzwiach.
            Z komórka mniej bezpiecznie bo mógłby jak ktoś zaatakować z powodu kradzieży.
            > Zdarzają się ciąże nieplanowane.
            > To po drugie.

            To wiem bo sama tez byłam w takiej sytuacji.

            Ja jak wstaje to go nie budzę No chyba ze realnie potrzebuje pomocy przy autystycznym 10latku fizyczności siły do wyniesienia go siła do busa szkolnego.
            W innym wpadku maz spi.
            Gdy ja śpię on wstaje tez mnie nie budzi bo akurat on sam go wyniesie wiec nawet jak kryzys to on ma lepiej.
            • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:38
              Aaa... I wszystko jasne... No żywcem do nieba pójdziesz...
              • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:17
                Jakie szczęście,że nie jesteś moją żonąwink
              • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:00
                domowapani napisał(a):

                > Aaa... I wszystko jasne... No żywcem do nieba pójdziesz...


                Kochana nie pójdę, bo ja nie piorę ciuchów mężowi ani starszemu ,sami sobie ograbiają.
                Koszul mu nie prasuje i śniadań dzieciom nie robię.
                Starszy syn wychodził do szkoły zanim ja z młodszymi wstałam z łóżka jak poszedł do gimnazjum , ba nawet mnie nie budził, pieniądze na lunch szkolny brał wieczorem , żeby cię mamo nie budzić i był z siebie dumny.
                Miał daleko jechał, chciał byc wcześniej ,miał lat 12 i był mega szczęśliwy ze mógł się wyrwać spod skrzydeł mamusi.
    • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:39
      A jego praca to nie realna pomoc?
      W dupie się poprzewracało z dobrostanu, wstyd.
      Ja go rozumiem, niektórzy z rana nie funkcjonują, tak jak ja, jestem nieprzytomna z samego rana. Więc skoro on jednak zwleka się i jadzie do pracy, zarabia, spędza tam wiele godzin i jeszcze chce cię przytulić, to nie bredź babo niepracująca jaka jesteś zarobiona bo to herezje jakieś są.
      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:44
        Nie jestem zarobiona, tylko osamotniona. To spora różnica. Ktoś kto pracę traktuje jak dobro nadrzędne, może nie potrafić tego zrozumieć.
        • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:48
          To może niech on pracę rzuci i będziecie razem wyprawiać dzieciaki do szkoły. Praca nie jest dobrem nadrzędnym, można ją pominąć wink
          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:52
            Ty, madralinska, a jak wrócę do pracy, to będę mogła go prosić o zaangażowanie w poranne ogarnianie, czy też uzależniasz to od wielkości pensji?... 😡
            • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:09
              To wtedy niech on ogarnia, a ty będziesz spać dłużej. Ja rozumiem, że dzieciaki mogą być stresujące, ale on tak całkiem się nie odżegnuje od pomocy. Rozumiem też jak najbardziej, że praca zawodowa może być bardzo stresująca, człowiek chce mieć po pracy święty spokój żeby się zregenerować.
              • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:42
                Nie odpowiedziałaś na pytanie. Jak ja zarobie na waciki, to on nadal będzie miał prawo do bycia zestresowanym? I takiego tłumaczenia? Czy też stres mu w cudowny sposób minie tylko za przyczyną tego że ja też będę mieć wyższy poziom stresu? 😚😡
                • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:01
                  Przeczytaj sobie swoje pytanie najpierw.

                  Każdy ma prawo do stresu, jak pójdziesz do pracy też się będziesz stresować i chyba nie będziesz wzywać męża na pomoc. A jak on nie będzie pracował, to jego pracą będzie dom i uczciwie byłoby dać pospać żonie dłużej, nawet jeśli ogarnięcie dzieci rano jest stresujące.
                  • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:05
                    Twoja logika nie ma za grosz logiki 😁
                    • jola-kotka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:13
                      Ma tylko ty nie chcesz tego przyjac do wiadomosci
                    • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:09
                      Twoja logika też jest powalająca i smutna.
                      • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:09
                        To do domowej było.Źle się wkleiło.
            • jola-kotka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:40
              A jak maz by wychodzil do pracy o 6 tez bys byla osamotniona. Sory jednak zrobienie sniadania to nie jest to samo co codziennie isc do pracy. Zeby isc pracowac to trzeba byc wypoczetym no tak to dziala bo mozna szybko nawalic pracy nie miec i co gorsze jeszcze narobic sobie i rodzinie problemow. Moje zdanie jest takie ze grubo przesadzasz. Jeszcze robisz z dzieci karte przetargowa szantazujesz meza ktory nie stosuje przemocy wobec dzieci ze zaraz bedziesz sie drzec i masz pretensje ze on tego nie robi. No kurde cos tu nie halo i to grubo. To prasujesz te koszule czy pralnia to robi bo sie pogubilam? Przestan prasowac. Dkoro nie moze dlugo zasnac co nie jest jego wina wiem to po sobie ze to nie zalezy od czlowieka ma czas zeby sobie ta swoja super stacja wyprasowac. Ale daj mezowi odpoczac bo on chodzi do pracy. Jest od przyjemnosci? Odrabianie lekcji z dziecmi to przyjemnosc? Pytam bo nie wiem.
              • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:44
                Jolanta to nie twój wątek. Jakby wychodził na 6, to by kończył o 14, ja nie mogłabym być w domu, też bym na jakiejś kasie zaiwaniala i poziom stresu byśmy mieli oboje taki, że czytalibysmyy domowapania i myslelibysmy jak ma w tyłku poprzewracane.
                • jola-kotka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:10
                  Zabawna jestes a wiesz ze sa tacy co wychodza o 6 i wracaja o 19 i ich dzieci do szkoly nie chodza bo nie maja rano motywacji ze strony ojca ? Ciekawe
              • aerra Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:51
                Miałaś przecież zniknąć z forum. Na pół roku.
                • alicia033 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:52
                  aerra napisał(a):

                  > Miałaś przecież zniknąć z forum. Na pół roku.

                  masz nieaktualne wiadomości, aerra.
            • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:55
              ale wy przerzucacie między sobą obowiązki, które wam obojgu są niemiłe. po co? zatrudnijcie kogoś, kto będzie to robił za was, można nawet zatrudnic kogoś, by przychodził na 2 godziny rano, wyprawić dzieci do szkoły i zrobić wszystkim śniadanie.
              ja się nie dziwię Twjemu męzowi, ze nie chce wstawać wcześniej rano niż musi...ja mam tak samo.
              • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:59
                Claude. Gdzie przerzucamy? W którym miejscu to przeczytałaś?
                • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:02
                  no teraz juz wiem, że chodzi o wychowanie dzieci, a nie ich ogarnięcie (śniadanie, odprowadzenie do szkoły), a tego sie nie da przerzucić na obce osoby.
                  musisz sobie odbudowac autorytet w domu u wszystkich.
              • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:26
                Twjemu męzowi, ze nie chce wstawać wcześniej rano niż musi...ja mam tak samo.


                Tez by mi sie nie chciało gdybym miała wstać tylko po to aby dzieci ustwic do pionu.
                Wszak parter to dorosła osoba i jak zostawiam dzieci pod opieka osoby dorosłej to oczekuje ze bedzie sobie z nimi radzić.
        • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:06
          Można być osamotnioną pracując i nie pracując.To nie są powiązane funkcje.
      • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:46
        No ale nawet jeśli sytuacja Autorki wydaje się komfortowe, to nie znaczy przecież, że ma mieć uśmiech przyklejony od ucha do ucha 24/24.

        Sama bym dała już spokój z rana temu mężowi, ale to ja. Dochodzi fakt, że niewyspany podkurzony mąż może być średnią pomocą w czymkolwiek. Znam takiego co w takiej sytuacji więcej afer by wygenerował niż załagodził i to nawet nie z żadnej złośliwości wink
        Za to jeśli tata ma autorytet, to może niech po powrocie z pracy towarzystwo do pionu ustawi, żeby słuchali matki i nie robili afer z samego rana.
        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:49
          Butch. Ja bym to spanie zalała, gdyby nie te poranne uzeranie z dzieciakami. 12 i 9 lat. Okres wiecznej wojny. Potrzebuję go, żeby w to wkroczył. Od ferii to jest jak taka iskierka, która się tli tli i dzisiaj je but.
          • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:51
            A on gadał z dziećmi? Zagroził jakimiś sankcjami smile jeśli nie zmienią zachowania?
            Czy zakładasz po prostu, że jedynym wyjściem jest jego obecność przy śniadaniu? Może jest, tyle że jak on nie chce, to trudno wyegzekwować...
            • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:55
              Zaczął od du.y strony i zamiast zejść i "zmotywować" córkę do wyjścia, to wygodniej mu było zawołać do łoża syna, który był na górze i który zaczynał zajęcia później, a czas leciał. 7.50 wzięłam córkę za łachy i zawloklam (nie dosłownie) do auta.
              Jak wróciłam, nadal debatowal sennie ze starszym.
              Tak, on gada z nimi popołudniu...
              Tylko że rano one wiedzą, że on śpi! Więc się rozkręcają.
              • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:02
                No ale to że śpi, to ich chyba nie rozgrzesza. Przecież może się dowiedzieć od Ciebie, co odstawiają. Wy zapewne również ze sobą rozmawiacie, także o wychowywaniu dzieci smile

                Jak on się w ogóle zapatruje na wcześniejsze wstawanie? To nie jest z Twojej strony walka z wiatrakami?
                • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:10
                  Powiedział, że się postara...
                  • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:18
                    No to może tak będzie i sprawa się rozwiąże smile
              • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:05
                To może zacznij od opanowania dzieci, bo to co piszesz o zachowaniu córki wygląda słabo.
                • karen_ann Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:24
                  Taaa Dodatkowo nadawanie etykietek dzieciom typu leń też słabe. Fajnie o tym pisze klasyk Faber " Jak mówić zeby dzieci słuchały."
                  Mam odczucie ze wogóle chcesz zeby on facet się domyślił co ty chcesz. Slowa mógly ryknąć na dzieci itd.
                  Jak forumka zapytała jakie chcesz wsparcie nie odpisałaś. Powiedz mu czego oczekujesz i zobaczysz co dalej. Faceci się nie domyślają wcale.
                  Do tego na samotność idz moze na kawkę z jakąś kumpelą? Siłka, joga i stres znika a ty gibka i zrelaksowana. Co chcieć więcej od zycia?
                  • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:50
                    Odpisałam i to kilkukrotnie. Ze chodzi mi tylko o wsparcie właśnie w takich sytuacjach jak dzisiejszy poranek. Żeby zszedł i kilka dni z rzędu sam zobaczył / usłyszał scenariusz porankow. Żeby zareagował odrazu, kiedy mu mówię (dzwoniłam do niego rano), że sobie nie mogę poradzić sama.
                    Nie oczekuję natomiast przejęcia, czy nawet partycypacji w obowiązkach typowo domowych.
                    Te akurat traktuje jak swoją obecną pracę.
                    Wychowanie dzieci należy do obojga.
                    To wszystko.
                    • karen_ann Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:00
                      Może zrobcie burze mózgów rodzinną? Usiadzcie razem z dziećmi pogadajcie co mozecie wspólnie polepszyć zeby rano było bez stresu.Dzieci czasem
                      lubią meć wplyw na sytuację coś podpowiedzą.

