kanna Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 11:51 Psychoterapia i to szybko, bo rodzina się Wam rozpadnie Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 12:00 Kolejna bajeczka na potrzeby artykułu? Odpowiedz Link Zgłoś
janja11 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 12:25 Dokładnie to tym samym pomyślałam. Strasznie grubo szyta historyjka. Odpowiedz Link Zgłoś
janja11 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 12:25 Jakaś mało wiarygodna ta historia. Coś mi wygląda, że jakaś gazeciana dziennikarka poszukuje tematu i niedługo się pojawi artykuł o nieszczęśliwej matce adopcyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
pani-noc Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 12:33 Być może masz rację. Być może historia jest nieprawdziwa. Jak zwykle to bywa dobry troll wyciągnie z uczestników dyskusji to co najgorsze i najpodlejsze w nich siedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
miss_fahrenheit Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 12:37 Historia może być nieprawdziwa, ale sam problem jest realny. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 16:50 Otoz to - post brzmi nieszczerze, ale problem istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
hosta_73 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 19:30 janja11 napisał(a): > Jakaś mało wiarygodna ta historia. No nie? Tez mi to wygląda na podpuchę. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 12:41 Gidena, wyluzuj trochę, przestań się tym zadręczać, bo sobie nie pomagasz. Poszukaj specjalistycznej pomocy, jeśli czujesz, że sama sobie z tym nie radzisz. Takie uczucia, o jakich piszesz, mają też matki do dzieci biologicznych, tym bardziej, że jesteś w domu z dzieckiem, jesteś jego głównym opiekunem, to potrafi człowieka wykończyć. Tym, że inaczej czułaś się przy pierwszy dziecku, w ogóle się nie przejmuj, dzieci często kocha się inaczej. Spróbuj znaleźć czas dla siebie, bycia tylko matką nie zawsze robi człowiekowi dobrze, może pomyśl o powrocie do pracy? Nie obwiniaj się o to, że czegoś nie czujesz, nie masz na to wpływu, a poczucie winy nie sprawi, że pokochasz dziecko, raczej Cię od niego oddali. Dziewczyny dobrze radzą, idź do psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
husmus Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 12:41 Mam dwoje adoptowanych dzieci. Syn miał 3 miesiące, kiedy do nas trafił. Był piękny i zdrowy, a ja przed 30 i pełna entuzjazmu. Z perspektywy czasu wydaje mi się, ze pokochałam go od razu. Po kilku latach druga adopcja. Córeczka miała 18 miesięcy, też zdrowa i super rozwinięta. Spędziłam z nią rok w domu. Pamiętam pierwszy poranek, kiedy mąż i syn wyszli z domu, moja pierwsza myśl: co ja zrobiłam. Miałam pracę, rodzinę, jak ja dam radę. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Potrzebowałyśmy czasu żeby się poznać i odnaleźć w nowej sytuacji. Miłość przychodziła z czasem, z każdym dniem/tygodniem czułam, że jest moim dzieckiem, ale tez się zastanawiałam, dlaczego ten drugi raz jest inny. Doszłam do wniosku, że już jako matka jednego dziecka, nie rzuciłam się tak zachłannie i cała sobą na drugie. Twoje macierzyństwo się różni (biol./ado.). Moi zdaniem musisz nauczyć się tej miłości, przywyknąć do nowej sytuacji. To wymaga czasu, bycia ze sobą. Opiekujesz się synkiem, dbasz o niego, przytulasz. Taki kontakt zbliża. Nawet matki biologiczne często mówią, że nie do razu pokochały dziecko, że musiały przywyknąć do roli matki. Te, które Cię zakrzyczały, nie mają pojęcia o czym mówią. Nie wiedzą, jak rodzi się miłość do adoptowanego dziecka. Najłatwiej zarzucić, że zrobiłaś dziecku krzywdę, ie mając pojęcia, że taka relacja wymaga czasu. Tak samo, jak nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ta też wymaga poznania drugiego człowieka i odnalezienia się w nowej sytuacji, oswojenia nowych emocji i uczuć. Ja na Twoim miejscu zwróciłabym się po pomoc do Ośrodka. Na pewno nie będziesz pierwszą matką, która zmaga się z takim uczuciami. I dałabym sobie jeszcze trochę czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
