Taki wątek świąteczny dla rozluźnienia atmoswery
Wczoraj koło 15 szkoła wyslała sms do rodzicow, że na drugi dzień czyli dziś dzieciaki będa jajca malowac w szkole i żeby przynieść przynajmniej jedną wydmuszkę a najchętniej to ile kto może. Kurna - ja nie umiem, ostatnio "dmuchałam" ze 30 lat temu, a w zasadzie dmuchała mama. Czekałam zatem na męża - może on umie. A on wykazał się przytomnością umysłu (100 lat bym myślała i bym nie wymyśliła, prędziej kupiłabym 200 jaj i dmuchała i może z jedno by się udało) - i przyszedł do domu z kopą styropianowych jaj - też dostał smsa i po drodze wstąpił do sklepu ze wszystkim i kupił córce.
No i mam takie mieszane uczucia, że jak wszystkie dzieci będą miały prawdziwe wydmuszki a moja te styropianowe to czy nie będzie jej przykro (to małe dzieciaki) - ale liczę na to, że na wszystkie klasy pierwsze czyli około 60 dzieciaków, nie wszystkie będą miały prawdziwe jajca...
Dmuchałybyście czy kupiłybyście zestaw jajec DYI i olewka...