                      Moze zaproponuj facetowi ogarnianie co ktoryś dzień starszaków.
                      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:07
                        Dobry pomysł. PS. One nie potrzebują ogarnięcia. One potrzebują nadzorcy - takiego porannego audytu zewnętrznego wink
                        • zla.m Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:45
                          Niekoniecznie. Możliwe, że zostawione same sobie z robieniem śniadań i wyjściem do pracy, ogarnęłyby się lepiej. Tylko to nie może być zostawienie na zasadzie: "no, teraz się doczekaliście, smarkacze przebrzydłe" tylko: "jesteście już duzi, ufamy wam, uważamy za samodzielnych. Spróbujcie przejąc na siebie część porannych spraw, bo tata do pracy/śpi a mama ma dużo spraw z najmłodszym". I może tak "zmanipulowane" dzieci zgodnie i szybko szły by do szkoły.
                    • aankaa Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:25
                      domowapani napisał(a):

                      Żeby zareagował odrazu, kiedy mu mówię (dzwoniłam do niego rano), że sobie nie mogę poradzić sama.

                      z parteru na piętro, do sypialni ? big_grin

                      niektórzy to mają fantazję
                      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:46
                        Raczej ułatwiają sobie życie.
                        Masz wybor:
                        - drzesz się z dołu, wiedząc o zamkniętej sypialni
                        - maszerujesz na górę, zostawiając wszystko
                        - dzwonisz...
          • alpepe Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:58
            łe, pannica 9 lat i takie histerie uprawia? No to tylko to jasnowidzenie ją usprawiedliwia. A tak w ogóle to przecież to już duże dzieciaki, ten dwunastolatek to jakiś nieogar, że nie może jej olać?
            • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:26
              alpepe napisała:

              > łe, pannica 9 lat i takie histerie uprawia? No to tylko to jasnowidzenie ją usp
              > rawiedliwia. A tak w ogóle to przecież to już duże dzieciaki, ten dwunastolatek
              > to jakiś nieogar, że nie może jej olać?
              >
              Tiaa, nieogar. Nie masz dzieci, że takie głupoty piszesz?
              • alpepe Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:13
                Doczytaj, mam dwie córy, 16 i 11 w tym roku, z tym, że wychowywałam i wychowuję je praktycznie sama, więc nie ma, że się nie słuchają.
            • asia_i_p Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:40
              Ale to jest dokładnie ten wiek! Rodzinne opowieści głoszą, że właśnie w tym wieku mój stryjek wychodząc do szkoły obwieszczał matce, że ma przeczucie, że po drodze upadnie. I za pięć minut wracał ubłocony od stóp do głów smile .
              • alpepe Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:14
                fajny wujek, pozdrów ode mnie, ja jako niespełna dwulatka mówiłam: lecę i leciałam, nieważne, w kałużę, na szkło, do tyłu i na głowę, jak ktoś mnie nie złapał, to ups.
          • kanga_roo Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:08
            też mam dzieciaki 9 i 12 lat, i owszem, przy mnie pozwalają sobie na więcej, niż przy tatusiu, ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby tak otwartym tekstem (przy dzieciach) mówić, że to on musi ich ogarnąć, bo ja sobie nie radzę.
            mój starszy też czasem się buntuje, że ma jechać do szkoły razem z młodszą (i vice versa), ale ja bywam nieugięta, kiedy rzeczywiście nie ma innej opcji, a z drugiej strony odpuszczam, kiedy mam możliwość. staram się ich wyczuć, a oni doceniają, że czasem idę im na rękę. z drugiej strony oni często idą na rękę mnie. no i dzieciom cały czas tłumaczę, że jak będą dorosłe, to mogą nawet zerwać ze sobą (czy z nami) kontakty, teraz jesteśmy rodziną i mamy wobec siebie zobowiązania.
            a z mężem nie możesz się umówić, że w niektóre dni ogarnia dzieci rano, a w inne po południu? nam bardzo pomaga, że zajęcia dodatkowe czy zawożenie/odbieranie dzielimy między siebie. dzieciom też to dobrze robi, czasem mama więc jest luz, czasem tata więc jest porządek smile
            • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:12
              Ja lubię to ogarnianie. Nie lubię jazgotu dzieci i tego, że w sytuacji kryzysowej on woli "porozmawiam z nimi wieczorem". Oczekuję, że się ruszy i przypomni o swojej obecności.
              • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:23
                domowapani napisał(a):

                > Ja lubię to ogarnianie. Nie lubię jazgotu dzieci i tego, że w sytuacji kryzysow
                > ej on woli "porozmawiam z nimi wieczorem". Oczekuję, że się ruszy i przypomni o
                > swojej obecności.


                🤣🤣🤣🤣🤣
              • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:24
                domowapani napisał(a):

                > Ja lubię to ogarnianie. Nie lubię jazgotu dzieci i tego, że w sytuacji kryzysow
                > ej on woli "porozmawiam z nimi wieczorem". Oczekuję, że się ruszy i przypomni o
                > swojej obecności.
                Jak rozmawiał z synem to tez było złe . Zdecyduj sie kobieto.
                • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:52
                  Laska, ty masz ewidentny problem ze zrozumieniem słowa czytanego. Źle, bo zaczął od pogadanki z dzieckiem, z którym był czas porozmawiać później. W tej danej chwili problemem było to, że drugie dziecko wymagało NATYCHMIASTOWEGO źródła motywacji do wyjścia z domu.
                  • mdro Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:24
                    Sorry, ale jeśli nie umiesz porozumieć się z 9-latką nt. wyjścia do szkoły, to z Tobą jest coś nie tak. Jeśli stawia opór, można ją raz odwieźć (ale nie na zasadzie "ja tutaj nie wysiądę", tylko konkretnie się umówić, że wyjątkowo cię podwożę i ja decyduję, gdzie wysiadasz), albo nawet pozwolić jej wyjątkowo nie iść do szkoły (co chyba w waszych warunkach problemem nie jest).

                    My idealnymi rodzicami nie jesteśmy i IMO mąż miał za mały wkład w wychowanie naszych dzieci (co zapewne było skutkiem uwarunkowań wyniesionych z domu), ale z dziećmi w takim wieku naprawdę można się już dogadać jak z ludźmi...
                  • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:41
                    domowapani napisał(a):

                    > Laska, ty masz ewidentny problem ze zrozumieniem słowa czytanego. Źle, bo zaczą
                    > ł od pogadanki z dzieckiem, z którym był czas porozmawiać później. W tej danej
                    > chwili problemem było to, że drugie dziecko wymagało NATYCHMIASTOWEGO źródła mo
                    > tywacji do wyjścia z domu.


                    Laska to ty masz problem ,ze dziecko cie nie słucha ,
                    Musiało właśnie, ono musiało nie ty ,ojciec i święty Piotr , tylko ono ,nie wyszłoby byłoby spóźnione i poniosłaby konsekwencje.
                    Brzmisz ze swoimi” laskami i skarbami „ jak patologia z flacha na stole i petem w gębie. To i nie dziwne ze dzieci maja problem z zasadami 🤪😋😜
              • kanga_roo Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:30
                jak lubisz, skoro nie lubisz. dzieci tak mają, że się kłócą. to w sumie trening umiejętności społecznych, wiesz.
                no i, bez obrazy, ale Ty jesteś taka niesamodzielna, że maż musi się ruszyć i przypomnieć o swojej obecności?!
                • alpepe Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:54
                  pewnie próbuje odtworzyć sytuacje z dzieciństwa, matka Polka plus autorytarny ojciec.
                  • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:59
                    🤔 no coś w tym jest
                    • kanga_roo Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:15
                      idę o zakład, że dzieci by wolały nie dostać "śniadania na ciepło" i kanapek do szkoły, ale mieć rano w domu spokój zamiast histerycznej matki, która robi sceny.
                      wiem, bo sama się czasem rano nakręcam, i widzę, że dzieci wolą się ogarniać i wychodzić same, niż dołączać do moich faz (no ale ja muszę zdążyć do pracy, i przyznaję się bez bicia, że mi to nie wychodzi).
                      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:21
                        Ale one się nie kłócą ze mną, tylko między sobą. Ja sobie czekalam. Od czasu do czasu grzecznie i spokojnie upominajac o zaprzestanie konfliktu. Po 10 minutach zadzwoniłam do męża i spytałam czy zejdzie i coś zrobi, czy mam użyć magii mego głosu.
                        I dopiero po 5 minutach od wykonania telefonu, przystąpiłam do szturmu.
                        Teraz już naprawdę uciekam.
                        • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:27
                          To zrób to pyszne, ciepłe śniadanko, kanapki połóż przy plecakach, zabierz malucha na poranny spacer i wróć jak dzieci wyjdą do szkoły. A Ty z mężem, jak już towarzystwo zniknie, przewietrzona wypijesz poranną kawę. Jak będzie za głośno to sam zejdzie, jak nie to chyba się nie pozabijają, a pójdą do szkoły.
                        • mdro Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:08
                          "Ja sobie czekalam. Od czasu do czasu grzecznie i spokojnie upominajac o zaprzestanie konfliktu"
                          Jak rany, "grzecznie i spokojnie upominanie o zaprzestanie konfliktu" to najszybsza droga do jego eskalacji... Po prostu się w ich kłótnie nie mieszaj, do niczego nie jesteś im tam potrzebna, a wszelkie dogadywanie z boku tylko podsyca kłótnię. Jeśli przekraczają jakieś granice, interweniuj na zasadzie "ma być spokój, przesadziliście", resztę puszczaj mimo uszu. I pisze Ci to osoba, której dzieci kłóciły się regularnie i zawzięcie, odkąd nauczyły się mówić wink. I daruj sobie te "ciepłe śniadanka" i ogranicz wszelką pomoc "dzieciątkom" do minimum. Duże są.
                    • black.emma Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:02
                      Nie uważasz, ze interwencja męża jeszcze bardziej podkopie twój autorytet?
                      • aankaa Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:44
                        ależ autorka nie ma żadnego autorytetu
                        co tu podkopywać ?
      • joanna_poz Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:01
        niczego nie umniejszając jego pracy:
        jesli on wstaje dopiero przed 9, to w pracy jest ok. 10.
        a jesli w domu jest 17:30, to znaczy że ją konczy ok. 16:30 - 17.
        pracuje wiec 7 godzin. może i ciężko, pewnie stresująco.

        nie mowię, że powinien wstawac o 6 i razem ręka w ręke robic razem śniadanie.
        ale tę koszulę to naprawde móglby sobie wyprasowac sam. 5 minut roboty.