vinca Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 13:13 Wreszcie jakis rozsądny głos w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
kafana Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 14:12 Sama mam teraz bobasa w domu i nie mogę sobie wyobrazić ze można nie kochać takiego szkraba. Choćby całkiem obcy był:p ciekawe co będzie hak się zaczną pierwsze kłopoty wychowawcze.. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 16:14 Roznie bywa kiedys w sieci byl artykul "Rozwiazanie adopcji" ale tytul moglam przekrecic z Wysokich obcasow. Dramat . Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 16:59 Co to znaczy, że go nie kochasz? Czujesz niechęć, wolałabyś, żeby go z wami nie było, czy tylko nie czujesz takiego zakochania jak w stosunku do starszego? Bo tak jak czytam twój post, to widzę, że naturalnie przychodzi ci pisanie syn, młodszy, brat, więc to nie jest tak, że nie akceptujesz tej relacji w ogóle. Moim zdaniem dziewczyny słusznie radzą psychologa, powiedziałabym, że razem z mężem. On też musi zrozumieć, że jego rolą w tym momencie nie jest ochrzanianie ciebie, tylko wspieranie. Zwłaszcza, że podkopujecie poczucie bezpieczeństwa starszego kłótniami. Budowanie więzi trwa. Tobie przy pierwszym synu trafił się bonus hormonalny, być może też jest bardziej z tobą kompatybilny niż młodszy. Łączysz to z faktem adopcji, a to się zdarza także w przypadku dwójki biologicznych dzieci, że uczucia do nich mają inny odcień, że jedno jest łatwiej pokochać. To jest trudne dla wszystkich, ale to są rzeczy, które są poza kontrolą człowieka, trzeba sobie zdać z nich sprawę i tak działać, żeby nie skrzywdzić żadnego dziecka, ale nie ma co się za to obwiniać. I w ogóle sytuacja, w której wszyscy, od ciebie poczynając, rozliczają cię z twoich uczuć tak na oko codziennie, nie może wpływać korzystnie na budowanie więzi. Jeśli to logistycznie wykonalne, weź urlop i wyjedź gdzieś tylko z młodszym dzieckiem, musicie się lepiej poznać. Ty masz już wyrzuty sumienia nawet o to, że mały woli męża i brata niż ciebie - kiedy mój syn miał około roku, siostra była przedmiotem uwielbienia, tata wywoływał zachwyt, a ja byłam jak mebel - no fajnie jak jest, ale żeby się aż z tego cieszyć? A swoją matką mocno potrząśnij - kochać nie musi, odrzucać jako wnuka nie ma prawa. Jest twoim synem, więc jest jej wnukiem. Albo bierze obu wnuków w pakiecie albo nie ma kontaktu z żadnym. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 17:02 Aha, jeszcze jedno - on jest twoim synem od 7 miesięcy. Kiedy moja córka miała 7 miesięcy, walczyłam z depresją poporodową i codziennie przeprowadzałam z sobą wywiad, czy ją kocham - w ogóle nie chciałam sobie dać czasu na zbudowanie relacji. Miłość przyszła powoli, do dziś nie potrafię powiedzieć, czy wtedy tę siedmiomiesięczną kochałam, bo przy tym całym szarpaniu się i obwinianiu nie było miejsca na nic oprócz niecierpliwości i poczucia winy. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 17:09 od pół roku nie chodzisz do pracy, zajmujesz się dzieckiem, ktorego nie mozna z oka spuścić. Sama mialam depresję kiedy corka miala jakieś 1,5 roku. Piszesz, że "wszystko z Ciebie uszlo" (cytuje z pamieci), to brzmi bardzo depresyjnie. Powinnaś skonsultowac sie z lekarzem psychiatrą, jak najpredzej, bo czas jest bardzo wazny. Dla Ciebie, dzieci, męża. Potem mądry psycholog i terapia, moze tylko dla Ciebie, może dla calej rodziny - niech specjaliści decydują. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 18:09 Nie za dużo od siebie wymagasz? Po porodzie jesteś zalewana oksytocyną, która jest hormonem budowania więzi; po adopcji - nie. Jest trudniej na starcie. Nie masz też tej "desperacji", którą mają mamy bez własnego biologicznego dziecka. Trzy- każde dziecko kocha się trochę inaczej, nie będzie tak samo, jak z pierwszym. Glaszcz, tul, śpiewaj kołysanki, przyjmuj dziecięce laurki. Pogadaj z psychologiem. I w żadnym razie nie powinno być w domu informacji, że nie kochasz młodszego, 10- latek w żadnym razie nie powinien słyszeć waszych kłótni i wykrzykiwac potem takich "rewelacji", to potwornie niszczące! Odpowiedz Link Zgłoś
miniulowa Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 18:33 Dobrze, że to dziecko ma brata i ojca. Może sobie jakoś w głowie to kiedyś poukłada. Na temat Twojej matki nie wypowiadam się, bo musiałabym przekląć. Dla mnie taka postawa byłaby końcem kontaktów z matką. Odpowiedz Link Zgłoś
wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 20:39 Nie czytałam reszty odpowiedzi, przyznam się bez bicia. Ja mam dzieci planowane, własne bilogiczne, a też doświadczyłam czegoś podobnego przy drugim dziecku. W pierwszym zakochana od pierwszej sekundy, drugie - jakoś nie umiałam tego poczuć.To przyszło z czasem, młody miał chyba z 1,5 roku. Uspokajały mnie dwie rzeczy: świadomość, że miłość to nie jest uczucie, miłość to czyny. Fajnie, gdy towarzyszą temu tez uczucia, ale nie mamy na nie wpływu, poza tym uczucia ulegają zmianie. A prawdziwa miłość nie. Jest takie mądre zdanie św. Augustyna "Miłość to wierność wyborowi". W Twoim przypadku bardzo na czasie. A uczucia przyjdą. Po drugie jak się obwiniałam że nie jest tak samo jak z pierwszym to pytałam się sama, czy gdyby trzeba było, byłabym gotowa oddać za to dziecko życie. Byłam. To mnie uspokoiło. I uczucie też przyszło. Teraz myślę, że to mogła być jakaś forma depresji poporodowel. I nie wiem czy wiesz, na Bocianie dużo o tym pisza - istnieje też forma depresji poadopcyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
lucy-luka Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 20:54 Mam trójkę adoptowanych dzieci. Pierwszy syn to była miłość od pierwszego wejrzenia, wyczekany, wychuchany, cud miód, do tego zdrowy i piękny. Czego chcieć więcej? Po kilku latach adoptowaliśmy jeszcze bliźniaki z problemami zdrowotnymi i bardzo dużo czasu zajęło mi pokochanie ich i zrozumienie, że nie muszę ich kochać tak jak pierwszego, że każda miłość jest inna. Dzisiaj, po 5 latach od drugiej adopcji kocham bezgranicznie wszystkie moje dzieci, chociaż każde inaczej, u każdego co innego mnie zachwyca, co innego wkurza, czasem mam ich serdecznie dosyć. Miłość do dziecka adoptowanego nie jest łatwa - tutaj nie ma hormonów, które pomagają na początku rodzicielstwa biologicznego. Nie ma magii "moja krew", itp. Może się za to zdarzyć depresja poadopcyjna zwłaszcza wtedy, kiedy, jak u Ciebie, jest duża presja ze strony otoczenia. Pielęgnuj małego jak dotychczas, ale daj sobie czas na przeżywanie różnych emocji i stanów, które mogą się zdarzyć. Nie siedź i nie czekaj, że strzała amora uderzy. Miłość przychodzi czasem bardzo niespodziewanie i po cichu w chwili, kiedy się jej nie spodziewasz i na nią nie czekasz. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_meerkat Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 21:01 "Z mężem nie mogę na ten temat rozmawiac, jak zacznę to krzyczy, że przecież to ja chciałam i jak mogę go nie kochać, przeciez to małe bezbronne dziecko i że przesadzam, żebym się wzięła za siebie, bo stracę wszystko" Maz przesadza i to grubo, co znaczy ze stracisz wszystko? Mam tez wrazenue ze czesc problemu to reakcja rodziny na adopcje, kawalek o babci co ignoruje wnuka mnie rozwalil. Zapewniasz malemu dziecku ktore nie mialo rodziny dom i opieke, starasz sie, daj sobie czas i poszukaj kogos komu mozesz otwarcie powiedziec jak sie czujesz. Moze byc nawet psycholog , kolezanka, etc. Ktos kto pomoze ci zaakceptowac te uczucia i przestac sie za nie obwiniac. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 22:16 Jak to co to znaczy? Dal jej do zrozumienia ze jak nie pokocha syna to zostanie sama proste tego nie trzeba tlumaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Adopcja - problem z miłością. 13.04.18, 09:04 To znaczy wszystko - rodzinę , męża i dzieci. Czego tu można nie rozumieć ? Watkodajka jest niepowazna- nawet jeśli nie pokochała jeszcze nie powinna tego dziecku okazywać ani robić przyjaciółki ze starszego syna. Najbardziej wkurzyło mnie to, że ten mały chłopiec opiekuje się bratem zamiast beztrosko bawic bo widzi ze mamusia ma focha. Masz super synów i męża tylko Ty masz jakiś problem. Idź do psychiatry bo osoby odpowiedzialne tak się nie zachowują. Svhrzanisz życie całej waszej czwórce jeśli będziesz się wscuejac na młodego i co odrzucać. Straszna historia ale doceniam szczerość. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 21:14 >Pokochałam go od chwili gdy go zobaczylam. Hormony odwaliły za ciebie połowę roboty. Dlatego łatwiej pokochać dzieci biologiczne niż adoptowane. Jeśli człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy , to pakuje się w taki kanał, bo wydaje mu się, że taką samą miłością powinien zapłonąć od razu do dziecka biologicznego czy własnego. Ale są też przypadki, kiedy i biologiczne dziecko nie jest zbyt kochane - a twój młodszy ma kochającego brata i ojca, nawet jeśli mama opiekuje się nim trochę z musu. Może go z czasem bardziej polubisz czy nawet pokochasz, może będziesz miała z nim całkiem niezły kontakt, gdy podrośnie. Jednego na pewno nie warto robić; wciągać w całą sytuację starszego, a mamusię (twoją) trzeba ustawić do pionu. >Dziecko chyba czuje, bo jak tata wychodzi do pracy mały płacze i stoi pod drzwiami, tak samo jest jak syn wychodzi do szkoły. Jak wracają dla małego ja już nie istnieje, najpierw uwiesza się na bracie, potem na tacie. No wiesz, jeśli jesteś z młodszym w domu cały czas, to to akurat jest normalne zachowanie. Czy nie traktujesz tego aby jako odrzucenia ze strony dziecka , co dodatkowo utrudnia ci nawiązanie kontaktu? A poza tym opieka nad takim maluchem jest męcząca i mimo wszystko możesz być czasami zmęczona i mieć jak najbardziej ochotę na przekazanie małego wyjca pod opiekę brata czy tatusia. Odpowiedz Link Zgłoś
