sanrio
27.03.18, 21:20
Dziewczyny trzymajcie mnie. Zwracam mężowi uwagę, że mnie zaniedbuje pod praktycznie każdym względem (taka rozmowa powtarza się już po raz fefnasty) a on natychmiast obraca kota ogonem i wymyśla, że mu grożę zdradą i, że na pewno w mojej głupiej głowie od razu taki pomysł kiełkuje. Mam ochotę go wtedy uderzyć na otrzeźwienie, a na serio to brakuje mi argumentów na te idiotyzmy. Wg niego nie jest problemem, że ja odczuwam jakiś dyskomfort i deficyt jego uwagi, tylko to, że NA PEWNO chcę go zdradzać ( co jest ostatnim na co mam ochotę). Nie czerpie niczego z moich słów, nie próbuje zrozumieć i zmieniać czegokolwiek, natomiast pamięta, że powiedziałam coś w 2002 roku co rzutuje na jego obecne życie. Jakieś rady?