        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:20
          No właśnie uncertain wiem, że często siedzi nad czymś wieczorem, jest na telefonie itd, ale ja nigdy nie umialabym traktować swojej pracy jako ucieczki od pewnych obowiązków. Twierdzi, że nie umniejsza moich obowiązków i nie stopniuje ważności mojego i jego wkładu w "dom", ale ciągle o tym stresie słyszę i strasznie mnie to irytuje.
          • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:35
            Być może Twój mąż doskonale wie ile wysiłku potrzeba, żeby ogarnąć dom i trójkę dzieci, dlatego przypomina swój wkład w postaci zarobionych pieniędzy i stresu, niejako się tłumacząc. Czyli, wiem żono, że Ci ciężko, ale mnie też, a może nawet bardziej, w związku z czym nie oczekuj ode mnie...itd.
            Shel, Ty masz za mało siły w sobie. Takiej psychicznej. Na to, żeby pewne rzeczy olać, a inne doprowadzić do końca.
            Owszem, mąż zapracowany, ale Ty też nie leżysz i nie pachniesz. Niby traktujesz obowiązki domowe jak pracę, ale z drugiej strony zachowujesz się tak, jakbyś nie miała prawa niczego od męża oczekiwać.
            Tylko zastanów się jakie konkretnie masz oczekiwania. Bo jak dzieci widzą, że Ty sobie nie radzisz, a widzą, to osłabiasz swój autorytet, nie męża. I to Ty musisz na tym polu zrobić porządek. A mąż ma z Tobą współuczestniczyć w wychowaniu, a nie wyciągać konsekwencje za Ciebie, bo Ty się boisz. Czego się boisz? Że skrzywdzisz dzieci? Myśląc w ten sposób kręcisz na siebie bat. One nie będą Cię szanować a na dodatek mogą zacząć Cię testować na ile jeszcze mogą sobie pozwolić i wtedy będzie Ci naprawdę ciężko.
            • ummamir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:40
              "Owszem, mąż zapracowany, ale Ty też nie leżysz i nie pachniesz. Niby traktujesz obowiązki domowe jak pracę, ale z drugiej strony zachowujesz się tak, jakbyś nie miała prawa niczego od męża oczekiwać."

              ale jaki zapracowany prosze cię, zwleka sie z wyra ok.9.00 dopiero z roboty czyli pewnie ok 10 jest w pracy, wraca o 18, gdzie tu zapracowanie?Biedaczek zasnąc nie może wieczorem dlatego rano niewyspany...ale czekaj zasnac nie moze bo pewnie spi za dlugo ranosmile autorka za to na nogach od 7i jak znam życie to zaiwania całodobowo.
              • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:50
                Przyznasz, że to samo napisałabyś, gdyby to matka wylegiwała się przed pracą do 9.00, a ojciec wparował do sypialni, żeby zeszła ogarnąć dzieci, bo on sobie rady nie daje?
                Napisałabys takiej forumce, żeby ruszyła zadek i poszła pomoc mężowi, no on jeszcze potem musi obiad ugotować, posprzątać i zrobić zakupy, a ona sobie pójdzie do pracy, gdzie jest cisza i spokój?
              • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:54
                ale jaki zapracowany prosze cię, zwleka sie z wyra ok.9.00 dopiero z roboty czyli pewnie ok 10 jest w pracy, wraca o 18, gdzie tu zapracowanie?Biedaczek zasnąc nie może wieczorem dlatego rano niewyspany...ale czekaj zasnac nie moze bo pewnie spi za dlugo ranosmile autorka za to na nogach od 7i jak znam życie to zaiwania całodobowo.

                Czy Ty pracujesz?Nie da się porównać pracy etatowej z pracą w domu.Każda ma swoje plusy i minusy
                • ummamir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 18:18
                  Owszem pracuję, macierzyńskie to była orka na ugorze, mąż też pracuje, ma odpowiedzielna i dobrze płatną pracę, tez wraca ok.18, ale wstaje o 6 i ogarnia młodszego i zawozi do żłobka.Aha jak ostatnio siedział sam z dwójką w domu w czasie przerwy świątecznej to był wykończony wieczorem bardziej niż po pracy.
                  • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:44
                    Owszem pracuję, macierzyńskie to była orka na ugorze, mąż też pracuje, ma odpowiedzielna i dobrze płatną pracę, tez wraca ok.18, ale wstaje o 6 i ogarnia młodszego i zawozi do żłobka.Aha jak ostatnio siedział sam z dwójką w domu w czasie przerwy świątecznej to był wykończony wieczorem bardziej niż po pracy.


                    To cieszę się,że wypowiada się osoba,która coś o tym wie.Tylko,że to co opisujesz to normalka przy obojgu pracujących rodziców zawodowo.Autorka mam wrażenie nie rozumie,że praca zawodowa jednej osoby to większe ogarnianie pracy w domu.
        • zla.m Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:49
          Może w nocy odwalić prasowanie, dla całej rodziny, skoro i tak spać nie może, a leczyć tej przypadłości nie zamierza. Więc niech się ona na coś przyda.
      • ummamir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:09
        sorry ale wymówka że niektórzy z rana nie funckjonują to jakieś przedszkole jest.Pytanie czy pan mąż zacznie funkcjonowac rano jak autorka pojdzie jednak do pracy. Mó mąż tez nie funckjonował rano....przed dziećmi, ledwo do roboty zdążał.Teraz pieknie ogrania rano poranny jazgot i logistykę, bo ja z kolei ograniam jazgot popołudniowy. do wszystkiego można się przyzwyczaić.
        • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:21
          Są ludzie skowronki i sowy. I już. I to się nie zmienia przez całe życie, ja jestem sową i od dziecka miałam problemy ze wstawaniem rano, no ale przecież jakoś chodziłam do szkoły na 8 a czasami wcześniej. Zawsze było to z wielkim bólem i półprzytomna. Taka jestem, nienawidzę rano gadania, radia, rozmów, nikt najlepiej niech się do mnie nie odzywa. A mój mąż skowronek od rana by gadał i świergotał, chodził spać z kurami, bo wieczorami on jest nie do życia. Taki typ ludzki i nic nie poradzisz, trzeba to starać się uszanować i jakoś wzajemnie uzupełniać. Gdyby ten mąż domowejpani nie pracował, to nie ma przeproś, niech wstaje i ustawia młodzież, ale on pracuje, to moim zdaniem jeśli tak potrzebuje tego snu, to niech ma.
        • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:32
          ummamir napisała:

          > sorry ale wymówka że niektórzy z rana nie funckjonują to jakieś przedszkole jes
          > t.Pytanie czy pan mąż zacznie funkcjonowac rano jak autorka pojdzie jednak do p
          > racy. Mó mąż tez nie funckjonował rano....przed dziećmi, ledwo do roboty zdążał
          > .Teraz pieknie ogrania rano poranny jazgot i logistykę, bo ja z kolei ograniam
          > jazgot popołudniowy. do wszystkiego można się przyzwyczaić.


          Ale autorka lubi to ograbienie, sama napisała.
          Robi śniadanko mężowi , leci z corka 2 razy dłuzej autem bo dzieciątko trza zawiść choć 3 kroki szybciej nogami by było.
          Ona tylko potrzebuje tarczy jak dzieci nie słuchają a tak naprawde dzieci powinny słuchać ja lepiej niz ojca którego widza mniej
          On ogrania je wieczorem ona rano taki podział. On pracuje zawodowo ona domowo.

          Rozumiem ,ze moze byc zmęczona ,ze siadły jej nerwy, ale winić meza ,ze corka jęczy i duza panna focha ma ,bo do szkoły nie pojdzie to sorry to jest dopiero przedszkole.

          I mąż rozmwiał z synem zeby poszedł z siostra to nie mamusi złe i nie tak to robi i uniosła sie honorem i wybrała dłuższa drogę do szkoły autem zamiast „nogami” poleciec , bo szybciej bez korków i nerwów.

          Tak po namyśle to:
          Zanioslabym młodsze do sypialni do taty, powiedziala ze corka mnie potrzebuje ,i poszła z corka nóżkami i jeszcze se z nia pogadała po drodze , bo najwidoczniej chce troche matki dla siebie wykroić z czasu 2.5 letniego rodzenstwa.
          • kanga_roo Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:36
            3-mamuska, zgadzam się w 100%
          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:55
            Taka mądra jesteś, bo przy autystyku się musiałaś tak narobić, że teraz to każdy problem ze zdrowym dzieckiem wydaje ci się fanaberia. Nie lubię cię.
            • alicia033 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:03
              domowapani napisał(a):

              > Nie lubię cię.

              mam tsy latka, tsy i pół...
              Całe szczęście, że fto forum nie piaskownica, bo trzepnęłabyś 3mamuśkę wiaderkiem i sypnęła piaskiem w oczy, shellerka.

            • afro.ninja Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:41
              To było chamskie, a dziewczyna mądrze napisała, co powinnaś zrobić.
            • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:24
              domowapani napisał(a):

              > Taka mądra jesteś, bo przy autystyku się musiałaś tak narobić, że teraz to każd
              > y problem ze zdrowym dzieckiem wydaje ci się fanaberia. Nie lubię cię.

              Kocha lubić mnie nie musisz serio , mam 2 nastolatków które sie kłócili i kloca autystyk nie ma tu nic do rzeczy bo musze byc matka dla nich jak ty dla swoich.

              Ale moja mama zawsze mi powtarzała ojciec i matka musza umieć obsługiwać i niemowlaka i szkolniaka i nastolatka.
              Razem czy osobno na każdym etapie jest sie rodzicem.

              Obejrzyj kobiety mafii wątek o blondynce.
              Mam takie skojarzenia wobec ciebie.
      • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:01
        barbibarbi napisała:

        > A jego praca to nie realna pomoc?
        > W dupie się poprzewracało z dobrostanu, wstyd.
        > Ja go rozumiem, niektórzy z rana nie funkcjonują, tak jak ja, jestem nieprzytom
        > na z samego rana. Więc skoro on jednak zwleka się i jadzie do pracy, zarabia, s
        > pędza tam wiele godzin i jeszcze chce cię przytulić, to nie bredź babo niepracu
        > jąca jaka jesteś zarobiona bo to herezje jakieś są.

        Pogięło Cię totalnie. Kobieto! Praca zarobkowa jest dużo łatwiejsza i przyjemniejsza niż ogarnianie fochów dzieci. W pracy możesz mieć ewentualnie durnowatego szefa czy współpracowników, ale to są obcy ludzie, można ich olać. Z dziećmi nie ma tak łatwo.
        Dziecku nie powiesz: mam Cię dość, zmieniam tę rodzinę na inną. A kiepską pracę możesz zmienić.
        Praca domowa jest najupierdliwsza na świecie, bo efekty tej pracy znikają w tempie ekspresowym. Jest powtarzalna, nudna, monotonna. Nikt Cię za nią nie pochwali, nikt nie awansuje ani nie da premii. A trzeba ją wykonywać. Dzień po dniu i w weekendy.
        Wychowywanie dzieci to nie realizowanie projektu w przestronnym biurze przy latte, tylko cierpliwe wysłuchiwanie, tłumaczenie, ostrzeganie, wyciąganie konsekwencji, martwienie się, pilnowanie, a przy młodszakach obsługa non stop.
        Tak więc mąż autorki ma lajcik w porównaniu do niej. Owszem, daje wkład w rodzinę, jest zmęczony, nikt mu tego nie odbiera. Ale podział: ja jestem od pracy, a TY od domu i dzieci i jak chcesz to idź do pracy, ja zatrudnię pomoc do sprzątania i Cię przytulę jak będzie trzeba, to może sobie w pupę wsadzić.
        • jola-kotka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:12
          Ale czemu pomoc domowa to zly pomysl?
          • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:43
            Bo sprzątanie Jolu to nie ogarnianie całej logistyki domowo-dziecięcej. Czasem lepiej posprzątać niż rozdzielić dwoje kłócących się nastolatkówsmile
            Kiedyś, lata temu dostałam zadanie: wypisać wszystkie czynności jakie robię w domu i przy dzieciach. Zabrakło mi kartki A4, a nie dopisałam tam tego, co miałam bez przerwy w głowie: czyli planowania, organizowania w taki sposób, żeby czasu na wszystko starczyło.
            • jola-kotka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:51
              Pomoc domowa to nie tylko sprzatanie, pranie, prasowanie itd. To zakupy, obiady, pomoc we wszystkim o co poprosisz przy odpowiednim szacunku w obie strony.
        • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:12
          No nie wiem. Ja w życiu ogarniałam dziecko i pracowałam także. Nie każda praca jest odpoczynkiem, to raczej szczęściarze mają taki przywilej. Miewałam takie prace, że absorbowała mi głowę dzień i noc, ciągle coś, odpowiedzialność, tempo, strach że nie zdążysz i zawalisz, stres, stres, stres, terminy, niezrealizowane plany, masakra. Dom i dziecko przy tym to oaza odpoczynku i spokoju. Tylko że ja nigdy nikomu nie wyprasowałam koszuli, nigdy, żadnemu facetowi, nawet mi to do głowy nie przyszło. Śniadanie mężowi robię od wielkiego dzwonu a dziecko je co mu dam, a jak nie to samo sobie robi, albo nie je wcale. Jeśli córka ma fochy, to raczej przy mężu, bo ja jestem bardziej stanowcza i wymagająca, ona wie, że mną się nie da manipulować. No i mam łatwiej, dom i dziecko to oaza spokoju i odpoczynku.
          • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:38
            Widzę, że nie wiesz. Brakuje Ci wyobraźni po prostu. Jedno dziecko to nie trójka. A wystarczy, ze z jednym są problemy wychowawcze a z drugim zdrowotne, wtedy trzecie w normie nie jest żadną ulgą, bo roboty jest po pachy.
            • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:48
              Pewnie, że jedno to nie trójka. Ale brakiem wyobraźni jest też twierdzenie, że praca zarobkowa jest dużo łatwiejsza i przyjemniejsza niż ogarnianie fochów dzieci. Chyba w budżetówce, i to nie każdej. Weź sobie za przykład kasjerkę w markecie, ja bym wolała jednak zostać w domu, nawet z trójką dzieci. Weź tirowca, handlowca który robi kilkaset kilometrów dziennie, pracę w fabryce przy taśmie i milion różnych prac wymagających odpowiedzialności za innych, albo wyczerpujących fizycznie lub psychicznie. Nie każdego szefa da się olać, wredoty ludzi też nie olejesz tak łatwo. Wybacz, ale śmieszne jest to twoje twierdzenie, nie każda praca to praca za biurkiem 8 godzin w Urzędzie Pracy.
              • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:51
                Twierdzenie, że autorce się poprzewracało, bo ona ma lajcik, a mąż taki uchetany, napisane przez matkę jednego dziecka, którego ojciec najwidoczniej bierze aktywny a nie bierny udział w wychowaniu, też jest śmieszne. I to bardzo śmieszne.
                • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:40
                  Tam jest troje dzieci, ale 2 to szkolne dzieci. Dużą część dnia spędzają w szkole, no bez jaj, to nie są roczniaki czy 3 latki. Ja nigdy nie miałam z dzieckiem kłopotu, więcej pracy było jak była maleńka ale odkąd chodzi do szkoły, nie trzeba odprowadzać to jest luzik. LUZIK. Takie dziecko samo się ogarnia. A i ja byłam niepracującą panią domu jedynie może przez 2 lata, sama z małym dzieckiem w domu, mąż pracował, a ja się NUDZIŁAM, bo cóż to jest przygotować coś do jedzenia, zmienić pieluchy, pobawić się z dzieckiem, dać jeść, potem śpi, znowu jeść, posprzątać trochę, spacerek - luzik i sama przyjemność z takim maluchem. Demonizujecie to siedzenie z dziećmi, to nie są kamieniołomy. Ale jak słyszę i widzę dziecko sąsiadki jak ciągle się drze, na schodach się pręży i każe się wnosić na rękach, rzuca w rodziców kanapkami na spacerze, zwiewa z wózka, non stop drze ryja - to ja rozumiem, że to może być katorga. Pytanie tylko, taki to wybrakowany egzemplarz dziecka, czy brak umiejętności postępowania z dzieckiem? Ja obstawiam to drugie.
                  • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:48
                    No właśnie, "ja miałam spokojne dziecko i luzik, więc jak inni nie mają spokojnych dzieci i luziku to to jest ICH wina". Brak mi słów dla tak ograniczonego myślenia.
                    • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:16
                      pade napisała:

                      > No właśnie, "ja miałam spokojne dziecko i luzik, więc jak inni nie mają spokojn
                      > ych dzieci i luziku to to jest ICH wina". Brak mi słów dla tak ograniczonego my
                      > ślenia.
                      >


                      Wiesz ja mam 2 ciężkich dzieci.
                      Młoda darła ryjka do 6 miesiąca , spałam na siedząco, gdy zaszłam w 3 nieplanowana ciąże której nie potrafiłam usunąć to przepłakałam ja cała, bo matko jak ja dam rade jak sie takie drugie urodzi.
                      Urodził sie anioł do 18 miesiąca życia nie wiedziałam ze mam dziecko, potem zaczęły sie problemy ze spaniem , krzyki nocne. Potem autyzm i gonitwa po lekarzach 17 miesiecy proces diagnozy.
                      I nie powiem ze to jest tak samo wyczerpująca praca jak niektóre zwody.
                      Zawsze miałam czas na wszystko fryzjera kosmetyczkę na kawe z koleżanką, dom i zajęcia z dziećmi.
                      Z własnym dzieckiem to przyjemność uczyć go ,zabawy życia. Domowe obowiązki jakos mailam zorganizowane i zminimalizowane do minimum.
                      Na przestrzeni 20 lat zmieniało sie i bywało rożnie.
                      Tyle ze ja nie jestem idealna panią domu, mam czysto, ale nie jak z obrazka i od ludzi dzieci i meza nie oczekuje bycia idealnym bo sama nie jestem, staram się postępować zgodnie z intuicja , zgodnie z potrzebami zmieniającymi sie dzieci meza i oczekuje tego samego.
                      Ale nie robię z siebie męczennicy , księżniczki ze ktoś musi mnie rotować.
                      I mam w sobie zdrowy egoizm.
                  • zla.m Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:08
                    Wiesz co, naprawdę jedno dziecko, a więcej niż jedno to JEST przepaść. Ja mam dwoje, w pracy i nerwowo, i różnie z szefem, ale naprawdę przy dzieciach to jest lajcik. Bo razem: kłócą się, musisz wciąż rozdzielać (albo słuchać kłótni) albo wspólnie wymyślają dużo bardziej "kreatywne" zabawy niż w pojedynkę albo walczą o twoją uwagę (jedno płacze, to drugie zacznie cię szarpać, bo koniecznie musi coś pokazać). Piszę całkiem serio: dwoje to nie jest tyle samo, co 2 x jedno, to jest więcej. Trójki nie znam i nie poznam, boję się wink
                    • chatgris01 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:13
                      Zawsze uwazalam, ze dwoje to nie jak dwa pojedyncze, tylko dwa do kwadratu.
                      Co do trojki, to w mojej rodzinie mielismy 3 chlopcow, znanych jako "szatanska trojeczka" wink
                      Acha, pojedynczo byli grzeczni.
            • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:59
              To Ty masz słabą wyobraźnię.Ktoś z jednym nie da rady a drugi wychowa 5.
        • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:10
          Otoz to! Mysle ze niewiele prac moze sie rownac z domowa-dzieciowa upierdliwoscia i monotonia. I o ile faktycznie, rodzic domowy powinien ogarnac zakupy, obiad czy podstawowe sprzatanie to nieoczekiwanie niczego poza przyjemnosciami od drugiego “bo pracuje” to jakas pomylka.
          • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:15
            Mąż jej proponuje, żeby się z tego wyrwała i poszła do pracy.
            • iskierka3 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:23
              I tu sie z nim zgadzam.
            • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:01
              Widocznie nie jest tak źle skoro propozycję odrzuciłasmile
        • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:13
          prawda, w życiu bym nie zamieniła mojej pracy zawodowej na wychowywanie trojki dzieci, nawet jakbym dostała podwyżkę 50% smile
          • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:21
            claudel6 napisała:

            > prawda, w życiu bym nie zamieniła mojej pracy zawodowej na wychowywanie trojki
            > dzieci, nawet jakbym dostała podwyżkę 50% smile


            Wszystko zależy jakie sa to dzieci 3 maluchów to bardzo ciezka praca.
            Ale tu jest 2 dosc dużych dzieci, które wymagają uwagi ,ale bez przesady z tym zajmowaniem się.
        • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:28
          Nikt Cię za nią nie pochwali, nikt nie awansuje ani nie da premii.

          Premia to chyba bardzo druga torebka w przypadku autorki.
          Ona nie chce isc do pracy, ona lubi ta domowa prace, nie lubi jak sie dzieci kloca ,tylko ze nastolatki sie kloca to normalka.
          A ona sama dokłada sobie pracy ,ciepłe śniadania, odwożenie 3 kroki dziecka do szkoły ,gdzie zajmuje to duzo wiecej czasu, pozwolenie zeby corka wymyślała nie to wejście tamte ,co powoduje władowanie sie poranne korki.
    • rulsanka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:53
      On po prostu twojej pracy nie uważa za pracę. Najlepiej byłoby wyjechać i zostawić go z całym tym towarzystwem i niech sobie radzi.
      Moim zdaniem to strzał w stopę kiedy całe życie domowe opiera się wyłącznie na jednej osobie. Bo wtedy nie ma szans, żeby druga to doceniła. Kibelki same się myją, koszule same prasują, obiad sam się gotuje - tak to wygląda z perspektywy męża.
      Osobiście uważam, że praca zarobkowa - w zasadzie każda, może poza układaniem asfaltu, jest mniej wysiłkowa niż całodobowa opieka nad domem i dziećmi. A małżonek się miga, bo mu tak wygodnie i wie, że tak czy inaczej będzie zrobione.
      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:56
        Przerabialismy to na terapii i zapewniał że rozumie i docenia. Docenia. Ale ja nie potrzebuje pozytywnego feedbacku, tylko realnego wsparcia w takiej jak dziś sytuacji.
        • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:03
          domowapani napisał(a):

          > Przerabialismy to na terapii i zapewniał że rozumie i docenia. Docenia. Ale ja
          > nie potrzebuje pozytywnego feedbacku, tylko realnego wsparcia w takiej jak dziś
          > sytuacji.