anagat1 Re: Adopcja - problem z miłością. 12.04.18, 23:22 W dalszej rodzinie byla odrobine podobna sytuacja- z tym ze dwoje dzieci bylo adoptowanych. Matka pokochala dziewczynke, a syna NIE. W koncu malzenstwo zawislo na wlosku, maz zagrozil, ze albo terapia, albo on bierze dwoje ''swoich'' dzieci i odchodzi. Kobieta na terapie poszla. Wiem, ze jest lepiej. Co ona czuje, nie mam pojecia. Ogolnie okropna sytuacja. Wspolczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Adopcja - problem z miłością. 13.04.18, 01:50 A ja uważam ze nie zachowanie dziecka wcale nie wynika z twojego braku milosci. Wiadomo ze dziecko ma lek separacyjny i bedzie płakało za bratek ojcem gdy wychodzi to naturalny etap. To samo jak wraca brat który wymyśla zabawy i tato to wiadomo ze to nowość i dziecko po całym dniu z matka garnie się do nich. To samo mógłby byc i biologicznym dzieckiem. Uwagi twojego syna sa dziewie moze to on za bardzo wczuł sie w role. Dziecko musi czuć sie akceptowane jeśli je tulisz głaszczesz to ono nie odczuje braku milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Adopcja - problem z miłością. 13.04.18, 07:30 Bardzo grubo sie mylisz tzn. tylko co do ostatniego zdania bo reszta to nie wiem , moze byc i tak. Teraz moze dziecko nie odczuje ale i w to watpie, natomiast za pare lat tak, bo juz jego potrzeby to nie bedzie tylko tulenie i glaskanie, brak uczuc niesie za soba pewne zachowania . Inaczej zachowujesz sie do osoby ktora kochasz a inaczej do tej ktorej nie kochasz. Inaczej widzisz jej bledy, potkniecia, zle zachowania a jeszcze gdy obok jest ten ktorego kochasz to nawet jak nie chcesz podswiadomie zdradzasz sie czynami, gestami, slowem. Nie robmy z dzieci glupkow , ktore nic nie widza i nie czuja . Odpowiedz Link Zgłoś
monique_alt Re: Adopcja - problem z miłością. 13.04.18, 08:45 Gidena, mam w domu trójkę dzieci, najmłodsze ma 11 miesięcy. I myślę że powinnaś dać sobie czas. Moje najmłodsze dziecko nie jest adoptowane, kocham je bardzo, ale też czasem patrzę na niego i myślę sobie że trochę mi w życiu nabruździł. Że łatwiej mi było, jak go nie było. Ale potem on przychodzi, uśmiecha się, przytula i nie mam żadnych wątpliwości, że absolutnie nie żałuję decyzji sprowadzenia go na świat. Nie umiem postawić się w twojej sytuacji ale wiem też że tak małe dziecko (nieważne czy adoptowane czy nie) jest zwyczajnie męczące i upierdliwe. Może poprostu Ty jesteś znudzona, zmęczona i zbytnio obciążona obowiązkami. Moja rada - wróć do pracy, niech młodym zajmie się opiekunka. Zaraz popatrzysz na niego przychylniejszym okiem jak nie będziesz musiała opiekować się nim przez cały dzień. I daj sobie czas. Może będzie tak jak piszą dziewczyny - miłość przyjdzie z czasem. A do rozmowy o swoich emocjach znajdź sobie przyjaciólkę, forum lub psychologa. 10 latek nie powinien takich rzeczy słuchać. Na teraz przeproś go, wyjaśnij że byłaś zmęczona i sfrustrowana i że kochasz najmłodszego inaczej niż starszego. Bo to przecież prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
gidena Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 00:18 W chwili największego zwątpienia i rozpaczy napisałam ten post kilka miesięcy temu, czytałam wasze wypowiedzi po kilka razy, płacząc przy tym. Dziś już jest dużo lepiej. Dałam sobie i swojej rodzinie czas i ten czas był dla nas zbawienny. Pomógł mi dużo mąż, wziął miesiąc wolnego w pracy, nie byłam już cały czas sama z synkiem, miałam czas na wyjście sama, z koleżankami czy kino ze starszym, czy po prostu połazić tylko z nim. Mąż zajmował się maluchem całe dnie i ja któregoś dnia będąc ze starszym na zakupach złapałam sie na tym, ze zaczynam za małym tęsknić. Wychodzilismy we czwórkę i było nam fajnie, poczułam ze to jest moja rodzina i ten malutki człowieczek jest dla mnie ważny. Po powrocie do pracy męża codziennie wpadała teściowa i po prostu ze mną i z małym była, trwało to kilka tygodni, aż wreszcie poczułam się prawdziwą matką dwóch synów. Bylam też kilka razy u psychologa, pomogło mi to, bo wyrzuciłam z siebie wszystkie lęki i obawy, zarzuty do samej siebie, nie mialam komu tego wcześniej powiedzieć, bo bałam się osądzania. Nie siedzę z małym już całymi dniami sama w domu, chodzimy razem na pływalnie, jogę i długaśne spacery i to nas zbliża. Dziś jest już dobrze, patrzę na tą słodką istotę czuje, że jest moje i czuje dumę, że mogę mu towarzyszyć. Patrzę na bawiących się synów i serce się raduje, że mają taki wspaniały kontakt ze sobą, że starszy tak bezdyskusyjnie zaakceptował brata. Dziękuje wam, tym które mnie w tych cięzkich chwilach wsparły i tym które próbowały postawić mnie do pionu, dziś już tak stoje Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 00:26 Bardzo sie ciesze ten watek to byl jeden z tych, ktore na dlugo zostaja w pamieci. Wszystkiego najlepszego oby juz zawsze bylo tylko ok. Odpowiedz Link Zgłoś
stulta Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 00:44 Długo o Was myślałam po przeczytaniu pierwszego posta . Bardzo się cieszę. że pojawiła się między Tobą a synkiem więź. Nie zawsze powstaje. Masz super rodzinę! Odpowiedz Link Zgłoś
gidena Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 01:01 Musiałam się na to macierzyństwo otworzyć, popracować nad sobą, nauczyć sie cierpliwości i zaakceptować fakt, że nie pokochałam go od razu i przebaczyć sobie. Jeszcze długa droga, jeszcze wiele pracy przed nami, ale wierzę, że razem damy radę i teraz już będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
sasha_m Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 08:26 Masz wspaniałą rodzinę, gratuluję! Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 07:18 Fajnie, że wróciłaś, żeby to powiedzieć, bo to może być duża, realna pomoc dla następnej mamy w takiej sytuacji. I wspaniale, że umiałaś znaleźć dla siebie pomoc i dać sobie czas. Odpowiedz Link Zgłoś
hosta_73 Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 08:31 Przyznam, ze w kwietniu miałam wątpliwości czy ten watek jest prawdziwy, wiec fajnie, że sie odezwałaś 😊 Cieszę sie ogromnie, ze jest lepiej 😊. Gratuluje tego, ze zwarliście szyki. Dobry pomysł z urlopem męża i wizytami teściowej 😊 Super, brawo! Maly dobrze trafił 👍 (i ma świetnego starszego brata). Odpowiedz Link Zgłoś
osmycud8 Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 15:30 Brawo! Pamiętam jak koleżanka urodziła dziecko tuż po mnie i ja poczułam wielkie "wow" jak urodziłam, a ona nic. Czy to znaczy, że nie kocha dziecka? Kocha, ale potrzebowała czasu. Tym bardziej Ty po adopcji. Czas jest najlepszym lekarzem na wszystko. A uczucia to bańka mydlana. Miłość to wzięcie odpowiedzialnosci, opieka, troska. Odpowiedz Link Zgłoś
mossygreen Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 22:12 Super gidena. Cieszę się, że wan się ułożyło Odpowiedz Link Zgłoś
ania-z-lasu Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 06:50 Pewnych rzeczy człowiek dowiaduje się o sobie za późno. Wyluzuj. Przestań sama na siebie wywierać presję. Przecież nie możecie go oddać. Tzn możecie, ale przecież nie o to ci chodzi? I przestań wmawiać sobie, że dziecko na pewno czuje, że go nie kochasz. Mój syn się tak zachowywał jak był mały, tzn tatuś był dla niego wszystkim, mnie praktycznie nie dostrzegał. Bywa. Przeżyłam to bo przemyślałam sprawę i stwierdziłam, że mi to w żaden sposób nie zagraża i o niczym nie świadczy. Teraz jesteś jego matką. Rób co do ciebie należy. Przestań się oskarżać i oczekiwać od siebie zbyt wiele. Żadnej miłości nie da się wzniecić. Póki co nie masz do niego negatywnych uczuć. To już jest wiele. I tego się trzymaj. Odpowiedz Link Zgłoś
ania-z-lasu Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 06:51 Tzn jesteś matką tego adpotowanego chłopczyka, nie matką mojego syna Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 10:06 Gdy urodziłam swoje pierwsze dziecko czekałam na wielki wybuch miłości. Byłam spanikowana i przeświadczona, ze nie kocham synka, bo skupiam się na jego potrzebach biologicznych- nakarmić, przebrać, wykąpać -a gdzie wielkie ognicho płonącej miłości? Przy pierwszym pobieraniu krwi zorientowałam się, ze to jednak miłość- chodziłam jak lwica pod gabinetem zabiegowym...teraz z perspektywy trzydziestu pięciu lat macierzyństwa napiszę Ci, ze dzieci nie kochamy jednakową miłością. Wcale to nie oznacza, ze jedno lepiej a inne gorzej! Po prostu inaczej. To tak samo, jak inną miłością darzysz mamę a inną męża. Całe szczęście nic się z młodszym nie wydarzyło takiego, byś nagle zrozumiała, jak bardzo go kochasz. Nastawilaś się, ze Twoje nowe dziecko wejdzie do rodzińy jako dwuletni szkrab. Jest młodszy, zainwestowalaś w niego dużo więcej pracy niż wcześniej planowałaś. Zapewne to zostało w podswiadomości☹️. Słowa Twojej rodzicielki tez nie były krzepiące. ‚’’Co z niego wyrośnie”’. Przecież z biologicznym dzieckiem tez nie wiemy, co z niego wyrośnie. Gdyby tak każdy na to patrzył to człowiek już dawno by wyginął. Powinnaś iść po poradę do psychologa. Nie obwiniaj się, tylko działaj. Nie wtajemniczaj starszego syna w Twój problem. Spróbuj więcej wychodzić z synami razem. Wyjście na spacer z młodszym i starszym będzie potrójną przyjemnością. Gdy starszy syn bawi się z młodszym to tez włączaj się chociaż przez chwilę. Co do płaczu najmłodszego za tatą i bratem- to normalne. Najmłodszy jest z Tobą cały czas, tata i brat wydają się atrakcyjniejsi, bo znikają, bo więcej bawią się z ńim ( Ty masz oprócz najmłodszego cały dom na głowie). Mój średni i najmłodszy tez stali pod drzwiami i wyczuwali porę powrotu braci ze szkoły czy powrót taty z pracy, a gdy domownicy wychodzili to manifestowali swoje niezadowolenie. Bądź sprawiedliwa, żartuj, przytulaj, uśmiechaj się do dzieci, No i koniecznie idź po profesjonalną pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Adopcja - problem z miłością. 21.08.18, 10:08 Dopiero teraz przeczytałam Twój post z sierpnia😊 Cieszę się bardzo, ze już jest dobrze😘😘😘 Odpowiedz Link Zgłoś
sabciasal Re: Adopcja - problem z miłością. 22.08.18, 16:00 nie ma jakiegos wsparcia dla rodziców adopcyjnych? idź koniecznie. mysle, że czesc twoich uczuć to normalne stany rodzica adopcyjnego, z którymi trzeba sobie po prostu poradzić. ale litości, zero kłótni przy starszym dziecku na ten temat. a meżem potrząśnij, rozmowa jest konieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: Adopcja - problem z miłością. 22.08.18, 16:35 Jaka matka taka córka. Ale ty chyba trollujesz ... Albo jesteś niedojrzała do bycia rodzicem, również dla starszego. Odpowiedz Link Zgłoś
stephanie.plum Re: Adopcja - problem z miłością. 22.08.18, 21:53 a może pogódź się z tym, że uczucia, które żywisz do tego drugiego dziecka nigdy nie będą identyczne, jak te do pierwszego. piszesz, że opiekujesz się nim, opisujesz go jako super fajne dziecko. może to na razie wystarczy? skoro rodzina jest zżyta, więź między tobą a młodszym będzie się wzmacniać, to pewne. a z czasem wyrośnie z niej miłość. może inna niż do starszego, ale nie mniej prawdziwa. Ty zresztą już go kochasz, inaczej nie martwiłabyś się tak o niego. jest jeszcze coś takiego, jak depresja poadopcyjna. może po prostu się z nią zmagasz. dajże sobie trochę czasu, porozmawiaj z psychologiem biegłym w temacie. będzie dobrze, trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś