imhappy
05.05.18, 18:49
Dobrej rady potrzebuję. Nick nowy, ale czytam ematkę "od zawsze". Wiem czego się spodziewać, dowalanki chyba mnie nie ruszą, bo sama sobie mam ochotę dowalić.
O mnie - po czterdziestce, rozwiedziona, bez dzieci. Trzy lata temu poznałam faceta. Po rozwodzie, bez dzieci, pracował. Ciepły, opiekuńczy, raczej brzydal ale nie przeszkadzało mi to. Dość szybko wprowadził się do mnie, tak po trochu przynosił coraz więcej rzeczy aż w końcu został, wypowiedział umowę najmu (nie miał własnego mieszkania). Tu pierwszy raz zapaliła mi się ostrzegawcza lampka ale jakoś szybko zgasła. Przez pewien czas żyliśmy sobie szczęśliwie, czułam się zaopiekowana, adorowana, pan szykował obiadki bo wcześniej niż ja kończył pracę, miłość kwitła. Niepokoiło mnie tylko, że jakoś tak często miał wolne w pracy, wcześniej kończył, dziwne to było bo ja zasuwałam od 9.00 do 18.00. Do czynszu nie dokładał się, nawet o tym nie wspominał, a ja nie poruszałam tematu bo robił czasem zakupy, kupował mi jakieś drobiazgi. Zauważyłam, że od czasu do czasu brakuje mi pieniędzy w portfelu, a nie mogłam sobie przypomnieć na co wydałam, bo zazwyczaj płacę kartą.
Potem zaczęły się pożyczki, na początku mniejsze kwoty, 1-2 tysiące które zawsze zwracał, później coraz większe. I tych dużych już nie zwracał w terminie, ostatnio w ogóle nie oddawał, a jak zaczynałam temat robił się nerwowy. Po 1,5 roku zaproponował wspólne poprowadzenie firmy. Biznes pewny, ja nie chciałam rezygnować z etatu więc zdecydowaliśmy że firma będzie na niego. Kupiłam sprzęt, wynajęliśmy lokal, zatrudniliśmy pracowników. Wszystko szło pięknie aż do niedawna. Granat w szambie - firma nie jest na pana, tylko na gościa którego nigdy na oczy nie widziałam i nie wiem czy istnieje, część sprzętu zastawiona pod kredyt na pana, nie zapłacony czynsz za kilka miesięcy. Pracownicy przestali przychodzić, a mnie ktoś nęka głuchymi telefonami i mailami z inwektywami.
Pan już nie jest uroczy i opiekuńczy tylko chamski. Wyprowadził się z wielkim hukiem oskarżając mnie o interesowność. Nie odbiera telefonów, nie odpowiada na maile. Jedyne dowody jakie mam na swój wkład w firmę to przelewy z konta za część sprzętu. Dopiero zaczęłam szperać i znalazłam takie kwiatki na temat pana, że włos się jeży. Rejestr długów to małe miki, żona chyba nie jest byłą tylko nadal żoną i na dodatek pan ma chyba dziecko.
Droga ematko, jest jakiś sposób żeby wyjść z tego bagna i odzyskać chociaż część kasy? Wiem, jestem kretynką i trzeba było myśleć wcześniej, nic na gębę, brać pokwitowania. Ale to miał być już związek na resztę życia...