          Realne wsparcie to wychowaj najpierw dzieci tak aby ciebie słuchały.
          Musiałam, ze piszesz o 6-7 letnim maluchu, ze boi sie isc ale o 9-latce ze do szkoły nie pojdzie komedia.
          • aamarzena Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:47
            Wychowują dzieci oboje. Co to znaczy, że ona ma wychować? Jeśli dzieci widzą, że matka prosi i gada a ojciec ma w dudzie, to prędzej czy później też będą tak reagować.
            • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:45
              Dokładnie. Dzieci muszą widzieć, że OBOJE rodzice wymagają i wyciągają konsekwencje, a nie tylko jeden rodzic.
            • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:04
              Te dzieci widzą,że tata przed południem pracuje ale potem jest dla nich.To matka zachowuje się jak czwarte dziecko.
        • rulsanka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:25
          Słowa nic nie kosztują. Liczą się czyny. Doceniałby, gdyby pomógł. On uważa, że jego praca jest ważniejsza. On może mędzić po nocach, chodzić spać późno i potem odsypiać? Niech się kładzie wcześniej.
          • kouda Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:54
            rulsanka napisała:

            > Słowa nic nie kosztują. Liczą się czyny. Doceniałby, gdyby pomógł. On uważa, że
            > jego praca jest ważniejsza. On może mędzić po nocach, chodzić spać późno i pot
            > em odsypiać? Niech się kładzie wcześniej.
            >
            skoro facet dzwiga na sobie ciezar utrzymania calej rodziny i stac go na niepracujaca zone, to moze chociaz moglby pospac do tej 8,30
            to naprawde taka fanaberia?
            i taki kamieniolom dzieci do szkoly wyprawic?
            • rulsanka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:00
              Przecież jasne, że mając 3 dzieci do opieki, kobieta tylko leży i pachnie. uncertain
              • kouda Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:17
                do jakiej opieki - dwojka to szkolne dzieci
                • rulsanka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:26
                  Szkolnym trzeba ugotować, uprać i pomóc w lekcjach. A najmłodsze jeszcze nie chodzi do przedszkola i trzeba mu poświęcać wiele uwagi.
                  • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:34
                    rulsanka napisała:

                    > Szkolnym trzeba ugotować, uprać i pomóc w lekcjach. A najmłodsze jeszcze nie ch
                    > odzi do przedszkola i trzeba mu poświęcać wiele uwagi.
                    >

                    Pierze i tak czy przy 2-3 dzieci , ugotować to przy 2-3 tez nizbyt różnica 3 ziemniaki wiecej i kotlet.
                    Lekcje odrabia tato z dziećmi.
                    Bez przesady z tymi gotowaniem i praniem robię to od 20 lat i nie jest to praca 8 godzin.
                    Duzo gorzej znosze sprzątnie ,zwłaszcza jeśli to duży dom. I tu wolabym miec kogoś albo wymagać od rodziny.
                    Choć kiedys lepiej sobie z tym radziłam. Wiec teraz podzieliłam miedzy domowników, moze idealnie nie jest ale mam z głowy.
                • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:50
                  Kouda, a powiedzenie "małe dzieci, mały kłopot" znasz?
                  Bo jest w nim niestety dużo racji.
                  Ja to bym się czasem chciała cofnąć w czasiesmile
                  • kouda Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:54
                    ale jak male - ja mam duza rozpietosc od 3 do 15 smile
                    • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:57
                      Dziewczyny nie maszsmile
                      • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:27
                        Tak sobie pomyślałam, że samo "dziewczyny nie masz" pozostawione bez komentarza zabrzmiało źle. Więc dopisuję, że chodziło mi o to, że w pewnym wieku różnica płci pomiędzy rodzeństwem jest dodatkowym zapalnikiem.
              • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:06
                To co powiesz rodzicom trójki dzieci,którzy oboje pracują a potem razem leżą i pachnąsmile
            • ummamir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:02
              owszem wyprawianie jazgotliwych dzieci do szkolły to kamieniołom. Po drugie niepracująca żona to nie jest jakaś rzecz na która cie stać lub nie. Jedno z dzieci jest małe i nie chodzi jeszcze do przedszkola,więc matka sie nim opiekuje. Przypuszczam że pozostanie w domu pani w domu to był nie była fanaberia pani tylko układ który w danej sytuacji obojgu najbardziej pasował (a juz panu to na pewno, bo nie musiał sie angażować w organizowanie opieki). Po trzecie pan łaski nie robi że zarabia na rodzinę.
              • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:09
                Tak słowo wtedy.Teraz skoro nie pasuje może iść do pracy.Woli narzekaćniż wziąć sprawy w swoje ręce.Nikt nie twierdzi,że niepracująca żona to rzecz.Tylko niech ta żona zastanowi się dlaczego nie pracuje.Bo może to ona nie docenia pracy męża a nie odwrotnie.
        • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:22
          no dobra, z pierwszego postu wynikało, że jesteś przemęczona, bo cały dom i dzieci na głowie, teraz wychodzi na to, że chodzi wyłącznie o wychowywanie dzieci, a najcięższe sa poranki, bo wtedy trzeba sie spieszyc i każdy kłótnia dezorganizuje logistykę.
          zróbcie płodozmain - trzy razy w tygodniu Ty wyprawiasz dzieci do szkoły, dwa razy on. wtedy druga strona śpi, a pierwsza jej nie budzi i radzi sobie sama. może dzieci sie trochę zdyscyplinują rano ogólnie, jak Twój maż sie w to włączy i w Twoje dni też będzie latwiej je ogarnąć.
          poza tym jestem za tym, co pisały inne forumki - córka Cie szanatżuje i wymyśla problemy z pójściem do szkoły? niech nie idzie. tylko musi ponieść konsekwencje swojej nieobecnosci (nieobecność nieusprawiedliwiona). do tego jakaś adekwatna kara (np. brak kieszonkowego przez miesiąc). musisz ją lojalnie i spokojnie o tym uprzedzić i dać wybór. a potem zastosować konsekwencje, jak bedzie trzeba. dzieci nie sa takie głupie, zobaczysz jak sie szybko ogarnie.
      • alicia033 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:06
        rulsanka napisała:

        > On po prostu twojej pracy nie uważa za pracę. Najlepiej byłoby wyjechać i zosta
        > wić go z całym tym towarzystwem i niech sobie radzi.

        gdybyś czytała uważnie, to doczytałabyś, że mąż shellerki nie ma problemu z ogarnięciem dzieci bez niej.
        To ona jest, niestety, nieudolna, nie on.

        • rulsanka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:33
          Z ogarnięciem od czasu do czasu. Codzienność to inna sprawa. Szczególnie, gdy cała codzienność spada na jedną głowę.
          A ty ile masz dzieci i z iloma wykazujesz się "udolnością"? Bo dosrywanie matce trójki dzieci jest moim zdaniem bardzo nie fer.
          • alicia033 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:56
            he, he, he, akurat dzieci mam więcej, niż shellerka.
            I nie kłam, że cała codzienność spada na głowę shellerki, bo ona sama co innego pisze.

            • rosapulchra-0 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:47
              I dzięki temu czujesz się upoważniona do złośliwości?
        • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:37
          alicia033 napisała:

          > rulsanka napisała:
          >
          > > On po prostu twojej pracy nie uważa za pracę. Najlepiej byłoby wyjechać i
          > zosta
          > > wić go z całym tym towarzystwem i niech sobie radzi.
          >
          > gdybyś czytała uważnie, to doczytałabyś, że mąż shellerki nie ma problemu z oga
          > rnięciem dzieci bez niej.
          > To ona jest, niestety, nieudolna, nie on.
          >
          >

          Dokładnie i niech ona idzie w te 2 dni do pracy zarobkowej skoro maja sie podzielić.
          Ona 3 dni w domu on 2.
          • rulsanka Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:45
            Dokładnie i niech ona idzie w te 2 dni do pracy zarobkowej skoro maja sie podzielić.
            Ona 3 dni w domu on 2.

            Przecież tak się nie da, bo takie prace to tylko dla freelancerów. Mogą pracować oboje (i pewnie wkrótce tak będzie), ale zapewne i tak domowapani będzie wykonywać wszystkie domowe obowiązki.
            • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:21
              No jesli bedzie dalej te obowiazki wykonywać, to tak bedzie dalej. Maz sypia rano do...8.45...to chyba jakiś ŻART, a zona zapitala sama ze wszystkim na glowie rano. Z męża strony takie zachowanie to BEZCZELNOSC.
              • butch_cassidy Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:06
                No ja np. lubię dać mężowi maksymalnie pospać rano, bo on zaraz wsiada w samochód, w którym spędzi godzinę, aby dojechać do pracy i wróci koło 18. Chcę by był maksymalnie wypoczęty na ile się da. I nawet jak rano ogarniam bajzel łącznie ze śniadaniami dla wszystkich, to jak towarzystwo zamyka za sobą drzwi, to zalegam z kawą na kanapie i mogę sobie spokojnie "dochodzić do siebie" ile mi się podoba. Rozumiem, że mąż jest "bezczelny", a ja "służącą" i pewnie też mam sprany mózg. Wiesz co można zrobić z taka opinią? Niewiele. Są różne modele życia rodzinnego. I są wypadkową wielu spraw - owszem wzorców z domu, ale też okoliczności oraz podjętych decyzji.
                • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 19:01
                  Butch, pytasz mnie o zdanie odnośnie własnej sytuacji? To ci szczerze odpisze, na podstawie informacji z twoich różnych wątków, które kojarzę. Rozumiem, ze mąż zapewnia tobie i córce wygodne życie z uwagi na finanse, dzieki temu sama możesz zminimalizować swoja prace, BO TAK LUBISZ I RAK CI PAUJE i skupic sie na dziecku, domu i potrzebach meza i innych osob z rodziny. Nie lubisz sie przemęczać w pracy zawodowej WLASNEJ, wiec dokonalas określonego wyboru, bo tak wolisz, maz zarabia na wasze konkretne potrzeby. Wiec w konsekwencji zaciskasz zeby, nawet, gdy zachowania meza ci nie pasują, bo dokonalas określonego wyboru. No w koncu ktos was musi utrzymać. Ty w tym czasie wolisz zająć sie czym innym niz praca zawodowa w zakresie etatu, co przy 1 dziecku, jest spokojnie do zrobienia. Czyli podsumowujac: robisz to co lubisz i co ci pasuje w zyciu, a mąż jest od zarabiania, a ty od wydawania😊 Dbasz o męża, bo m.in. opocz normalnych przesłanek dbania, chcesz, aby ta sytuacja trwala wiecznie😃 A wracając do autorki wątku, to spanie jej meza do 8.45 to zdecydowana przesada, gdy potrzebna jest jego pomoc. Gdyby wstal choćby o 7.45 czy 8 i pomógł zonie, wówczas rodzina inaczej by funkcjonowała. Przyjmując ze mąż pracuje od 9 do 17 a potem wraca do domu, to oznaka, ze sie raczej nie zaharowywuje. Moze miec stresujaca prace, ale takie prace ma spora czesc ludzi i jakos funkcjonuja w zyciu rodzinnym, również rano. Uważam, ze autorka zbyt wiele wziela na siebie w tym związku i teraz ponosi tego konsekwencje.
                • zuzi.1 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 19:42
                  "No ja np. lubię dać mężowi maksymalnie pospać rano, bo on zaraz wsiada w samochód, w którym spędzi godzinę, aby dojechać do pracy i wróci koło 18. Chcę by był maksymalnie wypoczęty na ile się da. I nawet jak rano ogarniam bajzel łącznie ze śniadaniami dla wszystkich, to jak towarzystwo zamyka za sobą drzwi, to zalegam z kawą na kanapie i mogę sobie spokojnie "dochodzić do siebie" ile mi się podoba. Rozumiem, że mąż jest "bezczelny", a ja "służącą" i pewnie też mam sprany mózg." Rozumiem, ze przy jednym dziecku nie masz problemów z poradzeniem sobie samej z porannymi obowiązkami, wiec twoja i autorki wątku sytuacja jest nieporownywalna, bo to jakby porównywac malucha z mercedesem... W tej sytuacji twoj maz moze spać maksymalnie i wstawać na 15 min przed wyjściem z domu. Nie widzę podstaw do nazywania go w tej sytuacji bezczelnym. Ma takie możliwości, nie szkodzi to rodzinie, wiec korzysta i dobrze. To czy ty jesteś sluzaca to tego nie wiem. A biorąc pod uwagę twoja konsekwencje z jaka dokonalas wyboru określonego sposobu zycia, to jesli nawet jesteś sluzaca, to wyłącznie na własne zyczenie😊 czasem możesz nawet w ten sposób uzasadniać dokonany wybor sposobu zycia, bo przeciez nie można pracowac 8h, gdy trzeba sie zająć tesciowa np. i jej sprawami. Rozumiem, ze ktos woli siedzieć w domu i miec dla siebie i rodziny czas, a pracy zawodowej chce poświęcać jedynie znikomy ulamek swojego dnia. Jego prawo, jego wybor, jego konsekwencje określonych wyborów. Nie oceniam.
    • ga-ti Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:54
      O, moje poranki i dni przez ostatnie 3 lata opisałaś smile Zanim najmłodsze poszło do przedszkola, a ja do pacy, miałam bardzo podobnie. Tyle tylko, że ja rano to zwlekałam się w piżamie i półprzytomna, ogarniałam śniadanie w domu i do szkoły, czesałam córkę, machałam na pożegnanie i szłam spać wink Dosypiałam z najmłodszym dzieckiem nie spiesząc się już, później leniwe śniadanko, kawka, zakupy, spacerek, obiad, lekcje ze starszymi, spacerek... poza szybkimi porankami wszystko było powolutku, bez stresu, bez nerwów. I tego mi brakuje.
      Co prawda mąż albo od 6 był w pracy, albo dosypiał sobie, bo szedł na drugą zmianę, więc wtedy też miał luz poranny. Mógł wstać i dzieci rano ogarniać, ale on zarabiał, więc ja wyprawiałam dzieci do szkoły (a one i tak rano musiały o coś matkę zapytać, więc pospać bym nie mogła), taki mieliśmy układ i było ok.

      Ustaw sobie inaczej poranki, przygotuj, ustal z dziećmi co się da wieczorem, rano jak najspokojniej. Jeśli Twoja córka jest porannym śpiochem, to jej się nie dziwię, że rozdrażniona. A może jest z tych bardzo obowiązkowych dzieci, denerwuje się tym, co ją w szkole danego dnia czeka, a nerwy odreagowuje na najbliższych. Popracuj nad jej spokojem a wszystkim będzie lepiej.
      • ummamir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:13
        w ogóle uważam że to mężowi się w dupie z komfortu poprzewracało a nie autorce, aha i obowiązki ojca to nie tylko popołudniowa zabawa z dziećmi.
        • ga-ti Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:26
          A co ten mąż ma jeszcze robić jako ojciec? Po południu, jak już do domu wróci to odrabia z dziećmi lekcje, bawi się z nimi, rozmawia, pewnie do spania zagoni. To już duże dzieci, kąpać ich nie musi, tym bardziej zmieniać pieluch (choć najmłodszemu może i zmienia, tego Autorka nie pisała). Zakładam, że weekendy też razem spędzają.
          Normalny facet, który wieczorami dłużej siedzi, późno zasypia, a rano śpi ile może i na ostatnią chwilę z domu wybiega, rozumiem całym sercem, mam tak samo.
          • ummamir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:54
            Robić to, o co autorka watku poprosi, bo jej zdaniem zaangazowanie męża w funkcjonowanie domu jest za małe. Jeszcze nie tak dawno był wątek na forum o pani ,która nie chciała gotować po 12 godzinach pracy zawodowej, i tam radzono jej żeby po powrocie z pracy brała się do garów, jednoczesnie zabawiająć trójkę dzieci i odrabiając z nimi lekcję.
            • joanna_poz Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:00
              dokładniesmile
              nawet dawano jej dobre rady, że przeciez można gotowac w nocy, jak dzieciaki juz spiąsmile
            • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:12
              Pisałaś ,że niepracująca żona to nie rzecz.Wychodzi,że to domowy despota.
    • ummamir Re: Jest mi źle. 07.03.18, 10:57
      zacznij od nieprasowania tych koszul i nieszykowania mu śniadaniasmile Pisze to z perspektywy tej osoby, któa rano dłuzej śpi od męża, a on ogarnia poranny jazgot i po czym zabiera młodsze pod pache i jedzie do żłobka. do głowy by mi nie przyszło prosić go jeszcze o wyprasowanie mi ciucha do pracy i naszykowanie papu, nawet jakby nie szedł do pracysmile
      • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 14:29
        u mnie jest podobnie, dziecko rano ogarnia mąz, bo on pracuje z domu. w tym celu musi wstać o 7 rano, a jest sową (potem odsypia). ja ogarniam wyłącznie siebie, mnie dla domu rano nie ma. mam czas do wyjścia z domu wyliczony co do minuty (szczególnie, że idę na konkretny autobus). drugie śniadanie dla dziecka przygotowuję dzien wcześniej. nikt z nas nie je śniadania tak rano, wiec nic nie trzeba przygowywać - ja jem śniadanie w pracy, córka je rano jogurt.
    • jatojagodnik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:15
      Skróć te poranki do minimum. Dlaczego w czasie największego porannego młynu zaczynasz gotować obiad? Dlaczego tej koszuli (jeżeli już to musisz być Ty) nie przygotujesz poprzedniego dnia jak dzieciaki są zajęte z ojcem? nawet kanapki do szkoły mozna przygotować dzień wcześniej i przetrzymać do rana w lodówce. Ty się wyśpisz pół godziny dłużej, dzieciakom też daj rano 15-20 minut więcej snu - zauważysz różnicę, będą w lepszych humorach i spokojniejsze.
      jeżeli do szkoły jest tak blisko, że z buta jest dwa razy szybciej niż samochodem - to po co odwozisz córkę zamiast przespacerować się razem z nią? Jest jeszcze mała, więc ma prawo mieć różne lęki i fochy, a 5 minut spaceru jest zdecydowanie mniej frustrujące niż 10 minut stania w korku.
      Wg mnie problemy i nerwową sytuacje stwarzasz Ty sama, a dzieciaki temu ulegają. Zmień troche ten poranny scenariusz, wyrzuć z niego kilka obowiązków i zobaczysz, że atmosfera sie oczyści.
      • conena Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:19
        dokładnie!
      • jatojagodnik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:27
        Aaa, i oczywiście nie twierdzę, że ojciec nie powinien się włączyć w poranne obowiązki. Ale obowiązki nie polegają na pojawieniu się we własnej osobie w aureoli autorytetu i ustawieniu towarzystwa do pionu. Dzieciaki powinny tak samo reagować na słowa i polecenia matki i ojca, nie może być tak, że Ciebie olewają i robią co chcą dopóki nie pojawi się przywołany przez Ciebie ojciec.
        • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:36
          jatojagodnik napisała:

          > Aaa, i oczywiście nie twierdzę, że ojciec nie powinien się włączyć w poranne ob
          > owiązki. Ale obowiązki nie polegają na pojawieniu się we własnej osobie w aureo
          > li autorytetu i ustawieniu towarzystwa do pionu. Dzieciaki powinny tak samo rea
          > gować na słowa i polecenia matki i ojca, nie może być tak, że Ciebie olewają i
          > robią co chcą dopóki nie pojawi się przywołany przez Ciebie ojciec.


          👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻
        • alicia033 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:10
          jatojagodnik napisała:

          > Dzieciaki powinny tak samo reagować na słowa i polecenia matki i ojca, nie może być tak, że Ciebie olewają i robią co chcą dopóki nie pojawi się przywołany przez Ciebie ojciec.

          zgadzam się.
          Ale autorytet u dzieci musi wypracować sobie sama shellerka, mąż za nią tego nie zrobi.
    • conena Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:15
      a dlaczego nie poszłyście pieszo razem, skoro to tylko 3 minuty, tylko pchałaś się samochodem w korki?
      • joanna_poz Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:17
        no to już jest umartwianie się Domowej na własne zyczenie - jesli ma się szkołę 3 kroki od domu, a pcha się w mega korek okręzną droga..
        (Domowa, no prosze Cię....smile)
        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:27
          Bo liczyłam że mi wylezie z auta te 3 kroki od domu, pod starym skrzydłem. I wtedy nawrotka i nie byłoby mnie 3 minuty, nie 25.
          Obiad i śniadania. Nie zjedzą z lodówki. Muszą mieć świeże. Na śniadania w domu robię zwykle coś na ciepło. Obiad wymienilam jednym ciągiem. Najczęściej wstawiam około 11. Dzisiaj poprostu chciałam wcześniej upiec mięso, bo miałam wenę.
          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:28
            Plus nerwy i brak racjonalnego myślenia.
            • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:04
              Na takie okoliczności pozostaje huknięcie. Jeśli używa się go sporadycznie, działa. Wysiadaj, natychmiast!
          • dziennik-niecodziennik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:38
            Sniadania to niech sobie sami juz robia, duze sa.
          • barbibarbi Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:41
            domowapani napisał(a):


            > Obiad i śniadania. Nie zjedzą z lodówki. Muszą mieć świeże. Na śniadania w domu
            > robię zwykle coś na ciepło.

            No litości, rozpieszczone towarzystwo, kręcą tobą jak chcą a ty lecisz na każde żądanie, mamo to, mamo tamto. Nie masz autorytetu u dzieci i dlatego potrzebujesz interwencji męża z rana. Dzieci ustaw do pionu, nie będzie darcia i zachcianek z rana, to i interwencja będzie zbędna. Ale tak szczerze, to wątpię, jesteś typ matka-polka, wszystko pod nosek, śniadanko na ciepło, dzieciątko ma co żąda, pyłek spod nóżek dzieci uprzątnięty. To się nie dziw, że się drą z rana.
            • damajah Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:44
              100% racji!
            • aankaa Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:57
              to nie matka-polka ale służąca dzieci
              tak to wygląda
              • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:40
                codziennie ciepłe śniadanko o 7 rano dla dzieci. dlameza też oczywiście, bo nie może być dyskryminowany, jak służyć, to wszystkim.
                myślę, że kogoś tu posralo. moje 7-letnie dziecko dostaje rano jogurt, bo nikt nie upadł jeszcze na głowę, żeby pichcić śniadanka przed szkołą. na ciepłe śniadanie, a raczej II śniadanie może liczyć w weekend (o 12, bo o tej wstaję).
                • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:44
                  Ale ja sama wolę na ciepło. Zwłaszcza zimą i robiłam sobie takie śniadania - oraz reszcie ekipy zawsze.
                  W weekendy się obsługują sami. Ostatnio nawet córka śniadanie do łóżka przyniosła mężowi, a mi kazała iść się położyć. Pisałam o tym.
                  Jogurt to nie jest dla mnie śniadanie sad
                  • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:08
                    dobrze, śniadanie nie jest problemem. problemem jest to, że nikt tego nie docenia. może trzeba dzieci włączyć w robienie tych śniadań, zeby wiedziały, że samo sie nie robi i że to te jest praca? też na zmaine - raz jedno pomaga, raz drugie. albo tak jak ktoś poradził, podajesz śniadanie na stół, bierzesz małe dziecko pod pachę i wychodzisz na spacer. wracasz o 8:30, gdy nikogo juz nie ma.
                    • 3-mamuska Re: Jest mi źle. 07.03.18, 21:48
                      claudel6 napisała:

                      > dobrze, śniadanie nie jest problemem. problemem jest to, że nikt tego nie docen
                      > ia. może trzeba dzieci włączyć w robienie tych śniadań, zeby wiedziały, że samo
                      > sie nie robi i że to te jest praca? też na zmaine - raz jedno pomaga, raz drug
                      > ie. albo tak jak ktoś poradził, podajesz śniadanie na stół, bierzesz małe dziec
                      > ko pod pachę i wychodzisz na spacer. wracasz o 8:30, gdy nikogo juz nie ma.


                      ALE DZIECI ZAPEWNE DOCENIAJĄ.
                      To nastolatki i maja swoje konflikty. One sie po prostu sprzeczają miedzy soba czy to sniadanie ciepłe jest czy nie. To samo mogły by byc gdyby robiły sobie same.
                      Corka moze wymagać podwozki do chce troche czasu miec mame tylko dla siebie.

                      Po co syn wstał jak idzie pozniej ? Obudzić córkę zjedz z nia sniadanie i idz spacerkiem do szkoły.
                      Starszy niech wstanie sam i sam cos sobie zrobi albo z ojcem.

                      Wszyscy skupili sie na obowiązkach i ich podziale tyle ze tu chodzi problem to co innego.
                      Problem to to ze nastolatki zachowują sie jak nastolatki i burzy to obraz cukierkowej reklamowej rodzinki.

                      Wystarczy troche zweryfikować swoje oczekiwania i wyobrażenia o idealnej rodzinie.
                      • alin9 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 22:03
                        w punkt kolejny razsmile
                    • astramastra Re: Jest mi źle. 08.03.18, 09:17
                      skąd wiesz, że nie docenia? to że się kłocą to nie ma nic wsólnego ze śniadaniem.Jeszcze nie widziałam rodzeństwa, które się nie kłóci.
                • astramastra Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:29
                  ty słyszysz co ty mówisz? posrało bo dba o dzieci by zjadły coś ciepłego przed szkołą?To mnie tez posrało bo przed szkołą robię córce i mężowi albo day up albo omlet czy cos podobnego. Mało tego albo rano albo wieczorem gotuję dla niej zupę by miała jak wróci ze szkoły.To problem o kogoś zadbać?
                  • claudel6 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:22
                    och nie, skąd, jeśli to nie powoduje u Ciebie rozstroju nerwowego. codzienne ciepłe śniadanie nie jest konieczne i nie jest jedyną formą dbania o rodzinę. gdyby ktos ode mnie oczekiwał wstawania wcześnie rano, zebym wszystkim codziennie robiła ciepłe śniadanie... to bym wzięła rozwód z cała rodziną. bo u mnie wywołałoby to fizyczny kryzys, jestem sową.
                    • astramastra Re: Jest mi źle. 08.03.18, 09:15
                      Dla mnie wstawanie to ból, ale w tygodniu i tak wstaję do pracy i wiem, że trzeba tyłek ruszyć czy mi się chce czy nie chce.
          • jatojagodnik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:50
            No to domowe śniadanie rób na ciepło. Ale kanapki do szkoły wyciągasz z lodówki i nikt się nie zorientuje, że były zrobione 10 godzin wcześniej.
            Skoro zazwyczaj dzieciaki jednak chodzą do szkoły same - to po co rano przebierasz siebie i malucha w ciuchy? Nie możesz załatwić tych porannych obowiązków w piżamie / szlafroku.
            Gdy czytam ta Twoja poranna listę obowiązków, to mnie od samego czytania szlag trafia. Naprawdę, jeżeli chcesz ten czas spędzić w przyjaznej atmosferze, to wykreśl połowę porannych czynności a wszyscy odetchną. Ustal z dzieciakami priorytety, postaw w widocznych/strategicznych miejscach zegarki (ja mam w łazience nad umywalką), zredukuj ilość czynności do wykonania do minimum i wstawajcie jak najpóźniej, to z automatu nie będzie czasu na marudzenie. smile
          • agata_abbott Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:52
            Jak zgłodnieją to zjedzą z lodówki...
    • dziennik-niecodziennik Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:24
      Jego moge kopnac co najwyzej. Ciebie przytulic.
    • turzyca Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:25
      Dobra, macie terapię, Ty masz rację, fakty są jakie są. Ale i tak jest jak jest. Twoje emocje zrozumiałe. A gdyby jednak załatwić sprawę inaczej i wziąć go na babskie sztuczki? Ja też ich nie lubię, ale skoro argumenty nie działają to może jednak emocje? Czyli wieczorami zaganiać do łóżka, wabiąc tyłkiem, a jak już obudzi się wcześniej i wylezie z sypialni, to zastosować wzmocnienie pozytywne czyli "misiu, jaki Ty jesteś super"? Pochwalenie męża jest mniej męczące niż uspokajanie dzieci. Nawyk wyrabia się miesiąc, może warto zagryźć zęby i wziąć go pod włos?
      • hosta_73 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:19
        turzyca napisała:

        "Czyli wieczorami zaganiać do łóżka, wabiąc tyłkiem"
        " Nawyk wyrabia się miesiąc, może warto zagryźć zęby "
        😁😁 rechocze ze śmiechu! Przeczytałabym to chłopu ale boje sie, ze powiąże fakty 😁
    • kanga_roo Re: Jest mi źle. 07.03.18, 11:25
      po przeczytaniu całego wątku: jeśli córka na ogół jest ogarnięta, i chodzi sama, a tym razem ma obawy, sama bym zaprowadziła lub zawiozła. dla dzieci jest ważne, że rozumiesz ich obawy, nie bagatelizujesz, nie wyśmiewasz. piszesz, że syn szedł na późniejszą godzinę, rozumiem, że mu się nie chciało lecieć wcześniej albo wręcz dwa razy. wiem, że masz jeszcze malucha: tego bym zabrała z sobą, jeśli by nie spał, lub zostawiła starszemu synowi pod opieką do Twojego powrotu, jeśli maluch by jeszcze spał. i jeszcze może warto przestać się denerwować: najgorsze, co się może stać, to spóźnienie dziecka na lekcje lub nieobecność. czy tu powód, żeby od rana robić całej rodzinie armageddon?
    • bei Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:03
      Może pomyśl tak, ze skoro nie pracujesz poza domem, to to, co robisz teraz jest Twoim wkładem w ten dom.
      Zaczynasz pracę wcześnie, ale masz nikt nad Tobą nie stoi, pierwsza godzina jest hardcorowa, a potem już masz wolnostrzelectwo . Możesz spędzać fajnie czas z najmłodszym- w tym czasie pralka, zmywarka , roomba robi swoje, możesz nastawić zupę, masz czas na spacer, na ogarnięcie domu, na pomoc przy odrabianiu lekcji. To ciężka praca, ale na swoim. Rano więcej chityny na siebie. Zaraz wiosna, słońce poprawi Ci humor. No przecież jutro będzie lepiej. To prasowanie tez wlicz w Twój wklad
      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:10
        Ajnoł. Dzięki wam wszystkim, że sobie ulać mogłam i za kilka podpowiedzi. Znikam.
        W sensie nie na zawsze smile
    • zosia_1 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:09
      Bardzo mi przykro, dla mnie jesteś b. dzielna, podziwiam Cię.
    • chatgris01 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:16
      Wspolczuje.
      Wyjedz na kilka dni. Powinno pomoc.
    • zabka141 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:23
      Sorry, ale skad sie takie rodziny biora? Maz niech idzie wczesniej spac, wtedy tez bedzie miec w koncu czas by zjesc sniadanie z rodzina. A na dzieciach sie nie wyzywaj dlatego ze wkurza cie maz.
    • qs.ibidem Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:29
      Nie wiem, czy ktos juz to zaproponowal, ale napisze, co bym zrobila. Wstalabym rano z dziecmi, pomogla w ubieraniu (komu trzeba), zrobila im sniadanie i drugie sniadanie i wyszlabym z nimi pieszo spacerem do szkoly (mlodsze towarzyszyloby nam). Wiem, ze to wczesny spacer, ale rozwiaze kilka problemow; corka nie bedzie szla sama do szkoly, nie bedziesz ogladac meza, "uciekajacego" do pracy, moze jak wyobrazisz sobie perspektywe milego spaceru to i dzieci sie nie beda fochowac, bo wszyscy beda spokojniejsi... W drodze powrotnej zrobisz zakupy i wrocisz do spokojnego domu, zeby przygotowac obiad.
    • edelstein Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:42
      Shell dlaczego ty sie na becki znow wystawiasz? dajesz im do reki bron.Nie lepiej pisac tsk, by potem nie mogly tego wykorzystac i musialy atakowac za pomoca wlasnych wymyslow?
      • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:45
        i tak wymyslaja... cale historie juz dopisuja przeciez.
    • damajah Re: Jest mi źle. 07.03.18, 12:42
      Uderza mnie w wątku to jak dajesz sobą pomiatać ale nie mężowi a dzieciom! Co to znaczy że młoda sobie zażyczyła że musi wejść tym a nie tamtym wejściem. Co to znaczy że młoda powiedziała że nie pójdzie do szkoły jak jej ktoś nie zawiezie/nie odprowadzi. Co to znaczy że dzień w dzień dzieciaki się żrą a ty nie potrafisz nad tym zapanować w żaden sposób. Dla mnie to znaczy że po prostu sobie z nimi nie radzisz wychowawczo.
    • koza_w_rajtuzach Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:47
      Skoro dzieci wychodzą o 7:50 do szkoły, to znaczy, że mieszkacie bardzo blisko szkoły, no chyba, że jakoś niestandardowo zaczynają lekcje. Nie wiozłabym dzieci, które mają tak blisko, a żeby się nie żarli jedno bym obudziła szybciej i wygoniła do szkoły pół godziny wcześniej.
    • piernicola Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:47
      Jeśli chodzi o niewyspanie tzw. "sów" (ja nią jestem i podejrzewam, że twój mąż też) - to mam następującą radę: nigdy nie zmuszać "połóż się wcześniej, a nuż zaśniesz to rano wcześniej wstaniesz", bo to nic nie daje, tylko irytuje brak zrozumienia. Trzeba się kilka dni przemęczyć na totalnym niewyspaniu (tzn. musisz męża budzić wcześniej i nie odpuszczać, spać kładzie się normalnie), to potem da się jakoś przestawić o tę godzinkę. Która i tak za chwilę będzie niezbędna ze względu na zmianę czasu.
    • an.16 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 13:49
      Naprawdę potrzebne są 2 dorosłe osoby do wyprawienia szkolnych dzieci rano z domu? Daj się chłopu wyspać albo idź do roboty. Wtedy inny podział miałby uzasadnienie.
    • leann32 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:35
      O co dzieci się żrą rano? bo nie rozumiem. to by trzeba było na dzień dobry ustalić, bo nie rozumiem o co dwoje dzieci może się codziennie kłócić.

      Córka definitywnie może ogarnąć się sama. ma iść sama i tyle, nie dyskutuj, nie zawoź. ma być na czas więc po prostu nie ulegaj.
      Syn skoro starszy - to też - pomóc przy śniadaniu itd a przynajmniej niech pomoze w ten spoób aby nie darł się na siostrę.

      Koszula - wyprasuj ( lub mąż ) 5 koszul w niedziele wieczorem i bedzie na cały tydzień temat z głowy.
      przygotuj sobie wiekszość rzeczy żeby rano mieć mniej roboty.
      wstańcie ciut wczesniej żeby mieć więcej czasu, bo pośpiech generuje stres i nerwy.
      przypuszczam, ze to takie błędne koło - tzn one wiedza ze poranki to wydzieranie się na siebie i automatycznie człowiek rano jest zmierzły bo i tak wie co go czeka. szkoda tego maluszka w takim kotle i nerwach, bo to rozkoszny wiek a z tego co piszesz te wasze poranki to jakiś koszmar.
      ale mąż też musi tu podziałać - bo to wasze dzieci, nie twoje.
      • mozambique Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:40
        wszystko mogłabym zrozumiec ale :
        prasowania meskej koszuli o szóstej rano nie , to ni emiesci sie w moich horyzontach

        i nie rozumiem co to znaczy ze dzieci nie "zjedzą z lodówki"?
        zupy wyjetej z lodówki i podgrzanej nie zjedzą? wedliny i sera z lodówki tez nie zjedzą ?
        czy to jakeis przejęzyczenie ?
        • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:44
          Nie robię wszystkiego naraz smile
          Kanapki z wczoraj nie zjedzą.
      • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:42
        O wszystko i nic. Młody ma obstawiam okres burzy hormonalnej. Młoda ma zaczepny charakter. Ja nawet nie jestem w stanie uchwycić momentu zapalnego, bo schodzą skloceni już z góry. Albo pokloca się na schodach. No są w tym mistrzami.
        Wbrew pozorom wstaje sobie na lajciku, schodze na dół, przygotowuje im to śniadanie i czekam aż zejdą. Zdarza się, że zdążę w tym czasie na wspólnej na tvn Player obejrzeć, więc nie robię zamieszania. Wstają przed 7. Wychodzą o 7.50, więc nie o czas tu też chodzi.
        Mam wrażenie, że powinni mieszkać w osobnych budynkach i nie mieć ze sobą kontaktu sad
        • cauliflowerpl Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:22
          Słuchaj. Ubrać się same potrafią, nie?
          Robisz im śniadanie, schodzą, Ty w tym czasie się ulatniasz z kuchni, do uszu zatyczki albo słuchawki i robisz coś innego.
          I niech się żrą na zdrowie. Jak nie będą mieć publiki to może im się znudzi, bo nie będzie kogo przekonywać, że to drugie jest gorsze.
          Stawiasz im duży zegar w widocznym miejscu.

          7:40 stajesz w drzwiach i zarządzasz wymarsz wojsk. Jak wyjdą, krzyżyk na drogę. Jak nie - wychodzisz Ty z najmłodszym. Na spacer. Wracasz o 8:30. Na kawkę sobie idź.
          Spóźnią się do szkoły - jak ktoś wyżej podpowiedział - zero usprawiedliwiania. Niech się sami usprawiedliwiają.

          Podejrzewam, że marzy Ci się po prostu rodzinne śniadanie jak z reklamy margaryny, ale to może będziesz mieć jak starsze będą koło trzydziestki i wpadną na wakacje wink
          • domowapani Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:34
            smile tak smile tak mi się marzy smile dzięki
            • cauliflowerpl Re: Jest mi źle. 07.03.18, 16:36
              No to może przy kolacji nadrobicie, skoro popołudniami jest spokojniej wink
            • koza_w_rajtuzach Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:04
              W jakim wieku masz dzieci?
              To chyba nic złego, że się kłócą, w końcu to rodzeństwo.
              Ty ze swoim się nie żarłaś?
          • rosapulchra-0 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:16
            Gdyby to było tak proste, jak piszesz big_grin
      • pade Re: Jest mi źle. 07.03.18, 15:55
        O co mogą się kłócić dzieci?
        Mamo, a on na mnie oddycha! A ona się na mnie patrzy!
        Jesu, trzeba nie mieć dzieci, żeby się pytać, o co mogą się kłócić.
        • rosapulchra-0 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 17:17
          Dokładnie! Punktem zapalnym dla dzieciaków w tym wieku jest dosłownie wszystko.
        • kornelia_sowa Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:00
          He, he. Dobre.
          Ja wywalilam galy bi ktos wyzej napisal ze 2, 5 latek to rozkoszny wiek. No ok, moj starszy byl w tym wieku rizkoszny.
          Mlodsza zafundowala nam taki bunt dwulatka ze czulismy sie jak saper na polu minowym. Najczesciej rano i bylo dokladnie jak piszesz:
          -Mamo, bo on mnie zaczepia (2,5 latka)
          -a co ci robi?
          -patrzy sie na mnie jak jem wink
        • kura17 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 07:55
          > O co mogą się kłócić dzieci?
          > Mamo, a on na mnie oddycha! A ona się na mnie patrzy!
          > Jesu, trzeba nie mieć dzieci, żeby się pytać, o co mogą się kłócić.

          Pade, doczytuje watki w podrozy i to jest cytat idealny big_grin
          u mnie chlopaczory potrafia sie nawet pobic o to "oddychanie" ... LOL
          • mamma_2012 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:14
            Ja z siostrą tak się żarlysmy, że postanowiłam nigdy nie mieć dzieci w podobnym wieku.
            Powód i temat do kłótni zawsze się znalazł😂
            • kura17 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:50
              moi dzwonia do mnie do pracy "bo on sie na mnie patrzy" ... kiedys sie wsciekalam, teraz ze stoickim spokojem odkladam sluchawke i nie odbieram kolejnych polaczen ... moga do ojca dzwonic smile
              • pade Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:53
                smile
          • kanga_roo Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:51
            u nas sytuację często rozładowuje humor, moje dzieci otrzymały kiedyś ode mnie ten obrazek
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ch/pa/xqk6/NS5WbDS60SoSyKNlnB.jpg

            i teraz, kiedy się żrą, ja mówię "mamooo, on nas mnie patrzyyyyy"
            i wszyscy się śmiejemy
            • kura17 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:59
              no wlasnie na to u nas humor nie dziala, bo mlodszy sie zacietrzewia i foszy, a starszy sie robi lzawy w stylu "nikt mnie nie kocha" ... no masakra smile
              • kanga_roo Re: Jest mi źle. 08.03.18, 09:30
                jeśli się kłócą dla sportu, to obrazek działa. jeśli dochodzą fochy i łzy, to jednak traktuję poważniej i interweniuję, bo często rzeczywiście jedno czy drugie czuje się skrzywdzone.
      • chatgris01 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 20:25
        leann32 napisał(a):

        > bo nie rozumiem o co dwoje dzieci może się codziennie kłócić.
        >
        Usmialam sie big_grin

        Z moim mlodszym bratem klocilismy sie nie tylko codziennie, ale po pare razy dziennie
        we wczesnym dziecinstwie powodem moglo byc "bo ona miala niebieskiego cukierka!" (gdy on mial w czerwonym papierku, a cukierki byly poza opakowaniem identyczne)
        pozniej powody sie zmienialy, ale klotnie trwaly

        skonczylo sie, jak brat mial 14 lat, a ja 18.
        • leann32 Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:14
          Macie cos nie halo z dziecmi. Moi synowie sie nie klocą. Jedyny motyw jaki sie ewntyalnie pojawia to ze jeden drugiemu cos zabral ale rozwiazanie jest proste jak konstrukcja cepa, czyja wlasnosc - ma pierwszenstwo. Jak wspolne - kazdy ma po kolei. Uczyny od malego to zajarzyli w wielu lat 3 ze tak to dziala.
          Nie, rowniez sie nie biją. Nie pamietam sytuacji zeby starszy uderzyl mlodszego, mlodszy owszem ale zaraz byl stawiany do pionu i stawalo sie to incydentalne az minelo.
          Ja tez sie za bardzo z siostra nie klocilam za dziecka. Maz z rodzenstwem tez. O co sie klocic?
          Ze dziecko patrzy krzywo na drugie? Ze ma niebieskiego cukierka? Jakas paranoja. To ja zbieram szczeke z podlogi ze dla kogos jest normalne ze dwojka kochajacego sie wszak rodzenstwa żre sie o byle pie... i skacze sobie do gardel albo sie tlucze i ktos uwaza to za norme.
          • princesswhitewolf Re: Jest mi źle. 07.03.18, 23:47
            >le rozwiazanie jest proste jak konstrukcja cepa, czyja wlasnosc - ma pierwszenstwo

            bo masz twarda reke. Niestety nie kazda matka ma
          • cauliflowerpl Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:36
            Wszystkie ssaki sie tluka za mlodu big_grin zycia sie ucza w ten sposob.
            (Po Twoim wpisie ma sie ochote dodac "to raczej z Twoimi jest cos nie tak" ale po co big_grin big_grin )
            • kura17 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 08:48
              > Wszystkie ssaki sie tluka za mlodu big_grin zycia sie ucza w ten sposob.
              > (Po Twoim wpisie ma sie ochote dodac "to raczej z Twoimi jest cos nie tak" ale
              > po co big_grin big_grin )

              Kalafior, Ty nie masz prawa nic pisac, bo dzieci NIE MASZ!!! big_grin kiss
              • cauliflowerpl Re: Jest mi źle. 08.03.18, 09:20
                Ale mam starszego o dwa lata brata, z ktorym nic porozumienia znalazlam w wieku 34 lat jak oboje zaczelismy ten sam sport uprawiac big_grin
                • leann32 Re: Jest mi źle. 08.03.18, 11:02
                  I uwazasz ze to jest normalne, zeby czekac 34 lata na dogadanie sie z wlansym bratem? Jprl. Rece opadaja. Ale spoko mialam kolezanke na ktora tez mezulek darl sie od switu do nocy wyzywajac od k....ew a ona uwazala ze wszak wszystkie malzenstwa sie kloca i to takie normalne.
                  Skoro masz takie kategorie normalnosci ze mlode sie ucza zycia szarpiac sie i klocac non stop - to pozostaje wspolczuc jakie dziecko ma wzorce i jak spieprzone ma dziecinstwo. Bo osobiscie mam wspomnienia ze z siostra sie bawilam calymi dniami a w sytuacjach konflitowych sie jakos dogadywalysmy. Gdyby moja codziennosc wygladala tak, ze zamiast tego bysmy sie bily i klocily to kiepskie byloby to wspomnienia.
                  Pozostaje sie cieszyc ze rodzice wpajali nam normy zachowan spolecznych i uczyli zeby sie komunikowac i rozmawiac, a nie wyszli z zalozenia ze mlode sie tluka wiec dajmy im spokoj, niech sie szarpią za wlosy, w koncu to norma dla wieku, ze zamiast poprosic siostre o dlugopis mozna jej jeden wytargac a drugi wbic w oko.
                  • cauliflowerpl Re: Jest mi źle. 08.03.18, 14:31
                    Hehe big_grin
                    Meliske se strzel. Najwyrazniej zlosc tlumiona w dziecinstwie wychodzi u Ciebie na starosc.
                    Co za histeria... en fin.
                  • cauliflowerpl Re: Jest mi źle. 08.03.18, 17:02
                    Swoją drogą, do głowy by mi nie przyszło, by w poważnej dyskusji z kimś używać zwrotów "jprl", "spieprzone dzieciństwo"...
                    Widocznie u mnie w domu jednak jakieś normy społeczne obowiązywały, skoro na skończonych a chamów nie wyrośliśmy.
                    Jak to się życie czasem przewrotnie układa big_grin
                    • domowapani Re: Jest mi źle. 08.03.18, 17:38
                      Cauli... Ojp sama używam. Dzieciństwa jako takiego nie mogę nazwać spitolonym, ale potrafię zrozumie każdą absolutnie w tym wątku wypowiedz (nawet te najbardziej pejoratywne).
                      Tu masz pełen przekrój społeczeństwa. I warto się z tym oswoić, bo wbrew pozorom to sporo wnosi do życia.
                      • cauliflowerpl Re: Jest mi źle. 08.03.18, 17:57
                        Domowa, ja klnę, nawet ostatnio pisałam, że to lubię. Przy opowiadaniu anegdotek, bo wiadomo, że jak ktoś się wypier***ił" to się wypier***lił a nie wywrócił, przecież to nie to samo wink
                        Uwielbiam przekleństwa w odpowiednim kontekście.

                        Ale mam też świadomość, że gdy chcę kogoś przekonać do swoich racji przekleństwo sprawia, że dyskusja przestaje być dyskusją, zaczyna się chamska kłótnia a argumenty bledną. "Przerost formy nad treścią" w negatywnym znaczeniu.
                        Tak już mam.
                        Dlatego histeria w stylu "porównam chłodne stosunki z bratem do męża wyzywającego żonę od k**w" sprawia, że prędzej parsknę śmiechem i wygaszę niż napiszę autorce "pie***l się" i będę się z nią oswajać. Wariatów w życiu jeszcze wielu spotkam, jeszcze się oswoję w realu.

                        Albowiem tak mnie w mojej patologicznej rodzinie wychowano - wrzeszczących ludzi się unika wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka